7 lipca 1962, ogłoszenie niepodległości Algierii i rzeź francuskich cywilów w Oranie. Opuszczonych Francuzów uratowała interwencja gen. Franco. "Viva Franco" krzyczeli nawet ci uratowani Francuzi, którzy podczas wojny domowej walczyli w szeregach armii republikańskiej.
Il y a 63 ans, les Français d’Algérie devaient abandonner séance tenante leurs terres, leurs biens, leurs maisons, leurs entreprises, leurs commerces, et se hâter dare-dare, d’embarquer pour regagner la métropole, bien souvent sans un sou, pour éviter d’être massacrés par les égorgeurs du FLN, dans l’indifférence voire la complicité du pouvoir gaulliste.
Faisant fi de toutes les règles d’humanité et de compassion, De Gaulle avait même donné des ordres stricts pour qu’on les laissa tomber, à l’image des harkis qui s’étaient battus pour la France, et que l’on sacrifiait désormais. Des milliers d’entre eux périront. Les plus anciens se souviennent des insultes de ce grand humaniste de Gaston Deferre, qui refusa l’arrivée de nos compatriotes à Marseille, aidé en cela par les dockers CGT du port.
Certains historiens pensent, que De Gaulle se vengeait ainsi de la population française d’Algérie, qui longtemps, lui avait préféré le Maréchal Pétain, Maxime Weygand, le général Giraud et tous les chefs militaires, comme Alphonse Juin, qui avaient contribué à la formation de l’armée d’Afrique, qui fit des merveilles en Tunisie, en Corse, en Italie et jusqu’à Berchtesgaden, redorant le blason de la France.
Et bien au même moment, à la toute fin juin 1962, un Chef d’État espagnol, Francisco Franco pour ne pas le nommer, eut, à l’égard de malheureuses familles qui erraient sur les pontons du port d’Oran, un geste des plus humains et des plus magnanimes.
Il faut rappeler l’Histoire et savoir s’en souvenir. La France et les Français paient aujourd’hui les ignominies d’un pouvoir, qui chose rare dans l’Histoire, abandonna ses propres ressortissants. La grandeur gaulliste a côtoyé les pires des trahisons, 53 ans après, l’Algérie nous insulte et nous nargue, l’Histoire n’oublie rien.
Alors que des milliers de Français, avec femmes, enfants, bébés, vieillards, s’agglutinaient le long des quais d’Oran, menacés à chaque instant d’être trucidés, Franco imposa à De Gaulle, qui le lui avait un temps refusé, d’envoyer deux bateaux, Le Victoria, et le Virgen de Africa, pour transborder vers Alicante « cette misère humaine ». Cela s’est passé les 29 et 30 juin 1962. Franco avait ordonné à sa marine de guerre et à son aviation, d’accompagner les Ferrys, pour le cas où.
2.200 passagers furent ainsi embarqués et arrivèrent à Alicante, sous les « Viva Franco » et « Viva España ». Ils avaient, eux, échappé aux sbires du FLN, qui quelques jours plus tard assassinèrent plusieurs centaines de nos compatriotes. L’ironie de l’Histoire, beaucoup de parents de ces malheureux pieds-noirs qui furent sauvés par l’Espagne, avaient combattu dans les rangs révolutionnaires durant la guerre civile, contre les armées nationales. On mesure ici toute la grandeur d’un homme d’État.
Lors de l’embarquement, les militaires espagnols s’opposèrent à la police de De Gaulle, qui, munie de listes, entendait arrêter des membres de l’OAS qui pouvaient se trouver parmi les secourus. Franco ne le permit pas. Des milliers de Français, qui s’étaient opposés au pouvoir gaulliste trouvèrent aussi refuge en Espagne en ces années-là. Sachons retenir les leçons de l’Histoire.
Michel Festivi
Sześćdziesiąt trzy lata temu Francuzi w Algierii musieli porzucić swoje ziemie, majątki, domy, przedsiębiorstwa i sklepy, i pospiesznie wracać na stały ląd, często bez grosza przy duszy, aby uniknąć masakry dokonanej przez podrzynających gardła członków FLN przy obojętności, a nawet przy współudziale gaullistowskiej władzy.
Lekceważąc wszelkie zasady człowieczeństwa i współczucia, De Gaulle wydał nawet surowe rozkazy, aby ich porzucić, podobnie jak Harkisów, którzy walczyli za Francję, a którzy teraz zostali poświęceni. Tysiące z nich zginie. Najstarsi z nas pamiętają obelgi wielkiego humanisty Gastona Deferre, który odmówił przybycia naszych rodaków do Marsylii, w czym pomagali mu dokerzy CGT z portu.
Niektórzy historycy uważają, że de Gaulle w ten sposób mścił się na francuskiej ludności Algierii, która przez długi czas faworyzowała marszałka Pétaina, Maxime'a Weyganda, generała Girauda i wszystkich dowódców wojskowych, takich jak Alphonse Juin, którzy przyczynili się do utworzenia Armii Afryki, która dokonała cudów w Tunezji, na Korsyce, we Włoszech, a nawet w Berchtesgaden, przywracając Francji pozytywny wizerunek.
W tym samym czasie, pod koniec czerwca 1962 roku, hiszpański przywódca, Francisco Franco, by wymienić tylko jego nazwisko, wykonał niezwykle humanitarny i wspaniałomyślny gest wobec nieszczęsnych rodzin, które błąkały się na pontonach portu w Oranie.
Musimy pamiętać historię i nauczyć się ją pamiętać. Francja i Francuzi płacą dziś cenę za hańby rządu, który w rzadkim ruchu w historii porzucił własnych obywateli. Gaullistowska wspaniałość ocierała się o najgorsze zdrady; 53 lata później Algieria obraża nas i drwi; historia niczego nie zapomina.
Gdy tysiące Francuzów, w tym kobiety, dzieci, niemowlęta i osoby starsze, tłoczyły się wzdłuż nabrzeży Oranu, w każdej chwili grożąc rzezią, Franco zmusił De Gaulle’a, który kiedyś odmówił, do wysłania dwóch statków, Victoria i Virgen de Africa, aby przetransportować „to ludzkie nieszczęście” do Alicante. Stało się to 29 i 30 czerwca 1962 r. Franco nakazał swojej marynarce wojennej i lotnictwu, aby towarzyszyły promom, na wszelki wypadek.
W ten sposób 2200 pasażerów zostało zaokrętowanych i przybyło do Alicante, przy okrzykach „Viva Franco” i „Viva España”. Uciekli przed poplecznikami FLN, którzy kilka dni później zamordowali kilkaset naszych rodaków. Ironią historii jest to, że wielu krewnych tych nieszczęsnych pieds-noirów, których uratowała Hiszpania, walczyło w szeregach rewolucyjnych podczas wojny domowej, przeciwko armiom narodowym. Tutaj możemy zobaczyć wielkość męża stanu.
Podczas abordażu wojsko hiszpańskie skonfrontowało się z policją de Gaulle’a, która uzbrojona w listy zamierzała aresztować członków OAS, którzy mogliby być wśród uratowanych. Franco nie pozwolił na to. Tysiące Francuzów, którzy sprzeciwiali się reżimowi gaullistowskiemu, również znalazło schronienie w Hiszpanii w tych latach. Wyciągnijmy wnioski z historii.
Michel Festivi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz