Instytut Pamięci Narodowej

Władysław Bieliński, Czesław Przybylski i Antoni Olejnik wiedzieli, że Niemcy prowadzą ich na śmierć – tragiczny los nauczycieli, ofiar egzekucji sprzed 83 lat
Dla niemieckich okupantów polscy nauczyciele byli szczególnie niebezpieczni – jako przedstawiciele elit wywierali przecież – jak chciała propaganda III Rzeszy – „zgubny” wpływ na edukację dzieci i młodzieży. Ścigano ich na podstawie list proskrypcyjnych, wtrącano do więzień czy obozów i rozstrzeliwano nad dołami
śmierci.

W Dniu Edukacji Narodowej przypominamy o tragicznym losie bydgoskich nauczycieli, ofiar niemieckich egzekucji przeprowadzonych jesienią 1939 roku. Uczyli w szkołach powszechnych, zawodowych, gimnazjach, pracowali na uczelniach wyższych. Wielu z nich należało do Polskiego Związku Zachodniego – patriotycznej organizacji, której istnienia Niemcy nie zamierzali tolerować.

14 października 1939 r. był ostatnim dniem wolności dla wielu nauczycieli z Bydgoszczy i okolicznych miejscowości. Tego dnia Niemcy, realizując założenia akcji eksterminacji polskich elit (operacja „Intelligenzaktion”), zorganizowali obławę, podstępnie aresztując 186 pedagogów. Wyciągano ich z mieszkań lub ze szkół, po czym uwięziono. Oskarżono ich m.in. o zorganizowanie „krwawej niedzieli” w Bydgoszczy (stłumienie niemieckiej dywersji przez Wojsko Polskie w dniach 3-4 września 1939 roku, kłamliwie wykorzystane następnie przez propagandę III Rzeszy).

Świadek tych dramatycznych wydarzeń Stanisław Lisewski wspominał: „SS-mani i selbstschutze kopali nas i krzyczeli „schneller, schneller”. Zaprowadzili nas do stajni oznaczonej cyfrą 5. Był to blok karno-śledczy. Na zewnętrznej stronie muru tego bloku były jeszcze widoczne ślady rozstrzeliwań, strzępy krwi, zlepki włosów, kawałki mózgu. Jak mówili współwięźniowie z innych bloków, ziemia około tego bloku była skopana, a w niej spoczywały już zwłoki poprzednio zamordowanych, w pobliżu latryny, kolegów. (…) W ciągu następnych dni nasza końska stajnia zmieniła się w celę”.

„Wreszcie po czterech dniach – czytamy dalej – wszedł młodzieniec, około 18-letni w czarnym mundurze (…) i wykrzykiwał na cały głos (…): „To wy przygotowaliście krwawą niedzielę. My się z wami rozliczymy, wy świnie”. Spisano z nami przesłuchanie. Następnie ustawiono dwa kozły i kazano nam je przeskakiwać. Komu się nie udało, został kopnięty. (…) jeden z gestapowców bił nas pięścią po głowach i po twarzach albo też gumową pałką”.

20 października rozpoczęły się wywózki nauczycieli w „nieznanym kierunku”, które kontynuowano w kolejnych dniach. „W dniu 30 października 1939 roku gestapowcy wywieźli na rozstrzelanie – jak się po wszystkim okazało – (…) do Doliny Śmierci pod Fordonem około 51 nauczycieli” – pisał Lisewski.

Egzekucję na własne oczy widział Eugeniusz Jackowski, który miesiąc później zeznał: „Przyjechał jeden samochód ciężarowy z około 50-60 osobami. (…) Kazano położyć się ofiarom na ziemię z wyciągniętymi rękoma do przodu. Po małej naradzie wszystkie ofiary popędzono do doliny, skąd wkrótce słyszałem strzały”.

Fordońska „Dolina Śmierci” jest miejscem masowego mordu oraz największą zbiorową mogiłą w Bydgoszczy. Polaków rozstrzeliwali tam funkcjonariusze niemieckich służb: Gestapo, Selbstschutzu, Kripo oraz Schultzpolizei. Od października do listopada 1939 r. w Dolinie Śmierci rozstrzelano ok. 120 nauczycieli.

Na chwilę przed egzekucją Polacy byli przez swych oprawców fotografowani. Na jednym ze zdjęć, przechowywanym w
Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej, widać trzech polskich nauczycieli: Władysława Bielińskiego (na pierwszym planie), Czesława Przybylskiego i Antoniego Olejnika. Wiedzą, że już tylko chwila dzieli ich od śmierci.
To zdjęcie, jak wiele innych wykonanych tego dnia przez katów na miejscu egzekucji, miało być częścią „albumu chwały” niemieckich oprawców. Stało się dowodem systematycznie dokonywanej zbrodni...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz