15-XI-1867 w Dyneburgu, stolicy Łatgalii, czyli Polskich Inflant, urodził się najwybitniejszy przedwojenny polityk, śp.Władysław Gizbert-Studnicki. Był żywą ilustracją tezy, że kto mając lat 30 nadal jest socjalistą, ma coś nie w porządku z głową: mając lat 30 zmienił poglądy z socjalistycznych na narodowe – a potem na normalne, konserwatywne. Związał się z orientacją niemiecką (Polacy najlepiej się mieli w zaborze pruskim, więc w polskiej polityce dominowała opcja austriacka albo rosyjska...) i przyczynił się w Berlinie do wydania przez Dwóch Cesarzy Aktu 5 Listopada 1916, zapowiadającego utworzenie niepodległego Królestwa Polskiego. Rada Regencyjna umieściła Go w Tymczasowej Radzie Stanu. Jednak Państwa Centralne przegrały wojnę i Rada Regencyjna, wraz ze wszystkimi nielicznymi zwolennikami opcji niemieckiej, przeszła do lamusa historii przekazawszy władzę tajnemu agentowi niemieckiemu, śp.Józefowi Piłsudskiemu. Studnicki, germanofil, był więc spokojny, że sojusz z Niemcami jest zagwarantowany, w czasach II RP był więc doradcą, w 1935 napisał książkę propagującą Mitteleuropę i proponował utworzenie z Palestyny polskiego protektoratu, do którego przesiedlano by rocznie 100.000 polskich Żydów. W 1936 zaproszono Go na zjazd NSDAP w Norymberdze, gdzie spotkał się z Hitlerem i odbył kilkugodzinną rozmowę z Joachimem von Ribbentropem.
Ożywił się, gdy dziedzictwo po Piłsudskim przejęła grupa Mościckiego, Śmigłego Rydza i Becka, całkowicie odwracając politykę zagraniczną. Ostro skrytykował wkroczenie przez III Rzeszę do Czech i na Morawy, pisząc (w/g Wikipedii): »Niemcy popełniły w ten sposób błąd polityczny i mogą zrazić w ten sposób do siebie resztę państw Europy Środkowo-Wschodniej i wepchnąć je w „angielską pułapkę”; [nie wiedział wtedy zapewne, że Niemcy tak postąpiły, bo II RP już zerwała z III Rzeszą]. 13 kwietnia wysłał list do ministra Józefa Becka, w którym przekonywał o tym, że związanie się z Wielką Brytanią będzie miało dla Polski fatalne konsekwencje. Zapewniał w nim ministra Becka, że: „Uchronienie Polski przed samobójczym uczestnictwem w wojnie historia poczytywać będzie Panu, Panie Ministrze, za zasługꔫ.
Po sławetnym przemówieniu śp.płk.Józefa Becka w maju w rozpaczy wydał książkę: „Wobec nadchodzącej drugiej wojny światowej” w której dokładnie przewidywał, co się stanie. Książka została na osobiste polecenie premiera, śp.gen.Felicjana Sławoja Składkowskiego, skonfiskowana jeszcze w drukarni.
Podczas okupacji na zmianę proponował współpracę z Niemcami i krytykował ich postępowanie, za co został dwukrotnie uwięziony. Przez Rzym wyjechał do Londynu, gdzie wytykał wszystkim politykom ich błąd, za co został zupełnie izolowany aż do śmierci. O dziwo: nie uznawano go za agenta Hitlera, tylko za nieuleczalnego germanofila.
Władysław Gizbert-Studnicki został całkowicie zamilczany, ponieważ w Londynie wykazywał, że wszystkie stronnictwa tam obecne popełniły w 1939 piramidalny błąd. Natomiast w PRL było jeszcze gorzej: Jego książki pousuwano z bibliotek, ponieważ zalecał - co z całą stanowczością popieram, jako jedynie słuszną decyzję – zaatakowanie Związku Sowieckiego na spółkę z III Rzeszą. Teraz jest zapomniany jako niewygodny – tylko p.Piotr Zychowicz i ja o Niego się upominamy.
Takie są losy ludzi, którzy w d***kracji mają rację.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz