ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

niedziela, 1 lutego 2026

Generał Teodor Roosevelt

Najstarszy syn prezydenta USA Teodora Roosevelta, walczył w pierwszy szeregach w czasie Inwazji w Normandii. Był najwyższym rangą dowódcą, który wysiadł wraz z żołnierzami na plażach.

Generał Teodor Roosevelt junior,  pełnił funkcję zastępcy dowódcy 4. Dywizji Piechoty. 6 czerwca 1944 roku, w dniu alianckiego lądowania, zażądał, by wysadzić go wraz z pierwszą falą szturmową na plaży Utah. Miał 56 lat, cierpiał na artretyzm i chorobę serca — mimo to znalazł się pod ogniem nieprzyjaciela.

Gdy jego barkę desantową zniósł prąd i wysadziła żołnierzy w niewłaściwym miejscu, Roosevelt pod ostrzałem szybko ocenił sytuację. „Zaczynamy inwazję stąd” — zdecydował, po czym spokojnie zaczął kierować napływającymi oddziałami. Jego opanowanie pomogło opanować chaos i przywrócić tempo natarcia w kluczowym momencie operacji. 

12 lipca 1944 roku, zaledwie kilka tygodni po lądowaniu, Roosevelt zmarł we Francji na atak serca. Do końca pełnił obowiązki, mimo wyraźnie pogarszającego się stanu zdrowia. W armii jego śmierć wywołała szczere poruszenie — ceniono go nie za nazwisko, lecz za odwagę, skromność i gotowość dzielenia losu swoich żołnierzy.

Z wojennej konieczności generał został pochowany w tymczasowym grobie w Normandii, niedaleko miejsca, gdzie służył. Później przeniesiono go na Amerykański Cmentarz Wojenny w Normandii. Na prośbę rodziny spoczął obok młodszego brata, Quentina Roosevelta — lotnika poległego podczas I wojny światowej. To rzadki przypadek dwóch braci, weteranów różnych konfliktów, pochowanych ramię w ramię.

Za swoje działania w dniu D-Day Teodor Roosevelt Junior. został pośmiertnie odznaczony Medalem Honoru.

Jeśli cenisz te historyczne ciekawostki, możesz wesprzeć mnie symboliczną kawą ☕
👉 buycoffee.to/historybites

S/S Kraków

Kalendarium...
1-2 Luty 1922

W okowach lodu, S/S Kraków 

Stolica Małopolski raczej nie kojarzy się z morzem. A powinna, bo właśnie w Krakowie działał jeden z pierwszych w niepodległej Polsce armatorów. Było to Towarzystwo Żeglugowe "Sarmacja, które w listopadzie 1919 r. założył Bogumił Nowotny, były oficer Cesarskiej i Królewskiej Marynarki Wojennej. Niecałe trzy miesiące później firma miała już swój pierwszy statek. Był to zbudowany w Danii niewielki drewniany masowiec Frederikshavn, który tuż po zakupie został przemianowany na Kraków. Nawotny zrobił dobry interes. Statek był nowy i mógł pływać przez długie lata. I pewnie by tak było, gdyby nie feralny rejs zimą 1922 r.

Był 28 stycznia, gdy Kraków wypłynął z portu w brytyjskim Hull do Szwecji. Stamtąd, po wyładowaniu ładunku węgla, miał płynąć do Gdańska. Po drodze musiał jednak przejść przez cieśninę Kattegat. To miejsce, i tak trudne do żeglugi, tamtej zimy było pokryte bryłami lodu. I Kraków w tym lodzie utknął w nocy z 1 na 2 lutego. Wtedy jeszcze udało się uniknąć niebezpieczeństwa dzięki temu, że tuż obok przepłynął większy masowiec, który rozbił połacie kry i wytyczył przejście. Kraków z tego skorzystał, ale nie na długo. Dzień później znów dostał się między piętrzące się bryły lodu. I tym razem utknął na dobre. Załoga nie miała radiostacji, więc musiała znów liczyć na to, że pomoc przyniesie przepływająca w pobliżu jednostka. Tak się jednak nie stało.

5 lutego stało się jasne, że statku nie da się uratować. Napierające bryły lodu najpierw spowodowały przechył, a potem zaczęły powoli miażdżyć drewniany kadłub Krakowa. Załoga nie liczyła na cud. Marynarze spuścili szalupy i uciekli. Nie mogli jednak płynąć do oddalonych o 10 mil wybrzeży Danii, bo morze było skute lodem. Ruszyli więc pieszo, na wszelki wypadek ciągnąc za sobą łodzie. Kraków zatonął dwa dni później po tym, jak przez coraz większe dziury w kadłubie do wnętrza wdarła się woda. Cała załoga, w sumie 14 osób, bezpiecznie dotarła do Danii. Do dziś nie wiadomo, dlaczego kapitan Krakowa zdecydował się na ryzykowne przejście przez Kattegat, choć było do przewidzenia, że mały drewniany statek nie ma szans w starciu z bryłami lodu

Statek „Kraków” zgniatany przez lód. Obraz malarza marynisty Adama Werki

Rolnictwo

https://www.facebook.com/share/v/1AYCNSqHNK/

Sól

https://www.facebook.com/share/v/1DaFDk6JaX/

Kasza gryczana

https://www.facebook.com/share/v/1C37kicey4/

Pod Orszą

https://www.facebook.com/share/v/1HE58dPhHi/

Franz Kutschera – topił Warszawę we krwi, aż spotkała go kara

⚠

🟥 Bosi skazańcy w papierowych ubraniach, z workami na głowach, a często z ustami zalanymi gipsem, by nie mogli krzyczeć przed śmiercią, że jeszcze Polska nie zginęła. Szli, brutalnie popychani, pod mur. 1️⃣0️⃣ Polaków za jednego „poszkodowanego Niemca” – tak Franz Kutschera topił Warszawę we krwi. 

➡️ 1 lutego 1944 roku dosięgła go sprawiedliwość. Tego dnia oddział dywersyjny KG AK wykonał, na rozkaz szefa Kedywu Komendy Głównej AK płk. Emila Fieldorfa „Nila”, wyrok na dowódcy SS i policji na dystrykt warszawski. 

➡️ Akcję przeprowadzono ok. godz. 9:00 rano w Alejach Ujazdowskich. Kutschera padł od kul dowodzącego 12-osobowym zespołem egzekucyjnym Bronisława Pietraszewicza („Lot”) oraz Zdzisława Poradzkiego („Kruszynka”). Brawurowa akcja, którą przeprowadzono pod silnym ogniem z budynku dowództwa SS i policji, kosztowała życie czterech z dwunastu uczestników. 

🏴 Bronisław Pietraszewicz, ciężko ranny podczas działań, zmarł kilka dni później.

🟥 Na niepokorne miasto spadły represje. Już dzień po zamachu w Al. Ujazdowskich 21 (w pobliżu miejsca akcji) Niemcy rozstrzelali 1️⃣0️⃣0️⃣ zakładników. Kolejnych 2️⃣0️⃣0️⃣ zamordowano tego samego dnia w ruinach getta. Warszawę i okoliczne miejscowości obłożono kontrybucja finansową w wysokości 1️⃣0️⃣0️⃣ mln zł

ℹ️ Ilustracja: scena z wydanego przez IPN komiksu z serii „W imieniu Polski Walczącej”