ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

czwartek, 28 maja 2026

Westerplatte

 Fortyfikacja Walcząca

 

Wszyscy żyjący na tym świecie dłuzej niż dwa miesiące, wiedzą że fortyfikacje Westerplatte składały się z wykonanego w I połowie lat 30. pierścienia wartowni, ze śródszańcem w postaci tzw. nowych koszar, oraz pierścienia tzw. placówek, będących umocnieniami polowymi przygotowanymi w 1939 roku. Te ostatnie są tym samym wrzucane do jednego worka, na skutek czego umyka istotna cecha charakteryzująca rozplanowanie obrony WST.
Placówki położone wzdłuż kanału portowego, zatem: "Prom", "Deika", "Przystań" oraz od basenu amunicyjnego: "Elektrownia", posiadały niezbyt imponujące ale przygotowane według obowiązujących reguł, rowy strzeleckie i ukrycia. Kontrastowało to z placówkami, zlokalizowanymi wzdłuż brzegu Zatoki Gdańskiej: "Wał", "Fort", "Łazienki", które posiadały stanowiska doraźnie przygotowane do obrony i obsady o symbolicznej liczebności i uzbrojeniu.
Dygresja: w tym miejscu ktoś może zaprotestować: ależ "Fort" umieszczono w solidnym schronie, o odporności na ostrzał większej niż wartownie! Tak, tyle że nadal było to stanowisko przygotowane doraźnie. Obiekt był wzniesiony do zupełnie innych zadań i po I wojnie światowej pozbawiony pancerza osłaniającego stanowisko obserwacyjne. Tym samym jego górna kondygnacja została otwarta na pociski padające stromotorowo. To miejsce wykorzystano jako stanowisko ogniowe, jednak ... nie wykonując jakichkolwiek prac adaptacyjnych. Przeznaczono dla niego pierwotnie trzech zaledwie żołnierzy z rkm, gdy zaś zwaliło się na nich natarcie całego niemieckiego plutonu, dostarczony ckm musiano zdjąć z podstawy trójnożnej oprzeć na przedpiersiu na chłodnicy (inaczej wystawał by za bardzo ponad osłonę). Oznacza to że nie postarano się nawet by zaopatrzyć schron w prosty stół (analogiczny do wykonywanych dla polowych schronów żelbetowych), dostosowany do ustawienia trójnogu, posiadający wysokość dostosowaną do wysokości przedpiersia. Nie wspominam już o wykonaniu zadaszenia stanowiska, chroniącego przynajmniej od odłamków czy ograniczającego możliwość wrzucenia do środka granatów.
Widać zatem że obawy obrony kierowały się przede wszystkim przeciw desantowi przez kanał portowy (lub kanał i basen amunicyjny). Niekonsekwentnie potraktowano drugi ważny kierunek zagrożenia - od nasady półwyspu. Silnie został rozbudowany "Prom" ale już "Wał" otrzymał tylko bardzo symboliczne umocnienia. Co więcej, o ile dla "Promu" wysłano po rozpoczęciu niemieckiego ostrzału wzmocnienie obsady, o tyle dla 3 żołnierzy "Wału" z 1 rkm, broniących tego samego, wschodniego kierunku, żadnego wsparcia nie przewidziano (na skutek czego musieli wycofać się wcześniej niż "Prom", odsłaniając mu lewą flankę i potencjalnie grożąc odcięciem możliwości odwrotu). Dopiero po opuszczeniu "Wału" zapada decyzja zdjęcia obsady placówki Deika znad kanału i rzucenia jej miedzy "Fort" a "Prom". Tyle że jest to ratowanie sytuacji, do której mogło by nie dojść, gdyby do odparcia natarcia od wschodu, w pasie od zatoki, przygotowano się równie poważnie jak w pasie od kanału.
Nic zatem zaskakującego, że najdalej w głąb bronionego terytorium wdarli się Niemcy, atakując wzdłuż Zatoki. Odpowiadało to w pełni słabości polskiej obrony na tym kierunku, będącego wyrazem świadomych decyzji (w zakresie stopnia przygotowania stanowisk i sił przewidzianych do ich obrony). Jeżeli mimo wszystko nie nastąpił tu poważny kryzys, zawdzięczano to przede wszystkim kompromitującemu sposobowi prowadzenia natarcia przez 1 pluton Kompanii Szturmowej Marynarki. Dało to stronie polskiej, pomimo wszechstronnej słabości na tym odcinku, możliwość skutecznego sparowania uderzenia.
Na mapie (z publikacji Z.Flisowskiego) zaznaczyłem placówki (przygotowane przed wybuchem wojny) z rozróżnieniem na "silne" (czerwone) i "słabe" (żółte).

Brak komentarzy: