https://www.facebook.com/share/v/19RBXJ6VEQ/
Izrael ma mniej mieszkańców niż aglomeracja paryska. Jest krajem mniejszym od województwa mazowieckiego. Nie ma wielkich złóż ropy, nie ma gigantycznego rynku wewnętrznego, przez dekady był otoczony przez wrogów, a jego gospodarka funkcjonuje w cieniu wojen, mobilizacji rezerwistów. Mimo to ten mały kraj z Bliskiego Wschodu stał się jednym z najbardziej wpływowych miejsc na mapie globalnych pieniędzy- można to skrócić do złośliwego to kwestia USA- ale pojęcie USREAL czyli po angielsku połączenie USA i Izraela wbrew pozorom nie bierze się z niczego. I nie chodzi o tanią sensację, że „ktoś potajemnie steruje światem”. Chodzi o coś znacznie ciekawszego. O to, że Izrael zbudował system, w którym technologia, wojsko, wywiad, cyberbezpieczeństwo, kapitał wysokiego ryzyka i amerykańskie rynki finansowe zaczęły działać jak jeden organizm. Bo spójrzmy na liczby. Według Banku Światowego izraelskie PKB wyniosło w 2024 roku około 540 miliardów dolarów, a PKB na mieszkańca przekroczyło 54 tysiące dolarów, czyli poziom państw najbogatszego Zachodu. Ale prawdziwy szok zaczyna się dopiero wtedy, gdy zajrzymy pod maskę tej gospodarki. Izraelski sektor high-tech odpowiada za około jedną piątą całej gospodarki i ponad połowę eksportu kraju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz