30 czerwca 1946roku instalowana przez Związek Sowiecki w Polsce komunistyczna władza zorganizowała pierwsze po wojnie referendum. Początkowo słabi komuniści potrzebowali czasu, by dzięki Sowietom spacyfikować społeczeństwo. Dlatego odwlekali moment wyborów i starali się wybadać, jakie metody manipulacyjne będą możliwe do zastosowania.
Zabiegiem, który spełniał większość tych wymogów, było ogólnopolskie referendum. Jego przebieg poprzedzono terrorem, aresztowaniami oraz marginalizacją roli najważniejszej niepodległościowej partii: PSL.
Dodatkowo zadane trzy pytania zostały tak sformułowane, by jak najtrudniej było zanegować pozornie towarzyszące im dobre intencje. Dotyczyły zgody na: zniesienie Senatu; przeprowadzenie reformy rolnej i unarodowienie gospodarki; oraz oparcie granicy zachodniej na Bałtyku, Odrze i Nysie Łużyckiej. Doszło do licznych nadużyć. Mimo to wyniki udowodniły, że społeczeństwo jest przeciwne działaniom komuny. Dlatego oficjalne wyniki głosowania zostały sfałszowane.
W ramach przygotowań do przeprowadzenia i sfałszowania referendum Biuro Polityczne PPR powołało w marcu 1946 roku Państwową Komisję Bezpieczeństwa, która miała się zająć koordynacją działań jednostek LWP, WOP, KBW, UB, MO i ORMO. Zadaniem jej była m.in. likwidacja Podziemia Niepodległościowego i skrytobójcze mordowanie polityków PSL.
Operację sfałszowania referendum organizowała ekipa funkcjonariuszy MGB ZSRS pod dowództwem płk. Arona Pałkina naczelnika wydziału D MGB, zainstalowana w Warszawie 20 czerwca roku 1946. Zajęła się głównie fałszowaniem i preparowaniem dokumentów referendalnych. 22 czerwca miała miejsce narada, na której Bolesław Bierut, Władysław Gomułka i doradca NKWD przy MBP płk Siemion Dawydow omówili techniczne szczegóły fałszowania wyników referendum.
Skalę i metody fałszowania referendum przez 15-osobową ekipę MGB pod kierownictwem Arona Pałkina zbadał Nikita Pietrow:
"Po referendum od nowa napisano 5994 protokoły z obliczonymi głosami i podrobiono około 40 tysięcy podpisów członków komisji obwodowych. Siemion Dawydow dostawał paczki z protokołami z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego za pośrednictwem Stanisława Radkiewicza – i przekazywał je grupie Pałkina. Nowe protokoły wracały tą samą drogą. (…) Jak stwierdzono w [przesłanym 30 sierpnia] raporcie dla Stalina, w wyniku pracy specjalistów z Moskwy odsetek Polaków, który udzielili twierdzącej odpowiedzi na pierwsze pytanie wzrósł do 50–60% (zależnie od województwa), podczas gdy w oryginalnych protokołach wynosił on w rzeczywistości 1-15 procent. W nowych protokołach zwiększono także liczbę twierdzących odpowiedzi na drugie i trzecie pytanie. Pracę zakończono 27 sierpnia 1946, a nazajutrz cała grupa wyjechała do Moskwy".
Aron Pałkin za sfałszowanie protokołów referendum został odznaczony Orderem Czerwonego Sztandaru, odznaczenia otrzymali też wszyscy jego współpracownicy.
Andrzej Paczkowski komentując informacje Nikity Pietrowa, stwierdził, że ponieważ w całym kraju działało 11 057 komisji, należy wnosić, że pozostałe 5063 protokołów sfałszowali „polscy czekiści” z UB.
Andrzej Paczkowski:
"Różnice były niebagatelne. Zasięg fałszerstwa wyglądał następująco: głosów „tak” było na pierwsze pytanie według danych oficjalnych – 68%, według poufnych – 26,9%. Drugie pytanie: dane oficjalne – 77,1%, dane poufne – 42%. Trzecie pytanie: dane oficjalne – 91,4%, poufne – 66,9%. Według poufnych obliczeń pepeerowskich, głosujących „trzy razy tak” było 26,9%".
Choć działacze PSL oprotestowali manipulację, świat zachodni pozostał na nią obojętny, dając Stalinowi i miejscowym renegatom-komunistom wolną rękę do zastraszenia Polaków. Komuniści zrozumieli że mogą sfałszować zaplanowane wybory do Sejmu, a nikt nie będzie protestował...
Na fot.: Plakat propagandowy z roku 1946 – Referendum 3 x TAK. Za czytającym, żołnierz NSZ, przedstawiony jako kolaborant hitlerowski, namawiający do głosowania na NIE.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz