Drzwi Płockie i Gnieźnieńskie to nie „zabytki”.
Drzwi Płockie i Gnieźnieńskie - high-tech i soft power Polski XII wieku
W czasach, gdy Europa opierała się na drewnie, Polska zamówiła dwa z najdroższych i najbardziej skomplikowanych obiektów metalurgicznych epoki: Drzwi Płockie (1152–1155) i Drzwi Gnieźnieńskie (ok. 1175).
To nie była dekoracja.
To był „program kosmiczny” Piastów - demonstracja technologii, kultury i prestiżu wobec Cesarstwa.
Kontekst polityczny i fundatorzy
Drzwi powstały w czasach, gdy Polska musiała udowadniać, że jest częścią świata łacińskiego - a nie „wschodnią peryferią”.
Była to soft power, odpowiedź na niemiecką narrację o „dzikusach ze wschodu”.
A kto je ufundował?
Nie wiemy na pewno.
Nie istnieje dokument fundacyjny.
Historycy wskazują dwóch potencjalnych mecenasów (hipotezy, nie fakty):
•księcia Mieszka III Starego (Gniezno),
•lub ówczesnych arcybiskupów / kapituły Gniezna i Płocka.
Sygnatura „Petrus Luitinius me fecit” na drzwiach z Gniezna mówi tylko, kto drzwi odlał, nie kto za nie zapłacił.
Co na nich jest?
Płock - 1152–1155
Najbardziej niezwykła ikonografia Europy XII wieku:
– Chrystus Pantokrator w mandorli,
– Hodegetria,
– pełny cykl Stworzenia Świata,
– ornamenty rusko-bizantyjskie odlanymi zachodnią technologią magdeburską.
To jedyne takie połączenie Wschodu i Zachodu w całej sztuce romańskiej.
Gniezno - ok. 1175
18 scen z życia św. Wojciecha - wczesny „komiks polityczny”: misja, konflikt, śmierć, relikwie.
Deklaracja: „jesteśmy metropolią z własnym świętym i własną narracją cywilizacyjną.”
Technologia - high-tech XII wieku
Drzwi odlano metodą cire perdue - „na wosk tracony”,
najbardziej zaawansowaną techniką metalurgiczną średniowiecza.
Wymagała:
rzeźbienia pełnych scen w czystym wosku (setki kg - droższy niż srebro),
form z gliny i włókien,
pieców rozgrzewanych do >1000°C,
jednorazowych odlewów brązu,
cyzelowania detali przez tygodnie,
importu surowców z krańców świata:
•cyna z Kornwalii lub Cypru,
•miedź z Cypru,
•konwojowego transportu przez pół Europy.
Taką technologię posiadały tylko elitarne warsztaty: Magdeburg, Hildesheim, Moza.
Ile to kosztowało?
Roczne dochody arcybiskupstwa gnieźnieńskiego w XII–XIII w.:
11 000 grzywien ≈ 15 mln zł (wartość współczesna srebra).
Drzwi kosztowały kilka–kilkanaście procent rocznego budżetu.
Dzisiejszy ekwiwalent:
5–10 mln zł za jedną parę drzwi
(technologia + metal + robocizna + know-how + transport).
To była inwestycja państwa, które chciało grać w tej samej lidze co Cesarstwo.
Losy Drzwi Płockich
W 1262 roku, podczas najazdu księcia nowogrodzkiego Aleksandra Newskiego, Drzwi Płockie zostały zrabowane i wywiezione do Nowogrodu Wielkiego. Do dziś znajdują się w soborze św. Zofii - jeden z największych ubytków polskiej kultury romańskiej.
W Płocku oglądamy rekonstrukcję wykonaną w 1981–1983.
O tej rekonstrukcji napiszę osobno - bo to osobna, fascynująca historia.
Wniosek
Drzwi Płockie i Gnieźnieńskie to nie „zabytki”.
To strategiczna infrastruktura narracyjna średniowiecznej Polski.
High-tech epoki Piastów - stworzony po to, by pokazać Zachodowi,
że Polska nie tylko istnieje, ale tworzy własną cywilizację, własny styl i własną pamięć.
Po lewej na obraku drzwi z Gniezna.
@historia_org @dziedzictwoPL
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz