Świętujemy (?) rocznicę odzyskania niepodległości. Jak świętujemy - każdy widzi (po swojemu). Czy jesteśmy w stanie zbudować wspólnotę, w której będzie wolność i ład - razem, nie przeciw sobie? Czy jednak wolność w ogóle istnieje? I na czym polega ład? Na pokoju i współpracy? Czy na budowaniu murów, które nas odgrodzą od naporu sił chaosu? Na walce o utrzymanie owych murów? W najnowszym numerze tygodnika "Do Rzeczy" zastanawiam się nad tymi kwestiami, odwołując się zarazem do niepokojących podpowiedzi nauki. Amerykański uczony, Benjamin Libet już w 1983 roku przeprowadził eksperyment, w którym starał się ujawnić, iż nasz wolność wyboru jest nader ograniczona. Uczestnicy eksperymentu mieli w dowolnym momencie zgiąć palec, kontrolując czas podjęcia tej decyzji. Badanie wykazało, że około 0,35 sekundy przed zarejestrowanym świadomie podjęciem decyzji zaczynała się wzmożona aktywność mózgu. Decyzja o ruchu palcem podejmowana była faktycznie przed naszą świadomością. Libet zinterpretował to w taki sposób, że w istocie mamy ułamek sekundy, w ciągu którego możemy „zawetować” ową nieświadomą decyzję naszego mózgu. Liberum veto – to nasza cała wolność. Przy pomocy rezonansu magnetycznego, inny neurobiolog, Chun Siong Soon w 2013 roku był w stanie potwierdzić, że nie tylko w sprawie konkretnego ruchu (w jego eksperymencie naciskanie klawisza placem lewej lub prawej ręki), ale również myślenia abstrakcyjnego (decyzja o dodawaniu lub odejmowaniu dwóch liczb) nasz mózg działa o kilka sekund szybciej niż nasza świadoma wola. W Brukseli powtórzono eksperyment Libeta, łącząc go z badaniem psychologicznego profilu uczestników. To badanie wykazało z kolei, że ludzie bardziej impulsywni mają mniejsze szanse zdążyć w ciągu owego krótkiego „okienka weta” ze swoim sprzeciwem wobec decyzji podjętej przez mózg. A więc jednak – różnimy się pod względem możliwości naszej wolnej woli? Jedni mają jej więcej, inni mniej?
jako pochodna określonego zbioru informacji w nie określonej rzeczywistości
ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.
wtorek, 10 listopada 2020
Prof. Nowak: Zwierzę pyta o wolność
Inni uczeni, Samuel Bowles i Herbert Gintis, w opublikowanym przez Princeton University studium, udowadniają, że ludzki gatunek wyróżnia się wśród wszystkich innych nie tyle mową, ile zdolnością do altruizmu, wykraczającego poza schemat „samolubnego genu”, to jest poświęcenia wyłącznie dla swoich genów, dla swoich dzieci. Ludzie angażują się w walki międzygrupowe. W tym podobni są jeszcze do szympansów. Wyłącznie ludzie jednak podtrzymują przez pokolenia wspólnotę opartą na walce z innymi grupami i poświęceniu dla członków swojej grupy (choć niekoniecznie spokrewnionych). Bez ksenofobii, bez walki z przedstawicielami innych grup, nie byłoby solidarności i altruizmu. Grupę ludzką połączyła idea wspólnoty, a nie tylko bezrefleksyjna jedność genetycznych interesów. Czy kiedy rozbijemy wielopokoleniową wspólnotę, wyzwolimy się od niej, ocaleje altruizm, solidarność, zdolność do budowania kultury? Czy stać nas jeszcze na świadome veto wobec impulsu samozniszczenia?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz