https://x.com/i/status/1943667204014100540
Dzień dobry, Szanowni Państwo!
Mam nadzieję, że wybaczycie mi ponad miesięczną nieobecność.
Mam dzisiaj dobrą wiadomość dla wszystkich Polaków. Na Ukrainie następuje powolna, ale niepowstrzymana i nieunikniona dekompozycja mitu OUN-UPA i Szuchewycza.
Jak sprawa Wołynia jest postrzegana w Polsce, to wszyscy wiemy. Ale na Ukrainie w tym sezonie dzieją się naprawdę ciekawe rzeczy. Otóż komentując obecne wydarzenia polityczne Ukraińcy starali się maksymalnie zohydzić Prezydenta-elekta. Żal, że nie wygrał "europejski Trzaskowski", tylko "jawny faszysta, a nawet nazista Nawrocki" (to cytaty z poważnych ukraińskich mediów i polityków, jakby co) był bardzo widoczny. No i aby podeprzeć tezę o "faszyzmie Nawrockiego" cytowano jego co bardziej soczyste kawałki. Ale przyniosło to nieoczekiwane efekty. Kanały komentatorskie na YT zaczęły kręcić materiały o Wołyniu, aby "wyjaśnić wreszcie, jak to naprawdę było". W poprzednich sezonach były wszystkie wersje - od tego, że Armia Krajowa zaczęła rzeź na Ukraińcach, a potem nastąpił zasłużony odwet, poprzez to, że wszystkiemu winni są Niemcy, aż do tego, że Rzeź Wołyńska była, ale to prowokacja NKWD, żeby oczernić UPA i OUN. Ale w tym sezonie setki tysięcy, a nawet miliony młodych Ukraińców usłyszało jednak o rąbaniu polskich dzieci siekierami przez upowców. I usłyszało to od Ukraińców, którzy w swoich audycjach umieszczali ostrzeżenia, że "to co usłyszycie nie każdemu może się spodobać".
Sytuacja ta spowodowała lekką panikę w obozie nacjonalistycznym, który zobaczył, że mitologia UPA-OUN jako "rycerzy bez skazy" sypie się. Uznali, że "honoru UPA" nie da się obronić, więc wszystkie wysiłki włożono w obronę Szuchewycza, który zgodnie ze wschodnią tradycją o niczym nie wiedział, więc za nic nie odpowiada. Na zasadzie "Car jest dobry, ale ma złych urzędników". Na tym tle wypowiedzi byłego szefa UIPN Wiatrowycza, że "nie ma żadnego pisemnego rozkazu dokonania eksterminacji Polaków" podpisanego przez Szuchewycza wypadają bardzo słabo. Równie dobrze można by w ten sposób rozgrzeszać Adolfa z jego grzeszków, bo też nie zachował się żaden pisemny rozkaz.
Całość obrazu defensywy propagandowej uzupełnia lekko dramatyczny szantaż emocjonalny Wiatrowycza, że "ci, którzy chcą nam odebrać Szuchewycza stoją po stronie Rosji, a my go potrzebujemy, żeby walczyć dalej."
Tak więc kłamstwo ukraińskie sypie się, co było nieuniknione, bo prawda ma po prostu moc wynikająca z faktu, że jest prawdą. Na pełną dekompozycję musimy pewnie jeszcze długo poczekać, ale wyłom w mitologii został już zrobiony i to rękami młodych Ukraińców, co lubią lajki na YT.
Na poniższym filmiku jest próba ratowania mitu Szuchewycza. We Lwowie, w rocznicę jego urodzin zorganizowali pikietę w obronie pamięci Szuchewycza pod hasłem "Nasza ziemia, nasi bohaterowie".
Tego typu imprezy (i ich społeczny odbiór) pokazują dokładnie kryzys propagandowy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz