Żadnej LITOŚCI
Żadnego MIŁOSIERDZIA
Śp. Ksiądz Roman Kotlarz, pochodził z biednej chłopskiej rodziny koło Staszowa.
Kochał Boga, ludzi, prawdę i brzydził się przemocą której dopuszczali się kolaboranci wobec Polaków.
Dla komunistów był ŚMIERTELNYM zagrożeniem, gdyż swoimi uduchowionymi kazaniami porywał tłumy.
Zabójcy z Samodzielnej Grupy „D” Departamentu IV MSW to byli wybitni fachowcy od mokrej roboty.
Gdy nie pomagały groźby, szantaże czy tortury.
Wtedy wkraczali oni i zadawali śmierć Ofierze.
Śmierć była zawsze długa i bolesna.
Ksiądz Kotlarz podobnie jak wszyscy inni Kapłani zamordowani przez SB w następnej dekadzie był święcie przekonany, że Słowem Bożym można zmienić każdego człowieka.
Dlatego podczas Kazania 11 VII 1976 r. mówił :
„A jeżeli w tej chwili jest tu ktoś, aby podsłuchiwać księdza, to pomódlmy się o rozum, o tchnienie w jego serce. Lud pracujący, lud robotniczy miał słuszne prawa i słusznie postąpił choć niektórzy ludzie włączyli się w sposób niekulturalny do pewnych praw ale Bóg jest z nami. Najmilsi, razem z wami byłem obecny na ulicach Radomia, błogosławiłem wasze szeregi, wasze słuszne prawa. Ukochani, jesteśmy zobowiązani wobec tych naszych braci Polaków, którzy w tej chwili ogromnie cierpią katorgi. Nie wolno nam milczeć, nie wolno nam nie modlić się za nich, słusznie czy niesłusznie, winni czy niewinni.
Polecamy ci Matko Najświętsza braci naszych Polaków, którzy teraz w tej chwili, cierpią, są bici i katowani. Bądź dla nich pocieszycielką i Panią zwycięstwa"
Takie słowa wygłoszone publicznie z ambony oznaczały WYROK ŚMIERCI.
Najpierw był wzywany na rozmowy "dyscyplinujące" do Komendy Wojewódzkiej MO.
Kiedy naciski komunistów aby podczas kazań odwołał swoje wcześniejsze apele nie przyniosły skutku.
Do akcji wkroczyli "nieznani sprawcy" z Sekcji D.
Człowieka można uśmiercić na wiele sposobów.
Szybko lub sprawiając mu długotrwałą gehennę.
Oprawcy z SB...jak zawsze...wybrali ten drugi sposób.
Zawsze "odwiedzali" go w 4 lub 5. Jak nie otwierał drzwi to je wyważali. Katowali Księdza na wszystkie sposoby np. zawijając w dywan i okładając grubymi drewnianym nogami od krzesła.
Dla Księdza Kotlarza nie było już żadnego ratunku, bo SB przyjeżdżała, żeby zabić ale jednocześnie wydłużyć maksymalnie cierpienie.
Był tak spuchnięty od tortur, że nie mógł już przyjmować żadnych leków ani przełknąć wody.
Co chwilę tracił przytomność, krzycząc :
„Idą, biją ! Drzwi zamykajcie ! Mamo ! Mamo !"
15 sierpnia 1976 r. w czasie ostatniej odprawianej przez siebie Mszy Świętej, zasłabł i z okrzykiem „Matko, ratuj !” stracił przytomność.
Śp. Ksiądz Roman Kotlarz - Męczennik za Polską i Wiarę, odszedł w aurze Świętości do Domu Ojca 18 VIII 1976 r.
Wieczna Chwała Bohaterom !
To co Kochani ? Porozmawiamy teraz o dzieciach i wnukach zbrodniarzy z Samodzielnej Grupy „D” Departamentu IV MSW 

Powiem tak :
Jeżeli w przyszłym roku władzy w Polsce nie przejmą Patrioci, którzy nie będą się bali oficjalnie promować naszej Szkoły...to będzie oznaczało, że jako Naród dokonaliśmy SAMOZAGŁADY
Wybory za rok a na razie bardzo proszę o
- klikanie RT
- dodawanie lekcji do Zakładek
- pisanie komentarzy
- i wsparcie dla Strażniczki Pamięci Narodowej potocznie zwanej : panią od historii
. Dziękuję !
buycoffee.to/kasjopea
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz