ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

niedziela, 23 listopada 2025

Cykl "następne 620" Początki Bachorzy

 

czyli co ma z tym wspólnego Bachor, diabelska klątwa, Grzegorz, wdowa Anna oraz jej darowizna na rzecz Kościoła, by powstrzymać Zło...
W poprzedniej części naszej opowieści poświęconej początkom Krasnodębów wzmiankowaliśmy o legendzie rodowej, w której obok braci Spytka, Kosmy i Rafała pojawia się też tajemniczy brat czwarty, zwany Bachorem. Jednak trzeba też wspomnieć o zupełnie nie związanej z tą opowieścią, innej historii z tego gatunku i jeszcze silniej związanej z samą Bachorzą, czyli tzw. w pełni autonomicznej. Chodzi o wytłumaczenie zaistnienia nazwy miejscowości. W tej zaś opowieści tlumaczy się to w sposób następujący. A mianowicie swoje miano ma ona zawdzięczać pewnemu niecodziennemu wydarzeniu. Na schodach pałacu, czy jak ktoś woli miejscowego dworu znaleziono podrzucone dziecko, niemowlę, które zostało znalezione przez właścicieli. Mało tego miało to być nieślubne dziecko dziedzica pochodzące z jego grzesznego zwiazku. Bachor został zabrany na wychowanie, a miejscowa ludność zaczęła nazywać ów majatek od niego właśnie, od znajdka Bachora, czyli Bachorzą. Jeśli wziąć pod uwagę nazwę Bachorza to trzeba przyznać, że może pobudzić wyobraźnie i bezprzecznie przyczyniła się do powstania tej opowieści, tyle że w sposób odwrotny, najpierw nazwa potem legenda, w której następnie główną rolę Strasznego Dworu zaczyna odgrywać sam Pałac. Jako ciekawostkę podamy, że nie jest to jedyna taka nazwa w kraju. Taką przecież znaleźliśmy poszukując Przodków Ksieżopolskich i Kosieradzkich w Ziemi Dobrzyńskiej, gdzie na północ od Rypina już pod Brodnicą jest współcześnie wieś o nazwie Bachor. Ale nie tylko tam. Bachorzę znajdujemy też w pow. Łosickim, gm. Huszlew, Bachorza jest również w pow. Aleksandrowskim, gm. Zakrzewo (Kujawy właściwe), oraz na Mazurach (gm. Giżycko) i Pomorzu Gdańskim (gm. Chojnice), a i dwie rzeczki mają to imię w Opolskim oraz w Małopolskim, ta ostatnia to raczej kanał łączący. Jak widać z powyższego "Bachorów" było znacznie więcej. Wracając zaś do tej autonomicznej opowieści o znalezieniu Bachora w naszej Bachorzy wydaję się, że powstała ona znacznie później niż mamy pierwsze informacje źródłowe o tych dobrach. Słowo bachor względnie bachur to taka zbitka dwóch rozumiana dosłownie jako "źródło hałasu" (żartujemy oczywiście, ale nie do końca), znaczeń jest więcej, czyli rozkapryszone dziecko, a nawet kawaler, czy wręcz brzuch ...i mamy powrót do początku opowieści.
Tak, czy inaczej nazwa na naszą Bachorzę jest znana historycznie od 2 poł. XV w., a dobra te należały do szlachcica, niejakiego Grzegorza, który pisał się "na Bachorzy", czyli Bachorski w l. 1476 - 1480, co mamy poświadczone w dokumentach i źródłach z tej epoki. Kim był ów Grzegorza, tego nie wiemy, może jak chce legenda kuzynem Krasnodębskich? Może skoligaconym z nimi? A może nie i powiazań oprócz sąsiedzkich nie ma, a fama powstała dużo później. Faktem pozostaje, że oprócz tego ów Grzegorz, może był tym Bachorem, albo ojcem Bachora, to był przed wszystkim dziedzicem, który najpierw zastawił swój majątek Mikołajowi Rogali Sokołowskiemu właścicielowi miasta Sokołowa, jeśli nie cały to napewno część, a następnie po Mikołaju przejął go tegoż syn, ostatni z Sokołowskich na Sokołowie, czyli Stanisław i od tego czasu zaczął mieć ogromne problemy, co miało być wynikiem jeszcze starej klątwy, jaką rzuciła na Grzegorza i Bachorzę? ... matka Bachora z opowieści, a skrzywdzona przez niego niewiasta (wiadomo czarownica). Stanisław Sokolowski okazał się też "kawalerem" w przenośni, bo nie zostawił potomstwa, a niektórzy twierdzili potem że wręcz oszalał. To pewnie jego spadkobiercy tak twierdzili uznając za niepoczytalne dalsze zachowania Stanisława Sokołowskiego i jego wyprzedaż części ogromnego, jak na warunki lokalne majatku. Zanim Stanisław z Sokołowa zmarł zdążył sprzedać też Bachorzę Janowi z Błonia w 1506 r. ...coś jednak działo się w tym majatku niedobrego, a zło wisiało gęstą chmurą nad dobrami i by przeciwdziałać jego potędze wdowa po owym Janie Błońskim już po śmierci swojego męża postanowiła wziąć sprawy we własne ręce i przeciwdziałać klątwie. W jaki sposób zamierzała zwalczyć moce nieczyste? W 1539 r. zapisała swoją oprawę, wiano na Bachorzy, które otrzymała jeszcze od męża Kościołowi (co nie znaczy, iż nie kierowała ją też egoizm i chęć zbawienia własnej duszy), a konkretnie dwum tj. temu w Sokolowie i macierzystemu dla niej, czyli w Skibniewie i chociaż nie zniosło to całkowicie złego czaru to ewidentnie osłabiło jego działanie, bo jak wiemy działo się tu dalej i to nie mało aż do czasów prawie nam współczesnych, a jak utrzymują niektórzy okoliczni mieszkańcy i dziś jeszcze zdarzają się tu dziwne rzeczy. Bachorza w jakieś części należała zaś w XVI i XVII w. do przedstawicieli rodu Krasnodębskich, a w jakieś do właścicieli dóbr sokołowskich tj. Kiszków h. Dąbrowa i Radziwiłłów h. Trąby. W 1589 r. stąd, czyli z Bachorzy miał pochodzić kacerz Kacper Krasnodębski, który dokonał zuchwałego porwania cudzej żony i katoliczki na dodatek, czyli Anny córki Grzegorza Błońskiego, a wówczas małżonki Piotra Krasnodębskiego, z którą wziął ślub w zborze protestanckim w Sokołowie (kościół rzymsko - katolicki w tym mieście został zlikwidowany i nie istniał wtedy, miastem rzadzili Kiszkowie, czyli Jan zwany przez katolików Czortem). Jeszcze w 1662 r. Bachorza znajdowała się w jakieś części w rękach Krasnodębskich, gdyż płacili stąd podatek Adam Krasnodębski i Stanisław Paczóski. W stuleciach następnych mamy zaś informacje o właścicielach, którymi mieli być Ogińscy, a potemTurscy, Dernałowicze i Ciecierscy, a po zamieszaniu parcelacyjnym przełomu XIX/XX w. Wysoccy i Zalewscy, czyli ci wszyscy, którym Bachorza zawdzięczała te resztki swojej świetności w postaci materialnej widziane przez nas jeszcze i dziś. Ale to już inne czasy, ludzie i wydarzenia, oraz naturalnie straszne historie ze Strasznego Dworu do których powrócimy w jednym z kolejnych odcinków tego cyklu, bowiem pora najwyższa na Kożuchów Wielki i jego Wielkie Początki.
Semper Iuncti w podróży
(zespół prowadzący cykl)
Foto
Ewa K. Skarżyńska
Patrycja D. Kosieradzka
Tekst
Dariusz M. Kosieradzki


Brak komentarzy: