Oprócz leciwych krzyży, pamiętających jeszcze epidemie cholery czy tyfusu, pojawiały się nowe, związane z pandemią covidową. Sama nazwa wywodzi się od nazwy hiszpańskiej miejscowości Caravaca de la Cruz.
Na ziemiach polskich krzyże morowe/choleryczne/św Zachariasza upowszechniają się w XVII wieku. W Polsce nie zawsze dwie poprzeczne belki są różnej długości. Tak jednak jest najcześciej i belka górna jest tą krótszą. Zdarzały się również krzyże o trzech poprzecznych belkach. Dlaczego aż tyle? Niekiedy na belkach ryto słowa odpowiedniej modlitwy z prośbą o ochronę i zwyczajnie brakowało miejsca zatem dokładano trzecią belkę.
Lokalna społeczność gdy nadchodziły groźne czasy, najczęściej ustawiała jedną karawakę, ale bywało i tak, że krzyże instalowano na dwóch końcach wsi a czasem i na czterech. Ponoć gdzieniegdzie rozpinano pomiędzy krzyżami nić, aby zamknąć ochronny krąg. Krzyż morowy miał blokować dostęp zarazy do wsi zatem dobrze było poza niego nie wychodzić.
Procesowi powstawania tego typu krzyża towarzyszyły dedykowane zabiegi oraz modlitwy. Uważano na przykład, że drzewo, które zostało przeznaczone na jego wykonanie nie powinno dotknąć ziemi.
Tych, którzy chcą dostać szóstkę odsyłam po więcej np. do - artykułu ze strony silesiacum.pl
fot: 1933 i północno-wschodnie Mazowsze
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz