Z zaciętym karabinem wziął sam do niewoli 14 niemieckich żołnierzy. I zdobył 200 sztuk amunicji. Mimo grozy panującej wokół uśmiecha się szeroko - ma bowiem zdobyczną broń. Z pewnością mu się przyda.
Witold Kieżun – „Wypad”. Przedwojenny chłopak, który w Powstaniu Warszawskim stał się żołnierzem.
Wcześniej w czasie okupacji niemieckiej pracował jako szklarz, a jednocześnie działał w konspiracji i zajmował się kolportażem podziemnej prasy.
Jego mieszkanie stało się również magazynem broni. W 1944 roku przyjął pseudonim „Wypad” i jako kapral podchorąży znalazł się w batalionie „Gustaw” NOW-AK, w oddziale specjalnym „Harnaś”.
Podczas Powstania Warszawskiego walczył m.in. o Pocztę Główną, Komendę Policji oraz okolice kościoła Świętego Krzyża. Za odwagę otrzymał Krzyż Walecznych, a 23 września 1944 roku, bezpośrednio podczas walk, został odznaczony przez gen. Tadeusza „Bora” Komorowskiego Orderem Virtuti Militari V klasy.
W październiku awansował do stopnia podporucznika.
Ale wojna dla niego nie skończyła się wraz z upadkiem Powstania.Po powstaniu ucieknie z niemieckiego transportu wiozącego żołnierzy - powstańców do obozów jenieckich. Dostanie się do Krakowa, nawiąże kontakt z tamtejszą AK.
W 1945 zostanie aresztowany przez NKWD. Nie ujawni żadnych nazwisk, nie przyzna się do swojej podziemnej działalności.
Trafi do łagru radzieckiego w Krasnowodsku, tam doświadczy skrajnej formy wyczerpania, przejdzie tyfus i zapalenie płuc. Zostanie zwolniony z obozu i do kraju powróci w 1946 roku.
Do Polski wrócił dopiero w 1946 roku. A później rozpoczął kolejną część swojego życia – już jako prawnik, ekonomista, naukowiec i profesor.
Ale jego droga zaczęła się znacznie wcześniej: w przedwojennym Wilnie i Warszawie, a została naznaczona wojną, konspiracją i Powstaniem Warszawskim.
Witold Kieżun zmarł 12 czerwca 2021 roku, mając 99 lat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz