17 miesięcy od śmiertelnego potrącenia prokurator nadal nie została przesłuchana! Tymczasem dziadek, który potracił Litewkę natychmiast trafił do aresztu...
Dorota Bejgier (†28 l.), mieszkanka niewielkiego Sieniczna w powiecie olkuskim, zginęła tragicznie pod kołami samochodu. Osierociła 7-letnią córkę.
Za kierownicą miała siedzieć była szefowa Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu. Według ustaleń śledczych w trakcie jazdy schyliła się po telefon. Po wypadku przebywała na zwolnieniu lekarskim, a w styczniu przeszła w stan spoczynku i pobiera prokuratorską emeryturę.
Od tamtych wydarzeń minęło już 17 miesięcy. Do dziś nie usłyszała zarzutów – chroni ją immunitet. 8 kwietnia nie pojawiła się w Sądzie Najwyższym, nie było też jej obrońców, dlatego posiedzenie odroczono do 20 maja.
To właśnie decyzja Sądu Najwyższego w sprawie uchylenia immunitetu zdecyduje, czy będzie mogła odpowiedzieć karnie. Do tego czasu postępowanie pozostaje w zawieszeniu. Sprawiedliwości nie doczekali najbliżsi Doroty - jej ojciec Józef oraz babcia Kazimiera, którzy zmarli niemal dzień po dniu.
Decyzja Sądu Najwyższego w sprawie uchylenia immunitetu zdecyduje, czy będzie mogła odpowiedzieć karnie. Do tego czasu postępowanie stoi w miejscu.
Rodzina od miesięcy walczy o sprawiedliwość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz