ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Duchowieństwo ukraińskie a OUN-UPA

Duchowieństwo ukraińskie a OUN-UPA

Działalność ukraińskich nacjonalistów cieszyła się dużym poparciem kleru greckokatolickiego, który udzielał im swego wsparcia i to nie tylko duchowego. To duchowieństwo nawoływało wszelkich działań, które zmierzają i mogą przyczynić się do powstania samodzielnego państwa ukraińskiego, w tym też nawoływano do nienawiści przeciwko Polakom. Według wielu autorów opisujących ludobójstwo, niekiedy podżegając do zbrodni duchowieństwo ukraińskie czyniło to wraz z poświęceniem siekier, noży, wideł i innych narzędzi w celu bezgrzesznego mordowania, bo narzędzia są poświęcone. Ci duchowni ukraińscy, którzy w myśl zasad moralnych i religijnych odmawiali święcenia narzędzi mordu, przeważnie ginęli z rąk swoich rodaków upowców. Częstokroć wraz z poświęceniem w cerkwiach noży i innych przedmiotów służących do zabijania Polaków, święcono również bochenki chleba, służące jako wici do rzezi polskich współmieszkańców, przenosząc sztafetowo z wioski do wioski przez tzw. pielgrzymów. Podczas uroczystości święcenia odczytywano list zapowiadający wypełnienie polską krwią rzek i jezior, bo Ukraina musi być czysta jak łza, lub szklanka wody. Po wsiach krążył poświęcony w cerkwi chleb objednania (zjednoczenia), który miał jednoczyć lud ukraiński do usunięcia Lachów. Nie wszyscy duchowni prawosławni uczestniczyli w „uświęcaniu” ludobójstwa, niektórzy czynili to pod terrorem z obawy o własne życie, o czym świadczą występujące w tej grupie ofiary śmiertelne.
Znakiem gotowości do rzezi Polaków w wiosce było postawienie na skraju wsi krzyża, przy którym ukryta była lista osób przeznaczonych do mordowania. W Galicji doszło do prawie całkowitego zespolenia unickiej cerkwi z OUN, wielu licznych działaczy OUN pochodziło z rodzin duchownych, a niekiedy nawet byli duchownymi.
Biskupi_greckokatoliccy_1927_Lwów
Andrzej Szeptycki wśród biskupów greckokatolickich podczas spotkania we Lwowie, grudzień 1927 r.

Metropolita greckokatolicki abp Andrzej Szeptycki, rola jaką odegrał w kształtowaniu stosunków polsko-ukraińskich.

  1. W podziemiach cerkwi greckokatolickiej p. w. Św. Jura we Lwowie będącej pod zarządem metropolity abpa Andrzeja Szeptyckiego w 1939 r. ujawniono m.in. nielegalne składowanie znacznej ilości broni i amunicji pochodzenia niemieckiego.
  2. Metropolita greckokatolicki we Lwowie ks. abp. Andrzej Szeptycki zajmował stanowisko inspirujące w zakamuflowanej formie antylechicką nienawiść. Po tragedii wrześniowej w 1939 r. zalecał stawianie kurhanów (mogił) w każdej wsi wraz z przemówieniami i teatralnymi uroczystościami pogrzebowymi zmarłej Polski.
  3. W 1941 r. w lipcu po napaści III Rzeszy na ZSRR stanął jako prezydent na czele powołanej przez OUN we Lwowie samozwańczej Ukraińskiej Rady Narodowej.
  4. „Hierarchowie greckokatolickiej cerkwi na czele z metropolitą Andrzejem Szeptyckim aprobują działalność OUN – banderowców” witają „zwycięską armię niemiecką”. To samo czynią i kierownicy cerkwi prawosławnej na Wołyniu.
  5. Zarządził modły dziękczynne we wszystkich cerkwiach archidiecezji w niedzielę 6 lipca 1941 r. za wyzwolenie Ukrainy i w intencji zwycięskiej hitlerowskiej armii. Gdy Niemcy zdobyli Kijów, wysłał nawet gratulacje dla Hitlera.
  6. Metropolita Szeptycki udzielał audiencji wysokim funkcjonariuszom hitlerowskim, SS i Abwery, delegacji specjalnego batalionu „Nachtigall”.
  7. Co do rozpętanego przez UPA ludobójstwa to postawa metropolity nie była jednoznaczna, metropolita morderstwa te potępił w połowie 1944 r. a więc po wkroczeniu Armii Czerwonej.
  8. Uważany był za współodpowiedzialnego za śmierć tysięcy Polaków i innych narodów.
  9. W przeddzień zajęcia Lwowa przez wojska radzieckie zwołuje sobór archidiecezjalny, na którym odczytuje wystąpienie potępiające banderowskie zbrodnie.
  10. W „Liście Pasterskim” metropolity z dnia 10 sierpnia 1945 roku – Szeptycki nie ustosunkowywał się do planowanych, doktrynalnych mordów masowych, które były dziełem OUN-UPA na Wołyniu. W czasie pisania listu nie potępiał tych mordów ani ich sprawców. Inicjatywa tej ohydnej akcji padła od kleru ukraińskiego, z krzyżem w ręku nawoływano do tych mordów, a duchowym inspiratorem był metropolita lwowski, Szeptycki Andrzej.
  11. Wg. ks. Tadeusza Isakowicza – Zaleskiego błędem było też udzielenie poparcia dla zbrodniczej Dywizji SS „Galizien”, która 23 kwietnia 1943 r. świętowała swoje powstanie we Lwowskiej katedrze greckokatolickiej. Msze święte celebrował wówczas biskup Józef Slipyj (późniejszy kardynał), a kazanie głosił ks. Dr Wasyl Łaba, kanonik kapituły referend duszpasterstwa owej formacji (za zgodą metropolity) a dwunastu innych księży unickich zostało kapelanami esesmańskimi. Oddelegowano jako kapelana do zbrodniczego batalionu Abwery „Nachtigall” ks. Dr Iwana Hryniocha, proboszcza katedralnego i duszpasterza akademickiego, znanego ze swych racjonalistycznych poglądów. Przede wszystkim jednak prawdziwą tragedią było „kapłaństwo” w oddziałach UPA. Niektórych księży greckokatolickich, którzy nie tylko święcili narzędzia zbrodni i do mordów zachęcali, ale i mordami tymi wręcz kierowali (np. w Korosciatynie i Kutach).
  12. Metropolita wysłał list hołdowniczy do Stalina, w którym dziękował za przyłączenie Lwowa i Kresów Wschodnich do ZSRR.
  13. Przechowywał lidera OUN Andrija Melnyka w swoim pałacu świętojurskim, a następnie ułatwił ucieczkę ze Lwowa w stroju duchownego.

Biskup grekokatolicki Jozafat Kocyłowski wygłasza kazanie do ochotników do dywizji SS Galizien podczas uroczystego nabożeństwa polowego na stadionie sportowym w Przemyślu – 4 lipca 1943 r.

Duchowieństwo prawosławne i rola jaką odegrało w mordowaniu Polaków.

  1. Metropolita prawosławny Polikarp [Sikorski (i.n)] w kazaniu zachęcał do rżnięcia Polaków (m. Łuck).  Współpracownik nacjonalistów ukraińskich (m. Krzemieniec).
  2. Pop Petroszczuk (i.n) wygłosił kazanie (…) Lachiw i Żidiw wyryzaty (w czasie otwarcia cerkwi w Chorłupach 20 lipca 1942 r.). Na każdą wyprawę przeciw Polakom, lub bolszewikom święciłem broń, noże, siekiery, widły, oraz udzielałem błogosławieństwa.
  3. „29 sierpnia 1943 r. we wsi Szuń, gm. Bereżce, pow. Luboml, prawosławny duchowny Pokrowskyj (i.n) w miejscowej cerkwi urządził akt poświęcenia noży, kos, siekier i sierpów, jako narzędzi mordów i rozdał je parafianom, aby mordowali „Lachów”.
  4. Ukraińskie wioski wrogo nastawione do ludności polskiej… wieś Bielicze, gm. Grzybowica, na czele której stał pop prawosławny Robotnicki (i.n), wieś Zabłoćce, gm. Grzybowica również na czele z popem Kwaśnyckim Teodorem.
  5. „Na Lachów nasz pop Stepan (i.n) uroczyście poświęcił nam broń, tzn. karabiny, kulomioty, bagnety, oraz siekiery, widły i jakieś inne samoróbki wykonane chłopskim sposobem i pomysłem.” W wielu wsiach popi święcili taką broń, a bywało że zachęcali do wybierania kąkolu z pszenicy „czyli do bicia Polaków na nic i na  nikogo nie czekając”
  6. Nie wykluczone, że część szkolenia bulbowscy podchorążowie odbywali w Monastyrze Poczajowskim, pisze o tym z resztą, podając jako pewnik „Samoistijna Ukrajina”.  (lipiec -wrzesień 1994 r.)
  7. Wieś Tylawka –„W 1943 r. w cerkwi duchowny prawosławny Dubyćkyj (i.n) (drugi syn popa z Szumska) święcił noże i siekiery służące do mordowania Polaków).”
  8. Zalipie – „W naszej wsi proboszczem miejscowej cerkwi prawosławnej był Potockij (i.n), który podczas kazań podjudzał miejscowych Ukraińców do mordowania Polaków używając często przysłowia biblijnego o plewieniu pszenicy z kąkoli. Tym kąkolem byli Polacy. On też święcił członkom band UPA broń, karabiny, siekiery i noże.”
  9. Wg. Jurija Kurylczuka w jednej z miejscowości (Czortoryźk – obwód wołyński) księża prawosławni własnoręcznie stracili 17 Polaków.
  10. Wieś Huta Stepańska – „19 lipca 1943 r. po napadzie i spaleniu większości siedzib, okoliczni duchowni prawosławni odprawili przed kościołem dziękczynne nabożeństwo za zwycięstwo nad Polakami, a potem Ukraińcy spalili drewniany kościół pw. Najświętszego Serca Jezusowego wybudowany w 1927 r.

Zabici z duchowieństwa prawosławnego i represjonowani.

  1. Egzarcha Aleksiej Hromadskyj „Ołeksa” potępiał mordy i rzezie, zginął 8 maja 1943 r. w zasadzce pod Smygą. Był archimandrytą Ławry Poczajowskiej autonomicznej cerkwi prawosławnej, metropolita wołyńsko- żytomierski). Zbrodni dokonała bojówka OUN.
  2. Duchowny prawosławny Hawryło Bogusławśkyj, odmówił święcenia noży do mordowania Polaków i nawoływał Ukraińców do opamiętania się. Wobec gróźb uciekł z rodziną.
  3. Zimno, pow. Włodzimierz Wołyński, zastrzelili i następnie powieszone zostały zwłoki na przydrożnym drzewie duchownego prawosławnego episkopa Emanujiła Tarnawśkiego, który odmówił dowodzenia bojówką.
  4. Kaszówka, pow. Kowel, zamordowano duchownego prawosławnego NN wraz z rodziną za odmowę święcenia noży.
  5. Pow. Dubno, pop Konoplanko (i.n) został zamordowany za karę, że odmówił święcenia broni i noży przed rzezią.
  6. W mieście Kowel, w lipcu 1943 r. duchowny prawosławny Czerwynśkyj (i.n) nie przyjął do cerkwi wici chlebowych (…) i podczas niedzielnego nabożeństwa wystąpił przeciwko mordowaniu niewinnych ludzi. Został zastrzelony przez bojówkarzy SB, OUN i UPA kilka dni później.
  7. Zabito biskupa Manuiła (i.n) przez tenże OUN.
  8. Pop Fiodor Cichoćkyj w parafii Nowysłąw (Nowy Staw), gm. Dederkały, pow. Krzemieniec. W 1943 roku pobity ze skutkiem śmiertelnym (wraz z ojcem, również popem), gdyż obaj odmówili nabożeństwa podczas którego mieli święcić w cerkwi noże i topory przeznaczone do mordowania Polaków.
  9. Wieś Drańcza Polska „miejscowy duchowny prawosławny Fiłyb Boryćkyj został powieszony za sprzyjanie ludności polskiej.
  10. Boreml – „o zamierzonych napadach na Polaków uprzedzili następujący Ukraińcy: diakon Chomyćkyj (i.n), …
  11. „Zamieszkałyśmy u księdza prawosławnego, potocznie zwanego popem, nazwisko jego było Balicki (i.n), był to dobry człowiek nie lubiany przez ludność, gdyż nie odprawiał nabożeństw po ukraińsku, a pamiętający jeszcze carskie czasy”.
  12. Protorej prawosławny Fiodor Jurkewycz, sekretarz abpa Aleksieja Hromadskiego, parafia Krzemieniec zgnął w 1943 r. z abp Hromadskim.
  13. Pop prawosławny NN, parafia Wielick – wieś, pow. Kowel, zamordowany ze swoją rodziną przez bojówkarzy OUN i UPA za to że nawoływał do zaprzestania i potępiał mordy.
  14. Pop prawosławny NN, parafia Baszuki, pow. Krzemieniec, zamordowany przez bojówkarzy UPA w maju 1943 r. za nawoływanie do zaprzestania mordów.
  15. Pop prawosławny NN, parafia Pełcza, pow. Dubno, we wrześniu 1943 r. zamordowany przez bojówkarzy UPA za to, że uprzedził polskiego księdza Bolesława Murarskiego o grożącym mu niebezpieczeństwie ze strony UPA.

Przemówienie duchownego greckokatolickiego do ochotników dywizji SS-Galizien we Lwowie 18 lipca 1943 r.
Przemówienie duchownego greckokatolickiego do ochotników dywizji SS-Galizien we Lwowie 18 lipca 1943 r.

Duchowieństwo greckokatolickie i jego rola jaką odegrało w mordowaniu Polaków. 

Oto niektórzy z duchowieństwa greckokatolickiego, którzy nawoływali nierzadko z ambony do mordowania Polaków, czasem byli bezpośrednio zaangażowani w „działalność” OUN – UPA:
  1. Ks. greckokatolicki Stepan Kłeparczuk (w Antonówce, pow. Brody) nawoływał z ambony do mordowania Polaków. Miał współudział w zorganizowaniu zbrojnej bojówki.
  2. Ks. greckokatolicki Walnicki (i.n) (m. Jezierzany, pow. Borszczów) w przemówieniu w cerkwi i przed magistratem mówił „Kochani bracia i siostry, gdyby krew polska płynęła rzekami, a łzy potokami- nie zważajcie na to, oczyszczając naszą ukraińską ziemie”.
  3. Ks. greckokatolicki Ołeksiuk (in) (m. Wojniłów, pow. Kałusz) głosił „Musimy tutaj przysiąc że nie spoczniemy aż wszystkie korzenie wrogie, łącznie z małym dzieciątkiem zniszczymy (…). Nie trzeba zważać na nic i nie kierować się sumieniem (…).”
  4. Ks. greckokatolicki Michał Hołowiej (parafia Olszaniak, dekanat Sambor) plebania była miejscem ugrupowań upowskich i ich zaopatrzenia w żywność.
  5. Pod cerkwią w Koniuchach, pow. Brzeżanych mieściły się sale wykładowe podchorążówki UPA.
  6. W 1939 r. ujawniono m.in. nielegalne składowanie broni i amunicji pochodzenia niemieckiego w podziemiach greckokatolickiej katedry p.w. Św. Jura we Lwowie, będącej pod zarządem metropolity abpa A. Szeptyckiego.
  7. Ks. greckokatolicki Holinka (in.) z Wielkich Oczu „mówił o konieczności prowadzenia radykalnej walki z Polakami i komunizmem. Wezwał ich, aby dobrze naostrzyli swoje topory i noże”.
  8. W plebanii greckokatolickiej (Miłków-Wola Miłkowska) miał siedzibę sąd UPA i tam zapadały okrutne wyroki.
  9. Ks. greckokatolicki Piotr Sawrij (wieś Torskie, pow. Zaleszczyki) podczas kazania w lipcu 1941 r. wezwał do mordowania Polaków.
  10. Ks. greckokatolicki NN (w Medynie) na kazaniu w cerkwi w sierpniu 1942 r. oświadczył: współistnienie Polaków i Ukraińców jest wrzodem który należy koniecznie rozciąć.
  11. Ks. greckokatolicki Jacyszyn (i.n) (Toki) zachęcał z ambony do mordowania Polaków.
  12. Ks. greckokatolicki (dziekan) Tretiak (i.n) aktywnie pomagał w Złoczownie 3 i 4 lipca 1941 r. OUN i policji ukraińskiej zorganizowaniu pogromu Żydów, zginęło 1000 osób.
  13. Ks. greckokatolicki (proboszcz) Pałahyćkyj (i.n) w Monasterzyskach, stał na czele bojówek OUN – UPA, które 28 lutego 1944 r. napadły na ludność wsi Korościatyn (pow. Buczacz). Brał udział w masowym zabójstwie. Razem z nim w bojówce była jego córka i kilka zakonnic. Twierdził m.in. że „za zabicie Lachów w tworzeniu wolnej Ukrainy grzechu nie będzie”.
  14. Ks. greckokatolicki Romanowyśkyj (i.n) był współorganizatorem mordu w wiosce Byczkowce, w której zabito 63 Polaków.
  15. Ks. greckokatolicki Wasyl Mandziuk był w składzie komendy stanicy OUN we wsi Synków(pow. Zaleszczyki, woj. Tarnopolskie), brał udział w mordowaniu Polaków, Żydów i Ukraińców.
  16. Ks. greckokatolicki Iwan Hrynioch w Pawłowie kierował z lasu na Mielnikach bojówkami UPA przy mordowaniu Polaków.
  17. Ks. greckokatolicki Wasyl Dawydowycz budził z ambony cerkiewnej w Pawłowie od lipca 1941 r. nienawiść do Polaków posługując się hasłem „Ukraina bez Polaków” ”Ukraina tylko dla Ukraińców”.
  18. Ks. greckokatolicki N.N. we wsi Słupki poświęcił w cerkwi narzędzia zbrodni.
  19. Ks. greckokatolicki NN – w Isypowicach odprawił „sąd” nad Polakami na swojej plebanii, za umieszczanie na krzyżu napisu w języku polskim.
  20. Ks. proboszcz greckokatolicki Korduba (i.n) we wsi Hlibów zasiadał w „rewolucyjnym sądzie” i ferował wyroki śmierci po uprzednim torturowaniu” skazanych Polaków.
  21. Ks. greckokatolicki NN we wsi Chmieliska już w lipcu 1941 r. nawoływał w kazaniach do rozprawy nad Żydami i Lachami.
  22. Ks. greckokatolicki Kunićkyj (i.n) we wsi Czerniszówka święcił w cerkwi noże banderowcom.
  23. Ks. greckokatolicki Iwan Diduch w Draganówce podczas kazania w cerkwi denerwował się, że nic się we wsi nie dzieje a powinno paść w jego parafii przynajmniej 100 Polaków.
  24. Ks. greckokatolicki Rajich (i.n)we wsi Iławcze był jednym z głównych organizatorów mordu ludności polskiej, a jego 2 synów brało bezpośredni udział w grabieżach i mordach Polaków.
  25. Ks. greckokatolicki Kozanecki (i.n) w Głęboczku wzywał do niszczenia wrogów Ukrainy.
  26. Ks. greckokatolicki Walnicki(i.n)wzywał z ambony do mordowania Żydów i Polaków
  27. Ks. greckokatolicki Kleparczyk (i.n) w Czernicy nawoływał do przemocy i mordowania Polaków
  28. Diak. Duliba N. w Majdunie i jego syn byli organizatorami napadu na wieś w której Ukraińcy wymordowali 154 Polaków.
  29. Ks. greckokatolicki NN w Sławentynie święcił przeznaczone do mordowania Polaków karabiny, noże, siekiery, kosy i widły „ Aby żniwa były obfite”.
  30. Ks. greckokatolicki NN. W Chlebowicach Świrskich nawoływał do mordowania Polaków słowami: „Ukraińcy nie mogą przyjść na święcone, jeżeli nie zlikwidują Lachów”.
  31. Ks. greckokatolicki proboszcz Sawczuk Jurij z Piątkowej ściśle współpracował z bandami UPA i był kapelanem w Sotni „Burłaka”.
  32. Ks. greckokatolicki proboszcz Bury Jan ściśle współpracował z OUN i UPA. Pod koniec 1939 r. i w lipcu 1941 r. dwukrotnie celebrował „pogrzeb Polski”. Wykorzystywał uczucia religijne do szerzenia nienawiści do Polaków.
  33. Ks. greckokatolicki proboszcz Smolka Włodzimierz w Manasterzu (pow. jarosławski), znany był z antypolskich wystąpień i szerzenia nienawiści do Polaków. Na swoich kazaniach nieraz mawiał: „Kiedyś Święty Piotr zapyta ciebie o dobre uczynki, ileś wyplenił polskiego kąkolu? I co ty na to, skoro tak bezczynnie czekasz aż inni to za ciebie zrobią.”
  34. Ks. greckokatolicki proboszcz Sterczuk Włodymyr w Swaryczewie – przywódca duchowy, organizator i prowodyr terenowej organizacji OUN i UPA. Nawoływał on w kazaniach swych wiernych do mordowania Polaków. Był organizatorem różnych ćwiczeń militarnych bojówek UPA na terenie wsi. Głosił na swoich kazaniach nienawiść do Polaków m.in. takie hasła jak: „Musimy zakasać rękawy i brać się do roboty”. Kontekstem tego hasła było wezwanie do mordowania Polaków.
  35. Ks. greckokatolicki Kisielewski Stefan z parafii w Dobrownanach i proboszcz greckokatolicki Pidisieki Emanuel z Podnichala byli głównymi szerzycielami nienawiści do Polaków, duchowymi przywódcami rzezi Polaków.
  36. Ks. greckokatolicki Radio (i.n) Krywe ad Tworylne „zabronił pod karą śmierci dawać cokolwiek czerwonym partyzantom, Lachom, Żydom i komunistom”. Był on zagorzałym zwolennikiem OUN – banderowcem i polakożercą”.
  37. W szerzeniu nienawiści do Polaków brali też udział księża greckokatoliccy: Ks. Lew Salwicki, kleryk Hryc Drozd z Terki, Ks. Andrzej Dorosz z Daszówki (na jego plebani szkoliły się bojówki UPA) ks. Michał Suchy z Łobozwi (3 jego synów było w UPA, swoich synów w UPA mieli też księża Mikołaj Milanicz z Moczar i Iwan Ezop z Ustianowej), Ks. Dymitr Panasiewicz z Ustrzyk Dolnych nawoływał do mordowania Polaków.
  38. Ks. greckokatolicki, proboszcz Tomaszewski Iwan i wikariusz Ks. Rybałt Włodzimierz z Krzywczy współpracowali z UPA i wykorzystywali religię do podburzenia Ukraińców przeciwko polakom. Ks. Tomaszewski Iwan uciekł razem z Niemcami.
  39. Leszków – […] 30 grudnia 1942 r. zostali aresztowani przez gestapo na terenie Warszawy w wyniku donosu księdza grekokatolickiego Józefa Kładocznego, bliskiego współpracownika (sekretarza) arcybiskupa Szeptyckiego”, Polacy biorący udział w pertraktacjach z metropolitą Szeptyckim. Polaków wydał Niemcom ks. Kłodocznyj, zadenuncjował też Delegata Rządu Na Kraj Jana Piekałkiewicza, aresztowanego w lutym 1943 r.
  40. Wieś Hłudno – „Aktywnym działaczem OUN był Wikariusz Ks. Michaiło Hajduk, przyjaciel nauczyciela Lewickiego, kunowskiego aktywisty z Pawłokomy. Podczas rewizji w cerkwi i dzwonnicy znaleziono broń i amunicję należącą do sotni UPA.
  41. Żabcze Murowane – „W pierwszą niedzielę po napadzie banderowców na Ostrów, Ks. Ołyjnyk (i.n) przyjechał odprawić mszę świętą do miejscowej cerkwi. Przejeżdżając koło kościoła spotkał 2 kobiety, które pozdrowiły je po ukraińsku słowami: „Sława Jizusu Christu. W odpowiedzi usłyszały od niego: „Toj bunkier treba bude rozwałyty” wskazując na kościół.
  42. Wśród schwytanych napastników był również pop z dużą ilością szat liturgicznych zrabowanych w polskich kościołach. Miał odprawić dziękczynne modły w zdobytym zasmyckim kościele.
  43. Wieś Wydżgów – zastrzelono popa Pokrowśkiego (i.n), mającego udział w mordowaniu Polaków.
  44. Wieś Skomorochy – „We wsi był cerkiew, w której miejscowy pop Hełebej (i.n) był wyjątkowo aktywnym szerzycielem nienawiści do Polaków. W swoich kazaniach często mówił „o kąkolu w pszenicy który trzeba zniszczyć”.
  45. Czerwonogród – „Księża greckokatoliccy i prawosławni popi poświęcali w cerkwiach broń przeznaczoną do mordowania Polaków. Takie zdarzenie miało miejsce m. in. W Nynkowie, gdzie poświęcali broń, diak. Jacko Stachera, oraz popi: Swistol i Dmytro Wytrykusz.”
  46. Wieś Dylągowa –„W lipcu 1944 roku, kierownictwo podziemne AK z Dynowa wydało wyrok śmierci na unickiego księdza – Ukraińca Michajło Hajdiuka z Hłudna za współpracę z okupantem niemieckim i OUN – UPA oraz podburzanie miejscowych Rusinów (Ukraińców) do mordowania Polaków. Wyrok wykonano”.
  47. Wieś Końskie – „W okresie okupacji miejscowy unicki proboszcz ks. Józef Krysa, razem ze swoim wikariuszem (Ukraińcem), nazwiska nie ustalono, podburzali miejscowych Rusinów przeciwko Polakom”.
  48. Wieś Brzuska – „miejscowy ksiądz greckokatolicki ksiądz Bilik Oleksy Przed dokonanym napadem solenie zapewniał Polaków, że im nic nie grozi, że mogą pozostać we wsi. Obietnica okazała się bez pokrycia, a on jak się później okazało ściśle współpracował z UPA”.
  49. Wieś Grązowa –„Miejscowy proboszcz greckokatolicki ks. Michał Zaworatiuk uchodził za aktywnego nacjonalistę, wykorzystującego ambonę do szerzenia nienawiści do Polaków.”
  50. „Miejscowy proboszcz grekokatolicki Ks. Aleksander Steranka odnosił się wrogo do Polaków, współpracował z UPA i wykorzystywał uczucia religijne do szerzenia nienawiści do Polaków”.
  51. Wieś Polana – W latach 1943 – 1944 miejscowy proboszcz greckokatolicki, Ukrainiec, Ks. Włodzimierz Wesoły znany był z antypolskich poglądów, w swych kazaniach budził nienawiść społeczności ukraińskiej do Polaków.
  52. We wsi Chmieliska – „W lipcu sierpniu 1941 r. miejscowy ks. greckokatolicki o nazwisku Karołek (i.n) nawoływał w swych kazaniach Ukraińców do rozprawy z Żydami i Polakami.”
  53. Kokoszyńce – „Natomiast ideowym i organizacyjnym przywódcą był miejscowy ksiądz greckokatolicki o nazwisku Procyszyn.”
  54. Bucniów – Ks. greckokatolicki, Kurytas (i.n)„następnego dnia w czasie rewizji w cerkwi i na plebani znaleziono broń, za co aresztowano księdza i jego starszego syna, natomiast młodszy zdołał zbiec.”
  55. „Duchowym i religijnym przywódcą ukraińskich nacjonalistów spod znaku OUN i UPA na terenie wsi i parafii Giernakówka był pop Iwan Wołoszyn, który wykorzystywał religijne uczucia do podsycania nienawiści do Polaków, np. poświęcał broń i odprawiał do tego stosowne nabożeństwo do walki „z kąkolem w pszenicy”.
  56. „Miejscowy ksiądz greckokatolicki Pasiecznik (i.n) pochodził ze wsi Popowce. Powszechnie był znany ze swych antypolskich poglądów i aktywnej działalności w szerzeniu nacjonalistycznych poglądów i ścisłej współpracy z OUN i UPA. Na kazaniach w cerkwi w Litowisku nawoływał otwarcie do mordowania Polaków i wykorzystywał w tym celu uczucia religijne.”
  57. Tuczna – haniebną rolę odegrał ksiądz greckokatolicki NN z Chlebowic Świrskich, który nawoływał do mordowania Polaków, wołając do Ukraińców z ambony: – „Bierzcie się do dzieła, bo pieczone gołąbki nie polecą same do gąbki”, „Ukraińcy nie mogą przyjść na święcone, jeżeli nie zlikwidują Lachów”.
  58. Wieś Gaje Wielkie – „W lipcu 1943 r. w miejscowej cerkwi grekokatolickiej odbyły się religijno-nazistowskie uroczystości na które zjechało się wielu ukraińskich księży. Pod cerkwią dokonano poświęcenia broni przeznaczonej do mordowania Polaków”.
  59. Trembowla – „Na terenie miasta i powiatu Trembowelskiego w latach 1941 – 1944 bardzo aktywnie działali dwaj ukraińscy kapłani grekokatoliccy, Stefan Mochnackyj i Iwan Wesołowskyj. Byli oni głównymi duchownymi organizatorami ludobójczej zbrodni. To oni z ambon cerkwi nawoływali do masowych mordów ludności polskiej. Organizowali misje religijne, podczas których podsycali nienawiść do Żydów i Polaków. Mordy uważali za czyn zgodny z wiarą i boskimi przykazaniami, polegające na usuwaniu kąkolu z pszenicy. Tym kąkolem byli Żydzi i Polacy, a pszenicą ludność ukraińska.” „Świaszczennyk” Stefan Mochnackyj udzielał daleko idącej pomocy banderowcom, za jego zgodą i wiedzą ukrywali oni spore ilości broni w cerkwi, przy ul. Tarasa Szewczenki w Trembowli. Brał on też udział w poświęceniu broni mogącej służyć do mordowania Polaków.”
  60. „Istotnie w niedługim czasie tę święconą broń i noże często wykorzystywano do zadawania męczeńskiej śmierci niewinnym ludziom. Pop Wołoszyn i jego zięć Słobodian władali w odpowiedni sposób i sterowali umysłami i nastrojami Ukraińców w Germakówce. To oni są głównie odpowiedzialni za ludobójcze zbrodnie w Germakówce i okolicy.”
  61. W Kokoszynie komendantem bandy UPA był ukraiński ksiądz parafii Kokoszyńce o nazwisku Procyszyn (i.n), pochodzący z Czernieszowiec koło Tarnopola.”
  62. Dnia „12.10.1943 r. na dom w którym mieszkał ksiądz, sześcioosobowa bojówka UPA dokonała napadu. W jej skład wchodzili m.in. Hryć Medynśkyj i Sławko Nymyj, syn miejscowego popa grekokatolickiego Wasyla Nymyja, głównego organizatora ludobójczych mordów na ludności polskiej w tym regionie”.
  63. Miasto i okolice Doliny – „Bodak (i.n) pop w głównej cerkwi w Dolinie w swych kazaniach podczas nabożeństw głośno krzyczał z mównicy: „Będziemy mordowali Lachów do pnia i do korzenia”. Nawoływał swoich wiernych, by przynosili narzędzia zbrodni : noże siekiery, karabiny, itp. do poświęcenia” .
  64. Duchowny Dymitr Bandera szczególnie się wsławił w swojej parafii w szerzeniu nienawiści do Polaków i nawoływaniu w imię Boga do zbrodni. Jego kazania były bardzo głośne, z użyciem biblijnego przysłowia o kąkolu w pszenicy”.
  65. „Stoję wśród tłumu w cerkwi i słucham przemowy popa do wiernych i to w ten sposób: „Bracia chrystijany, Ukraińcy, waszym obowiązkiem jest rżnąć Polaków, a będzie niepodległa Ukraina. I na tę rzeź wam błogosławię”.
  66. „Byli wśród popów i nie stanowili wyjątku, tacy którzy całkowicie popierali rzeź Polaków, podburzali do aktów terroru, a nawet święcili noże na których było napisane smert – Lachom. Byli też tacy, którzy odżegnywali się od tych okrucieństw. Niektórzy z nich stali się ofiarami morderstw.”
  67. Przywódca duchowy bandytów ks. greckokatolicki z Kut Zakrzewski święcił noże, którymi później mordowano Polaków. Gdy do domu wpadli banderowcy, od razu poznała jego szefa, choć był zamaskowany. Był nim pop Zakrzewski. On też ją rozpoznał i dlatego walnął ją kolbą karabinu w głowę, aby go nie wydała. Myślał że ją zabił, ale ona przeżyła, ale ogłuchła całkowicie.
  68. We Lwowie działała wyższa uczelnia greckokatolicka, wykładowcą w której był ks. Dr Iwan Hrynioch „Harasymowśkyj” będąc jednocześnie od czasów lwowskich poprzez Wołyń, Halicję, tzw. Zacurzonie, z emigracją powojenna włącznie – członkiem Prowyduł OUN Bandery.
  69. Miłków, pow. Lubaczów – zostały zamordowane przez UPA 23 osoby narodowości polskiej zamieszkujące tę miejscowość na podstawie wyroku sądu UPA obradującego w miejscowej plebanii grekokatolickiej.
  70. We wsi Biała dowódcą bojówki UPA był Dubec N. syn księdza greckokatolickiego.
  71. Wieś Sołoniów, pow. Horochów: „pop NN poświęcając noże nakazywałby były ostre i dobrze „Rizały Polachiw”
  72. W Tokach ks. greckokatolicki Jacyszyn (i.n) zachęcał z ambony do mordowania Polaków.

Zabici z duchowieństwa greckokatolickiego i represjonowani za:

  • odprawianie mszy dla Polaków w kościele rzymskokatolickim,
  • za odmowę współpracy z UPA,
  • potępianie podczas nabożeństw w kazaniach zbrodni banderowskich,
  • sprzyjanie Polakom,
  • zdradę sprawy ukraińskiej,
  • publiczne potępianie napadu banderowców,
  • udział w pogrzebie Polaków,
  • nawoływanie do opamiętania,
  • ostrzeganie i pomoc Polakom w ocaleniu życia,
  • odmowę osobistego udziału w przygotowaniach do mordowania Polaków,
  • nawoływanie do zgody.
  1. Ks. greckokatolicki Serafin Horosiewycz – proboszcz parafii grekokatolickiej, w Żabczu pow. Łuck zginął z rąk UPA, spalony żywcem 26 lipca 1943 r. z 4 Polakami w cerkwi oblanej benzyną i podpalonej, za potępianie zbrodni banderowskich na Polakach i za przyjaźń z polskim księdzem.
  2. Ks. greckokatolicki Śliwiński (i.n), Ukrainiec pochodzenia polskiego wraz z synem w marcu 1944 r. zostali zamordowani przez bojówkę SB – OUN za sprzyjanie Polakom (parafia m. Tiudiów, pow. Kosów Huculski).
  3. Ks. greckokatolicki Ślusarczyk Antoni – wikariusz unicki, Ukrainiec, został zastrzelony na początku 1945 r. przez bojówkarzy SB –OUN za tzw. „Zdradę sprawy ukraińskiej”, ponieważ pożyczył zagrożonemu Polakowi sutannę i kapelusz, aby ten mógł w tym przebraniu uciec do polskiej wsi Rudy Różanieckiej (m. Lubliniec Stary).
  4. Ks. greckokatolicki Michajło Tełep – proboszcz w Rogóźnie został zamordowany w kwietniu 1944 r. wraz z rodziną (cztery osoby) przez bojówkarzy SB – OUN – UPA, za publiczne potępianie napadu banderowców na Pyszówkę.
  5. Ks. greckokatolicki Tereszkun (i.n), Ukrainiec, powieszony za „zdradę Ukrainy”, za odmowę udziału w działaniach UPAi za potępienie mordowania Polaków (parafia Zubrzec, pow. Buczacz).
  6. Ks. greckokatolicki Panasiuk (i.n) ożeniony z Polką, uprowadzony i utopiony w rzece Seret. Zamordowany za potępianie w swoich kazaniach zbrodni dokonywanych przez UPA. Zamordowano również jego żonę, która była w zaawansowanej ciąży (m. Strusów).
  7. Ks. greckokatolicki Wołoszczuk (i.n) uprowadzony we wrześniu 1944 r. do lasu i powieszony przez banderowców za karę, że brał udział w pogrzebie i potępienie zbrodni na Polakach (m.Hostów, pow. Tłumacz).
  8. Ks. greckokatolicki Dymitr Ursynowicz – w styczniu 1945r. miejscowi chłopi ukraińscy, banderowcy, napadli na plebanię i zamordowali księdza za potępianie na kazaniach mordowania Polaków przez banderowców (m. Gruszka).
  9. Ks. greckokatolicki Kruszyński (i.n)– zamordowany za potępianie (sprzeciw) przeciwko mordowaniu Polaków.
  10. Ks. greckokatolicki Roman Kruszelnyćkyj, zamordowany przez bojówkarzy SB – OUN i UPA, 3.04.1944 r. za potępienie zbrodni dokonywanych przez UPA na Polakach, ostrzeganie i pomoc sąsiadom Polakom w ocaleniu życia (parafia Bonów, pow. Jaworów).
  11. Ks. greckokatolicki Nifont Medwedew, został pod koniec 1942 r. zamordowany przez bojówkarzy UPA za odmowę osobistego udziału w przygotowaniach do mordowania Polaków (m. Antonówka Szepelska, pow. Łuck).
  12. Ks. greckokatolicki Piotr Wujtowycz, zamordowany za odmowę współpracy z UPA (parafia Nehrypka, pow. Przemyśl).
  13. Ks. greckokatolicki Baka (i.n), zamordowany przez UPA wraz z żoną i córką i Polakami, gdy odprawiał dla nich mszę świętą w kościele rzymskokatolickim (parafia Śliwnica, pow. Przemyśl).
  14. Ks. greckokatolicki NN, w Urlowie, Ukrainiec, został zamordowany w listopadzie 1943 r. za potępianie na kazaniu mordów na Polakach na Wołyniu i nawoływanie do zgody.
  15. Alumn teologii grekokatolickiej, Ukrainiec, NN, został zamordowany przez banderowców w lipcu 1944 r. w Lastowicach za odmowę wstąpienia do UPA.
  16. Ks. greckokatolicki NN parafia w Czernichowie, pow. Tarnopol, w kwietniu 1944 r. potępił w czasie kazania UPA za zbrodnie na Polakach. Został zamordowany przez bojówkarzy SB OUN i UPA.
  17. Ks. greckokatolicki NN (parafia Bełżec, pow. Złoczów), zamordowany ze swoją rodziną i znajomymi w 1944 r. za odmowę współpracy i potępienie zbrodni dokonywanych przez UPA.
  18. Ks. greckokatolicki NN (parafia Milno, osiedle Podliski, pow. Złoczów) został zamordowany w listopadzie 1944 r. przez bojówkarzy UPA, za to że po masowym mordzie potępił działania UPA.
  19. Ks. greckokatolicki NN (pow. Zborów) w lipcu 1943 r. został zamordowany przez bojówkarzy SB OUN i UPA, za to że w kazaniach potępiał zbrodnie UPA dokonywane na Polakach na Wołyniu.
  20. NN dwaj zakonnicy zakonu Bazylianów, Ukraińcy greckokatolicy (parafia Lubieszów, pow. Kamień Koszycki) zamordowani razem z około 200 Polakami podczas napadu bandy UPA 9.11.1943 r.
  21. W Zalesiu za sprzyjanie Polakom poniosła śmierć cała rodzina księdza greckokatolickiego.
  22. Ks. greckokatolicki Skorohida (i.n) w Koropcu za nawoływanie w cerkwi do zaprzestania mordowania braci Polaków został przez banderowców wygnany ze wsi.
  23. Ks. greckokatolicki Stanisław Soprokowski, proboszcz (Krywe ad Tworylne) w 1944 r. za przechowywanie na plebanii 16- letniej Żydówki Bliny Meyer ocalałej z pogromu, oraz za życzliwość i pomoc miejscowym Polakom był szykanowany przez banderowców. W obawie o swoje i swoich najbliższych życie uciekł z parafii do miasta Skole w województwie Stanisławowskim.
  24. Ks. greckokatolicki NN (m. Tumirz), proboszcz cerkwi, po potępieniu zbrodni a następnie otrzymanie listu od SB-OUN z nakazem opuszczenia parafii pod groźbą kary śmierci opuścił parafię.
  25. Ks. greckokatolicki NN, z Mielna, który krytykował działania OUN – UPA otrzymał za to wyrok śmierci.
  26. Ks. greckokatolicki NN We wsi Lipowce odmówił pogrzebania pomordowanych Polaków obawiając się, że banderowcy mogą z nim zrobić to samo co z Polakami.

Księża greckokatoliccy pomagający Polakom w ocaleniu życia przed banderowcami.

  1. W Starym Zbarażu nie doszło do masakry dzięki ks. greckokatolickiemu Bohatiukowi (i.n) i diakonowi Diduchowi (i.n).
  2. We wsi Krasny ks. greckokatolicki NN w lipcu 16/17 1944 r. ukrył ks. rzymskokatolickiego Łukasza Makolądra.
  3. We wsi Sorocko ks. greckokatolicki (proboszcz) NN ostrzegł przed napadem ks. Adama Dżyzge.
  4. W Nadkwaszy ks. greckokatolicki NN udzielał ukrywającym się Polakom skutecznej pomocy.
  5. W Busku proboszcz greckokatolicki Kałyniewicz N. i ks. Wania N. pomagali Polakom w ocaleniu życia.
  6. W Ryszkowej Woli „Część miejscowych Ukraińców wraz z ks. greckokatolickim Teodorem Lewickim ostrzegała Polaków przed planowanymi napadami UPA i była życzliwa.
  7. W Baligrodzie – członkowie UPA zamierzali wejść do kościoła, ale nie dopuścił do tego miejscowy ksiądz greckokatolicki o nazwisku Ołenko (i.n), który w ten sposób ocalił życie polskiemu księdzu Józefowi Miezin i grupie mężczyzn obecnych na niedzielnej mszy świętej.
  8. W Polańczyku, miejscowy ks. greckokatolicki Anton Bronowski okazywał życzliwość i pomoc ludności polskiej.
  9. W Rajskim – napastnicy wyprowadzili na rozstrzelanie wszystkie siostry zakonne, razem z ich kapelanem, wikarym z parafii Wołkowyja ks. Kazimierzem Kramarczykiem. W ostatniej chwili wstawił się za nimi i uratował od śmierci, ks. greckokatolicki proboszcz z Rajskiego, ks. Boziuch (i.n).
  10. W Lataczu – kilkanaście osób, Polaków ukrywało się w piwnicy ukraińskiego ks. NN, za jego wiedzą pomógł wywiezieniu furmankami do Tłustego.
  11. „Z kolei w marcu 1944 r. w pow. Bubreckim ks. Bereziuk (i.n) wraz z grupą świeckich Ukraińców „po długich pertraktacjach” wykupił uprowadzonych przez oddział UPA kilkudziesięciu Polaków z Rakowca „za cenę 10 tyś. zł i 4 świnie”.
  12. Brat metropolity ojciec Klemens Szeptycki w swoim greckokatolickim klasztorze ukrywał żydowskie dzieci.
  13. Ks. greckokatolicki Michał Szczurowski parafia Markowa, pow. Podhajce, ostrzegł przez napadem ks. rzymskokatolickiego Mikołaja Ferensa.
  14. Zaleska Wola, pow. Jarosław, zamordowani zostali pochowani w Zaleskiej Woli przez ks. Greckokatolickiego NN.
  15. Ks. greckokatolicki Tysowski (i.n) proboszcz w Kałuszu występował w obronie Polaków.

Przedstawiciele Kościoła greckokatolickiego a rzeź Polaków

Przedstawiciele Kościoła greckokatolickiego a rzeź Polaków


W II Rzeczpospolitej na Kresach Wschodnich zamieszkiwali: Polacy, Litwini, Białorusini, Rusini, zwani później Ukraińcami, Rosjanie, Żydzi, Tatarzy, Czesi, Niemcy i inni. Prawie wszyscy wierzyli w Jedynego Boga, tworząc różnorodną, wielką rodzinę. Ojczyzną ich była Polska. Nie przeszkadzało nikomu wielbienie Boga we własnej tradycji. Polacy skupiali się w Kościele katolickim, Białorusini przeważnie uczęszczali do cerkwi prawosławnej, Rusini zwani Ukraińcami częściowo byli wyznania prawosławnego – uczęszczali do cerkwi, pozostali grekokatolicy chodzili na nabożeństwa do kościoła greckokatolickiego. Wszyscy żyli w zgodzie i we wzajemnej przyjaźni. To był wspaniały przykład różnorodności wyznań w dążeniu do Jedynego Boga. Ta tolerancja ujawniła się w szkołach, wyższych uczelniach, urzędach, sądownictwie i życiu prywatnym. Nikt nie dyskryminował mieszkańców z powodu przynależności do innej religii czy narodowości. Taki stan istniał do drugiej wojny światowej.
W roku 1939 ujawnili się nacjonaliści ukraińscy, którzy w programie swoich działań – zgodnie z ideologią Dymitra Doncowa – mieli uśmiercanie wszystkich Polaków, bez względu na wiek i płeć. We wrześniu 1939 r. rozpoczęli rzeź polskich uciekinierów, którzy szli pieszo, jechali furmankami, samochodami w stronę polskiej, wschodniej granicy. Byli to urzędnicy, policjanci, celnicy, nauczyciele, członkowie patriotycznych organizacji, jak np. Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” czy „Strzelców”, kupcy i rzemieślnicy. Pochodzili oni z zachodnich województw, takich jak wielkopolskie, pomorskie, śląskie, łódzkie, mazowieckie, z okolic Warszawy i województwa krakowskiego. Uciekali stamtąd, bo czuli się zagrożeni przez oddziały niemieckie. Wędrówki trwały od 1 do 16 września 1939 roku. Zmęczeni podróżą uciekinierzy nocowali w wioskach, najczęściej w stodołach. Zapełniali oni wioski kresowe w województwach: poleskim, wołyńskim, tarnopolskim,  stanisławowskim, lwowskim. W czasie snu nacjonaliści  ukraińscy rabowali uciekinierom wszystkie rzeczy, nawet ubrania. Następnie mordowano wszystkich bez wyjątku,  nawet kobiety i dzieci. Uciekinierzy nie powrócili do swoich domów. Mordercy działali w myśl ideologii Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), opracowanej przez D. Doncowa.
Od 1-16 września 1939 r. nikt nie rejestrował liczby zamordowanych Polaków. Szacunkowo można ją określić na kilkadziesiąt (i więcej, jak podają niektóre publikacje) tysięcy osób. Trzeba również uwzględnić zamordowanych polskich żołnierzy, skupionych w mniejszych zgrupowaniach. Nacjonaliści ukraińscy rozbrajali ich, zabierając ubrania i buty, gołych wiązali kolczastym drutem i żywcem zakopywali w ziemi.
Według relacji ks. Kazimierza Kwiatkowskiego (którego rodziców zamordowali nacjonaliści ukraińscy z OUN), jako mały chłopak widział on w Porycku (powiat łucki) na Wołyniu żołnierzy polskich rozebrany do naga, związanych drutem kolczastym, których bandyci z OUN wrzucali żywych do wykopanych dołów. Ziemia, którą byli przykryci polscy żołnierze poruszała się. Widząc to, bawiące się nieopodal polskie i ukraińskie dzieci postanowiły odkopać i uwolnić męczennikowi Kiedy rozpoczęli pracę przy odrzucaniu ziemi, zauważyli to bandyci ukraińscy z OUN. Natychmiast rozstrzelali polskie i ukraińskie dzieci. Rodzice ich pełni płaczu i goryczy usiłowali zabrać zwłoki swoich dzieci. Nacjonaliści ukraińscy z OUN zamordowali polskich i ukraińskich rodziców.
To są fakty, o których nikt nie pisze. Nawet polscy naukowcy nie wspominają o zamordowanych uciekinierach i polskich żołnierzach. Jest to jeden z zasadniczych błędów. W opisie historycznym należy ująć całą prawdę.
17 września 1939 roku wkroczyły na te tereny wojska sowieckie. Ucichły morderstwa dokonywane przez OUN, a rozpoczęto wywózkę Polaków na Sybir. Listę osób przeznaczonych do wyjazdu przygotowywali przeważnie nacjonaliści ukraińscy.
Andrzej Szeptycki
Andrzej Szeptycki
22 czerwca 1941 roku wojska niemieckie wkroczyły na Kresy Wschodnie. Wówczas rozwinęli swoją działalność nacjonaliści ukraińscy z OUN. Niektórzy z nich studiowali na Uniwersytecie im. Jana Kazimierza we Lwowie. Znali miejsce zamieszkania wszystkich lwowskich profesorów. Przekazali te adresy władzom niemieckich, celem wymordowania kwiatu polskiej inteligencji. Wszyscy profesorowie lwowscy zostali skazani na śmierć. W tym czasie metropolitą Kościoła greckokatolickiego był Andrzej Szeptycki. Pochodził on z rodziny arystokratycznej. Matka jego – Polka, Zofia z Fredrów Szeptycka miała siedmiu synów. Jeden z nich, Stanisław był legionistą w stopniu generała Wojska Polskiego. Brat jego Aleksander za polskość został rozstrzelany w 1941 roku. Metropolita Andrzej Szeptycki nic nie zrobił, żeby go ratować. Patriotyczna rodzina polska Fredrów i Szeptyckich była znana i ceniona na Kresach Wschodnich. Nikt nie kolaborował z okupantem. Jedynym wyrzutkiem rodziny był metropolita Andrzej Szeptycki. Z rodzoną matką rozmawiał w języku ruskim (ukraińskim). Gdy ona go prosiła, aby rozmawiał po polsku, bo nie rozumiała obcego (Rusinów), ukraińskiego języka, on kontynuował rozmowę w języku (Rusinów) ukraińskim.
W lipcu 1941 roku jako członek Episkopatu Polski witał chlebem i solą oficerów niemieckich wojsk okupacyjnych, hańbiąc ród arystokratów polskich i Episkopat. Było to w tym samym czasie, kiedy jego owieczki pomagały Niemcom w mordowaniu lwowskich profesorów. Wystarczy przeczytać list pasterski do narodu ukraińskiego, ogłoszony 1 lipca 1941 roku, po zajęciu Lwowa przez armię niemiecką i proklamowaniu 30 czerwca samostijnej Ukrainy przez banderowską Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). List zaczyna się od słów: „Z woli Wszechmogącego rozpoczęła się nowa epoka w życiu Państwowej Zjednoczonej Niezawisłej Ukrainy”. Jest w nim wezwanie do wierności cerkwi greckokatolickiej i władzy oraz powitanie zwycięskiej armii niemieckiej jako wyzwolicieli od wroga.
Kolejny list pasterski z 5 lipca 1941 roku, skierowany do duchowieństwa i wiernych, podaję poniżej.

Słowo Metropolity Kościoła Greckokatolickiego

Do duchowieństwa i wiernych Archhierarchii!
Z woli Wszechmogącego i Wszechmiłościwego Boga zaczyna się nowa epoka naszej Ojczyzny. Zwycięską armię niemiecką, która zajęła już niemal cały kraj, witamy z radością i wdzięcznością za oswobodzenie od wroga. W tej ważnej chwili historycznej wzywamy Was, Ojcowie i Bracia, do wdzięczności dla Boga, wierności Jego Cerkwi, posłuszeństwa dla Władzy i usilnej pracy dla dobra Ojczyzny. Wszyscy, którzy czują się Ukraińcami i chcą pracować dla dobra Ukrainy, niechaj zapomną o jakichkolwiek partyjnych sporach, niech pracują w jedności i zgodzie nad odbudową tak bardzo zniszczonego przez bolszewików ekonomicznego, oświatowego i kulturalnego życia.
Tylko w Bogu nadzieja, że na fundamencie solidarności i usilnej pracy wszystkich Ukraińców powstanie Zjednoczona Ukraina nie tylko jako wielkie słowo i idea, ale jako żywy, żywotny, zdrowy, potężny, państwowy organizm, zbudowany ofiarą życia jednych i budującą pracą, żelazną konsekwencją i wysiłkami drugich. Aby Najwyższemu podziękować za wszystko co dał i uprosić potrzebne łaski na przyszłość, każdy duszpasterz odprawi w najbliższą niedzielę po otrzymaniu niniejszej odezwy dziękczynne nabożeństwo i po pieśni „Ciebie Boga chwalimy” wniesie intencję za zwycięską armię niemiecką i Naród Ukraiński.
Lwów, 5 lipca 1941 roku.
Andrzej Szeptycki, metropolita
Tłumaczył z języka ukraińskiego: Mieczysław Seredyński.

W roku 1942 Ukraińcy z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów kontynuowali rzeź Polaków na Polesiu i Wołyniu. Według naocznych świadków, zamieszkałych wówczas we Lwowie, nacjonaliści ukraińscy wszelką broń gromadzili w piwnicy pałacu metropolity, Andrzeja Szeptyckiego. Słuchy krążą, że on sam brał udział w święceniu ostrych narzędzi celem mordowania Polaków.
Jan Sokół – fragment pochodzi z książki
„W XX wieku w Europie Torturowano za wyznanie rzymskokatolickie”

Fragmenty uchwały krajowego prowidu OUN z 22 czerwca 1990 r.

Fragmenty uchwały krajowego prowidu OUN z 22 czerwca 1990 r.


[…] „W razie oporu lub sprzeciwu obecnej władzy stosować przymus fizyczny, pozbywając się dużej ilości Moskali, którzy zaśmiecają nasza ziemię. W razie ociągania się stosować nawet metodę wypróbowaną przez UPA na Polakach”.
Poniżej prezentuję fragmenty antypolskiej uchwały krajowego prowidu organizacji Ukraińskich Nacjonalistów podjętej 22 czerwca 1990 roku. Cytowane fragmenty ukazały się w książce Wiktora Poliszczuka „Gorzka Prawda”, w której poddał tekst dogłębnej analizie. Po skonfrontowaniu z innymi publikacjami dojdziemy do wniosku, że fragmenty uchwały to oryginalne zapisy uchwały OUN-b (frakcja banderowska).

Fragmenty uchwały krajowego prowidu OUN
z 22 czerwca 1990 roku

[…] „Z postkomunistyczną Polską należy utrzymywać stosunki przyjazne i na zasadach wzajemności. Aby nie drażnić Polaków i rządu należy przyznać im na Ukrainie pewne uprawnienia w zakresie wiary, kultury i szkolnictwa, bacząc równocześnie, aby te koncesje nie poszły zbyt daleko. Wykluczyć organizowanie się Polaków pod względem politycznym. Przede wszystkim należy narzucić Polakom nasz punkt widzenia na historię i na stosunki ukraińsko-polskie. Nie dopuścić do głoszenia, że Lwów, Tarnopol, Stanisławów, Krzemieniec i in. kiedykolwiek odgrywały rolę polskich ośrodków kultury. Zawsze były to ośrodki kultury ukraińskiej. Polacy nie odgrywali w nich najmniejszej roli, a to, co o nich głosi się dzisiaj, zaliczyć należy do polskiej szowinistycznej propagandy.
Młodzież polską wciągać do patriotycznych akcji związanych z rocznicami patriotycznymi – w tym związanymi ze sławnymi dziejami UPA. Pozwoli to nie tylko zachwiać wiarę w polską propagandę państwową, ale także doprowadzić do rychłej ukrainizacji polskiej młodzieży zrażonej kłamstwami polskiej propagandy odnośnie UPA. Koncesje w sprawie szkolnictwa polskiego i kultury uzależnić od podobnych koncesji udzielonych Ukraińcom w Polsce. Głosić, że w Polsce mieszka jeden milion Ukraińców, utrudniać Polakom odbudowę cmentarza Orląt, ale niezbyt nachalnie, aby nie dać im do rąk międzynarodowego atutu propagandowego, że nasze starania o wejście do Europy nie są szczere (chodzi o to, że cmentarz Orląt jest cmentarzem wojskowym, tedy zgodnie z konwencją międzynarodową jest pod ochroną prawa międzynarodowego).
duchowni upa
Duchowni greckokatoliccy celebrujący nabożeństwo dla ukraińskich ochotników dywizji SS-Galizien we Lwowie 18 lipca 1943 r.
Oddawanie Polakom kościołów uzależniać od oddawania Ukraińcom w Polsce obiektów cerkiewnych a przede wszystkim oddanie przez Polaków Ukraińskiej Katolickiej Cerkwi katedry greckokatolickiej w książęcym grodzie Przemyślu. Nie zaszkodzi tego faktu łączyć ze zwróceniem Polakom kościoła Św. Elżbiety we Lwowie a także obiektów kościelnych w Tarnopolu, Stanisławowie. Nie można pod żadnym pozorem dopuścić do reaktywowana polskiej hierarchii, czyli powrotu na nasze ziemie polskich biskupów. To mogłoby oznaczać na przyszłość niebezpieczeństwo odrodzenia na Ukrainie (zachodniej) niepożądanej polskości i polskiego szowinizmu o ambicjach politycznych. Obrządek łaciński na Ukrainie podporządkować hierarchii Ukraińskiej Cerkwi Katolickiej i jej patriarsze z siedziba na Górze św. Jura we Lwowie. Sporządzać i systematycznie uzupełniać spisy Polaków mieszkających na Ukrainie a przede wszystkim na Ukrainie Zachodniej. Spisy te oraz adres służyć będą sprawie Ścisłej kontroli ich poczynań. Znając historię i zdolności konspiracyjne Polaków nie można wykluczyć, że w przyszłości zechcą konspirować przeciwko samostijnej Ukrainie. Nie można też wykluczyć, że znajdą się w Polsce siły rewizjonistyczne, które zechcą odebrać Ukraińcom Lwów. Pomocnymi w tym mogą być właśnie konspirujący Polacy. Dlatego w najbliższej przyszłości, gdy Ukraina pozbędzie się swoich własnych komunistów, ujawniani Polacy powinni złożyć przysięgę lojalności i wierność samostijnej Ukrainie. To samo uczynić winni polscy księża, zakonnicy i zakonnice. Nie utrudniać Polakom wyjazdów do Polski na pobyt stały, lecz je ułatwiać. Pamiętajmy, że odwiecznym celem Ukraińców i naczelnym OUN była depolonizacja ziem zasiedlonych od kilku pokoleń przez Polaków. Ułatwiając maksymalnie wyjazdy do Polski, należy równocześnie ułatwiać im czasowe kontakty z krewnymi i znajomymi w Polsce. Młodym, którzy odwiedzają krewnych w Polsce lub znajomych, utrudniać wstęp na wyższe uczelnie. W ogóle ograniczyć studia Polakom i nie dopuszczać do powstania silnej warstwy inteligencji. Przeciwstawiać się wszelkiemu zbliżeniu Polaków i Rosjan zarówno na Ukrainie jak i w Polsce, podsycać wrogość Polaków do Rosjan i odwrotnie, pamiętając, że ścisły sojusz rosyjsko-polski jest poważnym zagrożeniem dla Ukrainy i jej całości terytorialnej.
SS Galizien
Ukraińscy ochotnicy dywizji SS-Galizien w drodze na uroczystości we Lwowie 18 lipca 1943 r.
Wszelkimi siłami dążyć do tego, żeby w różnych naszych kontaktach z Polakami strona polska przyznawała iż były to przykłady palenia wsi ukraińskich i mordowania Ukraińców przez AK, wykazywać podobieństwo między UPA i AK, podkreślając wyższość pod każdym względem UPA nad AK. Wymuszać na Polakach przyznawanie się do antyukraińskich akcji, potępienia przez nich samych pacyfikacji i rewindykacji przed wojną i haniebnej operacji Wisła po wojnie. Wszystkie te akcje przyniosły wiele cierpień i krwi narodowi ukraińskiemu. Podkreślać to w komunikatach, które koniecznie muszą być publikowane w językach obcych, zwłaszcza w angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim i rosyjskim.
Mamy wiele dobrych przykładów z przeszłości wspólnej walki ukraińsko-polskiej prowadzonej przeciwko komunizmowi. Te dobre tradycje należy kultywować, zacieśniając więzy z tymi organizacjami, które mają realistyczne podejście do stosunków ukraińsko-polskich. Wykazywać, że we wspólnej walce z komuną Ukraińcy byli stroną aktywną i inspirującą. Innymi słowy aby Polacy uznawali przywódczą rolę Ukraińców. Eliminować wszelkie polskie próby zmierzające do potępienia UPA za rzekome znęcania się jej na Polakach. Wykazywać, że UPA nie tylko nie znęcała się nad Polakami, ale przeciwnie, brała ich w obronę przed hitlerowcami i bolszewikami. Polacy byli też w UPA. Mordy, którym zaprzeczać nie można, były dziełem sowieckiej partyzantki lub luźnych band, z którymi UPA nie miała nic wspólnego, pomniejszanie roli wyzwoleńczej UPA w skali europejskiej jest niedopuszczalne.
Zmierzać do tego, aby miarodajne czynniki polskie na emigracji zrzekły się wszelkich zamiarów i myśli rewindykacji względem Ukrainy a sprawę Ukrainy Zacurzońskiej (Zasanie, Chełmszczyzna, Podlasie i Łemkowszczyzna) pozostawić otwartą, sugerując, że zostanie ona załatwiona z korzyścią dla obu stron przez narodowe rządy w pełni suwerennych państw samostijnej Ukrainy i postkomunistycznej Polski. Na takim stanowisku stoi już obecnie Konfederacja Polski Niepodległej. Tę organizację i jej ludzi należy wspierać. W takim też duchu należy urabiać polską opinię publiczną na obczyźnie, za pośrednictwem polskich organizacji i będących w polskich rękach środków informacji. W tym celu należy przenikać do polskich organizacji tam, gdzie jest to możliwe i lansować nasz punkt widzenia cierpliwie ale uparcie, zyskiwać zwolenników wśród Polaków, a tam, gdzie to najbardziej celowe, nie żałować środków z Funduszu Wyzwolenia Ukrainy. Kupować audycje w polskim radiu oraz miejsca w polskich gazetach. Wchodzić do polskich zespołów redakcyjnych. Dyskusje prowadzić w duchu heroizmu UPA i nie kwestionowanej ukraińskości Ukrainy Zacurzońskiej ze stolicą w książęcym grodzie Przemyślu. Ukrainie potrzebna jako sojusznik do rozbicia ZSRR. W tym celu należy popierać w Polsce wszystkimi siłami wszystko co ma posmak antyrosyjski. Katyń, wywózki na Sybir, zbrodnie NKWD i UB. Taki stan rzeczy odwraca uwagę Polaków od UPA, którą polscy komuniści przedstawili narodowi polskiemu kłamliwie nie jako zbrojny ruch narodowo-wyzwoleńczy, lecz jako bandy. Podkreślać z całą mocą, że pełne wyzwolenie Polski nie jest możliwe bez samostijnej Ukrainy (vide Michnik). Oznacza to pełne zaufanie Polaków do antymoskiewskiej polityki Ukraińców, pozwoli na ich zupełny bezkrytycyzm i na pełne ich zaangażowanie po naszej stronie. Zaangażowanie to ma pomóc do umocnienia pozycji Ukrainy i osłabienia Polski, co pozwoli w przyszłości podporządkować państwo polskie ukraińskim interesom narodowym. Nasz komentarz do tego powinien nawiązywać do ucisku polskiego przed wojną na obszarze polskiej okupacji ziem ukraińskich (Zamojszczyzna, pacyfikacje, likwidacja szkolnictwa i kultury, ucisk narodowy), sławne działania UPA w walce z Niemcami i komuną w Bolszewii i w Polsce. Podnieść, że sami Polacy oddają hołd bohaterskiej UPA, prekursorki Solidarności, potępiają komunistyczną akcję Wisła znęcania się nad ukraińską ludnością. Wykazywać ukraińskość Zacurzonii zgodnie z granicą nakreśloną przez OUN-UPA. Wyciszać wszystko to co nas dzieli, w tym także negatywne patrzenie na UPA. Podkreślać także, iż takie same jest również stanowisko papieża i udowodnić, że gdyby było inaczej to nie przyznałby Mokremu nagrody im. Jana Pawła II za krzewienie przyjaźni między narodami polskim i ukraińskim. Podnosić przyznanie nagrody Ukraińcowi za artykuły zamieszczone na łamach „Tygodnika Powszechnego” oraz „Znak”, a w propagandzie światowej głosić, że reprezentują one najzdrowsze siły narodu polskiego, na które tylko Europa może się orientować. Problematyka rewolucyjnej OUN – awangardy narodu ukraińskiego – powinna być tam zawsze obecna. Głosić prawdę bardziej znanych wydarzeń dziejowych (Grunwald, Wiedeń, Warszawa 1920, Monte Cassino) podkreślając, że odniesione tam zwycięstwa były głównie dziełem Ukraińców, a nie Polaków. Polacy odegrali w nich rolę drugorzędną. Stanowczo rozprawiać się z antyukraińskimi poglądami na historię działaności UPA – E. Prusa, W. Hraniewskiegp, J. Sobiesiaka, H. Cybulskiego, ks. Kuczyńskiego, J. Jastrzębowskiego, W. Romanowskiego, J. Popiela, M. Fijałki, ks. Szetelnickiego, J. Gietrycha, Z. Alberta, A. Oliwy, W. Kalabińskiego, J. Węgierskiego, S. Myślińskiego, M. Juchniewicza, W. Szoty, J. Turowskiego, Siemaszki i J. Sereta. Najlepiej to robić piórem samych Polaków, wśród których znajdą się osoby sprzedajne (obiecać wysokie honoraria i stypedia zagraniczne). Wskazane jest opanowanie niektórych polskich pism, w tym „Semper Fidelis”, „Tak i nie” i in. Wejść do władz Archiwum wschodniego, infiltrować Główną Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich (GKBZHwP), przeszkadzać w zbieraniu obciążających Ukraińców materiałów z wydarzeń drugiej wojny światowej, nie dopuszczać do publikowania materiałów obciążających ukraiński nacjonalizm rewolucyjny OUN. Zestawić ściśle poufne listy osób (nazwiska i adresy) nieprzychylnych ruchowi rewolucyjnemu. Zestawić także listę Polaków, którzy są przychylni rewolucyjnej OUN. Listy, jako dokumenty ważnej wagi państwowej dostarczyć Prowidowi Krajowemu. będą się upierać, to Ukraina względem nich bez najmniejszego wahania użyje siły zbrojnej. Doprowadzić do zwrotu przez Kościół Polski katedry ukraińskiej w książęcym grodzie Przemyślu. Tu powinno znaleźć się biskupstwo Ukraińskiej Katolickiej Cerkwi oraz powinny osiedlić się ukraińskie zakony. Przed wojną Polacy nie zezwolili na otwarcie Uniwersytetu Ukraińskiego we Lwowie, my zaś przełamiemy wszelkie opory i powołamy Uniwersytet Ukraiński w starożytnej stolicy Polski.
To wszystko ma służyć osłabieniu Polski, a w przyszłości doprowadzić nawet do zupełnej dekompozycji państwa polskiego – co leży w interesie polityki Ukrainy, w której siłą awangardową jest i będzie rewolucyjna OUN. Nigdy nie zależało nam na sile Polski i teraz nie zależy, wręcz przeciwnie, na jej osłabieniu wewnętrznym i międzynarodowym. Zależy nam na tym, żeby w Polsce istniała słaba służba wewnętrzna (i kierowana przez ludzi nam życzliwych) i słaba, nieliczna armia. Zależy nam także na rozbiciu narodu polskiego i osłabieniu Solidarności. Należy zatem podsycać w łonie narodu polskiego separatyzmy regionalne: Górnoślązaków, Kaszubów, Górali. Robić to należy w sposób jak to czynili Polacy żebraczej Polski przedwojennej z Ukraińcami, Poleszukami, Hucułami i Łemkami. Podsycać aktywność narodową Ukraińców, Białorusinów, Żydów, Czechów, Słowaków a przede wszystkim Niemców. Próby hamowania ich dynamizmu określać jako ucisk, brak demokracji i polską nieszczerość w głoszeniu haseł równości i wolności. Nie dopuszczać do zbliżenia polsko-niemieckiego. Podkreślać aktualność hasła „Jak świat światem, Niemiec Polakowi nie będzie bratem”. Obecna Polska nie powinna być zbyt silna, ale też nie może być zbyt słaba. Wobec zupełnego rozprężenia sieci polskiego kontrwywiadu, z którego solidarnościowy rząd wypędził wszystkich fachowców pochodzących z nomenklatury, odbudować tajną sieć OUN i zacząć kontrolować wszystkie dziedziny życia Rzeczypospolitej .”
Obecna Polska przeżywa dobę swojego ponownego odrodzenia, której siłą sprawczą jest ruch znany na Świecie pod nazwą Solidarności. Ruch ten zdobył sobie międzynarodową sławę jako rozsadnik komunizmu na Świecie. Taka opinia o Solidarności krzywdzi nas i nie jest nam potrzebna. Nasza propaganda powinna iść w kierunku wykazania, że Solidarność nie była tą siłą sprawczą, lecz UPA, która zainspirowała siły antykomunistyczne do działania. UPA walczyła z bolszewią ponad 10 lat a jej duch żywy nigdy nie wygasi. Duch UPA zapłodnił Solidarność do czynu. Tak powinien rozumować każdy Ukrainiec, tak samo powinien rozumować świat i my mamy światu w tym dopomóc, bo inaczej znowu naszą chwałę przypiszą sobie Polacy. Stosunek zdrowych sił ukraińskich do obecnej polskiej rzeczywistości powinien być zróżnicowany i uzależniony od naszych interesów. Polska jest
Najpilniejsze zadanie na najbliższą przyszłość: doprowadzić do tego, żeby władze polskie jednostronnie przyznały (złożyły deklarację), że względem samodzielnej Ukrainy nie wysuwają i nie będą wysuwać w przyszłości żadnych roszczeń terytorialnych, a tym wyrzekają się wszelkich pretensji do ziem utraconych na wschodzie w wyniku sowieckiej inwazji dokonanej na okupowane przez Polskę terytoria ukraińskie 17 września 1939 r. Takie oświadczenie jeżeli będzie, należy silnie rozpropagować w różnych językach obcych. To bardzo ważne dla naszych posunięć przyszłościowych. My ze swej strony przyznamy słuszność takiemu stanowisku oświadczając, że kwestia granic, które wytyczył bez naszego udziału (tj. Polski i Ukrainy) krzywdzący układ jałtański (nie mówić o czyją krzywdę chodzi) powinna być załatwiona w przyszłości przez rządy suwerennych państw Ukrainy i Polski. Gdy zaś do tego już dojdzie, to my odczytamy owo jednostronne oświadczenie: tak, wy nie macie roszczeń terytorialnych i mieć nie możecie, ale my je mamy. Polacy bowiem zdają sobie sprawę, iż dotąd okupują część historycznych i etnograficznych ziem ukraińskich a nie odwrotnie. Zatem będzie rzeczą sprawiedliwą dla ukraińsko-polskiego pojednania zwrócenie Ukraińcom ziem, które są przez nas nazywane Ukrainą Zacurzońską. Wtedy, gdy się te dwa fakty zestawi, to świat nam a nie Polsce przyzna rację.
Ważne jest także w obecnej chwili postawienie na porządku dziennym tzw. akcji Wisła. Dążyć aby stanęła ona na forum polskiego parlamentu i żeby sami Polacy ją potępili jako ludobójcza. Inicjatorem sprawy nie może być Mokry, lecz ktoś z Polaków. Przeznaczyć na to 15-20 tys. USD. Gdy to już się stanie to wieść o tym z odpowiednim naszym komentarzem w jęz.. obcych powinna obejść cały Świat. Zainicjować wiece potępiające polskie zbrodnie popełnione na narodzie ukraińskim przez różne cudzoziemskie organizacje. W tym duchu prowadzić propagandę na rzecz historycznosci i etnograficzności ziem ukraińskich okupowanych obecnie przez Polskę, a o które z taką determinacją z komunistyczną władzą polską walczyła UPA -razem z patriotycznymi siłami polskimi WIN. Wynika z tego, że patriotyczne siły pokkie uznawały rolę UPA i jej prawo do ziemi Zacurzonii. Mocno podkreślać, że takie jest stanowisko patriotycznych sił Polski obecnie. Dążyć wszelkimi środkami i sposobami do odbudowania ukraińskiego charakteru Zacurzonii podkreślając, że samostijna Ukraina nigdy z tych ziem nie zrezygnuje i w odpowiednim momencie o nie się upomni.
Poprzeć politycznie, moralnie i finansowo fundację im. sw. Włodzimierza Chrzciciela założoną w Krakowie przez Mokrego. Roli Mokrego nie eksponować, aby nie utrudniać mu działalności parlamentarnej. Nas interesuje punkt programu fundacji, który mówi o gromadzeniu dowodów o zbrodniach Polaków popełnionych na ukraińskim narodzie w okresie ostatniej wojny i w pierwszych latach powojennych (Akcja Wisła). W naszej propagandzie wykazywać, że podstawę Fundacji stanowi dar Watykanu przekazany przez Ojca św. na działalność duszpasterską greckokatolicką. Jeżeli będą sprzeciwy ze strony pewnych środowisk ukraińskich czy polskich, to wówczas głosić na cały świat, że Polacy to pseudokatolicy i działają wbrew życzeniom papieża. Posługując się imieniem Ojca św. doprowadzić stopniowo do przekształcenia Fundacji w Instytut Ukraiński, a z czasem do powołania na bazie tego instytutu Uniwersytetu Ukraińskiego w Krakowie.” […]

Z kim graniczyła Rzeczpospolita w XVII wieku?

Z kim graniczyła Rzeczpospolita w XVII wieku? Z kim chciała. W 1634 roku Rzeczpospolita osiągnęła maksymalny zasięg terytorialny - 990.000 km kw. Byliśmy imperium - największym państwem Europy (prócz Rosji). Warto o tym pamiętać w 100-lecie odzyskania Niepodległości.

Jeremi Wiśniowiecki – dziecko dramatycznej epoki

Jeremi Wiśniowiecki – dziecko dramatycznej epoki

17 sierpnia 1612 roku w Łubniach urodził się Jeremi Michał Wiśniowiecki – postać do dziś budząca skrajne emocje i ogromne kontrowersje. Przez jednych wręcz uwielbiany, przez innych odsądzany od czci i wiary. W jego losach jak w soczewce skupiły się dzieje Rzeczpospolitej, Ukrainy i zamieszkujących je narodów.


Wiśniowieccy, będący jedną z linii Zbaraskich, to jeden ze starych rodów książęcych wywodzących się od księcia litewskiego Giedymina (tak jak między innymi Jagiellonowie), należeli więc do najznamienitszych rodzin Wielkiego Księstwa Litewskiego i południowo-wschodniej części Korony.
Ojciec Jeremiego, Michał Wiśniowiecki, choć posiadał ogromne dobra, tonął nieustannie w długach, prowadząc przy tym dość niespokojne życie – czterokrotnie skazano go na banicję za napaści i grabieże w dobrach sąsiadów. Przede wszystkim jednak kilkakrotnie brał udział w zbrojnych wyprawach mających na celu osadzenie na Mołdawskim tronie przychylnego Rzeczpospolitej i jej magnatom władcy. Michał był zięciem jednego z nich, a w 1615 roku pomógł zdobyć władzę jego synowi, Aleksandrowi. Ten nie był jednak zbyt kochany przez poddanych (a przynajmniej nie przez wszystkich), którzy postanowili pozbyć się jego głównego protektora. 5 stycznia 1616 roku, w dniu prawosławnego Bożego Narodzenia Michał Wiśniowiecki przyjął komunię świętą, wraz z którą podano mu truciznę. Zmarł po dwóch dniach, osierocając niespełna czteroletniego Jeremiego, dla którego niewielkim pocieszeniem musiało być to, że popa-truciciela spalono żywcem.
Korybut – herb Wiśniowieckich (rys. Avalokitesvara i Tadeusz Gajl, na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa–na tych samych warunkach 3.0 niezlokalizowana)

Katolik ochrzczony w cerkwi

Trzy lata później zmarła również matka przyszłego postrachu kozaków, a on sam trafił pod opiekę dalekiego krewnego Konstantego Wiśniowieckiego. Podczas gdy Michał był głęboko ponoć wierzącym wyznawcą prawosławia, Konstanty był już przedstawicielem tej części ruskiej magnaterii, która uległa polonizacji i przeszła na katolicyzm. Ochrzczony w cerkwi Jeremi został wysłany na naukę do kolegium jezuickiego i po uzyskaniu pełnoletności dokonał oficjalnej konwersji. Wydaje się, że był to szczery akt wiary wynikający z wychowania w określonym środowisku.
Polonizacja i wiążąca się z nią katolicyzacja ruskich elit to zjawiska charakterystyczne dla pierwszej połowy XVII wieku. Choć wynikały w głównej mierze z większej atrakcyjności kultury polskiej w porównaniu do ruskiej, w kwestiach religijnych miały również podłoże koniunkturalne. W kraju stopniowo coraz bardziej zdominowanym przez katolików, którym rządził oddany kontrreformacji katolicki król (Zygmunt III), przyłączenie się do zwycięskiego obozu musiało jawić się jako korzystne z materialnego i politycznego punktu widzenia. Trudno tu jednak generalizować, a rozdawnictwie dóbr i urzędów decydowały w ogromynym stopniu również czynniki inne niż wyznaniowe.
Jeremi Wiśniowiecki, portret nieznanego autorstwa, prawdopodobnie XVIII wiekWarto podkreślić, że nowsze badania historyków pokazały, iż konwersje na katolicyzm były częste jedynie wśród magnaterii, zaś średnia i drobniejsza szlachta pozostawały wierne prawosławiu. Wielu też katolików pozostawało jednocześnie protektorami prawosławia i prawosławnych poddanych i obok kościołów czy klasztorów fundowało oraz wspierało finansowo także cerkwie i zbory. Nie inaczej było w przypadku Jeremiego, którego rodzice spoczywali wszak w cerkwi na zamku w Wiśniowcu, a ich syn polecał w swoim testamencie otaczać ją wszelaką opieką.
Z polskiej perspektywy wszystko to może wydawać się czymś pozytywnym: wpływy polskiej kultury rosły, konwersje na katolicyzm dokonywały się w sposób niewymuszony, a katoliccy magnaci dbali o swych prawosławnych poddanych. Zupełnie inaczej sprawa ta rysować się może z ukraińskiego punktu widzenia: oto Jeremi i jemu podobni wciąż bywają postrzegani jako odszczepieńcy i koniunkturaliści przyczyniający się do osłabienia ruskiego czy wręcz ukraińskiego żywiołu narodowego. Niewątpliwie podziały kulturowe i wyznaniowe zaczęły nakładać się na stanowe i majątkowe, co ujawniło się z całą mocą w dobie powstania Chmielnickiego, mającego przynajmniej częściowo charakter wyniszczającej wojny domowej, a zdaniem niektórych wojny narodowowyzwoleńczej.

Dobry gospodarz czy ciemiężyciel?

Wiśniowiecki odziedziczył ogromne dobra na Wołyniu i zadnieprzańskiej Ukrainie, które dodatkowo znacznie powiększył. Ziemie położone na lewym brzegu Dniepru były jednak słabo zaludnione i wymagały intensywnej kolonizacji, jeśli miały przynosić dochody. Prowadzili ją już mniej lub bardziej energicznie przodkowie Jeremiego, jednak nie mogli oni poszczycić się tak wielkimi sukcesami jak on. Podczas gdy jeszcze w 1640 roku w jego włościach znajdować się miały 7603 dymy (czyli domy), o tyle pięć lat później było ich już ponoć 38 000! Książę dbał o ochronę swych ziem przed najazdami tatarskimi, które były dla południowo-wschodniej Rzeczpospolitej prawdziwą plagą, łożył pieniądze nie tylko na kościoły czy zakładanie nowych miasteczek, ale również na prawosławne i katolickie szkolnictwo. Zadnieprze rozkwitało.
Intensywna kolonizacja, którą prowadził nie tylko Wiśniowiecki, ale też pozostali magnaci (często polskiego pochodzenia), miała też jednak swoją drugą stronę. Wraz ze wzrostem zaludnienia wzrastał też poziom kontroli sprawowanej przez właścicieli ziemskich nad swoimi poddanymi, a różnego rodzaju świadczenia, do jakich byli zobowiązani, stawały się stopniowo coraz bardziej uciążliwe (mimo iż były mniejsze niż na zachodzie Rzeczpospolitej). Przyczyniało się do tego powszechne oddawanie dóbr w dzierżawę, bowiem gospodarujący w magnackich dobrach najemcy dążyli do maksymalizacji zysku w krótkim czasie kosztem podległej ludności. Procesy te zbiegły się z napływem na Ukrainę polskiej szlachty i magnaterii (choć był on znacznie mniejszy niż dawniej sądzono), a także Żydów, którzy stali się wkrótce głównymi arendarzami karczm, młynów, warzelni soli, wytwórni potażu i tym podobnych, przez co skupiali na sobie nienawiść ruskich chłopów. Podziały majątkowe i stanowe znów nakładały się na etniczne.
Posiadłości magnaterii polskiej w XVI–XVII wieku. Widoczne zaznaczone na czerwono ogromne zadnieprzańskie posiadłości Wiśniowieckich (rys. Maciej MathiasrexSzczepańczyk i Halibutt, na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa–na tych samych warunkach 3.0 niezlokalizowana)
Kolonizacja ukrainnych stepów została dramatycznie przerwana przez wybuch powstania Chmielnickiego. Okazuje się, że stało się to w przeddzień wydarzeń, które mogły oznaczać szybki koniec siczy zaporoskiej i całej kozaczyzny w Rzeczpospolitej. W lutym 1648 roku Wiśniowiecki otrzymał od króla nadanie rozległych obszarów wokół dnieprzańskich porohów, na których znajdowały się główna kozacka siedziba. Gdyby Jeremi przeprowadził na tym obszarze skuteczną akcję kolonizacyjną, budując tu umocnione gródki, wokół których mogłaby skupiać się ludność wiejska, kozaczyzna w ciągu kilku, najdalej kilkunastu lat zniknęłaby zapewne z kart dziejów.Dla Rzeczpospolitej byłoby to rozwiązanie niezwykle korzystne, zniknąłby bowiem czynnik stale destabilizujący kresy południowo-wschodnie i powodujący konflikty z potężnym tureckim sąsiadem. Zamiast tego pustynne dotąd tereny zostałyby zagospodarowane i mogłyby przynosić korzyści nie tylko ich właścicielom ale też państwu. Przesunięcie granicy zasiedlenia tak daleko na wschód i południe musiałoby też ułatwić ogromnie obronę przeciw najazdom tatarskim. Ukraina mogłaby się rozwijać nie tylko gospodarczo, ale też kulturalnie i nie popadłaby w kompletną ruinę, do jakiej doprowadziły długie lata wyniszczających wojen toczonych na jej terenie przez kilka dziesięcioleci.
Z ukraińskiego punktu widzenia i na tę sprawę można jednak spojrzeć inaczej. Likwidacja kozaczyzny oznaczałaby, że idea ruskiej państwowości i niezależności nigdy nie zyskałaby swojego wyraziciela w postaci Bohdana Chmielnickiego i kolejnych kozackich hetmanów, a dziewiętnastowieczni budziciele ukraińskiej świadomości narodowej nie mogliby odwoływać się do jakże istotnego w ich działalności kozackiego mitu. To wnioski być może nieco zbyt daleko idące, niewątpliwie jednak trzeba zdawać sobie sprawę z pierwszorzędnego znaczenia kozackich tradycji w ukraińskiej świadomości narodowej, co musi wpływać na ocenę procesów zachodzących na Kijowszczyźnie w pierwszej połowie XVII wieku.

Warchoł czy mąż stanu?

Jeremi Wiśniowiecki, obraz przypisywany Danielowi Schultzowi młodszemu, powstały zapewne już po śmierci księcia, ale możliwe, że na podstawie starszego portretuJak była mowa na początku, ojciec Jeremiego prowadził dość niespokojne, wręcz awanturnicze życie i ścigany był przez wyroki sądowe oraz wierzycieli. Jego syn wyróżniał się z całą pewnością znacznie większym talentem do zarządzania majątkiem i nie prowadził samowolnych wypraw na terytoria sąsiadów Rzeczpospolitej, jednak również odznaczał się dość krewkim charakterem. Niejednokrotnie dochodził swoich praw (słusznych lub nie) za pomocą zbrojnych oddziałów, a w 1647 roku przybył do Warszawy na sejm w asyście podobno aż czterotysięcznego wojska i groził napaścią na Aleksandra Koniecpolskiego z którym pozostawał w sporze mającym być rozstrzygniętym przez sąd sejmowy. Nawet jak na ówczesne czasy był to dość niezwykły przykład zuchwałości, wywołany jednak zniewagą Koniecpolskiego, który żądał od Jeremiego przysięgi potwierdzającej chorobę, która uniemożliwiła Wiśniowieckiemu uczestnictwo w sądzie sejmowym rok wcześniej.
Nie można jednak nie zauważyć, że Wiśniowiecki był pod tym względem typowym przedstawicielem swoich czasów, a stosowane przezeń metody dochodzenia własnych racji były powszechne nie tylko wśród magnaterii, ale i mniej znacznej szlachty. Słabość państwa i sądownictwa, niemal całkowity brak aparatu policyjnego, pozostawianie egzekucji wyroku zwycięskiej stronie sporu wręcz wymuszało do pewnego stopnia samodzielną ochronę własnych interesów wszelkimi dostępnymi sposobami. Niejednokrotnie zarzewie konfliktu generowało zresztą państwo, bowiem bałagan panujący w kancelarii koronnej powodował, że jedne i te same dobra nadawano niejednokrotnie dwóm różnym osobom, a rozstrzygnięcie powstałego w ten sposób sporu było często bardzo trudne nawet pomimo zaangażowania samego króla i sejmu.
Wpadka na polu bitwy 

W powszechnej świadomości Jeremi uchodzi za wielkiego, niemal niezwyciężonego wodza. Niewątpliwie trudno mu odmówić talentów dowódczych, a także osobistej odwagi, czym wsławił się m.in. pod Zbarażem i Beresteczkiem, i jemu zdarzały się jednak błędy. W czasie powstania kozackiego 1638 roku dowodzone przez niego oddziały rozerwały pod Żołninem tabor kozacki (co było dużym sukcesem) i wdarły się do jego środka, nie spostrzegły jednak w porę, że kozacy zaczęli ponownie łączyć przerwany łańcuch wozów tworzących umocnienia. Chorągwie Wiśniowieckiego znalazły się w potrzasku między rzeką a wrogimi wojskami. Będący z drugiej ich strony książę trzykrotnie atakował tabor na czele swej jazdy (w czasie jednej z szarż zabito pod nim konia) i udało mu się wydostać podkomendnych z matni, stracił jednak przy tym wielu żołnierzy. Siły wroga nie zostały też w pełni rozbite, mimo iż po rozerwaniu taboru wydawało się to niemal pewne.
Jeremi przez długi czas nie był nadmiernie zainteresowany sprawami publicznymi, a w spory polityczne angażował się głównie wtedy, gdy dotykały bezpośrednio jego interesów. Z czasem jednak, gdy sytuacja na Ukrainie wymusiła na nim najwyższe zaangażowanie, stawał się coraz zręczniejszym politykiem, choć nigdy nie osiągnął biegłości swego wielkiego adwersarza, kanclerza Ossolińskiego. Oczywiście osobiste interesy rzutowały w wielkim stopniu na poglądy Wiśniowieckiego, nie da się jednak zaprzeczyć, że miał jednocześnie stale na uwadze dobro Rzeczpospolitej. Jeśli uważał, że należy utopić kozackie powstanie we krwi, to niewątpliwie sądził, że będzie to najlepsze nie tylko dla niego, ale również dla jego ojczyzny i jej szlacheckiego narodu politycznego, o czym będzie jeszcze mowa za chwilę. Podobnie zapatrywać się należy na udział Jeremiego w innych wojnach toczonych przez Rzeczpospolitą oraz w walkach z Tatarami i kozakami. Wydaje się, że traktował bardzo poważnie nie tylko swój szlachecki honor, ale również wynikające z przynależności do stanu rycerskiego powinności.

„póki [...] Ukrainy nie uspokoję i buntów chłopskich we krwi nie utopię”

Najbardziej kontrowersyjnym elementem życiorysu Wiśniowieckiego są jego poczynania w czasie powstania Chmielnickiego. Po klęsce wojsk koronnych pod Korsuniem wyprowadził on z Zadnieprza swoje prywatne chorągwie, a także sporą liczbę cywilnej ludności, w tym Żydów, którzy byli przez Kozaków bezlitośnie mordowani. Żydowski kronikarz Natan Hannower przedstawił Jeremiego jako prawdziwego zbawcę:
niósł ich [uchodźców], jak na skrzydłach orlich, aż ich przeprowadził dokąd chcieli. Gdy im groziło niebezpieczeństwo z tyłu kazał im iść przed sobą, a gdy im groziło z przodu wówczas on maszerował przed nimi, jako tarcza i puklerz, a oni za nim kładli się obozem.
Wymarsz Wiśniowieckiego z Łubniów według Juliusza Kossaka
Z kolei Henryk Sienkiewicz tak opisał w „Ogniem i Mieczem” scenę wymarszu z Łubniów, gdzie mieścił się książęcy dwór:
Tabor przechodził właśnie koło stóp mogiły, a na widok księcia, stojącego z buławą w ręku na szczycie pod krzyżem, wszystkim żołnierzom wydarł się naraz z piersi okrzyk:
– Niech żyje książę! Niech żyje wódz nasz i hetman, Jeremi Wiśniowiecki!
I setki chorągwi zniżyło się do nóg jego, husarie wydały karwaszami dźwięk groźny, kotły huknęły do wtóru okrzykom.
Wtedy książę wydobył szablę i wzniósłszy ją wraz z oczami ku niebu tak mówił:
– Ja, Jeremi Wiśniowiecki, wojewoda ruski, książę na Łubniach i Wiśniowcu, przysięgam Tobie Boże w Trójcy świętej jedyny i Tobie Matko Najświętsza, jako podnosząc tę szablę przeciw hultajstwu, od którego ojczyzna jest pohańbiona, póty jej nie złożę, póki mi sił i życia stanie, póki hańby owej nie zmyję, każdego nieprzyjaciela do nóg Rzeczypospolitej nie zegnę, Ukrainy nie uspokoję i buntów chłopskich we krwi nie utopię. A jako ten ślub ze szczerego serca czynię, tak mi Panie Boże dopomóż – amen!
To rzekłszy stał jeszcze przez chwilę patrząc w niebo, po czym z wolna zjechał z mogiły ku chorągwiom.
Po tym odwrocie Wiśniowiecki podjął samowolną akcję pacyfikacyjną, która nie dawała szans na stłumienie rewolty. Dał tym samym wyraz swojemu sprzeciwowi wobec planów rokowań pokojowych z kozakami i nie posłuchał próśb o wstrzymanie działań wojennych. Chciał Jeremi osłonić dobra swoje i swoich krewnych leżące na Wołyniu i Bracławszczyźnie (od swojego plądrowanego i palonego teraz zadnieprzańskiego „państwa” był odcięty), ale uważał też negocjacje z buntownikami za hańbiące dla Rzeczpospolitej. Pisał o tym w znanym liście do Adama Kisiela:
jeżeli za zniesieniem wojska kwarcianego i wzięciem hetmanów do więzienia kontantacją otrzyma Chmielnicki i przy dawnych wolnościach zostawać będzie z tem hultajstwem – ja w tej ojczyźnie wolę nie żyć. I nam lepsza rzecz umierać, aniżeliby pogaństwo i hultajstwo miało nam panować.
Bohdan Chmielnicki, portret nieznanego autorstwa z połowy XVII wiekuPrawdą jest, że w czasie walk na Wołyniu wykazał się Wiśniowiecki niemałym okrucieństwem, jednak nie odbiegało to w najmniejszym stopniu od metod tłumienia buntów stosowanych wcześniej nie tylko w Rzeczpospolitej, ale i w całej Europie. Co więcej, co najmniej równie wielkimi zbrodniami popisywali się kozaccy i chłopscy powstańcy. Poczynania „Jaremy” zostały od razu znacznie wyolbrzymione zarówno przez Chmielnickiego, jak i wrogów księcia ze stronnictwa pokojowego z kanclerzem Ossolińskim na czele, a trzysta lat później wizerunek okrutnika utrwalił częściowo Sienkiewicz w swojej „Trylogii”.
Stał się zatem Wiśniowiecki swego rodzaju symbolem polsko-ukraińskich waśni, nienawiści i zaciętości, która uniemożliwiła polsko-ukraińskie pojednanie. Szczególnie negatywnie opisywany był Jeremi przez Ukraińców, ale i w Polsce nie brakowało opinii o jego krótkowzroczności, rzekomym dbaniu jedynie o prywatne interesy i nieuzasadnionej krwiożerczości. Trzeba jednak stwierdzić z całą mocą, że nie było w 1648 roku i w latach następnych żadnych szans na porozumienie, które zadowalałoby obie strony. Upojony sukcesami Chmielnicki ani myślał o jakichkolwiek ustępstwach (a Polska strona była gotowa jedynie na niezbyt duże) i w lutym 1649 roku mówił:
Jużem dokazał, o czemem nie myślał zrazu, i dalej com umyślił. Wybiję z lackiej niewoli naród ruski wszystek; a com pierwej o szkodę moją i krzywdę wojował, teraz wojował będę o wiarę prawosławną naszą. Pomoże mi tego Czerń wszystka, po Lublin, po Kraków, której ja nie odstąpię, bo to prawa ręka nasza. Żebyście zaś chłopstwa nie zniósłszy w Kozaków nie uderzyli, będę miał dwakroć, trzykroć sto tysięcy swoich [...]. Za granicę na wojnę nie pójdę, szabli na Turki i Tatary nie podniosę; dosyć mam na Ukrainie i Podolu a Wołyniu teraz; dosyć wczasu, dostatku i pożytku w ziemi i xięstwie mojem po Lwów, Chełm i Halicz. A stanąwszy nad Wisłą, powiem dalszym Lachom «sedijte mołcijte Lachy». I duków, i kniaziów tam zahonię, a będąli i z Zawiśla krzykać, znajdę ja ich tam pewnie. Nie postoi mi noga żadnego kniazia i szlachetki w Ukrainie.
Jak widać, nad Rzeczpospolitą zawisło śmiertelne niemal niebezpieczeństwo i z punktu widzenia polsko-litewskiego szlacheckiego państwa konieczne było uchwalenie podatków wojennych, zaciągnięcie potężnego wojska i siłowe stłumienie buntu. Tylko zwycięstwo jednej ze stron dawało szansę na unormowanie sytuacji. Nawet dziesięć lat później, gdy zarówno jedni i drudzy wyczerpani już byli walkami i poważnie odczuli skutki rosyjskiej interwencji, wcielenie w życie idei budowy Rzeczpospolitej już nie Dwojga, lecz Trojga Narodów okazało się niemożliwe.

Epilog

Wiśniowiecki zmarł w niedzielę 20 sierpnia 1651 roku w Pawołoczy, w czasie kampanii wojennej toczonej po wspaniałej wiktorii beresteckiej, której Jeremi był głównym aktorem. Stosunkowo młody wiek kochanego przez żołnierzy wodza (39 lat) i nagłość choroby, która go zmorzyła w ciągu tygodnia, wzbudziły podejrzenia o otrucie, ale zarządzona sekcja zwłok tego nie potwierdziła i sprawa pozostaje nie w pełni wyjaśniona do dziś. Biograf księcia tak oto opisał jego pogrzeb:
Wystawiono jazdę w dwa szeregi na ćwierć mili. Przez żywą tę aleję defilował Wiśniowiecki po raz ostatni, odziany w żupan atłasowy karmazynowy, w ferezyję aksamitną i kołpak książęcy. Przed ciałem książęcem, jadącem w otwartej szkarłatnej karecie, szły piesze regimenty, a wokół gwardia królewska z opuszczoną na dół bronią. Tuż przed karetą postępowały dwie husarskie chorągwie książęce, za ciałem zaś pięć chorągwi kozackich zmarłego z opuszczonemi znaczkami. Chorąży książęcy niósł sztandar Wiśniowieckiego zniżony do ziemi. Za trumną postępowały cztery wierzchowce księcia pokryte kirem, a za nimi szedł cały orszak pogrzebowy, złożony z hetmanów, wojewodów, pułkowników i całej starszyzny wojskowej, wśród żałobnego odgłosu trąb i bębnów. O ćwierć mili od obozu orszak się zatrzymał. Wygłosił kazanie ks. Czarnocki, ten sam, który kiedyś kazał przy ślubie nieboszczyka. Po mowach pogrzebowych Szczawińskiego i Lanckorońskiego uderzono po trzykroć ze wszystkich dział, tyleż razy dały ognia regimenty piesze. Dowódcy zawrócili do obozu, wojsko jednak samorzutnie mil kilka odprowadziło zwłoki wodza, aż hetmani wydawać musieli surowe rozkazy powrotu, gdyż obóz był z ludzi ogołocony.
Spocząć chciał Jeremi w rodowym Wiśniowcu, ale tamtejszy kościół był zniszczony, a ciało mogłoby zostać sprofanowane, stąd rodzina zdecydowała się ostatecznie na pochówek na Świętym Krzyżu, gdzie do dziś znajduje się jego grób. Autentyczność spoczywającej tam mumii budzi jednak wątpliwości.
Wojny kozackie zrujnowały Wiśniowieckiego i jego rodzinę. Jego żona, Gryzelda z Zamoyskich (owdowiała w wieku zaledwie 28 lat), musiała wraz synem korzystać z gościnności brata, Jana „Sobiepana” Zamoyskiego. Z czasem ich sytuacja materialna poprawiała się, a po śmierci brata przejęła de facto zarząd nad ordynacją zamoyską. Walki sądowe o te dobra posłużyły Gryzeldzie za pretekst do szeroko zakrojonej akcji propagandowej, w ramach której na sejmikach ziemskich przypominano trochę już zapomniane zasługi jej zmarłego męża. Walnie przyczyniło się to do elekcji syna Jeremiego na króla Rzeczpospolitej, który panował jako Michał Korybut Wiśniowiecki i został zapamiętany (niezupełnie słusznie) jako jeden z najgorszych elekcyjnych władców.