ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

niedziela, 26 marca 2017

"To Niemcy naruszają Polską suwerenność" (Sonda Uliczna w Genewie)

I to też.

http://telewizjarepublika.pl/no-to-niemcy-maja-problem-namibia-zada-od-niemiec-30-mld-euro-za-co,46305.html

A to ciekawe.

CZY KONSTYTUCJA DOPUSZCZA FUNKCJONOWANIE KRUS I ZUS, POBIERANIA NA NIE SKŁADKI POD PRZYMUSEM PRAWNYM?
Trzeba zacząć od tego, że nie ma podstaw prawnych do funkcjonowania ZUS i KRUS oraz pobierania składek pod przymusem prawnym. W sprawie wyjątkowo ważny jest art. 31 Konstytucji. Dysponowanie pieniędzmi osób prywatnych mieści się zarówno w zakresie wolności jak i praw, w tym prawa do własności, których ograniczenia muszą być ustanowione w ustawach i mogą dotyczyć (art. 31. 3 Konstytucji): bezpieczeństwa, porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia, moralności publicznej, wolności i praw innych osób. Wymienione ograniczenia nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

Siedlce: Narodowe Siły Zbrojne i Armia Krajowa na Podlasiu - Leszek Żebr...

sobota, 11 marca 2017

Novio de la Muerte - Semana Santa Malaga 2016 - Traslado Cristo de la Bu...

Novio de la Muerte - Semana Santa Malaga 2016 - Traslado Cristo de la Bu...

Les bleus sont là - Pieśń Powstańców Wandejskich

Edukacja klasyczna


Jak rozpoznawać problemy wychowawcze?


Diagnoza „aretologiczna” (od greckiego areté – cnota) jest wynikiem analizy konkretnego problemu wychowawczego. Ustalamy jakie wady „uruchamiają” dane zachowanie. Wbrew pozorom nie zawsze jest to jasne. Poza tym takie uświadomienie odpowiednio ukierunkowuje naszą strategię działania.
Obserwacja i wywiad (może być i ankieta) pozwala zdiagnozować wady, generujące dany problem wychowawczy, a także ocenić ich stopień szkodliwości. Znając przyczynę konkretnego zachowania możemy skutecznie jej przeciwdziałać.
Ową przyczyną bywa zazwyczaj: lenistwo, zazdrość, tchórzostwo, kłótliwość itp. Oczywiście może się zdarzyć, że dana sytuacja dopiero „stworzy” i uruchomi daną wadę. Rzeczywiście, może tak się zdarzyć, ale generalnie to działa inaczej. W większości przypadków to istniejąca wcześniej słabość (przywara) sprawia, że w konkretnej sytuacji ujawnia się dany problem.
Jak działa obecny system?
W przypadku zwykłej diagnozy psychologiczno-pedagogicznej rozpoznanie i antidotum na nie może się różnić. Uzależnione jest bowiem od przyjętej ideologii psychologicznej. Niemniej w sytuacji szkolnej zazwyczaj jest to jakaś doraźna wskazówka lub skierowanie na terapię do poradni.
Taka diagnoza zazwyczaj koncentruje się na relacjach międzyludzkich w kontekście funkcjonowania emocji. Jeżli dziecko popada w konflikty i zachowuje się agresywnie, to zwykle interpretuje się to jako „zaburzenia emocjonalne” i podejmuje pracę w kierunku usunięcia tego zaburzenia. Pojęcie cnoty jako takiej tu nie funkcjonuje.
Przykład: „fobia szkolna”
Odwołajmy się do przykładu. Analiza aretologiczna tzw. „fobii szkolnej” skupi się na wadach, które jej sprzyjają. I tak, lęk przed szkołą od razu wskazuje na braki w uformowaniu cnoty męstwa. Precyzyjniej pisząc: jeśli przyczyną jest lęk przed kolegami czy nauczycielami, to mamy do czynienia z przejawami braku odwagi cywilnej, tj. cnoty pokrewnej męstwu.
„Leczenie” powinno zaczynać się od uświadomienia sobie tego faktu, a następnie podążać nie tylko w kierunku poprawienia relacji z daną osobą, ale również wzmocnienia męstwa jako takiego, które przełoży się na wspomniane relacje.
Jeśli z kolei wagary wynikają z niechęci do nauki, opóźnień programowych, to przyczyną pierwotną może być zwykłe lenistwo (brak pilności), które doprowadziło do zaniedbań w nauce.
Znając wady leżące u podstaw „fobii szkolnej” powinniśmy ustalić odpowiednią strategię pracy nad nimi.
A jak to będzie wyglądało w przypadku standardowej analizy psychologicznej? Niewątpliwie pójdzie ona w kierunku wykazania zaburzonych relacji (między uczniami lub między uczniem a nauczycielem), wyakcentuje poszukiwanie niepowodzeń szkolnych (np. stwierdzi się za duże wymagania ze strony nauczycieli), ewentualnie skoncentruje się na wspomnianych problemach emocjonalnych.
Rozwiązaniem będzie poprawienie relacji z kolegami czy nauczycielami, oraz uatrakcyjnienie procesu nauczania, by nie był zniechęcający. Nie twierdzę, że tego nie trzeba robić. Niemniej twierdzę jednocześnie, że jest to niewystarczające. Dzięki takim działaniom możemy co prawda rozpocząć proces (od)budowania cnoty, która przyczyni się do wyleczenia z danego zachowania, ale na pewno nie będzie to działanie jedyne.
Jak widać typowa diagnoza psychologiczna nie musi wykluczać aretologicznej, czasami mogą się uzupełniać, choć zachodzą między nimi fundamentalne różnice.
Koncepcja człowieka
Podejście aretologiczne poszukuje wad i zarazem cnót, którymi można te wady pokonać. Nie używa terminów w rodzaju asertywność, rozchwiana emocjonalność itp. Język i terminologia pociąga za sobą pewną wizję człowieka, a za tą wizją stoi określony, często przypisany do niej sposób oddziaływania wychowawczego.
Jeżeli „leczymy” ludzką duszę w oparciu o system paychologiczny X, to nie możemy zapominać, że wywodzi się on z konkretnej koncepcji człowieka: materialistycznej lub idealistycznej. Jeśli koncepcja jest błędna to i terapia okaże się nieskuteczna, lub będzie skuteczna pozornie, kształtując dziecko w odpowiedni dla siebie sposób.
Pozycjonowanie charakteru, czyli długofalowe działanie
Diagnoza aretologiczna sprawia, że nie tylko rozwiązujemy konkretny problem wychowawczy, ale jednocześnie pomaga nam formować charakter.
Wspomniane formowanie nastawione jest na długofalowe działanie. Wynika to z pierwotnego założenia, że defekt w zachowaniu jest zazwyczaj wynikiem braku danej cnoty, a cnoty nie kształtuje się z dnia na dzień, lecz przez dłuższy okres czasu.
Cnota nie jest jedynie wiedzą. Nie da się wyposażyć dziecko w wiadomości i tym samym rozwiązać problem. Musi ono jeszcze wypracować w sobie określoną sprawność moralną, aby mogło wdrożyć w życie daną wiedzę.
Formowanie charakteru jest zatem działaniem czasochłonnym, ale przynoszącym stałe i wymierne korzyści. Z drugiej strony oparte jest na całkowicie odmiennej wizji człowieka, która nie czerpie inspiracji z psychologicznych ideologii, ale odnosi się do sprawdzonej przez wieki koncepcji wychowania cnót i związanej z nią filozofii klasycznej.
Ikona wpisu: zbiory prywatne

Europejska armia SS

Polacy – źli Europejczycy
W 2005 r. ukazała się w Polsce książka Chrisa Bishopa „Zagraniczne formacje SS”. Autor w skondensowanej formie przedstawił skład narodowościowy kilkusettysięcznej armii Waffen SS – służyli w niej OCHOTNICY. Formacja ta walczyła na froncie, ale jej jednostki dokonywały też pacyfikacji, zwalczały partyzantów i dopuściły się także ogromnej ilości zbrodni. Warte podkreślenie, że oddziały wartownicze w obozach koncentracyjnych też należały do Waffen-SS. Nic więc dziwnego, że formacja ta została uznana za związek przestępczy.
Jednostkami SS przysięgającymi wierność osobiście Hitlerowi dowodzili Niemcy. Ale w szeregach Waffen SS było wiele jednostek wojskowych złożonych z obcokrajowców. Bishop podaje, że były dwie holenderskie dywizje SS i dwie belgijskie. Francuzi, to osławiona dywizja Charlemagne i brygada szturmowa SS. Byli Duńczycy, ponad 10 tyś. w dwu dywizjach Wiking i Nordland. W dywizji Wiking znalazło się też kilka tysięcy ochotników z Norwegii – Den Norske Legion. W SS był pułk i batalion Finów – 3000 ludzi. A także 2 tyś. esesmanów z Luksemburga. 1000 ochotników z Hiszpanii w ochotniczej dywizji SS Walonien. Nawet po 300 ochotników z krajów neutralnych – Szwecja, Szwajcaria. Była ponurej sławy ukraińska SS-Schutzen Division Galitzien oraz jedna dywizja białoruska SS, dwie rosyjskie dywizje grenadierów Waffen SS i kozacki korpus kawalerii SS. Były „legiony” Waffen SS Ormiański, Azerski, Gruziński, Północnokaukaski, Turkmeńsko – Muzułmański, Tatarski. Litwini nie utworzyli jednostek SS, ale ponad 50 tys. litewskich ochotników trafiło do Polizei-Bataillonen Schumas, które uczestniczyły w zbrodniach popełnianych przez esesmanów. W wileńskiej AK zasadnie uważano, że litewska bezpieka Sauguma była gorsza od niemieckiego Gestapo. Łotwa dostarczyła ponad 80 tyś. ochotników do dwu dywizji SS. Byli w Waffen SS Estończycy – jedna dywizja, Rumuni – dywizja kawalerii SS, Węgrzy, dywizje Hunyadi i Hungaria, Chorwaci – dywizje Handschar i Kama, Serbowie – Serbisches Freiwilligen Korps, Albańczycy dywizja górska SS Skanderbeg. Nawet Bułgarzy wystawili pułk grenadierów SS.
Prezentację narodów, które miały "swoich" esesmanów kończą Polacy. Bishop napisał:
POLSKA
Liczba ochotników: 0
Główne jednostki, SS, w tym ochotnicze: Żadne.
Biorąc pod uwagę skład narodowościowy Waffen SS można uznać, że była to prawdziwie europejska armia. Była w niej cała Europa, "od Atlantyku po Ural" -jak mawiał gen. De Gaulle. Tylko Polaków w tej „europejskiej” armii zabrakło. Polacy zachowali się inaczej niż wszyscy inni Europejczycy. Czyżby chodziło im o jakieś zasady?

10

https://dominikanie.pl/2015/03/10-zlotych-mysli-ojca-joachima-badeniego/