Kiedy w marcu 1943 r. Mojżesz Lewinkopf z rodziną, uciekli z Sandomierza nie wiedzieli, że na swojej drodze spotkają Anioła...Śp. Księdza Eugeniusza Okonia.
Polski Kapłan zaopiekował się nimi jak nikt na świecie.
Wyrobił wszystkim świadectwa chrztu, i umieścił w pięknie umeblowanym mieszkaniu we wsi Dąbrowa Rzeczycka.
Cała wieś opiekowała się Rodziną "Kosińskich" a sprytny Mojżesz został "profesorem Mieczysławem Kosińskim".
prof. Mieczysław Kosiński nie był w ciemię bity i wraz z końcem wojny szybko zwąchał się z sowiecką partyzantką i wstąpił do PPR.
Kiedy jeden z Polskich Dobroczyńców, Pan Warchoł, zwrócił Kosińskiemu uwagę, żeby nie rozbierał płotu otaczającego posesję i nie palił nim w piecu...następnego dnia w nocy komuniści wpadli do domu Pana Warchoła, postrzelili i pobili do nieprzytomności. Przeżył tylko dlatego, że udawał martwego.
28 VII 1944 r sowieci wkroczyli do wsi i z rodziną Kosińskich, zamieszkało dwóch oficerów NKWD.
I "dziwnym" zbiegiem okoliczności po kilku dniach NKWD zaczęło aresztować mieszkańców wsi i wywozić ich na Sybir. 80% z nich nigdy już nie wróciło do Polski.
Wkrótce Kosiński spakował całą rodzinę i zniknął bez słowa z Dąbrowy Rzeczyckiej. Koniec.
Śp. Ks. Eugeniusz Okoń zmarł w 1949 r.
A Jurek Kosiński do końca życia, pluł na Polskę...
Na zdjęciu : Polski Anioł i "Malowany ptak"
Sprawy organizacyjne naszej Szkoły
Obowiązki szkolne wykonujecie WZOROWO !
I za to bardzo Wam DZIĘKUJĘ
!
Natomiast jeżeli chodzi o korzystanie z naszej kawiarki, to dzisiaj nastąpił jakiś kryzys i poważne tąpnięcie.
Bardzo proszę o większą mobilizację. No chyba że jest jakaś Pani Anita nr 2, 3 czy 4 ? I zastąpi mnie w Pracy u Podstaw. buycoffee.to/kasjopea
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz