ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

niedziela, 15 listopada 2020

Rabacja galicyjska (1846). Najsłynniejszy bunt chłopski w dziejach Polski

 „Wasza godzina już wybiła, panowie, wszyscy śmierć poniesiecie” – zapowiedział Jakub Szela po ataku na jedną z siedzib szlacheckich. Nie kłamał. Podczas tak zwanej rabacji galicyjskiej z 1846 roku zabito ponad 2000 osób i spalono około 150 dworów.

Fakt, że do erupcji chłopskiej przemocy wymierzonej w dwory doszło w 1846 roku w Galicji – a nie np. na terenach Królestwa [Kongresowego] – wynikał ze szczególnego splotu okoliczności. Nałożyła się na niego polityka władz austriackich, które nie zapobiegły (celowo, jak się wydaje) masakrze, wymierzonej w niepewną politycznie szlachtę.Zaborca wykorzystał chłopów, aby ukarać dziedziców, którzy w lutym 1846 r. próbowali wszcząć powstanie przeciw Austriakom. Konflikt dodatkowo podsycił trwający już kolejny rok nieurodzaj.

Zapalnikiem „rabacji galicyjskiej” (sama ta nazwa, zauważmy, nadana przez publicystykę szlachecką, jest degradująca; nie zasłużyła nawet na nazwanie jej „buntem”) okazał się tlący od dziesięcioleci spór pomiędzy szlachecką rodziną Boguszów a wsią Smarzowa, w której głównym przeciwnikiem dziedzica był chłop Jakub Szela (1787–1866).

Jakub Szela na XIX-wiecznym rysunku (domena publiczna).
Jakub Szela na XIX-wiecznym rysunku (domena publiczna).

„Potwór, demon, wcielenie zła”. Kim był Jakub Szela?

Według wspomnień tych członków rodzin szlacheckich, którzy przeżyli masakrę, Szela zachował się jak potwór, demon, wcielenie zła. Z pewnością – jak dowodzą tego jego skargi do administracji austriackiej z czasów osiedlenia na Bukowinie w ostatnich latach życia – miał temperament pieniacza.

Mógł mieć również skłonności do przemocy, na co wskazywałyby powtarzające się relacje o tym, jak brutalnie bił swoje kolejne żony, które umierały młodo. W momencie wybuchu owej rabacji Szela nie był już młodym człowiekiem: urodził się w 1787 r., miał więc 59 lat.

Przypisywano mu później zabójstwo parobka, jednego z miejscowych Żydów, a także zagłodzenie dziesięcioletniego chłopca, którego miał wziąć na służbę. Wszystko to jednak raczej wypada uznać za pomówienia.

Był zagrodnikiem odrabiającym dwa dni pańszczyzny w tygodniu, prawdopodobnie jednym z zamożniejszych chłopów we wsi. Zachował się opis jego chałupy, zwykłego chłopskiego mieszkania:Budynek (…) z drzewa okrągłego zbudowany pod pokryciem słomianem nie najlepszym. Nic innego jak lepsza chałupa chłopska, ma sień wchodową po prawej i po lewej stronie tejże po jednej izbie mieszkalnej bez podłogi z powałą z tarcic złą, w większej dwa chłopskie okienka w mniejszej jedno, na wprost zaś z sieni wchód do małej ciemnej stajenki. Drzwi wszystkie w tym budynku są z tarcic na biegunach drewnianych z klamką albo z kołowrotkiem.

„Nie był to pospolity zbrodniarz, nie działał jak inni w stanie opiłym”

Szela od 1822 r. reprezentował gminę Smarzowa w sporze z rodziną Boguszów, trwającym już wtedy od dziesięcioleci. Nie jest jasne, czy potrafił czytać i pisać.

Artykuł  stanowi fragment książki Adama Leszczyńskiego  pt. Ludowa historia Polski (W.A.B 2020).
Artykuł stanowi fragment książki Adama Leszczyńskiego pt. Ludowa historia Polski (Wydawnictwo W.A.B 2020).

Charyzma, temperament i okoliczności – oraz, być może, kontakty z władzami, chociaż brakuje dowodów, że był formalnie austriackim agentem – uczyniły z niego na dwa miesiące przywódcę chłopskiej rebelii.

Plotki o nadchodzącej rzezi krążyły już od miesięcy; 20 lutego 1846 r. chłopi ze Smarzowej wymordowali 23 osoby, w tym pięć z rodziny dziedziców. Stanowisko administracji austriackiej wobec masakry było dwuznaczne; z jednej strony – starosta tarnowski podsycał wystąpienia chłopskie, a nawet rzekomo płacił za zabitych szlachciców, z drugiej – ziemia dworska nie została jednak podzielona pomiędzy chłopów, a pańszczyzna pozostawała nienaruszona.Po internowaniu przez Austriaków Szela użył zresztą swojego autorytetu do tego, aby skłonić chłopów do odrabiania pańszczyzny; Smarzowa też wróciła do niej jako pierwsza.

Relacje świadków na temat temperamentu i usposobienia Szeli są skrajne; jedni widzieli w nim sadystę żądnego krwi i napawającego się cierpieniem, inni – „mistyka i sekciarza w Nie był to (…) pospolity zbrodniarz, nie działał jak inni w stanie opiłym, z wściekłością dzikiego zwierza. Trzeźwy i spokojny, miał na ustach słowa pisma św.; gdy mordował i pastwił się nad swojemi ofiarami, wtedy jeszcze występował jako moralista i mściciel.

„Dzika tłuszcza nagle wpadła do sali tańców uzbrojona w kosy”. Rabacja galicyjska i jej przebieg

W czasie rabacji chłopi spalili około 150 dworów, zabijając prawdopodobnie ponad 2 tys. osób. Ówczesne relacje z masakry przypominają do złudzenia opisy wcześniejszych powstań chłopskich, od Chmielnickiego po koliszczyznę, powielając ten sam wzór narracyjny.

Rabacja galicyjska na obrazie Jana Lorenowicza (Pesell/CC BY-SA 4.0).
Rabacja galicyjska na obrazie Jana Lorenowicza (Pesell/CC BY-SA 4.0).

Szlacheccy pamiętnikarze widzą w buncie świat na opak, karnawał przemocy, w którym okrucieństwo staje się dziką ludową zabawą. Formy dokonywanych przez zbuntowanych chłopów zbrodni podkreślają symboliczne odwrócenie relacji władzy pomiędzy panem a poddanym.

Napad na dwór w Siedliskach – w którym zabito Boguszów – był przy tym szczególnie widowiskowy: chłopi weszli do sali balowej, kiedy towarzystwo szlacheckie spędzało czas na przyjemnej rozrywce. Szlachecki pamiętnikarz tak to opisywał:Gdy ta dzika tłuszcza nagle wpadła do sali tańców uzbrojona w kosy, pałki i okropne narzędzia męczeństwa, w cepy, całe oniemiało towarzystwo, a wiele dam wpadło w omdlenie.

Szela podniósł swoją prawicę i groźnym głosem następujące do towarzystwa przemówił słowa: „Wasza godzina już wybiła, panowie, wszyscy śmierć poniesiecie (…)”.

Obraz Jana Nepomucena Lewickiego Rzeź galicyjska (domena publiczna).
Obraz Jana Nepomucena Lewickiego Rzeź galicyjska (domena publiczna).

„Strumienie krwi z tych ofiar płynęły po podłodze”

W czasie rabacji mordowanie szlachty przeradzało się nieraz w wyrafinowane egzekucje prowadzone z ostentacyjnym okrucieństwem, rozciągane niekiedy na wiele godzin męczarni. Narzędziami przemocy były chłopskie narzędzia – drągi, widły, cepy, pałki – co również miało symboliczną wymowę.

W Siedliskach niektóre ofiary związano i zatłuczono cepami na dziedzińcu. Jednego z Boguszów, który próbował ukryć się na strychu, chłopi wyrzucili przez okno i przebili widłami – a potem pozwolili mu długo konać w męczarniach. Dwóch głównych wrogów Szeli – Nikodema i Wiktora Boguszów – zakłuto kosami. Do innych strzelano, a rannych dobijano cepami.

„Strumienie krwi z tych ofiar płynęły po podłodze, gdzie leżały zwłoki pomordowanych” – czytamy w opisie współczesnym wydarzeniom. Wszystko to odbywało na oczach żon i dzieci zabitych, którym jednak Szela darował życie; zabito tylko czternastoletniego (a więc prawie dorosłego) syna jednego z Boguszów, rozpruwając mu brzuch.

„Młóćmy, boć oni zawsze powiadali, by do ziarnka wymłacać”

W relacjach szlachty z rabacji pojawiają się także Żydzi, którzy „w nadziei spodziewanych zysków z rabunków, służyli mu [Szeli – przyp. A.L.] za szpiegów, denuncyantów, powierników, utrzymywali jego korespondencję i ułatwiali jego rozkazy do chłopów i raporta do władz”.

W czasie rabacji chłopi zabili najprawdopodobniej ponad 2 tysiące ludzi (domena publiczna).
W czasie rabacji chłopi zabili najprawdopodobniej ponad 2 tysiące ludzi (domena publiczna).

W wielu opisach widać także wzmianki o świadomie wymierzanej zemście za lata upokorzeń i przemocy. Jeden z ocalałych szlachciców zanotował później, że chłopi – bijąc ofiary cepami – obracali je z boku na bok i komentowali „Młóćmy, boć oni zawsze powiadali, by do ziarnka wymłacać”.

Rękami chłopskimi zduszono w ten sposób marzenie o powstaniu przeciwko Austriakom. Klęska była przerażająca i dojmująca dla szlacheckiej opinii publicznej. Jeden z ocalałych zanotował taki obraz z prowizorycznego szpitala dla pokonanych:(…) w siedmiu salach po kilkudziesięciu rannych leżało. Widok tych ostatnich był okropny, z rozpłatanymi głowami, z połamanymi żebrami, rękami lub nogami, z wyłupionymi oczyma, bez szczęk, bez nosów, leżeli w malignie i bredzili ku wielkiej radości takich potworów jak Żminkowski i Trojanowski, którzy z ołówkiem w ręku czatowali, by pochwycić jakieś słowo i spisać jako dowód obciążający.

Przeczytaj również o tym jak za PRL-u żyli byli panicze i arystokraci? Wspomnienia potomka hrabiowskiej rodziny

Źródło

Artykuł stanowi fragment książki Adama Leszczyńskiego pt. Ludowa historia Polski. Historia wyzysku i oporu. Mitologia panowania. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa W.A.B. w 2020 roku.

Brak komentarzy: