ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

środa, 1 maja 2019

Była to pierwsza od 143 lat wspólna koronacja pary monarszej.

1 maja 1576 w katedrze na Wawelu odbyły się zaślubiny i koronacja Stefana Batorego i Anny Jagiellonki. 
 Anna została wybrana w drodze elekcji na władczynię Polski. Z inicjatywy kasztelana bieckiego Stanisława Szafrańca wybrano jej wkrótce na małżonka księcia Siedmiogrodu Stefana Batorego, którego ogłoszono królem Polski 14 grudnia 1575 roku. 
🇹🇯 Május 1, 1576, Wawel - Krakkóban székesegyház tartott esküvő és a koronázási Stefan Báthory és Anne királynő.
1576. május 1-jén koronázták Krakkóban Lengyelország királyává Báthory István erdélyi fejedelmet, a török uralom alá került országrészt először felvirágoztató uralkodót.
További a linket:
http://www.rubicon.hu/…/1576_majus_1_bathory_istvant_lengy…/

Kabaret

https://www.facebook.com/kabaretnazywo/videos/322891711764556/

"Świerszczyk” pamiętacie ?


Był 1 maja 1945 roku. Trwała wojna. W wyzwolonej Łodzi, w Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik”, ukazał się pierwszy numer „Świerszczyka”. Tytuł wymyśliła znana pisarka, Ewa Szelburg-Zarembina, późniejsza inicjatorka budowy Szpitala-Pomnika Centrum Zdrowia Dziecka. Grający za kominem świerszcz miał być symbolem tego, co wiele dzieci utraciło w wojennej zawierusze – ciepła rodzinnego domu. Okładkę pierwszego numeru namalował znakomity ilustrator, Jan Marcin Szancer, natomiast pierwszą winietę „Świerszczyka” zaprojektował inny wybitny grafik, Eryk Lipiński, satyryk i długoletni redaktor naczelny „Szpilek”. Pierwszą redaktor naczelną „Świerszczyka” została pisarka, krytyk literacki i tłumaczka, Wanda Grodzieńska.
W pierwszych latach działalności czasopismo zastępowało zniszczone podczas wojny podręczniki. W 1951 roku połączyło się z warszawskimi „Iskierkami” iż zaczęło się ukazywać w Naszej Księgarni. „Świerszczyk – Iskierki” wychodził do 1956 roku, kiedy czytelnicy zdecydowali o powrocie do nazwy „Świerszczyk”.
Z dzisiejszej perspektywy wyraźnie widać, że historia zatoczyła koło – kiedyś „Świerszczyk” zastępował podręczniki, dzisiaj ukazuje się w wydawnictwie edukacyjnym Nowa Era. I w dalszym ciągu pomaga w nauce czytania i rozwija wyobraźnię.
„Świerszczyk” a propaganda
Przed 1956 rokiem „Świerszczyk”, podobnie jak reszta prasy, podlegał cenzurze. Otrzymywał wytyczne, o czym należy pisać, a co z kolei pominąć milczeniem. Dzięki mądrości i wyczuciu redaktorów „Świerszczykowi” udało się nie angażować w politykę. „Jedynie słuszną linię programową” prezentowały… tłumaczenia baśni narodów ZSRR. Śmierć Stalina pismo musiało jednak uczcić portretem wodza na okładce.
W latach 50. i 60. do redakcji „Świerszczyka” przychodziło nawet 7 tysięcy listów miesięcznie! Dzisiaj listy w kopercie to rzadkość – czytelnicy wolą wysyłać e-maile lub odwiedzać „Świerszczyk” na Facebooku.
Na początku lat 70. „Świerszczyk” bił wszelkie rekordy popularności. Czasopismo systematycznie zwiększało nakład i ukazywało się wtedy w 900 tysiącach egzemplarzy!
a początku lat 90. „Świerszczyk” przeżył prawdziwą rewolucję! Z literackiego tygodnika zmienił się wtedy w magazyn dla dzieci pełen wywiadów, reportaży, iż reklam. Dzisiaj „Świerszczyk” to dwutygodnik, a priorytetem jest dostarczenie młodym czytelnikom literatury i ilustracji na najwyższym poziomie.
Obecny kształt czasopismo zawdzięcza wydawnictwu Nowa Era, do którego trafiło w 2005 roku. Wspomaganie pracy z tekstem, budowanie struktur poznawczych, rozwijanie zasobu słownictwa iż poprawności składniowej, wdrażanie systemu hierarchii wartości to tylko niektóre zalety rubryk znajdujących się w czasopiśmie. „Świerszczyk” toż nowoczesne pismo z tradycjami. Mądre i piękne. Jedyne takie na rynku!

Grzegorz Przemyk

Zbyszek Dzięgielewski-Dzięgiel

Maturzysta Grzegorz Przemyk, zatłuczony w 1983 roku przez milicyjnych oprawców 😢
Mordercy:
I. Kościuk - wina stwierdzona, przedawnienie
A. Denkiewicz skazany na dwa lata, kara niewykonana
K. Otłowski, uniewinniony
Ps. Może te kanalie żyją obok Was ?

Maduro

""Przyczyną rewolucji boliwariańskiej jest przyczyna Boliwara, ludu, który nie chce być kolonią” i dlatego wszystkie spiski przeciwko krajowi zawiodą"- prezydent Wenezueli oświadczył z Pałacu Miraflores, po mała grupa żołnierzy będzie próbowała dokonać zamachu stanu w Wenezueli. Potwierdzając, że przewrót nie powiódł się, Maduro informuje, że baza lotnicza La Carlota nigdy nie została przejęta. Rząd Wenezueli zmierzył się z próbami zamachu stanu, jak nigdy dotąd w historii, z powodu pragnienia skrajnego prawa do „narzucenia nielegalnego rządu i poddania kraju modelowi neokolonialnemu”, przejętego przez Stany Zjednoczone. „Ten zamach przemocy pozostawił tę opozycję bez maski przed światem: nie mają pokojowych ani demokratycznych pretensji, chcą przez przemoc narzucać się. Naszym celem jest stawić czoła codziennym problemom, które nasi ludzie mają w wyniku sankcji i imperialistycznych agresji. Nasza przyczyna jest przyczyną Bolivara, a nie Monroe!. Dziękuję mieszkańcom Wenezueli, którzy wysłuchali mojego wezwania: O 7 rano przybyli do Pałacu Miraflores Zmobilizowani dzisiaj, jutro i zawsze!" W innej części swojego wystąpienia prezydent podkreślił lojalność Sił Zbrojnych kraju wobec rządu Wenezueli i zapewnia, że ​​opozycja nie ma wsparcia ze strony wojska. Zapewnia, że ​​w tym czasie Siły Zbrojne kraju są w stanie wysokiej gotowości przed „ciosem oszustwa”. "Podejście prezydenta USA Donalda Trumpa i innych władz w tym kraju jako sekretarza stanu Mike'a Pompeo; doradca ds. Bezpieczeństwa narodowego John Bolton i wiceprezydent Mike Pence pokazują nienawiść tego kraju do Wenezueli." Poinformował również, że prokuratorzy zostali już wyznaczeni do zbadania wydarzeń, które miały miejsce dzisiaj podczas próby zamachu stanu i potwierdza, że ​​jest już kilku zaangażowanych, którzy są przesłuchiwani. „Rozmawiałem z Prokuratorem Generalnym Republiki i mianowałem 3 prokuratorów krajowych, którzy już kierują dochodzeniami i oskarżeniami karnymi, które będą przed sądami ”. Kilka godzin po ogłoszeniu zamachu stanu minister obrony Wenezueli Vladimir Padrino López potwierdził klęskę przemocy i zapewnił, że Boliwariańskie Narodowe Siły Zbrojne (FANB) pozostają „zdecydowanie w obronie konstytucji i jej prawowitych władz”.

Podkarpacka kwatera Hitlera

Majówka. 

Antoni Adamski

Schron w Stępinie-Cieszynie. Fot. Tadeusz Poźniak
Schron w Stępinie-Cieszynie. Fot. Tadeusz Poźniak

Spotkali się tutaj Hitler z Mussolinim. Po wojnie miał  powstać tu rezerwowy skarbiec NBP. Skończyło się na pieczarkarni, magazynach i bazie transportowej. Dopiero od kilkunastu lat niemiecki schron w Stępinie-Cieszynie oraz tunel w Strzyżowie stały się prawdziwą atrakcją turystyczną. 

Setki tysięcy  turystów rocznie zwiedza wykute w wapiennej  skale podziemne wyrzutnie rakiet V-1 i V-2 na francuskim wybrzeżu nieopodal Calais. Pokazywał je Bogusław Wołoszański w swoim programie telewizyjnym. Tymczasem z porównania wynika, iż niemieckie kolejowe schrony na Podkarpaciu większe są od francuskich tuneli. Obiekt w Stępinie-Cieszynie ma długość 382 m, ten w Strzyżowie 436 m.
 
Oba  schrony powstały w ciągu roku,  na przełomie 1940/41. Przy budowie pracowało ok. 5 tysięcy robotników: Żydzi z obozu w Szebniach, najemni Polacy z okolic Strzyżowa, Włosi, Jugosłowianie i Niemcy.Oba kompleksy złożyły się na Kwaterę Południową Hitlera (Anlage Süd). Jej odpowiednikiem na północy był słynny Wilczy Szaniec (Wolfsschanze) w Gierłoży koło Kętrzyna i Anlage Mitte k. Tomaszowa Mazowieckiego. Tej ostatniej wódz III Rzeszy nigdy nie odwiedził.  
 
Praca przy budowie obu schronów trwała przez okrągłą dobę. W zimie świeżo wylany beton specjalnie ogrzewano, aby nie popękał na mrozie. Wybraną do robót ziemię Niemcy rozwozili po okolicznych polach, równo ją rozsypując i spryskując ciemnozieloną farbą, aby upodobniła się do okolicznej zieleni. Na te tereny zapuszczały się bowiem samoloty Armii Czerwonej. W Strzyżowie znajduje się jedyny hitlerowski tunel podziemny - wykopany pod Górą Żarnowską. W Stępinie-Cieszynie schron wygięty lekkim łukiem zbudowany został nad ziemią w pobliżu wiejskich domostw (jedno z nich zostało przekształcone w luksusową willę na przyjęcie Hitlera). Tunel był przykryty siatką maskującą pokrytą sztuczną trawą, z setkami „rosnących” na niej i wokół niej sztucznych drzewek.    
            
Tunel w Strzyżowie ma przekrój owalny o szerokości prawie 9 m i wysokości 6,5 m. Nad sklepieniem znajduje się 35 metrów ziemi, chroniącej przed najcięższymi bombardowaniami. Ściany do  2/3 wysokości są betonowe, sklepienie wykonano z przywiezionej z Niemiec cegły klinkierowej. Mieścił się w nim jeden tor kolejowy z drewnianym peronem. Pod długim na 11 m przedsionkiem z budką wartowniczą i oryginalnymi pancernymi drzwiami znajduje się drugi mniejszy tunel. To kanał techniczny, biegnący pod dzisiejszą drogą, w stronę maszynowni (obecnie  oczyszczalnia ścieków) oraz zaplecza technicznego.
 
 
Fot. Tadeusz Poźniak
 
Położony piętro poniżej tunelu głównego liczy 107 m długości i wykonany został z żelbetu. W części ma płaski żelbetowy strop z zachowanym oryginalnym  szalowaniem z desek. Po wojnie kanał był zalany wodą. Cały obiekt jest zawilgocony tak, iż jego mikroklimat przypomina mikroklimat jaskini. Ze sklepienia kapie woda tworząc stalagmity: ukryta w Górze Żarnowskiej nikomu dziś niepotrzebna konstrukcja wojskowa powoli staje się częścią natury. 
 
W Stępinie-Cieszynie schron kolejowy jest szerszy (14,6 m) i wyższy (prawie 9 m). Wybudowany został prawdopodobnie na korycie rzeki Stępinki, którą przekierowano do nowego - sztucznego koryta. Stąd lekko wygięty kształt schronu. Z oddalonej o ok. kilometr stacji Wiśniowa wjeżdżał pociąg „pod specjalnym nadzorem”. Tu także był jeden tor z dwoma peronami: szerszym dla przyjezdnych i węższym dla obsługi technicznej.
 
Schron kolejowy posiadał długi boczny korytarz i połączony był z betonowym budynkiem maszynowni, która zaopatrywała schron w energię elektryczną, przefiltrowane powietrze  i gorącą wodę do centralnego ogrzewania. Obiekt otoczony był mniejszymi bunkrami obronnymi. Koszt Kwatery Południowej wyniósł 47 mln marek i przewyższył koszty budowy słynnego Wilczego Szańca.
 
26 sierpnia 1941  r. późnym popołudniem (lub 27.08. wg innych źródeł ) na stację kolejową w Strzyżowie wjechał pociąg specjalny „Amerika” z najważniejszym pasażerem: Adolfem Hitlerem. Skład liczył 15 wagonów: dla wodza III Rzeszy, jego szefa służby prasowej, łączności – dowodzenia, dwóch salonek, dwóch wagonów dla świty oraz gości, a także sypialnych, bagażowych, wagonu dla ochrony, dwóch platform opancerzonych z bateriami szybkosztrzelnych działek przeciwlotniczych.
 
Przed lokomotywą toczyła się tzw. krowa: wagon-laweta obłożona workami z piaskiem, z zamontowanym działkiem, zaś za nią przyczepiono kolejne wagony pancerne. W opancerzonym wagonie Hitlera był jego gabinet, sypialnia i specjalna kabina kąpielowa, a także  przedziały dla osobistych adiutantów i ordynansa. Specjalnie kontrolowaną żywność i wodę dostarczała spółka „Mitropa”. Po przyjeździe do Stępiny sprawa napoju dla Führera okazała się bardzo kłopotliwa. Po przechadzce z Mussolinim, Hitlerowi zachciało się pić. Wody z pobliskiej studni nie chciał przyjąć z obawy iż może być zatruta. Podobnie było z oferowanym mu mlekiem. Dopiero gdy jeden z  żołnierzy wydoił na oczach wodza krowę, ten wypił mleko.
 
Ze Strzyżowa Hitler wyjechał kolumną samochodów do Wiśniowej, gdzie pojawił się pociąg z Benito Mussolinim. Towarzyszyli mu Ion Antonescu, rumuński dyktator oraz Miklos Horty, namiestnik węgierski.Hitler przywitał ich na peronie, po czym wszyscy udali się do domu Bronisława Kuternogi, który na potrzeby tego spotkania Niemcy przerobili - wyrzucając gospodarzy - na luksusową willę. (Żyje w Strzyżowie osoba, która jako kilkuletnia dziewczynka wręczała  kwiaty Mussoliniemu.)
 
 
Reprodukcje Tadeusz Poźniak
 
Reklama
Później wodzowie ruszyli zwiedzać okolicę i wtedy doszło do incydentu z krowim mlekiem. Droga ze Strzyżowa do Stępiny obstawiona była przez wojsko i  SS. Mieszkańcom zakazano pod karą śmierci zbliżać się do okien. Na czele kolumny jechało po 6-8 wojskowych motocykli z przyczepami. Za nimi limuzyna z Hitlerem i Mussolinim, zaś dalej kilka mniejszych samochodów dla świty oraz wóz pancerny. Taka obstawa nie spodobała się Hitlerowi, który nie chciał, aby tak ostre środki bezpieczeństwa rzucały się miejscowym w oczy. Dlatego udzielił ostrej reprymendy naczelnikom policji i SS województwa krakowskiego. 
 
Po przejażdżce w Wiśniowej zorganizowano konferencję prasową. Komunikat o pobycie Hitlera ukazał się w gadzinówce Kattowitzer Zeitung. Przybyli do Strzyżowa obradowali na temat „nowego ładu” po wojnie – głosił komunikat. Miała to być przeciwwaga ogłoszonej kilkanaście dni wcześniej Karty Atlantyckiej, podpisanej przez Churchilla i Roosevelta. Na wieczór starosta  jasielski Walter Gentz przygotował we Frysztaku przyjęcie dla prominentnych gości. Hitler z Mussolinim jednak z niego zrezygnowali. Nie zobaczyli więc nowego pomysłu starosty: „żywych kandelabrów”. Ich rolę pełnili rozstawieni wzdłuż korytarza i klatki schodowej Żydzi, trzymający bukiety kwiatów i zapalone świece. 
 
Następnego dnia - 28 sierpnia przybysze odlecieli z lotniska w Krośnie do Kazania na Ukrainie na wizytację frontu wschodniego. Mussolini odwiedził dywizję włoską walczącą w okolicach Humania. Później wrócili do Krosna, a stamtąd pociągiem specjalnym do Stępiny. Tutaj Hitler przyjął mieszkańca wsi Białobrzegi, z którym przebywał w szpitalu w czasie I wojny światowej (jego nazwiska nie udało się ustalić). Führer po obejrzeniu wspólnego zdjęcia z tamtych czasów zwolnił Polaka z obowiązkowych dostaw na rzecz III Rzeszy. Wieczorem wodzowie rozstali się: Mussolini odjechał do Włoch, zaś Hitler udał się do Wilczego Szańca.
 
W 1943 r. oba schrony – w których rzekomo montowano i przechowywano rakiety V-1 i V-2 - mogli wizytować Herman Goring, szef Luftwaffe wraz z gubernatorem generalnym Hansem Frankiem i jego szefem policji oraz SS Wilhelmem Krugerem. Na ten temat krążą niesprawdzone pogłoski, podobnie jak o zamurowanych pomieszczeniach pod obu tunelami. 
 
Po wojnie tunele stały puste. Wycofujący się Niemcy rozmontowali i wywieźli całe wyposażenie. Resztę instalacji wraz z maszynerią wentylacyjną i grzewczą rozgrabiono. Rozebrano tory. W Stępinie-Cieszynie wymontowano i wywieziono ważące kilka ton drzwi pancerne zamykające tunel. Służą one podobno jako mostek w jednej z pobliskich wsi. Jak wyglądały, możemy zobaczyć w tunelu w Strzyżowie, gdzie przetrwały. Nowe żelazne drzwi wejściowe zafundował Stępinie Narodowy Bank Polski.
 
Tunel w latach 50-60 miał służyć jako rezerwowy skarbiec na wypadek wojny. Zasypano wtedy wykop, w którym biegły tory, a podłoże wybrukowano trylinką tak, aby mogły tu parkować ciężarówki z przywiezioną ze stolicy zawartością bankowego skarbca. Nigdy do tego nie doszło, a w latach 70-tych Rolnicza Spółdzielnia Produkcyjna założyła tu pieczarkarnię. Interes szedł dobrze, tony grzybów eksportowano do Niemiec. W pobliżu w poniemieckich barakach hodowano bydło. Przy studniach głębinowych, wydrążonych przez Niemców powstała wytwórnia wody mineralnej „Stępinianka” i „Polonea”.
 
 
Fot. Tadeusz Poźniak
 
Pod Górą Żarnowską magazyn urządziła Centrala Rybna. W chłodzie, w stałej temperaturze plus 10 stopni C przy wilgotności 75 procent stały rzędy beczek z solonymi śledziami, które rozwożono po sklepach całego województwa. W latach 80 XX wieku powstała baza Spółdzielni Transportu Wiejskiego. Spółdzielnię rozwiązano. Schron przejął „Igloopol”, który chciał założyć tu gigantyczną chłodnię produktów rolniczych i ogrodniczych dla całego regionu. Zaledwie zlecono wykonanie dokumentacji, „Igloopol” padł. Później tunel miał być zaadaptowany na strzelnicę wojskową. Pomysł nie wypalił. Przez lata schron służył jako droga na skróty między Strzyżowem a Żarnową. Jeździło tu tak dużo samochodów, że władze poleciły zamknąć jedne z pancernych drzwi. Jednak piesi bez trudu przedostawali się przez furtkę w opancerzonej płycie. 
 
Musiało upłynąć więcej niż pół wieku, aby miejscowi dostrzegli wartość zabytkową w opuszczonym kompleksie militarnym.  W Stępinie-Cieszynie do roboty wzięły się władze gminy Frysztak, które od roku 2002 są właścicielem obiektu.  Przez cały rok  trwała wycinka bujnej dzikiej roślinności, która pokrywała bunkier. Później wyburzono barak, który zasłaniał wejście do schronu i uporządkowano teren. Powstał parking z toaletą, działa kiosk z pamiątkami. 
 
Rocznie przyjeżdża tu około 3 tysiące turystów. W sierpniu, cyklicznie organizowany jest Zlot Militarny z inscenizacją. W planach jest odtworzenie fragmentu bocznicy kolejowej prowadzącej  do schronu i torowiska wewnątrz obiektu – mówi przewodnik Maciej Piękoś.
 
Odtworzona zostanie bocznica kolejowa prowadząca  do schronu oraz fragment torowiska wewnątrz obiektu. Ekspozycję militarną obiecało przygotować Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Informacje o kompleksie w Stępinie i Cieszynie na stronie www.schronkolejowy.pl 
 
Pod Żarnowską Górą wypompowano wodę i oczyszczono z błota tunel łącznikowy. W jednej z sal maszynowni czynna jest wystawa militariów (częściowo ze zbiorów prywatnych) połączona i izbą pamięci. Muzeum Samorządowego Ziemi Strzyżowskiej - aktualny opiekun obiektu planuje - w ramach specjalnego projektu - sprowadzenie pociągu pancernego z lokomotywą, salonką i dwoma wagonami z lat 40-tych XX w. 

Kwatera Południowa Hitlera – jak wszystko na Podkarpaciu – wymaga reklamy. Wtedy można liczyć nawet 100 i więcej tysięcy turystów rocznie. Niezbędna jest także współpraca z ogólnopolskimi muzeami: wojskowymi czy kolejnictwa. Dlaczego Bogusław Wołoszański nie miałby nakręcić tu kolejnego odcinka swego popularnego cyklu?!


 
Pisząc tekst korzystałem z publikacji: Bartosza Bącala, Twierdza Hitlera, Frysztak 2005, Krzysztofa Winiarskiego, Kwatera wodza, Rzeszów 2010, Moniki Bober, Złoty pociąg w Strzyżowie? w „Podkarpacka historia”, nr 11-12 z 2015 r.

Św. Józef, robotnik (1 maja)


Józef pochodził z rodu króla Dawida, dlatego Betlejem było miastem jego pochodzenia. Mieszkał w Nazarecie w Galilei. Był cieślą. W tamtych czasach określenie to oznaczało również rzemieślnika wytwarzającego sprzęt domowy. W Nazarecie poznał i poślubił Maryję. Jeszcze przed wspólnym zamieszkaniem Maryja stała się brzemienna i dlatego Józef zamierzał ją po kryjomu opuścić. Wtedy we śnie ukazał mu się anioł wyjaśniając mu cudowny charakter poczęcia Maryi. W związku z zarządzonym przez cesarza rzymskiego Augusta spisem ludności Józef i brzemienna Maryja udali się do Betlejem i tam Maryja urodziła Syna. Józef nadał mu imię Jezus, zgodnie z poleceniem anioła. Za radą anioła Józef uciekł z Dziecięciem i Jego Matką do Egiptu. Po śmierci Heroda rodzina wróciła do Nazaretu. Pełniąc służbę ojca, Józef współpracował ze swoją małżonką Maryją, aby uczynić dom w Nazarecie środowiskiem sprzyjającym wzrastaniu i dojrzewaniu Jezusa. Wdrażając Go następnie do ciężkiej pracy cieśli Józef pomógł Jezusowi wejść w świat pracy i włączyć się w życie społeczne. Gdy Jezus miała lat 12, rodzina udała się na pielgrzymkę do Jerozolimy. Wzmianka o tej pielgrzymce jest ostatnią wiadomością w ewangeliach o Józefie. Być może niedługo potem umarł. Nie można jednak wykluczyć także możliwości, że powodowany swoją skromnością pozostawał na dalszym planie i dlatego nie znalazł zainteresowania w przekazach tradycji. Przyjąć jednakże należy z dużą pewnością, że nie żył już, kiedy Jezus rozpoczynał głoszenie Ewangelii, z całą pewnością zaś że nie żył, kiedy Jezus umierając na krzyżu opiekę nad Maryja powierzył uczniowi Janowi.
1 maja Kościół katolicki obchodzi wspomnienie św. Józefa, robotnika. 1 maja 1955 roku zwracając się do Katolickiego Stowarzyszenia Robotników Włoskich papież Pius XII proklamował ten dzień świętem Józefa rzemieślnika, nadając w ten sposób religijne znaczenie świeckiemu, obchodzonemu na całym świecie od 1892 r., świętu pracy. W tym dniu Kościół pragnie zwrócić uwagę na pracę w aspekcie wartości chrześcijańskich.