Potężne i bogate miasto, uważane za jeden z najważniejszych punktów hiszpańskiego imperium w Nowym Świecie, zostało zaatakowane przez ekspedycję dowodzoną przez słynnego angielskiego bukaniera Henry’ego Morgana. To, co miało być śmiałym rajdem, zakończyło się zdobyciem Panamy, jej splądrowaniem i spaleniem, a wydarzenie na trwałe przeszło do historii jako jeden z największych sukcesów piratów na Karaibach.
W XVII wieku Panama była jednym z najbogatszych miast hiszpańskiego imperium. Jej znaczenie wynikało przede wszystkim z położenia. Miasto znajdowało się nad Oceanem Spokojnym i było jednym z najważniejszych ogniw łączących posiadłości Hiszpanii na Pacyfiku z Karaibami i Europą. Przez Panamę transportowano ogromne ilości kosztowności, przede wszystkim srebra wydobywanego w Ameryce Południowej. Towary przewożono drogą lądową przez przesmyk panamski, a następnie dalej drogą morską. Bogactwo miasta było więc ogromne, ale jednocześnie czyniło je niezwykle kuszącym celem dla bukanierów.
Hiszpanie czuli się stosunkowo bezpiecznie. Panama znajdowała się po stronie Pacyfiku, z dala od głównych baz pirackich na Karaibach, dlatego wydawało się, że miasto jest trudnym celem dla wrogiej ekspedycji. Henry Morgan postanowił jednak udowodnić, że nawet tak odległe i bogate miejsce nie jest poza zasięgiem bukanierów. Pod koniec 1670 roku zgromadził ogromną jak na piracką wyprawę flotę, liczącą 36 statków z angielskimi i francuskimi załogami. Była to jedna z największych, a według niektórych przekazów największa flota bukanierów w historii. 16 grudnia Morgan wyruszył z Haiti, rozpoczynając wyprawę, która miała przejść do legendy.
Pierwszym celem była wyspa Santa Catalina. Piraci szybko opanowali miejscowy garnizon i zdobyli dodatkowe uzbrojenie, w tym działa, muszkiety oraz zapasy amunicji. Następnie Morgan wysłał część swoich sił pod dowództwem kapitana Josepha Bradleya w kierunku ujścia rzeki Chagres. Była to niezwykle ważna decyzja, ponieważ rzeka stanowiła najdogodniejszą drogę prowadzącą w głąb przesmyku panamskiego. Dostępu do niej bronił potężny fort San Lorenzo. Po dwudniowych walkach bukanierzy zdobyli twierdzę, choć zwycięstwo okupili poważnymi stratami. Zginęło około 300 hiszpańskich obrońców i około 100 napastników. Sam Bradley został ciężko ranny i kilka dni później zmarł.
11 stycznia główne siły Morgana rozpoczęły marsz w górę rzeki Chagres. Dalej piraci musieli przedostać się przez gęsto porośnięte i trudne do przebycia tereny. Wyprawa szybko zamieniła się w prawdziwą walkę o przetrwanie. Mieszkańcy mijanych osad, obawiając się piratów, opuszczali swoje domy i zabierali ze sobą żywność. Bukanierzy zaczęli cierpieć z powodu głodu, a wyczerpanie dawało się coraz bardziej we znaki. Mimo to Morgan nie zrezygnował. Po wielu dniach morderczego marszu, 19 stycznia, jego ludzie dotarli w okolice wybrzeża Pacyfiku. Przed nimi znajdowała się Panama.
Hiszpanie wiedzieli już o zbliżaniu się piratów i przygotowali się do obrony. Naprzeciw armii Morgana wystawiono oddziały kawalerii i piechoty, a dowódcy postanowili wykorzystać również stado bydła, które miało zostać wypuszczone na piratów i wywołać zamieszanie w ich szeregach. Bukanierzy nie zamierzali jednak pozwolić przeciwnikowi narzucić warunków walki. Morgan podzielił swoje wojsko na kilka formacji, a szczególnie ważną rolę odegrali francuscy strzelcy, którzy znaleźli się w awangardzie.
Bitwa rozpoczęła się od szarży hiszpańskiej kawalerii. Hiszpanie liczyli, że rozpędzona jazda rozbije szeregi piratów, zanim ci zdążą wykorzystać swoje uzbrojenie palne. Warunki terenowe pokrzyżowały jednak te plany. Kilkudniowe opady deszczu sprawiły, że pole bitwy było grząskie, przez co konie miały trudności z szybkim poruszaniem się. Kiedy hiszpańska kawaleria zwolniła, znalazła się pod skoncentrowanym ogniem bukanierów. Salwy strzelców zatrzymały atak i zmusiły kawalerzystów do odwrotu.
Hiszpanie spróbowali odwrócić losy bitwy, wysyłając do walki piechotę. Królewska piechota ruszyła naprzód, próbując osłonić wycofującą się kawalerię, lecz również ona znalazła się pod ostrzałem. Piraci wykorzystali swoje położenie i prowadzili skuteczny ogień z kilku kierunków. Wtedy Hiszpanie zdecydowali się na ostatnią próbę rozbicia przeciwnika. W stronę bukanierów wypuszczono stado bydła, które miało wywołać panikę i chaos. Morgan i jego ludzie byli jednak przygotowani. Ogień piratów spowodował, że zwierzęta rozproszyły się i nie osiągnęły zamierzonego celu. Hiszpańskie wojsko zostało pokonane, a jego resztki wycofały się w kierunku miasta.
Przed Morganem pozostała już tylko Panama. Miasto posiadało umocnienia i dobrze uzbrojonych obrońców, dlatego zdobycie go nadal nie było przesądzone. Piraci rozpoczęli jednak szturm. Hiszpanie bronili się zaciekle i ostrzał z dział zadał napastnikom znaczne straty, ale przewaga i determinacja bukanierów okazały się decydujące. Po kilku godzinach walk obrońcy zaczęli się wycofywać. Panama wpadła w ręce Morgana.
Dla mieszkańców miasta najgorsze miało jednak dopiero nadejść. Piraci rozpoczęli grabież, przeszukując domy, magazyny, kościoły i inne budynki w poszukiwaniu kosztowności. Hiszpanie zdołali wcześniej ukryć lub wywieźć znaczną część majątku, dlatego łup okazał się mniejszy, niż Morgan prawdopodobnie oczekiwał. Mimo to był ogromny. Wartość zdobytych dóbr szacowano na około 155 tysięcy ówczesnych funtów szterlingów. Wśród łupów znalazły się pieniądze, kosztowności, klejnoty i inne cenne przedmioty.
Morgan nie zamierzał pozostawić zdobytego miasta Hiszpanom. Panama została podpalona, a ogromny pożar strawił znaczną część zabudowy. Według późniejszych przekazów ogień miał szaleć przez wiele dni, niszcząc tysiące budynków i magazynów. Pożar nie tylko zakończył historię starej Panamy, ale stał się jednym z najbardziej dramatycznych symboli wyprawy Morgana. Z miasta, które jeszcze niedawno było jednym z najważniejszych centrów hiszpańskiej potęgi w Nowym Świecie, pozostały ruiny.
Kilka tygodni później bukanierzy opuścili okolice Panamy i rozpoczęli powrót na wybrzeże. Morgan miał jednak zadbać przede wszystkim o własny interes. Według przekazów zagarnął znaczną część skarbu i wraz z nim uciekł na Jamajkę. Ponieważ nigdy nie udało się odnaleźć całości zaginionych kosztowności, szybko pojawiły się legendy o ukrytym skarbie Morgana. Przez kolejne stulecia poszukiwacze skarbów próbowali odnaleźć majątek, który miał zostać ukryty gdzieś na Karaibach.
Paradoksalnie wyprawa na Panamę stała się dla Morgana zarówno szczytem pirackiej kariery, jak i początkiem zupełnie nowego rozdziału jego życia. Atak został przeprowadzony już po zawarciu pokoju między Anglią a Hiszpanią, dlatego po powrocie do Anglii Morgan został w 1672 roku aresztowany i uwięziony. Nie został jednak potraktowany jak zwykły przestępca. Wkrótce odzyskał wolność, a jego wcześniejsze dokonania zostały przez Anglików wykorzystane politycznie.
Panama została odbudowana w 1674 roku w nowym miejscu. Nowe miasto, znane jako Panama Nuevo, miało zastąpić zniszczoną osadę, której ruiny zaczęto określać jako Panama Vieja. Nigdy jednak nie odzyskało już w pełni znaczenia i pozycji, jaką Panama posiadała przed najazdem Morgana.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz