ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

sobota, 26 września 2026

Franciszek Majewski „Słony”

 Portal do historii

Przez sześć godzin samotnie bronił się przed funkcjonariuszami UB, MO i żołnierzami KBW. Gdy nie widział już szans na wydostanie się z okrążenia, nie poddał się. Popełnił samobójstwo.
Franciszek Majewski „Słony” miał wtedy 29 lat. W czasie wojny walczył we wrześniu 1939 roku, trafił do niemieckiej niewoli, później uciekł z obozu pracy i wstąpił do konspiracji. W AK dowodził oddziałem Kedywu.
Po wojnie ujawnił się, ale zagrożony aresztowaniem ponownie zszedł do podziemia. W 1947 roku odmówił kolejnego ujawnienia i kontynuował walkę. Dowodził oddziałami, które przeprowadziły dziesiątki akcji przeciwko komunistycznemu aparatowi bezpieczeństwa.
26 września 1948 roku został otoczony w Węgrzynowie, w zabudowaniach swojej narzeczonej. Po sześciu godzinach samotnej walki odebrał sobie życie.

Kirk Douglas przeżył 103 lata

— tak długo, że sam mówił, iż widział narodziny i zniknięcie zupełnie innego świata.
Urodził się w biedzie, w rodzinie rosyjskich emigrantów, i z absolutnego niczego wspiął się na szczyt Hollywood, stając się jedną z największych legend kina. Jego życie obejmowało wojny, społeczne wstrząsy i całkowitą transformację przemysłu filmowego, dając mu perspektywę dostępną tylko nielicznym.

W młodości napędzała go czysta determinacja. Chciał wydostać się z ubóstwa i udowodnić, że jest stworzony do czegoś większego. Z wilczą ambicją gonił za sukcesem, a takie filmy jak Champion, Ace in the Hole, The Bad and the Beautiful czy Lust for Life błyskawicznie wyniosły go na szczyt.
Ale sława nie wypełniła najgłębszej pustki.
Na starość powtarzał: kiedyś myślałem, że sukces mierzy się pieniędzmi i brawami. Później zrozumiałem, że prawdziwe bogactwo rodzi się z relacji, z nauki i z tego, co dajemy innym.

W wieku 79 lat doznał udaru — i to zmieniło wszystko.
Na pewien czas stracił mowę i wtedy zrozumiał: czas to nie tylko dar, ale i odpowiedzialność. Nie wystarczy przetrwać — trzeba wiedzieć, jak się żyje.
Jego żona, Anne, przywróciła go do życia; przez ponad sześć dekad małżeństwa była jego najmocniejszym oparciem. Zawsze powtarzała, że jego najważniejszą cechą jest niezłomność. Gdy lekarze sugerowali, że być może nigdy już nie przemówi, Kirk tylko się uśmiechnął — sam zdecyduję, do czego jestem zdolny.

Sława go nie zmieniła. Pozostał wojownikiem, ocalałym, człowiekiem, który ponad wszystko cenił rodzinę. To Anne wyznał, że niezależnie od sławy, prawdziwą spuścizną człowieka jest miłość.

Jego syn, Michael, wspominał, że nawet w wieku 100 lat Kirk był wdzięczny za każdy poranek. Nie znosił litości; swoje błędy traktował nie jako balast, lecz lekcje. Nawet jako stulatek pochłaniał książki, pisał, rozmyślał — o starzeniu, o czasie, o sensie życia. Choć przeżył większość przyjaciół, samotność go nie złamała. Jego życiowe credo było proste:
„Przetrwasz, jeśli potrafisz być wdzięczny.”

Los wielokrotnie przypominał mu o kruchości życia. W 1991 roku przeżył katastrofę helikoptera, która mogła zabić go na miejscu. A on powiedział tylko:
„Człowiek niczego nie kontroluje. Życie ma swój rytm. Twoim zadaniem jest przeżyć je całym sercem.”

Najbardziej dumny był z prac, które coś znaczyły.
Ścieżki chwały ukazywały brutalność wojny.
A Spartakus przeszedł do historii — Douglas walczył o prawdę w czasach, gdy Hollywood wciąż bał się czarnych list, przywracając Daltona Trumbo do pracy. Wierzył, że kino to nie tylko rozrywka — ono ma moc zmieniania świata.

W wieku 103 lat żartował, że jest „żyjącą relikwią”, ale pod żartem kryła się cicha mądrość. Swoje zmarszczki i słabe ciało traktował nie jako ciężar, ale jako dowód długiego i godnego życia. Wnuk Cameron mówił, że nawet w swoich ostatnich dniach Kirk powtarzał jedną radę:
„Bądź dobry i zachowaj czyste serce.”
Bo — jak mówił — „ludzie pamiętają nie to, co osiągnąłeś, ale to, jak czuli się przy tobie”.

Kiedy nadszedł jego ostatni dzień, Kirk Douglas przyjął go bez strachu.
Znał sekret pięknie przeżytego życia: nie w pośpiechu czy pogoń za czasem, lecz w małym cudzie obecnym w każdej chwili.

I tak właśnie odszedł — jako człowiek, który wkładał serce w każdy dzień, jaki mu podarowano. 🕊️

Kurpie

Czy Kurpie Biali to... naprawdę Kurpie? 🤔 Hreczkosieje czy Puszczaki?

Zapytaj u nas, w głębi Puszczy Zielonej - gdzieś pod Kadzidłem czy Myszyńcem - o sąsiadów z Puszczy Białej. Od naszych dziadków można było usłyszeć z uśmiechem: „Eee, tamci spod Pułtuska to rolnicy i hreczkosieje, a nie prawdziwi Puszczacy!”.

Z kolei mieszkańcy okolic Wyszkowa czy Pniewa od pokoleń z dumą noszą miano Kurpiów Białych i nie dają sobie odebrać swoich korzeni. Skąd oni się tam w ogóle wzięli i jak to z nami naprawdę jest?

Skąd Kurpie w Puszczy Białej?
Gdy w XVII i XVIII wieku Puszcza Pułtuska opustoszała po wojnach i epidemiach, rządzący tymi ziemiami biskupi płoccy postanowili sprowadzić nowych osadników. Ściągnęli ich właśnie od nas - z Puszczy Zielonej! Nasi przodkowie przynieśli ze sobą puszczański hart ducha i obyczaje, ale trafili na inne warunki i z czasem stworzyli własną, unikalną tożsamość.

🟢 My - Kurpie Zieloni:
Wyrośliśmy na słabych, piaszczystych ziemiach. Zamiast pańszczyzny wybraliśmy wolność, żyjąc z bartnictwa, bursztyniarstwa i strzelectwa. To z tej niezależności zrodził się kult wolnego Puszczaka, a nasze tradycje kojarzymy z bogatymi koralami, kunsztowną wycinanką i strojem, w którym puszczańskie kolory aż biją po oczach.

⚪ Kurpie Biali:
Mieli więcej szczęścia do ziemi - żyźniejsze gleby sprawiły, że szybciej złapali za pług. Z czasem stworzyli własny, piękny styl:

Strój i haft: Zamiast naszych wycinanek u nich wyrosła tradycja słynnego haftu puszczańskiego (geometryczny, czerwono-czarny) na kołnierzykach i mankietach.

Kunszt i obyczaj: Słyną z niesamowitego plecionkarstwa z wikliny, tradycji kuźniczych i własnych, przepięknych pieśni.

Etnografowie nie mają wątpliwości - choć różnimy się strojem i częściową historią, to puszczański Pień mamy ten sam. Ale sąsiedzkie docinki i tak trwają od wieków! 😉

A Wy jak na to patrzycie – Puszcza Zielona i Biała to dla Was jedno, czy jednak „prawdziwy” Kurp jest tylko z głębokiego boru? Dajcie również znać w komentarzu, z której Puszczy piszecie i z jakiej miejscowości nas czytacie! 🟢⚪👇

Na grafice: Mapa Puszczy Kurpiowskiej z podziałem na Zieloną i Białą.
Źródło: H. Syska, Kurpik siedzi w lesie, Warszawa 1954.

piątek, 25 września 2026

Aleksander Życiński „Wilczur”, „Orlean”.

 Muzeum Żołnierzy Wyklętych


24 września 1948 r. w lesie w Zgórsku koło Kielc został zamordowany Aleksander Życiński „Wilczur”, „Orlean”.
Urodził się 16 lipca 1926 r. w Cechówce koło Warszawy. W 1940 r. wraz z rodzicami przeprowadził się do Suchedniowa, gdzie pracował jako szlifierz. W czasie drugiej wojny światowej współpracował z Armią Krajową, a od 1944 r. działał w Narodowych Siłach Zbrojnych.
W grudniu 1944 r. został wywieziony do Niemiec na roboty przymusowe. Po ucieczce dołączył do Brygady Świętokrzyskiej. W kwietniu 1945 r. wrócił do Polski, jednak w maju został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa. Skazano go na siedem lat więzienia. W marcu 1947 r. wyszedł na wolność w wyniku amnestii.
W maju tegoż roku utworzył oddział zbrojny działający na terenie powiatów starachowickiego, koneckiego i radomskiego. 7 maja 1948 r. został schwytany przez UB i KBW wraz z żoną Józefą. Oboje trafili do więzienia w Kielcach. Mimo brutalnego śledztwa Józefa urodziła tam 4 października 1948 r. córkę Aleksandrę.
Dziewczynka pierwsze dwa lata życia spędziła z matką za murami więzienia.
31 lipca 1948 r. Aleksander Życiński został skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Kielcach na potrójną karę śmierci. Podczas ostatniego spotkania z żoną „Wilczur” przekazał jej krzyżyk wykonany ze szczoteczki do zębów.
Przez wiele lat nie było wiadomo, gdzie został pochowany. W 2016 r. Fundacja „Niezłomni” odnalazła jego szczątki w lesie pod Zgórskiem, a identyfikacja DNA potwierdziła jego tożsamość. 24 września 2016 r. odbył się jego uroczysty pogrzeb w Bliżynie. Pośmiertnie został odznaczony Krzyżem Odrodzenia Polski i awansowany do stopnia kapitana.
Historia Aleksandra i Józefy Życińskich została ukazana w reportażu „Miłość w czasach wyklętych” z 2013 r.
Na zdjęciach:
Fotografia sygnalityczna Aleksandra Życińskiego. Źródło: AIPN.
Pomnik Żołnierzy Niezłomnych w lesie w Zgórsku upamiętniający wszystkich członków podziemia antykomunistycznego pomordowanych w lasach. Źródło: domena publiczna.
Józefa Życińska „Zośka” (1930-2018). Źródło: IPN.

Własne mieszkanie

https://www.facebook.com/share/r/1CKnoYnU26/

Fundacja rodzinna

https://www.facebook.com/share/v/1Jas3weCNb/

Stop ETS

https://www.facebook.com/share/v/19fDyWgPPx/