https://www.facebook.com/share/v/1EWU78GbRB/
Kiedy na Wołyniu rozpętało się piekło, on postanowił nie czekać biernie na śmierć. Porucznik Władysław Czermiński, posługujący się pseudonimem „Jastrząb”, zrzucił garnitur wiejskiego nauczyciela, chwycił za broń i udowodnił, że w obliczu ludobójstwa najlepszą obroną jest bezlitosny, wyprzedzający atak.
🔥 Uderzenie wyprzedzające (Sierpień 1943)
Gdy ukraińscy nacjonaliści z UPA zgromadzili potężne siły, by zrównać z ziemią Zasmyki – główną polską bazę samoobrony – „Jastrząb” postanowił pokrzyżować ich plany. Wpadł ze swoimi ludźmi do Gruszówki i rozproszył szykujące się do rzezi sotnie UPA, ratując wieś i tysiące ludzi przed pewną zagładą.
Demonstracja siły na Wołyniu
Jesienią 1943 roku jego oddział zrobił coś, co zszokowało wroga. Zamiast ukrywać się pod osłoną nocy w lasach, polskie wojsko z odbezpieczoną bronią przemaszerowało w biały dzień prosto przez terytoria okupowane przez banderowców. Ten bezprecedensowy pokaz siły wywołał panikę w szeregach ukraińskich nacjonalistów, którzy woleli schodzić im z drogi, wiedząc, że w otwartym boju poniosą klęskę.
⚔️ Odwet i obrona sojuszników
Czermiński nie brał jeńców. Błyskawicznie likwidował wrogie wsie i bazy wypadowe, z których atakowano Polaków. Co więcej, gdy UPA uderzyła na czeskich osadników w pobliskim Kupiczowie, oddziały „Jastrzębia” bez wahania ruszyły z odsieczą, topiąc szturm we krwi i ratując setki istnień. W 1944 roku wziął udział w Akcji „Burza”, brawurowo wyrywając swoich ludzi z niemieckiego okrążenia.
Po wojnie uniknął aresztowania przez bezpiekę i wyemigrował do USA. Zmarł w 1995 roku w wolnej Polsce, do samego końca pozostając niepokonanym dowódcą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz