ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

czwartek, 28 maja 2026

Chwaląc w ten sposób spostrzegawczość Polaków, skromnie przemilczał tę okoliczność, że Żydzi jeszcze lepiej niż Polacy rozpoznawali innych Żydów.

 

"Zmobilizowany krytyką jaka mnie spotkała ze strony niektórych z Was za to, że pisząc o pochodzeniu Autorytetów Moralnych i Intelektualnych Tenkraju, skupiałem się tylko na tych, których korzenie tkwią w komendach UB, w oddziałach NKWD, w jaczejkach KPP i starych trepowniach LWP, napisałem kilka dni temu krótki tekst o tych, którzy wywodzą się od kolaborantów z innym okupantem. Wspomniałem tam ojców i dziadków niektórych z przedstawicieli "nowej szlachty", którzy jednak swoje szlachectwo otrzymali nie z kacapskich, a z niemieckich rąk. Nie zamierzałem wymieniać w tym szkicu wszystkich osób spełniających kryterium pochodzenia od agentów Gestapo, czy funkcjonariuszy Grenschutzu. Mimo to powinienem wspomnieć o jeszcze jednej osobie, o której przodku zapomniałem. Mam nadzieję, że po dzisiejszym uzupełnieniu profesor Jan Grabowski wybaczy mi moje przeoczenie. Badacz Holocaustu i profesor Uniwersytetu w Ottawie, Jan Grabowski, znany jest z tego, że (często wraz z Barbarą Engelking) lubi podkreślać winy jakie Polacy mają na sumieniu względem Żydów w związku z II wojną światową i niemiecką (w nomenklaturze Grabowskiego: nazistowską) polityką eksterminacji Żydów. Profesor często podkreśla, że z opowieści ojca i dziadka wie, że bardziej bali się oni Polaków, niż Niemców. Miało to wynikać z tego, że Polacy łatwiej rozpoznawali Żydów po wyglądzie, akcencie i zachowaniu. Chwaląc w ten sposób spostrzegawczość Polaków, skromnie przemilczał tę okoliczność, że Żydzi jeszcze lepiej niż Polacy rozpoznawali innych Żydów. Stąd dość liczna ich reprezentacja wśród współpracowników Gestapo i tworzenie przez Niemców komórek tzw. Gestapo Żydowskiego, zajmującego się polowaniem na swych współplemieńców, wydawaniem Polaków udzielających Żydom pomocy, przeprowadzaniem egzekucji zarówno na schwytanych Polakach jak i Żydach, przesłuchiwaniami i torturami w celu uzyskania informacji o kryjówkach itp. Najczęstszą metodą działania była prowokacja i szantaż. Profesor Grabowski bardzo rzadko wspomina o dziadku. W biogramie Grabowskiego w Wikipedii, dziadek nie istnieje. O tym, że miał na imię Baruch, też trudno się dowiedzieć. Wiemy, że zarówno ojciec Jana Grabowskiego, jak i dziadek trafiali w ręce Gestapo na skutek denuncjacji dokonanej przez żydowskich donosicieli. Po aresztowaniu w 1943 roku dziadek Jana Grabowskiego trafił na Aleję Szucha, gdzie zaprowadzono go do samego szefa Referatu Żydowskiego, bestii i kata w stopniu SS-Untersturmfuhrera Georga Brandta. Fakt, iż Baruch Grabowski jako jedyny Żyd wyszedł po godzinie żywy i wolny z tego gabinetu, sprawił, że zaczęto go unikać podejrzewając w nim agenta Gestapo. Takie podejrzenia utrwaliły się jeszcze, gdy tym razem ojciec Jana Grabowskiego został aresztowany w 1944 roku przez Gestapo w Kutnie i został zwolniony po powołaniu się na znajomość z Brandtem. Zarówno ojciec jak i dziadek profesora Grabowskiego pozostali po wojnie w Polsce, którą oskarżali o antysemityzm. Zostając nad Wisłą umiknęli spotkania z Ben Gurionem, pierwszym premierem Izraela, który witając żydowskich imigrantów z Polski, którzy przeżyli w niej okupację niemiecką uniknąwszy Holocaustu, powiedział: strasznymi skurw...ami musicie być, skoro przeżyliście tamte 5 lat. Te słowa odnosiły się do tych, którzy przeżyli wojnę. Ben Gurion nie pokusił się o przewidywanie jakich skurw...ów mogą spłodzić ci, którzy swobodnie opuszczali katownie w Alei Szucha lub Kutnie. I którzy z tych skurw...ów zostaną profesorami specjalizującymi się w demaskowaniu "polskiego antysemityzmu" i polskiej współwiny za Holocaust. PS. Wielki Totalitarny Brat z Facebooka zablokował mi na miesiąc możliwość publikowania na grupach. Proszę o udostępnianie moich tekstów na Waszych grupach (jeżeli oczywiście uznacie je za tego godne). Dziękuję." za Stefan Bartnik

Brak komentarzy: