Większość osób interesujących się historią, a konkretnie archeologią słyszało pewnie o takim oryginalnym nieco powiedzeniu "ziemia garnki rodzi". Zwrot ten spopularyzował bodajże Paweł Jasienica. O co w nim chodzi? A zwyczajnie. Pod czas orania rolnikom zdążało się znaleźć pod skibą stare, gliniane naczynia, raz lepiej zachowane, innym razem gorzej, ale na ogół rozpoznawalne czym kiedyś były i do czego służyły. Co to się ma do naszych Skorupek? A wyobraźcie sobie, że ma i to dużo, bo na takie "skarby" natrafić miano tutaj i to w sporych ilościach i od tych skorup odnajdywanych w okolicy i na polach nagminnie, miała powstać nazwa Skorupki. A ta, jak wiemy już zaistniała w 1 poł XV w. i była identyfikowana z nadaniem rycerskim i siedział tu ród rycerski używający potem nazwiska Skorupka. Uważa się, że ich przodkowie przybyli tu z sąsiedniego Mazowsza i używali herbu Ślepowron. Znamy nawet jego dwóch przedstawicieli z 1438 r. tj. Grzegorz i Wojciecha ze Skorupek, zapisanych w ówczesnych dokumentach jako świadków erygowania parafii w Wyrozębach Podawcach. Na uwagę zasługuje szczególnie ten drugi, czyli Wojciech, a to z dwóch podstawowych powodów. Po pierwsze w l. 1447- 1450 zastawił i następnie sprzedał część ziemi, którą posiadał aż za Wyrozębami, w stronę Paprotni - Kobylińskim i tym samym przyczynił się niejako do powstania wsi Kobylany Skorupki. Przyznacie sami, że trochę dziwna ta nazwa, taka hybryda łącząca w sobie dwie różne przecież okolice i to w trzecim miejscu. Może to sugerować, że Skorupkowie i Kobylińscy mieli ze sobą jakieś bliższe rekacje rodzinne, a nawet wspólne korzenie, co zdaje się potwierdzać też taki sam herb, którym się posługiwali, czyli Ślepowron. Ów Wojciech Skorupka, o ktorym zrobiło się głośno w 1452 r. zmuszony został do zareagowania na pojawiające się poważne zarzuty kierowane pod adresem jego syna. Według nich, syn Wojciecha mocno pohulał sobie na sąsiednim Mazowszu i to tak podokazywał, że wręcz groził mu nawet stryczek. Nieprzychylni Wojciechowi i jego rodzinie, zarzucali mu nawet iż ten używając tam swoich wpływów i znajomości oraz nie szczędząc pieniędzy uratował swojego niesfornego potomka od pewnej szubienicy. Zresztą w tym rodzie było więcej takich awanturników, jak choćby Bartłomiej Skorupka wspomniany 1475 r., który miał przydomek "Krawiec" i bynajmniej nie chodziło w nim o to, że zajmował się tym zawodem, a raczej jak zgrabnie potrafił "kroić" przeciwników swoim mieczem.
Wracając zaś do Kobylan Skorupek, tych pod Paprotnią nabywcą tamtejszej ziemi od Wojciecha Skorupki był rycerz Maciej Kobyliński. Tego dla odmiany zwano "Kozą" w rozumieniu Kozioł, bo bodzie. Nie wiemy jaki był stopień pokrewieństwa pomiędzy nimi dwoma, ale wiemy, że ów Maciej Kobyliński jeszcze w czasach w.ks.litewskiego Zygmunta Kiejstutowicza, czyli gdzieś ok. 1435 r. zamienił się dobrami ze swoimi braćmi Piotrem i Pawłem z Wyroząb biorąc pole tam, gdzie obecnie są Kobylany Kozy, a oddając im swoją ziemię w Wyrozębach. To byli zaś ci sami, Piotr i Paweł Wyrozębscy, którzy z jeszcze innym bratem, czyli Marcinem przyczynili się do powstania w 1438 r. parafii i kościoła w Wyrozębach zwanych od tego czasu Wyrozębami Podawcami (podawca to kolator). Jeśli zaś chodzi o naszego Macieja z Kobylan Kóz ten miał pięciu synów, a jednym z nich był Reczko, na którego majatku powstała potem mała wieś Kobylany Reczki (obecnie nie istnieje).
Bezpośrednio od strony pól należących do Kożuchówka, należącego już przed 1419 r. do Kościoła sąsiadowały zaś Kobylany dziś zwane Górnymi. W poł. XV w. było tu kilku właścicieli (1449 - 1453) z których dla odmiany na uwagę zasługuje Jakub Kobyliński, a to za przyczyną jego czynów, decyzji i porywczego charakteru. Mówiąc krótko, ów Jakub miał ciężki charakter dla rodziny i sąsiadów. Wiemy o tym, bo w 1449 r. skarżyła się na niego żona - Jana z Kobylan zwanego "Kowalem" (od ciężkiej ręki). Skarg było zaś więcej i większość uchodziła Jakubowi na sucho, aż w pewnym momencie Jakub ewidentnie przegiął i publicznie zarzucił nie szlacheckie pochodzenie i to komu? Synowi własnego brata Wojciecha - Deresławowi, czego ten pomimo oczyszczenia się z zarzutów i ukarania jego wuja przez sąd za oszczerstwo nie zamierzał puścić mu płazem. Kiedy nadarzyła się sposobna okazja zasadził się wraz z Mikołajem ze Skwierczyna na Jakuba i go ubił. A wiemy o tym tragicznym w skutkach wydarzeniu, gdyż w 1458 r. o zabójstwo Jakuba oskarżyła ich, jego żona a teraz wdowa Stachna.
Na zakończenie słów kilka o nazwie Kobylany dość zresztą rozpowszechnionej w Polsce i ewidentnie poprzez słowo kobyła, czyli klacz nawiązujaca do hodowli koni, być może takowa była i w naszych Kobylanach stąd ich nazwa. Możliwe jest też inne wytłumaczenie jej zaistnienia, a mianowicie nie chodzi tu o konie. Chodzi zaś o kobyliny, tak zwano skrzyżowane, ostre pale drzew, których używano jako zapór, przeszkód czy ogrodzeń obronnych. Może takowe tutaj kiedyś się znajdowały. Wcale byśmy się nie zdziwili, bo pełno tu ostrych i wojennych nazw wsi jak chociażby OSTROw - Ostrówek, czy WyroZĘBY, a nawet BRONIsze mamy, i SKWIERCZYn. Oczywiście żartujemy. Pora kończyć dzisiejszy odcinek. Wracamy do Kożuchówka i dóbr Kożuchów, a potem zajrzymy do Błoniczka i Błonia.
Semper Iuncti w Czasie i Przestrzeni
Zespół prowadzący cykl
Foto
Ewa K. Skarżyńska
Patrycja D. Kosieradzka
Tekst
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz