ORP " Gro藕ny" 351

ORP " Gro藕ny" 351
By艂 moim domem przez kilka lat.

niedziela, 19 kwietnia 2020

Tadeusz Reytan

馃嚨馃嚤 2️⃣4️⃣7️⃣ lat temu, 1️⃣9️⃣ kwietnia 1️⃣7️⃣7️⃣3️⃣ roku pose艂 nowogr贸dzki Tadeusz Reytan sprzeciwi艂 si臋 zawi膮zaniu na sejmie w Warszawie konfederacji pod przewodnictwem Adama Poni艅skiego, kt贸ra mia艂a umo偶liwi膰 zatwierdzenie traktatu o pierwszym rozbiorze Polski. Po dokonanym bezprawiu uniemo偶liwia艂 wyj艣cie z sali, wo艂aj膮c: „Chyba po moim trupie!”. Dzia艂a艂 w ten spos贸b zgodnie z instrukcj膮, jak膮 otrzyma艂 na sejmiku w Nowgr贸dku przy wyborze na pos艂a: broni膰 ca艂o艣ci Polski z nara偶eniem 偶ycia i mienia.
馃嚨馃嚤 Reytan
Kie­dy wszyst­ko stru­chla­艂o z oba­wy Mo­ska­li,
On na pro­gu si臋 sali jako k艂o­da wali
Z t膮 jed­n膮 my­艣l膮 w g艂o­wie: "Ja wszyst­ko oca­lam",
Roz­dzie­ra swo­je sza­ty, krzy­cz膮c "Nie po­zwa­lam!".
Sto ra­mion nie­zl臋­k艂e­go uchwy­ci­艂o m臋偶a,
I osza­la艂 i umar艂. Lecz to on zwy­ci臋­偶a.
Bo par臋 lat za­le­d­wie, - jest to chwi­la pra­wie, -
I oto si臋 nad po­lem chwie­je pi贸r­ko pa­wie,
Hur­mem ch艂o­pi z ko­sa­mi bie­gn膮 po­ln膮 stecz­k膮
I na­kry­li ar­ma­ty kra­kow­sk膮 cza­pecz­k膮.
I oto wszy­scy na­raz wznie­艣li wol­ne g艂o­wy,
Sp贸jrz! Oto id膮 boso lecz przez gaj lau­ro­wy,
D艂o艅 twar­da, co p艂ug do­t膮d pro­wa­dzi­艂a w polu,
Nie­sie sztan­dar wol­no­艣ci do bram Ka­pi­to­lu,
I id膮, id膮 nasi, bi­j膮c w ta­ra­ba­ny,
I my­艣l膮c o swej Basi, w kra­ju za­p艂a­ka­nej.
Sa­mot­nik, kt贸­ry wte­dy osza­la艂 z roz­pa­czy,
Nie uj­rzy ich, to praw­da, ale c贸偶 to zna­czy?
Bo on od­偶y艂 i wpo­艣r贸d 艣nie偶­nych drzew szpa­le­ru
To on wali ba­gne­tem w wro­ta Bel­we­de­ru
I w ciem­n膮 noc stycz­nio­w膮 wol­no艣膰 wi­dzi ja­艣nie.
Ten cz艂o­wiek z brwi膮 krza­cza­st膮, to prze­cie偶 on w艂a­艣nie.
Dzi艣 kie­dy na 艣wiat ca艂y grzmi膮 mo­skiew­skie spi­偶e,
Gdy nie­jed­no po­sel­stwo sto­py w Mo­skwie li偶e
A oklask dla prze­mo­cy brzmi na wszyst­kie stro­ny -
Ten Rej­tan zn贸w pod­no­si nie 艂eb pod­go­lo­ny,
Lecz g艂o­w臋 wy­chy­nio­n膮 z dan­tej­skie­go pie­k艂a,
Z kt贸­rej, zda si臋, krew ca艂a na­ro­du wy­cie­k艂a.
Bo on, co my­艣l膮 swo­j膮 szed艂 przed na­r贸d przo­dem,
Te­raz sta艂 si臋 ju偶 ca­艂ym 艣wia­do­mym na­ro­dem
I gdy wszyst­ko prze­mo­cy go­tu­je owa­cje,
On wo艂a: "Nie po­zwa­lam!". I to on ma ra­cje.
Jan Lecho艅

Brak komentarzy: