ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

sobota, 22 sierpnia 2026

Linus Torvalds nigdy nie próbował zostać miliarderem z Doliny Krzemowej.

 

"W 1991 roku 21-letni młody człowiek napisał w Internecie: „To tylko hobby, nie będzie z tego nic wielkiego”. Dziś to „hobby” napędza większość serwerów na świecie, marsjańskie łaziki NASA i 3 miliardy telefonów. Korzystałeś z niego dzisiaj… i nawet o tym nie wiedziałeś. 25 sierpnia 1991 roku. Helsinki, Finlandia. Student informatyki o imieniu Linus Torvalds był sfrustrowany. Właśnie wydał swoje letnie oszczędności na nowy komputer 386. Jak na tamte czasy był potężny, ale bez systemu operacyjnego, który naprawdę mógłby dostosować do własnych potrzeb, był dla niego niemal bezużyteczny. Korzystał wcześniej z MINIX-a, systemu zaprojektowanego przez profesora do celów edukacyjnych, ale był on celowo ograniczony. Linus chciał czegoś prawdziwego, czegoś, co działałoby bez ograniczeń. Zrobił więc coś, co wydawało się szaleństwem: postanowił napisać własny system operacyjny od zera. W swoim małym mieszkaniu. Tylko jako hobby. Tego 25 sierpnia opublikował wiadomość na mało znanym internetowym forum: „Tworzę (darmowy) system operacyjny (to tylko hobby, nie będzie niczym wielkim i profesjonalnym jak GNU) dla klonów AT 386(486).” Był skromny. Historycznie skromny. To „hobby” miało stać się Linuksem. We wrześniu 1991 roku Linus miał coś, co ledwie działało: 10 239 linii kodu. Wystarczająco, by uruchomić system i wykonywać podstawowe operacje. Wtedy podjął decyzję, która z pozoru wydawała się nieistotna, ale okazała się rewolucyjna: udostępnił projekt w Internecie całkowicie za darmo. Kod źródłowy był otwarty, aby każdy mógł z niego korzystać i go ulepszać. W czasach, gdy Microsoft, Apple i IBM strzegły swojego kodu niczym tajemnicy państwowej i sprzedawały niezwykle drogie licencje, Linus oddał swój za darmo. I wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Programiści z całego świata zaczęli go pobierać, poprawiać błędy, dodawać nowe funkcje i dzielić się swoimi ulepszeniami. Rodziła się cała społeczność. W 1992 roku Linus udostępnił system na otwartej licencji GNU GPL: każdy mógł go używać i modyfikować, ale wszelkie ulepszenia również musiały pozostać wolne. Żadna firma nie mogła przejąć Linuksa na własność. Miał pozostać wolny na zawsze. To przyspieszyło wszystko: W latach 90.: firmy z czasów boomu internetowego potrzebowały tanich i niezawodnych serwerów. Linux był stabilny, bezpieczny i darmowy. W 2008 roku: Google uruchomił Androida, zbudowanego na jądrze Linuksa. Nagle Linux nie był już tylko na serwerach — trafił do miliardów kieszeni. Dziś skala jego obecności jest ogromna: Ponad 96% najważniejszych serwerów internetowych na świecie działa na Linuksie. WSZYSTKIE 500 najszybszych superkomputerów na świecie korzysta z Linuksa. Ponad 3 miliardy urządzeń z Androidem korzystają z jego jądra. Amazon AWS, Google Cloud i Microsoft Azure w dużej mierze działają na Linuksie. Korzystają z niego marsjańskie łaziki NASA, SpaceX oraz Międzynarodowa Stacja Kosmiczna. Za każdym razem, gdy czegoś szukasz w Google, korzystasz z telefonu z Androidem, oglądasz Netflixa albo logujesz się do bankowości internetowej… korzystasz z Linuksa. Projekt, który zaczynał od 10 239 linii kodu, dziś liczy ponad 27 milionów linii. W jego rozwój zaangażowało się ponad 19 000 programistów z 1 400 firm. To największy projekt współpracy w historii ludzkości. Linus Torvalds nigdy nie próbował zostać miliarderem z Doliny Krzemowej. Pracuje przy koordynowaniu rozwoju Linuksa w Linux Foundation, otrzymuje komfortowe wynagrodzenie, przegląda kod i podejmuje ostateczne decyzje — pełniąc w gruncie rzeczy tę samą prostą rolę, którą miał w 1991 roku. Udowodnił, że nie potrzeba gigantycznej korporacji, milionowych zarobków ani ukrywania swojej technologii, aby stworzyć coś, co zmieni świat. Najbardziej udany system operacyjny na świecie jest jednocześnie jednym z najbardziej otwartych: tworzony przez tysiące ludzi, bez jednego właściciela i dostępny dla wszystkich. Wszystko zaczęło się od fińskiego studenta w małym mieszkaniu, który pomyślał, że jego kod może przydać się komuś jeszcze. I przydał się. Jak mało co." za Przytulność

Brak komentarzy: