ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

środa, 9 lipca 2025

CO „PODOFICER” UPA „RUBACZ” ROBIŁ W DACHAU ?

CO „PODOFICER” UPA „RUBACZ” ROBIŁ W DACHAU ?

W 1944 roku był tam w nazistowskim mundurze, nie w obozowym pasiaku...

Jednym z uczestników afery z planowaniem w 1946 r. grupowej dezercji „podoficerów” z UPA był Ukrainiec przeszkolony w SS. Z protokołu przesłuchania SB wynika, że część szkolenia odbywała się w obozie koncentracyjnym w Dachau...

Szwedzki historyk ma pewną wiedzę w tej kwestii:

„Pododdziały [SS „Galizien] szkolono w ośrodkach powiązanych z obozami koncentracyjnymi. W swoich wspomnieniach Wasyl Weryha wspomina swoje szkolenie jako podoficera „w szkole administracyjno-zarządczej (Vervaltungsschule) w Dachau, niedaleko Monachium. Pojechało tam 140 z nas, w tym byli oficerowie różnych rang w armii austriackiej i ukraińskiej, aby przejść szkolenie przypominające dla oficerów”.

Weryha wspomina, jak więźniowie obozu koncentracyjnego w Dachau byli zmuszani do zdejmowania czapek przed ukraińskimi rekrutami SS. Podobnie jak szkoła (Verwaltungsschule) w Dachau, poligony szkoleniowe, zarówno Heidelager, jak i Hradischko, zostały zbudowane w sąsiedztwie obozów pracy przymusowej. Waffen SS „Galizien” czasami integrowano [z załogami SS, strażą obozową] w prowadzenie obozu Heidelager. Nie byłoby niczym niezwykłym, gdyby rekruci Waffen-SS pomagali w pilnowaniu więźniów lub byli szkoleni w zakresie eskortowania ich w obozach.”

Źródło: https://image.jewishinsider.com/wp-content/uploads/2023/09/28165554/Rudling-They-Defended-Ukraine.pdf strona 342.

ILUSTRACJA nr 1: Scena rozstrzeliwania SS-manów przez żołnierzy armii amerykańskiej w Dachau. Fotografia autorstwa Arland B. Musser – United States Holocaust Memorial Museum, courtesy of National Archives and Records Administration, College Park, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=430483 

ILUSTRACJA nr 2: W 1944 roku „podoficer” UPA „Rubacz” w nazistowskim mundurze był „szkolony” w obozie koncentracyjnym Dachau. Mógł wyglądać tak jak Wasyl Weryha (na fotografii), który także tam odbywał „szkolenie”.

PYTANIE KONTROLNE: Czy gdyby żołnierze armii amerykańskiej w dniu 29.04.1945 r. w obozie koncentracyjnym Dachau zastali jeszcze Ukraińców z dywizji SS „Galizien”, którzy tam wielokrotnie przebywali, tak jak „Rubacz” w 1944 r., to:

a/ rozstrzelali by ich, bez gadania;

b/ wysłuchali ich zapewnień, że skrót SS to nie „Schutzstaffel”, lecz „Siczowi Strzelcy”, walczący nie za Hitlera, lecz o Ukrainę...

KTO NIE WIERZY

że banderowiec „Rubacz”, w 1945 r. wojak UPA, w 1944 r. odbywał jako SS-man przeszkolenie w obozie koncentracyjnym Dachau, niech przeczyta

DOKUMENT ARCHIWALNY

IPN Rz 072/1, t. 28, k. 210-211. Rękopis w języku ukraińskim. Dla nie znających języka ukraińskiego – oferujemy polskie tłumaczenie.

IPN Rz 072/1, t. 28, k. 210. Strona 1.

„Sprawa nr:

Moś Pawło

rojowy UPA oddział 95.

Przesłuchany w związku z zatrzymaniem rojowego „Karmeluka”.

Protokół nie wysłany w górę.

Protokół.

Personalia: Moś Pawło, pseudonim „Rubacz”, syn Iwana i Julii Hunkewycz, ur. 14.01.1917 r. we wsi Ruska Wieś, powiat Przemyśl, grekokatolik, Ukrainiec, 4 klasy szkoły powszechnej. Wolny, członek OUN od 1940 r. Sądowo nie karany.

Sprawa: Moś Pawło, pseudonim „Rubacz”, rojowy UPA oddziału 95, przesłuchany w związku z zatrzymaniem rojowego „Karmeluka”. Na podstawie zeznania „Karmeluka” miał być członkiem grupy, która miała opuścić oddział 95.

Zeznania: Po skończeniu 4 klasy szkoły powszechnej w rodzinnej wsi pomagałem rodzicom przy pracy na roli. Oprócz mnie w domu były jeszcze dwie siostry i brat urodzony w 1929 r. Na roli pracowałem aż do przyjścia bolszewików do mojej wsi, to jest do jesieni 1939 r. Na wiosnę 1940 r. bolszewicy wysiedlili moją wioskę dlatego, że była przy niemieckiej granicy. Wraz ze swoją rodziną wyjechałem do wsi Nowa Wieś, rejon Żydaczów, w obwodzie Drohobycz. Tam dostaliśmy gospodarkę. W Nowej Wsi zapoznałem się z Pawłuszem Osypem, (pseudonimu nie przypominam sobie), który [był) rejonowym prowidnykiem. Tutaj wstąpiłem do OUN. Przysięgę składałem jesienią 1940 r. W tej wiosce przebywałem do końca 1942 r. Przy końcu 1942 r. w charakterze ochotnika wyjechałem do pracy do Niemiec. Pracowałem na stacji Hajtelzet. Tam byłem czternaście miesięcy. Moja rodzina wróciła do Ruskiej Wsi, powiat Przemyśl, na początku 1943 r. Przyjechałem na przepustkę z Niemiec do rodziny i więcej nie wróciłem. Polska policja szukała mnie, i żeby nie pojechać do Niemiec, poszedłem do SS „Hałyczyna” w sierpniu 1943 r. W SS „Hałyczyna” byłem na szkoleniu w piechocie w Grajewcu. Tam byłem dwa miesiące. Stamtąd odesłali nas do Francji. Z Francji do Dębicy. Z Dębicy do Dachau. Z Dachau do Neuhammer. W Neuhammer byłem do 22 sierpnia 1944 r. Tego dnia wysłali nas na front koło Brodów. Na froncie byłem jeden miesiąc. Bolszewicy rozbili nas. Stamtąd wróciłem do rodzinnej wioski. Gdy przyszedłem, to zobaczyłem, że w mojej wiosce byli już bolszewicy. Ukrywałem się przed bolszewikami i Polakami. Do SKW poszedłem 25.03.1945 r. W maju 1945 r. przeszedłem do UPA, do czoty dowódcy „Zalizniaka” w oddziale 95. W tej czocie otrzymałem funkcję rojowego, którą pełnię do dzisiaj. W miesiącu listopadzie 1946 r. nasz oddział przechodził z Borownickiego lasu do wsi Przesada – Jawornik powiat Przemyśl. W czasie przemarszu przystąpił do mnie rojowy „Karmeluk” i mówi”

IPN Rz 072/1, t. 28, k. 211. Strona 2.

„z „Beskydu” uciekł komendant Nadrejonowej BSB [Bojówki Służby Bezpieczeństwa]. Zapytał mnie, czy słyszałem, że zginęło kilku wojaków dowódcy „K” w czasie naskoku Wojska Polskiego na oddział. Odpowiedziałem, że słyszałem. „Karmeluk” powiedział, że tam wciąż ktoś odchodzi z dowódców. Odpowiedziałem, jak gdzie popadnie. „Karmeluk” powiedział, że tej zimy tak będzie, śniegi zawalą, Polacy zechcą ten moment wykorzystać. Powiedział, że [trzeba by] to szybciej zakonspirować się po rojach, ja bym także miał miejsce. Odpowiedziałem, nie wiem, może i prędzej utrzymaliby się. Także mówił „czasem można by za granicę przejść, to nie jest daleko”. Odpowiedziałem na to, że tak nie pójdę, w nocy chodzi bojówka, i was schwyta, a w dzień Polacy, i będzie jeszcze gorzej. „Karmeluk” odpowiedział, „ja nie przeszedłem trzy dni temu; ja teren znam dobrze”. Po tych słowach domyśliłem się, że „Karmeluk” ma ochotę dostać się na Słowację. Na tym się rozeszliśmy.

Drugim razem „Karmeluk” mówił do mnie (kiedy to było, dokładnie sobie nie przypominam), [że] granicę nie jest trudno przejść. Pytał mnie, jak to będzie dalej, nie ma ciepłej bielizny, kożucha. Gdyby to było to człowiek jakoś by przebiedował. Ja powiedziałem, jakoś to będzie! Oprócz niego nikt mi na takie tematy nic nie mówił, i ja nikomu.

Postój, 24.12.1946.

Przesłuchał: „Kłym”, „Łahidnyj”.”

Brak komentarzy: