ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

wtorek, 18 października 2022

"Wᴜɴᴅᴇʀᴡᴀғғᴇ" ᴄᴢʏʟɪ ᴍɪᴛʏ ɪ ғᴀᴋᴛʏ - Pᴏᴄᴢᴀ̨ᴛᴋɪ ᴋɪᴇʀᴏᴡᴀɴᴇᴊ ʙʀᴏɴɪ ʀᴀᴋɪᴇᴛᴏᴡᴇᴊ


Chociaż rozwój tajnej broni rozpoczął się przed dojściem nazistów do władzy, to po 1933 roku badania nabrały tempa. W ciągu siedmiu lat od 1933 do 1939 roku Niemcy wydały dziesięć razy więcej na finansowanie badań lotniczych niż w poprzednich siedmiu latach. Były pilot myśliwski Hermann Göring został mianowany Ministrem Lotnictwa Rzeszy, a dynamiczny Walther Wever został jego szefem Sztabu Generalnego Luftwaffe. Już wkrótce zbrojenie Luftwaffe powoli traciło swój tajny charakter, wchodząc w nową fazę zbrojenia. Szkoły lotnicze i grupy zadaniowe dla przyszłych sił powietrznych były jeszcze tworzone pod przykrywką lotnictwa sportowego. Jednak członkowie tych „stowarzyszeń sportów lotniczych” nosili mundury i obowiązywała tam struktura dowodzenia wojskowego. Rozpoczęto tworzenie formacji bombowców, które na razie ukrywano jako samoloty pocztowe lub eskadry transportowe Reichsbahn. Pod dowództwem Wevera rozpoczęto planowanie przyszłych niemieckich sił powietrznych, we wciąż prowizorycznym jeszcze naczelnym dowództwie Luftwaffe. Ostatecznie w 1935 roku Niemcy wycofały się z traktatu wersalskiego i w obliczu bierności zachodnich mocarstw, oficjalnie ogłoszono istnienie Luftwaffe.
Teraz zbrojenie nie wymagało już żadnej przykrywki. Fabryki samolotów były nawet budowane dzięki państwowej pomocy finansowej przez firmy, które wcześniej nie miały nic wspólnego z lotnictwem. Właśnie w tym czasie na świecie samoloty o metalowej konstrukcji zaczynały wypierać starą technologię. Tak więc Niemcy były w stanie dogonić inne nacje jeśli chodzi o budowę płatowców. Jednak brak potężnych silników ograniczał możliwości operacyjne niemieckich samolotów. Świadczy o tym fakt, że w latach 30 wiele prototypów i wczesnych modeli seryjnych w Niemczech musiało być wyposażonych w silniki zagraniczne. Wraz z budową samolotów metalowych Niemcy stanęły jednak przed nowym problemem. Dotkliwie brakowało aluminium. Dozbrojenie Luftwaffe było teraz ograniczone nie tyle brakiem zdolności produkcyjnych, ile brakiem surowców. Należało teraz dokładnie zaplanować, na jakiej koncepcji operacyjnej Luftwaffe powinna się oprzeć, a następnie opracować i zbudować dla niej odpowiedni samolot. Walther Wever był zwolennikiem użycia ciężkich bombowców dalekiego zasięgu, promował rozwój maszyn czterosilnikowych. Wever był zwolennikiem teorii włoskiego Giulio Douheta, zgodnie z którą flota dalekosiężnych bombowców mogła zniszczyć gospodarkę wojenną wroga i w ten sposób zmusić go do poddania się. Hermann Göring, głównodowodzący Luftwaffe od maja 1935 roku, pozwolił Weverowi w sprawach strategicznych i Erhardowi Milchowi w kwestii uzbrojenia lotniczego, działać tak swobodnie, jak to tylko było możliwe. Stworzenie floty bombowców dalekiego zasięgu ze swej natury mogło być wymierzone tylko w Anglię lub Rosję. Jednak w Luftwaffe panowała silna postawa probrytyjska, a wielu czołowych oficerów, w tym Erhard Milch, nie uważało, że konflikt zbrojny z Królestwem jest możliwy. Liczne wzajemne wizyty w oddziałach i kompaniach miały stworzyć podstawę zaufania między Luftwaffe a Królewskimi Siłami Powietrznymi w latach 30. XX wieku. Z kolei wojskowi niemieccy niekoniecznie mieli przyjazne uczucia wobec Związku Radzieckiego, jednak lata tajnej współpracy w kwestiach zbrojeniowych i szkoleniowych w Rosji stworzyły liczne powiązania osobiste. Potencjalny konfliktu z tymi dwoma europejskimi potęgami w połowie lat 30. XX wieku nie był raczej rozpatrywany jako pilny. Pomijając rozważania teoretyczne, flota bombowców strategicznych nie była więc priorytetowa dla Niemiec w 1935 roku.
Na wypadek gdyby jednak doszło do konfliktu, dowództwo Luftwaffe postrzegało jako szczególne zagrożenie możliwość zablokowania przez flotę brytyjską szlaków zaopatrzenia Niemiec. Jeszcze przez bardzo długi czas nie można było oczekiwać, że bez względu na wysiłki Niemiec w zakresie budowy okrętów, Kriegsmarine będzie w stanie stawić czoła Royal Navy. W tej sytuacji Luftwaffe przejęła doktrynę, która zrezygnowała z ciężkich bombowców dalekiego zasięgu. Ta decyzja była była między innymi podyktowana również faktem, że dla każdego czterosilnikowego bombowca można było zbudować dwa samoloty dwusilnikowe. Umożliwiło to szybsze zbudowanie floty bombowców pomimo braku aluminium i biorąc pod uwagę trudności w produkcji silników. Niektóre z tych bombowców miały być specjalnie wyposażone do walki z okrętami na Morzu Północnym. Luftwaffe szybko zdała sobie sprawę, że zrzucanie konwencjonalnych bomb na okręty Royal Navy nie wystarczy. Chociaż Junkers Ju 88 planowany jako przyszły bombowiec morski powinien wykazywać większe prawdopodobieństwo trafienia z lotu nurkowego niż bombowce poziome, to podczas testowania prototypów w 1938 roku okazało się, że pomimo kalkulowanych dużych strat własnych, nie uda się zniszczyć najpotężniejszej floty świata. Alternatywą dla zrzucania bomb podczas wojny morskiej były również torpedy. Luftwaffe posiadała samoloty przystosowane do rzucania torped, ale te wolno poruszające się samoloty, niektóre wyposażone w pływaki, byłyby łatwym łupem dla brytyjskich myśliwców operujących z lotniskowców. Niemcy skupili się więc na samym pocisku i ustalili następujące założenia:
1) Należało zrzucać bomby odłamkowo-burzące lub torpedy z dużej odległości.
2) Wyposażyć tę broń w skrzydła, aby mogły pokonać ten dystans w locie.
3) Znaleźć metodę kontroli, która sprawi, że trafienie stałoby się wysoce prawdopodobne.
4) Stosować nową broń dystansową z istniejących samolotów.
Z tym problemem Niemcy zmierzyli się już w czasie I wojny światowej. Siemens opracował zdalnie sterowany szybowiec torpedowy do wykorzystania ze sterowców. Prototypy latały zadowalająco, ale nigdy nie zostały użyte. Bazując na tym doświadczeniu, te „szybowce” powinny być opracowywane jako nośniki torped lub zupełnie nowa broń szybowcowa. Poza bezpieczną odległością od celu, w jakiej może przebywać „samolot-matka”, pociski te miały jeszcze jedną zaletę. Szybująca broń lub pocisk z napędem zbliżając się do burty statku w locie poziomym, mogły celować w znacznie większy obszar docelowy niż zrzucana bomba spadająca niemalże pionowo, która miała do dyspozycji tylko szerokość statku.
Początek niemieckich prac nad zdalnie sterowaną bronią można określić na lato/jesień 1938 roku. I tak Blohm i Voss rozpoczął opracowywanie zdalnej broni przeciwokrętowej Bv 143, właśnie w tym czasie. Niemiecki Instytut Badawczy ds. Szybownictwa (DFS) pracował nad wyposażeniem bomb cylindrycznych w skrzydła. Stworzono i przetestowano całą serię niekierowanych bomb ślizgowych. DFS rozpoczął drugą linię rozwoju z bombami ślizgowymi z napędem. Pod kryptonimem „Rauchspurautomat” (RSA) opracowywano szybowce stabilizowane żyroskopami z napędem rakietowym. Latem 1939 roku firma Ruhrstahl AG rozpoczęła prace projektowe nad bombą zrzucaną, która później przekształciła się w Fritz-X. Wstępne rozważania na ten temat zostały podjęte przez projektanta Maxa Kramera już w 1938 roku w Niemieckim Instytucie Badawczym Lotnictwa (DVL) w Adlershof. Na początku 1940 roku Henschel w Schönefeld rozpoczął prace nad pierwszym na świecie udanym pociskiem przeciwokrętowym Henschel Hs 293. Twórcą tej broni był Herbert Wagner, który w 1935 roku przeniósł się z katedry lotnictwa na berlińskim Uniwersytecie Technicznym w Charlottenburgu, do Junkersa i tam wraz ze swoimi współpracownikami zaprojektował silnik odrzutowy, który został uruchomiony przez tę grupę roboczą w Heinkel jako HeS 30. Sam Wagner przeszedł z Junkersa do Henschela w Schönefeld na początku 1940 roku. Pierwszy prototyp Hs 293 poleciał już w październiku (i rozbił się z powodu nieprawidłowego okablowania). Kilka dni później drugi prototyp trafił w cel, w oddaloną o kilka kilometrów stodołę na poligonie w Peenemünde. W styczniu 1940 roku Wagner wykonał odręczny szkic przedstawiający pocisk, który już wyglądał niczym późniejsze Hs 293. Ze swoimi licznymi projektami rakietowymi Herbert Wagner był z pewnością najbardziej kreatywnym projektantem w tym sektorze w Niemczech. Nawiasem mówiąc, Wagner współpracował z wynalazcą pierwszego programowalnego komputera, Konradem Zuse, który również był zatrudniony przez Henschela. Wspólnie opracowali metodę, w której różne skrzydła do Hs 293, były zeskanowane przez maszynę Zusea, a następnie łączone w pary o tych samych wartościach siły nośnej. Dzięki temu latająca bomba nie schodziła z kursu ze względu na różne wartości oporu i siły nośnej obu skrzydeł. Było to pierwsze użycie komputera w produkcji przemysłowej. Nie jest dziś do końca jasne, czy odpowiedzialne za ten rozwój Ministerstwo Lotnictwa Rzeszy (RLM) zleciło prace nad pociskami, tylko je zainicjowało, czy też zaakceptowało je jako prywatną inicjatywę, a następnie kontynuowało. W każdym razie w okresie od 1938 roku liczne firmy i instytucje podejmowały niezliczone próby atakowania statków z dużej odległości. Projekty rakietowe otrzymały nowy impuls od 1942 roku, kiedy niemieckie okręty podwodne z trudem mogły już atakować konwoje alianckie.
*Na fotografii:
1. Eksperymentalny samolot Heinkel He 111 J, zrzuca szybowiec torpedowy na poligonie w Peenemünde.
2. Pocisk Bv 143 firma Blohm & Voss napędzany silnikiem rakietowym. Powinien kierować się na cel statku tuż nad powierzchnią wody jednak procedura kontroli lotu nigdy nie działała prawidłowo, projekt przerwano w 1943 roku.
3. Rysunek fabryczny silnika Junkers Jumo 004, który miedzy innymi napędzał Messerschmitt Me 262.

Brak komentarzy: