Wiesław Gołas urodził się 9 października 1930 roku w Kielcach. Ciekawostką jest, że przy chrzcie błędnie wpisano mu w metrykę inny dzień miesiąca, który już pozostał.
Mama opowiadała mu, że po tzw. pierwszym klapsie jaki daje się noworodkowi, on zamiast zapłakać, roześmiał się.
"W karierze odbierającej poród doświadczonej akuszerki byłem pierwszym przypadkiem ryczącego ze śmiechu noworodka"- zauważył w rozmowie z córką Agnieszką.
Jego ojciec Teofil służył w 2 Pułku Artylerii Lekkiej Legionów w Kielcach w stopniu ogniomistrza. Aktor wspominał, że gdyby nie wybuchła II wojna poszedłby w jego ślady i zostałby zawodowym żołnierzem.
W czasie okupacji rodzice Wiesława Gołasa należeli do konspiracji, o czym dowiedział się po jakimś czasie. Oni o tym, że syn wstąpił do Szarych Szeregów początkowo też nie mieli pojęcia.
"Do Szarych Szeregów wstąpiłem właściwie automatycznie. Tak samo zresztą jak wielu uczniów szkoły podstawowej na Baranówku, gdzie przed wojną działała 12. Kielecka Drużyna Harcerska im. Stefana Czarnieckiego. Kiedy miałem 13 lat, w obecności mojego dowódcy Zygmunta Kwasa złożyłem uroczystą przysięgę: „Ślubuję na twoje ręce pełnić służbę w Szarych Szeregach, tajemnic organizacyjnych dochować, do rozkazów służbowych się stosować, nie cofnąć się przed ofiarą życia”. Była to jedyna przysięga na wierność ideałom, jaką w życiu złożyłem. Nigdy potem do żadnej ”„organizacji ani partii już się nie zapisałem, choć wielokrotnie mnie do tego namawiano." - stwierdził rozmawiając z córką.
Przyszły aktor przybrał pseudonim "Wilk".
Kolportował nielegalną prasę, był kurierem, malował kotwice, uczestniczył w akcjach wykradania Niemcom broni i amunicji. Dostarczał również broń członkom Armii Krajowej, wykonującym wyroki śmierci na konfidentach. Kilka razy otarł się o niebezpieczne sytuacje. Brał także udział w akcjach sabotażowych- podczas jednej z nich (w 1944 r.) dostał się w ręce Niemców. Jak się póżniej dowiedział od mamy, przebywał w tej samej celi co aresztowany wcześniej ojciec, który ostatecznie został przewieziony na Majdanek i tam zginął.
Wiesław Gołas przeszedł brutalne śledztwo.
"Wiesz, o czym myślałem, jak mnie lali? Myślałem o tym, że biją w koc, który ściągnąłem wcześniej z konia i z którego mama uszyła mi kurteczkę i porteczki. Bo miałem je wtedy na sobie."- wyznał córce wspominając również, że informacje próbowano wyciągnąć także od jego mamy.
"Kiedy sprowadzili mamę, wypuścili mnie z komórki i wyprowadzili przed dom.
Pamiętam, że wyszedłem i zobaczyłem mamę. Ustawili ją naprzeciwko mnie. Była spokojna i bardzo poważna. Jeden z Niemców odbezpieczył karabin, przystawił mi lufę do głowy i powiedział jej, żeby mi natychmiast kazała ujawnić, dla kogo kradłem broń, kto mi wydawał rozkazy. A mama nic, tylko pokręciła głową: „Nie, nie powie”. Kilka razy grozili, że mnie zabiją, ale mama milczała jak głaz. I wtedy wydała mi się najdzielniejsza."
Tuż przed wkroczeniem Rosjan Niemcy stali się szczególnie okrutni.
"Wtedy już nie miałem siły i modliłem się, żeby bomba trafiła w nasze więzienie, ale zabiła nie tylko mnie, ale i ich."
Tak się jednak nie stało. Ku zaskoczeniu więźniów wypuszczono ich.
Wiesław Gołas często powtarzał, że to był jeden z licznych w jego życiu cudów, do których zaliczyć można m.in. "przechodzony" zawał serca.
Lidia Cichocka w jednym ze swoich artykułów pisała o tym tak:
"Chodził z nim dwa tygodnie, cały czas występując na scenie i tylko pojąć nie
mógł, czemu czuje się coraz gorzej, z trudem oddycha, a każdy ruch robi się problemem. Wezwany przez kolegę z garderoby lekarz błyskawicznie postawił diagnozę. – W szpitalu powiedzieli, że jeszcze trochę i byśmy nie rozmawiali. Kolejny raz mi się udało –
mówi z szelmowskim uśmiechem. - Aż zastanawiam się, dlaczego ciągle mi się tak udaje i jak długo tak będzie?"
Niestety, kolejne problemy zdrowotne zakończyły się, jak nieoficjalnie podawały media, wylewem krwi do mózgu. Lekarzom nie udało się go uratować. Zmarł 9 września 2021r.
Wracjąc do wojennych przeżyć Gołasa- te splotły się z jego zawodem.
W filmie "Jak być kochaną", ku zdziwieniu mamy niezadowlonej z tego faktu, zagrał Niemca. W dokumencie "Gołas, absolutnie!" opowiadał:
"Wojciech Jerzy Has zadzwonił do mnie i mówi: "Wiesiu, taki jesteś rozkoszny, że już sie nudzisz w tej rozkoszności. Musisz zagrać groźną rolę esesmana. A ja mówię: chętnie. No i zagrałem. Sam siedziałem w więzieniu i tam znałem tych esesmanów młodych.... kiedy mnie tam lali, bili, odchodzili, kanapeczki jedli i jeszcze raz zaczynali."
O swojej kreacji w "Ogniomistrzu Kaleniu (reż. Ewa Petelska, Czesław Petelski) mówił:
„To takie niesamowite, jakieś przypadki zadziwiające. To więzienie, moja rola w filmie: tata był ogniomistrzem a ja grałem ogniomistrza Kalenia, tak jakbym dostawał jakieś znaki.”
W wywiadzie dla Trybuny z 2005r. swoje życie prywatne i zawodowe podsumował tak:
"Ja sam się sobie dziwię i zadaję sobie pytanie, dlaczego jestem komiczny. Życie miałem dosyć dramatyczne, wyłączając okres przedwojennego dzieciństwa, bo żyłem w kochającej się rodzinie i powodziło nam się dosyć dobrze. Prawdę mówiąc, więcej mam w sobie tragizmu niż komizmu, a raczej komizm tragiczny. Źródeł tego upatruję w okresie okupacji, kiedy siedziałem, jako 13–14 latek z Szarych Szeregów, trzy miesiące w więzieniu w Kielcach, na gestapo, gdzie trzykrotnie mnie badano i cudem się uratowałem."
Źródła:
Agnieszka Gołas – Ners „Na Gołasa”, Świat Książki, 2008
Agnieszka Gołas – Ners "Gołas", wyd. Marginesy, 2015. Z tej publikacji pochodzi poniższe zdjęcie.
Arkadiusz Serwa "Wojenne losy Wiesława Gołasa", portal Przystanek Historia, 10.09.2024
Lidia Cichocka "W Kielcach jest moje serce", Echo Dnia dodatek nr 136/13.06.08
"Gołas, absolutnie!", reż.
Ewa Haczyk-Plumley, 2016- film dokumentalny dostępny na TVP VOD
"Moja papkinada", Trybuna nr 229/30.09.2005
Wspomnienia jednego z kolegów Gołasa z Szarych Szeregów: chrystuskrolkielce.pl/szare-szeregi-
zdj. Wiesław Gołas z mamą.
za Aktorzy na tle historii

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz