prof . Barbara Engelking :
"A to, co zwykle uważamy za złe, czyli wydanie kogoś na śmierć, było nagradzane. Dostawało się kilo cukru, butelkę wódki i ubrania po zabitym".
Ponieważ Pani Basia ciągle wypomina Nam "kilogram cukru i butelkę wódki"...ale NIGDY...w przeciwieństwie do mnie...nie wymienia z imienia i nazwiska beneficjentów tych "dóbr". Dlatego ja przypomnę jak skończyli Ci...którzy zapłacili za ŻYCIE od 30 000 do 300 000 zł lub kilogram złota...swoim braciom : Lolkowi Skosowskiemu i Panu Adamowi ⬇
Szlomo Dragon, członek Sonderkommando (numer obozowy 93359 w Auschwitz) :
„Pewnego dnia przyjechał bardzo dziwny transport, jakiego nigdy wcześniej nie widzieliśmy. Ludzie ci wyglądali inaczej niż Żydzi przybywający z różnych gett. Byli ubrani bardzo elegancko i nie można było powiedzieć, że cierpieli biedę. Kilka kobiet miało futra i złotą biżuterię. Ci ludzie wyglądali tak, jakby przyjechali z zupełnie innego świata. Na początku nie wiedzieliśmy, skąd przyjechali. Słuchaliśmy tylko, jak rozmawiali po angielsku i francusku. Później słyszeliśmy, że są obywatelami amerykańskimi i francuskimi, którzy w okresie wybuchu wojny przypadkowo znaleźli się w Polsce. Niemcy ich aresztowali i przywieźli do obozu. Było ich około 200. Przyjechali do krematorium na ciężarówkach, ale w odróżnieniu od innych transportów traktowano ich początkowo bardzo uprzejmie i grzecznie. Zobaczyłem ich na dziedzińcu krematorium I. Ludzie ci mieli z sobą bagaż. Przeróżne skórzane torby, wszystko było w najwyższym gatunku. Dla nas był to transport wyjątkowy. Wprowadzono ich do krematorium II na dół, gdzie musieli się rozebrać. A później zaproszono do gazu". #NiemieckieZbrodnie
buycoffee.to/kasjopea
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz