Węgrów wpół do Uhrów wpół Wengrov
I kto w Węgrowie by pomyślał, że także tutaj sięgało to wielkie poruszenie wśród Żydów tak barwnie opisywane przez Olgę Tokarczuk w "Księgach Jakubowych"... Powiązanie geograficzne pielgrzymki tych idei znajdziecie tutaj razem z wieloma refleksjami z tej powieści - w tym rozsławiony przez Brunona Schultza Drohobycz i wiele innych ośrodków handlu w szerokim basenie Morza Czarnego:
Wstępny punkt zaczepienia w Węgrowie przy dzisiejszej ulicy Piłsudskiego - zaś w rozważanym okresie pomiędzy ulicami Nowomiejską, Jatkową i Garbarską - w komentarzu pod tym postem znajdziecie ten fragment Węgrowa na mapie „rozdzielenia Żydów” z 1822 roku, czyli z okresu, gdy władze Królestwa Polskiego próbowały zrozumieć fenomen ogromnej popularności tego ruchu i raczej bezskutecznie w niego ingerować:
Zatem zapraszam na ciąg dalszy wyszukiwania źródeł o węgrowskich chasydach, w tym szczególnie o rodzie Morgensternów, w tym ostatnim gospodarzu dworu chasydzkiego w ... naszym "Zielonym domku" przy dzisiejszej ulicy Zwycięstwa. Musimy jednak sobie ten sztybel/dwór wyobrazić dużo szerzej - może rozlewający się na Jatkową i ew. dzisiejszy mały rynek na tyłach tego drewnianego dziś zabytku - czyli na obie strony ulicy Zwycięstwa. Rozmach spędzanych tam świąt musiał być znaczny - czytajcie...
"Icchak Zelig M. praktykował również medycynę, chociaż nigdy nie skończył żadnych studiów w tym kierunku. Nauczył się jej od jednego z uczniów swojej Jesziwy, który był doktorem. Morgenstern kształcił go w zakresie Talmudu i Tory, w zamian uzyskując wiedzę z zakresu nauk medycznych.
Wspólnie z ż. wychowali 11 dzieci. Jeden z synów, Jakob Mendel został rabinem w niedalekim Węgrowie, drugi - Benjamin w Sterdyni w pow. sokołowskim (w czasie Holokaustu został wywieziony do warszawskiego getta, zginął w Majdanku).
W 1939 M. był już starszym, schorowanym człowiekiem. Z tego powodu przebywał w otwockim sanatorium poddając się leczeniu. Po ataku Niemiec na Polskę czuł się zdruzgotany i przygnieciony perspektywami straszliwego losu żydowskich współbraci. Podobno gdy podczas kolacji wypadł mu z ręki kieliszek z winem, które rozlało się po stole stwierdził, że to znak, iż jego s. został zamordowany. I rzeczywiście Jakob Mendel Morgenstern, wkrótce po wkroczeniu nazistów na te tereny, został zmuszony do sprzątania głównego placu w Węgrowie. Podczas tej akcji jego oraz towarzyszących mu Żydów zamordowano. Śmierć s. całkowicie pogorszyła stan Icchaka Zeliga M. Zm. 16 X 1939. Z wielką trudnością udało się bliskim mu chasydom doprowadzić do pochowania go na żydowskim cm. Ohel rabina Icchaka Zeliga Morgensterna znajduje się na cm. żydowskim w W., ul. Okopowa, sektor 73, rząd 27, nr 1. Z całej rodziny wojnę przeżył jedynie wnuk Icchaka Zeliga - Mendel Morgenstern i jego siostra Perla oraz kilkoro kuzynów." Z:
A spłynęły te idee do Węgrowa i Sokołowa Podlaskich właśnie przez ten ród Morgensternów z tak odległych zakątków dzisiejszej Ukrainy, Mołdawii, Rumunii przez bliższy nam Ryczywół „lubelski”i Żelechów oraz dalszą Przysuchę:
„Niższe warstwy społeczeństwa były bardziej podatne na wyrażanie swoich uczuć religijnych czy bojaźni bożej, pragnęły impulsu do zaspokojenia tych emocji, czasem głównie poprzez wiarę w mistycyzm czy zabobony. Społeczeństwo było zaabsorbowane tematyką sądu ostatecznego, odkupienia i przyszłego świata. Tobiasz Ha-Kohen opisywał to zapotrzebowanie słowami: Nie ma na świecie kraju, gdzie ludzie zajmują się bardziej diabłami, amuletami, egzorcyzmem, świętymi imionami i wyobrażeniami, jak w Polsce 4 . Naprzeciw tym oczekiwaniom wychodzili ba’al szemowie. Uważano, że łaska boża nie może być osiągniĊta poprzez studia nad świętymi tekstami, ale dzięki modlitwie prowadzącej do jedności z Bogiem, co odpowiadało niepiśmiennym masom 5 , choć początkowo był to ruch mocno elitarny 6 . Ideałem ucieleśniającym wszystkie wymagane cechy nawiązujące do mistycyzmu stała się postać cadyka. Postrzegany był jako objawienie boże, wyrażenie Boga wśród ludzi, osoba stojąca na pograniczu nieba i ziemi 7 , czy jak określa go terminologia kabalistyczna, to posłaniec Szechiny 8 . W celu zachowania swej odrębności chasydzi organizowali się w tzw. sztyble, czyli osobne domy modlitw 9 , które wykorzystywano także do spotkań towarzyskich i wspólnych biesiad. Obok nich istotną rolę odgrywały dwory cadyków, do których chasydzi udawali się na święta, mając okazję do słuchania nauk bezpośrednio od ich mistrzów. Zarówno sztyble, jak i dwory nie naruszały struktur kahalnych ani obowiązującego prawa państwowego, więc były początkowo tolerowane zarówno przez starszyzny gminne oraz miejscowe władze świeckie 10 . Najwcześniejsze ognisko chasydyzmu w Polsce centralnej Ignacy Schiper lokalizuje w Ryczywole na Lubelszczyźnie z datacją od lat sześćdziesiątych XVIII wieku, a jako jego założyciela wskazuje Dow Bera zwanego Wielkim Magidem z Międzyrzecza Koreckiego (1705-1772), zaś propagatora – Samuela Szmelke Horowica (1726-1778) 11 . Zdaniem Marcina Wodzińskiego istnienie ryczywolskiego ośrodka jest zbyt słabo udokumentowane, aby można było mówić o nim jak o centrum chasydyzmu i na pierwsze tego typu miejsce wskazuje ” z Żelechów z osobą Lewi Icchaka pochodzącego z Berdyczowa (1740-1810) 12. Z: A guter jid…? Menachem Mendel Morgenstern z Kocka – biografia ze szczególnym uwzględnieniem badań Josepha Foxa - dostęp:
Aby wypełnić lukę czasową między Morgensternami węgrowsko-sokołowskimi oraz początkiem ruchu chasydów na ziemiach dzisiejszej Polski, znajdujemy ... bardzo ostry spór wśród węgrowskich chasydów na zwolenników linii swoich nauczycieli/cadyków z Kocka i z Izbicy. W sukurs tych poszukiwań przychodzi Alicja Gontarek z pobliskiej Akademii Podlaskiej w Siedlcach z jej:
Gontarek A., Znaczenie i wpływy rodowej izbicko-radzyńskiej dynastii chasydzkiej w środowisku lokalnym i poza nim w XIX i XX wieku, „Wschodni Rocznik Humanistyczny”, t. VI (2009), s. 217-53;
[w komentarzu skan strony dotyczący Węgrowa!]
oraz
Gontarek A., Henoch Lejner (1839-1891), „Radzyński Rocznik Humanistyczny”, t. 16 (1/2018), s. 266-7. - gdzie dostęp tutaj:
Ale zwolennicy linii z Kocka (zatem Morgensternów też) byli także aktywni w Węgrowie, a jak zobaczycie na tłumaczeniu (przez Google Translate™ translation service) w komentarzu - ostro walczyli o uznanie całej społeczności chasydów węgrowskich dla swojego przywódcy duchowego.
Aż trudno dziś uwierzyć w olbrzymi wpływ ruchu chasydów z jego istotną gałęzią w Węgrowie i Sokołowie na ... dzisiejsze kształtowanie się wielkiej polityki (wiecie gdzie?):
„Gdy Icchak Zelig Morgenstern obejmował swój urząd w Sokołowie mieszkało tam około 1200 rodzin żydowskich. Ci, którzy pamiętali tamte czasy wspominali, że do czasu jego kadencji żaden rabin w Sokołowie nie był w stanie utrzymać stanowiska na długo z powodu konfliktów i nieporozumień, które nieodmiennie pojawiały się w tak zróżnicowanej społeczności. Rabin Icchak Zelig był jednak w stanie spokojnie rozmawiać ze wszystkimi. Nigdy nie zrobił nic, aby komukolwiek się przypodobać, nawet najważniejszej osobistości.
Kiedy w 1905 r. zmarł pilawski rebe, większość chasydów kockich uznała Icchaka Zeliga za dziedzica kockiej dynastii. Płomień miłości do Erec Izrael, który rozniecił w jego sercu ojciec, spowodował, że Icchak Zelig zamierzał kontynuować jego pracę także na tym polu. On również podejmował kroki w celu zachęcenia do aliji. Jego działania nie przyniosły jednak zbyt dużych efektów. Miał cięty język, był elokwentny i wygłaszał pełne pasji przemowy na pierwszym Knessija Gedola (Wielkim Zgromadzeniu) Agudas Jisroel w Wiedniu w 1923 r. oraz na drugim w 1929 roku. W 1924 r. wszedł w skład europejskiej delegacji, która wizytowała w Palestynie w celu zbadania sytuacji tamtejszej społeczności. Jednym z celów wizyty było też zażegnanie sporu między Josefem Chaimem Sonnenfeldem i innymi tamtejszymi rabinami, co się nie powiodło, ale w rezultacie narodziła się przyjaźń między Sonnenfeldem a rabinem sokołowskim. Wraz z Abrahamem Mordechajem Alterem i rabinem Herszlem Henochem Lewinem z Będzina rabin Icchak Zelig przyjechał do Ziemi Izraela pod koniec zimy 1924 roku.” z:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz