ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

poniedziałek, 25 maja 2026

Czym był stalinizm?

 Mateusz Historyk



W pierwszym tomie „Archipelagu Gułag” Aleksander Sołżenicyn opisuje scenę, która rozegrała się w 1937 roku – w dobie Wielkiego Terroru w Związku Sowieckim:
[...] Odbywa się (w obwodzie moskiewskim) partyjna konferencja rejonowa. Przewodniczy nowy sekretarz rejkomu; dopiero niedawno objął stanowisko po aresztowanym poprzedniku.
Na zakończenie konferencji poddaje się pod głosowanie pismo do towarzysza Stalina z zapewnieniem wierności. Oczywiście wszyscy wstają (podobnie jak w trakcie konferencji wszyscy zrywali się na równe nogi za każdym razem, gdy z mównicy padało jego nazwisko). W niewielkiej sali grzmią „burzliwe oklaski przekształcające się w owację”. Trzy minuty, cztery minuty, pięć minut – oklaski wciąż jeszcze są burzliwe i wciąż przekształcają się w owację. Ale dłonie już bolą. Ale już drętwieją uniesione ręce. Ale już starsi ludzie tracą oddech. Ale już robi się bardzo głupio tym, którzy szczerze uwielbiają Stalina. Tylko że kto pierwszy ośmieli się przestać? Mógłby to zrobić sekretarz rejkomu: stoi na trybunie, dopiero co odczytał tekst orędzia. Ale to świeży człowiek, objął miejsce po aresztowanym, sam się boi! Przecież tu, w sali, stoją i klaszczą enkawudziści. Już oni dobrze patrzą, kto pierwszy przestanie! I oklaski w tej małej, nieznanej sali, oklaski, których wódz nie słyszy, trwają sześć minut! Siedem minut! Osiem minut! Ci ludzie są zgubieni! Straceni! Już nie mogą przestać, póki wszyscy nie zwalą się z pękniętym sercem! Jeszcze tam, w głębi sali, w ciżbie, można próbować małego szachrajstwa, bić oklaski rzadziej, nie tak silnie, nie z takim ferworem – ale w prezydium, na oczach wszystkich obecnych? Dyrektor miejscowej papierni, silny człowiek z dużym poczuciem niezależności, stoi w prezydium i rozumiejąc cały fałsz, całą beznadziejność sytuacji, klaszcze! Dziewiątą minutę! Dziesiątą! Spogląda markotnie na sekretarza rejkomu, ale ten nie śmie zaprzestać klaskania. Opętanie! Zbiorowe! Zerkając na siebie wzajem z resztką nadziei, ale udając zachwyt, kierownicy rejonu będą klaskać aż do upadłego, póki nie zaczną ich stąd dygować na noszach! I nawet wtedy ci, którzy zostali, ani drgną! I oto dyrektor papierni w jedenastej minucie oklasków przybiera rzeczowy wyraz twarzy i siada na swoim krześle za stołem prezydialnym. I – o dziwo! – gdzież podział się ogólny, nieopisany entuzjazm? Wszyscy naraz, z punktu, przerywają oklaski i też siadają. Uratowani! Wiewiórka nagle domyśliła się, jak wyskoczyć z koła!
Jednak właśnie w ten sposób wykrywa się niezależnych. Tej samej nocy dyrektor fabryki zostaje aresztowany. Z łatwością znajdują się – zupełnie inne – powody, żeby dać mu dziesięć lat. Ale gdy już podpisał „206” (protokół zakończenia śledztwa), przesłuchujący upomniał go: – I żebyś nigdy nie był pierwszy do przerywania oklasków! [...]
Cyt. za: Jörg Baberowski, Stalin. Terror absolutny, tłum. U. Poprawska, Warszawa 2014, s. 17-18.
Zdjęcia: BBC oraz wolny dostęp


Brak komentarzy: