Niemcy związali jej ręce z tyłu, popychali kolbą karabinu, a potem siedziała upokorzona na krzesełku przed eleganckim esesmanem o idealnie wypielęgnowanych dłoniach. Pytał o coś, coraz bardziej agresywnie, ale nie słuchała. Była kompletnie bezbronna, po raz pierwszy w życiu odczuła taką przemoc, siłę, która mogła drugiego człowieka unicestwić, zamienić w miazgę. Patrzyła przed siebie i zaciskała usta. Nagle uderzył ją w twarz, policzek przeszył ból, sina pręga natychmiast zaczęła nabrzmiewać. Poczuła, jak jej stara blizna pulsuje, metaliczny smak krwi rozlał się w ustach. Esesman o coś pytał, ale nawet gdyby rozumiała, nie umiałaby odpowiedzieć. W głowie tłukły się jej wciąż te same słowa: "Wielka sława to żart! Wielka sława to żart!". Gdzie były teraz jej auta, suknie, bransolety, kapelusze, kolczyki, stosy kwiatów rzucane na scenę? I gdzie był Michał? Mężczyźni kochali się w niej, a kobiety chciały być jak ona. Mezalians i romanse tylko windowały jej status jednej z największych gwiazd dwudziestolecia międzywojennego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz