ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

piątek, 18 września 2026

Konrad Mazowiecki sprowadzając Krzyżaków w 1226 r. nie mógł przewidzieć jak dalekosiężne skutki będzie miała ta decyzja,

Dzisiaj trochę inaczej.
że wpłynie to na dalsze losy Polski, Europy i świata. Ale po kolei.
Zakon Krzyżacki trafił na Mazowsze po tym jak został wyrzucony z Węgier przez tamtejszego władce.  A został wyrzucony za to, że próbował utworzyć własne państwo, łamiąc tym samym umowę. Ale co się odwlecze to nie uciecze. Ostatecznie udało mu się stworzyć własne państwo w XIII w. po podboju Prus. Umocnił się, zbudował zamki, zajmował kolejne ziemie.

W ciągu całej historii mieliśmy kilka okazji, aby to państwo zlikwidować. Pierwsza okazja nadarzyła się po Grunwaldzie. Istnieje teoria, że Władysław Jagiełło celowo wstrzymywał marsz wojsk na Malbork, aby dać czas obrońcom, gdyż obawiał się zbytniego wzmocnienia strony polskiej. Ostatecznie Malborka nie zdobyliśmy.
Kolejna okazja pojawiła się po 50 latach wraz z II pokojem toruńskim, ale i tej okazji nie wykorzystaliśmy. Podzieliliśmy Państwo krzyżackie na 2 części: jedną wcielono do Polski, z drugiej uczyniliśmy lenno, z którego każdy kolejny Mistrz miał składać królowi polskiemu hołd. Warto zaznaczyć, że tendencje do zjednoczenia z Polską były silne wśród mieszkańców tych ziem. To oni przecież sami poprosili o przyłączenie do Polski, co było bezpośrednim powodem wybuchu wojny.

Trzecia szansa to już XVI wiek i tzw. „ostatnia wojna z Zakonem”, która wygraliśmy. Wygraliśmy i całkowicie zaprzepaściliśmy owoce tego zwycięstwa. Nie dość, że Zygmunt I Stary, katolicki król, pozwolił na utworzenie pierwszego luterańskiego państwa (co, według jednej z wizji, miało być przyczyna upadku Rzeczpospolitej, gdyż miała to być kara Nieba za tak haniebny postępek), to ponownie nie wykorzystaliśmy okazji do likwidacji przykrego sąsiada. Historycy różnie oceniają traktat. Michała Bobrzyńskiego pisał: "Dla chwilowej korzyści i miłego spokoju podpisano hańbiący traktat, który niejako był przyznaniem, że już Polska żadnej wielkiej sprawy podjąć i przeprowadzić nie zdoła". Współcześni historycy oceniają go mniej krytycznie. "Nie należy obciążać twórców winą za dalsze błędy polityki polskiej" – pisał Marian Biskup. Traktat ten wymagał bowiem konsekwentnego przestrzegania i realizacji. Tej konsekwencji zabrakło stronie polskiej. 

Mało tego, w 1559 r. Zygmunt August zgodził się na dziedziczenie Prus przez elektorów brandenburskich w przypadku wygaśnięcia potomków Albrechta. W konsekwencji Prusy Książęce przeszły w ręce elektorów w 1618 r. (dzisiejsza rocznica), wbrew dążeniom silnego stronnictwa pruskiego do integracji z Rzecząpospolitą.

Przez kolejne 40 lat Prusy były podporządkowane Rzeczpospolitej, ale gdy tylko pojawiła się okazja od razu ją wykorzystały. A okazją były wojny z połowy XVII wieku i wielkie osłabienie Polski.
I teraz przyspieszamy naszą narrację. W 1701 r. Prusy stają się Królestwem i rządzone są twardą ręką (trzeba pamiętać, że to właśnie Zakon był nośnikiem cywilizacji bizantyjskiej i to on przyczynił się do jej szczytowego rozwoju w bismarkowskich Prusach). W połowie tego wieku zdobywają na Austrii bogaty Śląsk. Nie minęło pokolenie, a Prusy, jako inicjator, gokonują rozbiorów Rzeczpospolitej. Powoli zdobywają kolejne terytoria niemieckie i w XIX wieku rywalizują z Austria o zjednoczenie Niemiec. 

Po wojnie z Austria i zwycięstwie pod Sadową w 1866 r. oczywistym się staje, że zjednoczenia dokonają protestanckie, zmilitaryzowane, cywilizacyjnie nam wrogie Prusy. Po kilku latach Prusy pokonują Francję i powstaje Cesarstwo Niemieckie, następuje szybki rozwój, na tyle szybki, że Anglia czuje się zagrożona. Niemcy zdobywają kolonie   ( m.in. Tanzania, Kamerun, Togo). Wybucha I wojna światowa, a skutkiem I wojny jest II wojna światowa.

Tak w dużym skrócie można streścić historie rozprzestrzeniania się cywilizacji bizantyjskiej, naszej nieporadności i zmarnowanych szans. Jedna decyzja, jednego człowiek na początku XIII w. zaważyła na dziejach niemal całego świata. Kurtyna 😉

Brak komentarzy: