ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

wtorek, 30 kwietnia 2019

Ten komfort mieszkańcom Saksonii zapewnił Paweł Adamowicz


https://www.facebook.com/642106379515015/videos/2258971961001836/

Odkręcając kurek z ciepłą wodą i termostat przy grzejniku c.o.
Gdańszczanie sponsorują Saksończykom bilety na baseny i dotują komunikację miejską w Lipsku,Handball-Club Leipzig,FC Lokomotive Leipzig i lipską Red Bull Arenę.

Rytm

https://www.facebook.com/100004494036559/posts/1199882280171562/?sfnsn=mo

Rytm

https://www.facebook.com/100004494036559/posts/1199882280171562/?sfnsn=mo

"Hubal".

Historia Polski dzień po dniu
30 kwietnia 1940 roku w walce z Niemcami poległ major Henryk Dobrzański ps. "Hubal".
Henryk Dobrzański zaczął swoją wojskową karierę bardzo wcześnie, bo w wieku 12 lat - wtedy to w Czechach pod Miechowcem, w majątku jego wuja Mieroszewskiego, który go
wychowywał odbyła się msza św., podczas której został doręczony pałasz młodemu żołnierzowi, który dążył do Legionów. Patriota, gorąco przywiązany do broni. Miał na swoim koncie sukcesy nie tylko militarne. Należał do tej grupy kawalerzystów polskich,
którzy byli podziwiani przez całą Europę w czasie konkursów hippicznych w latach 1924-1926. Był świetnym jeźdźcem, wielkim
znawcą koni, zebrał na rozmaitych torach wiele laurów i nagród. Kampania wrześniowa.
W 1939 roku Dobrzański brał udział w obronie Grodna przed wkraczającymi jednostkami
Armii Czerwonej. Po kapitulacji innych oddziałów, pułk, w którym służył, zdołał przerwać linię wroga. Mimo decyzji przełożonego o rozwiązaniu oddziału Henryk Dobrzański postanowił kontynuować marsz
ku stolicy. Po kapitulacji Warszawy próbował przedostać się z żołnierzami do Francji. 1 października 1939 roku stoczył bitwę z wojskami niemieckimi i schronił się na Kielecczyźnie.
Po całkowitym załamaniu się kampanii wrześniowej major Henryk Dobrzański, pod pseudonimem "Hubal", zorganizował Oddział
Wydzielony Wojska Polskiego.
Po kapitulacji Warszawy 28 września przed oddziałem mjra Dobrzańskiego stanął wybór – ewakuacja do Francji przez Węgry
lub Rumunię, rozwiązanie lub kontynuacja walki. Około 50 żołnierzy z Dobrzańskim na
czele podjęło decyzję marszu na południe. 1 października przekroczyli Wisłę w okolicach Dęblina i kontynuowali marsz w
kierunku Gór Świętokrzyskich . Tego samego dnia oddział stoczył pierwszą potyczkę z Niemcami i postanowił schronić się na
Kielecczyźnie do czasu ofensywy alianckiej na Zachodzie, której spodziewano się na wiosnę 1940. 30 kwietnia poczet majora został zaskoczony przez 372. dywizję Wehrmachtu w okolicach Anielina. Major ''Hubal'' poległ w czasie tego starcia z hitlerowcami, ostrzelany serią z karabinu maszynowego, która trafiła go prosto w serce. Boguś

Śmierć Hubala

niedziela, 30 kwietnia 2017


Niemieccy żołnierze pozują z martwym Hubalem.
Fotografia wykonana prawdopodobnie na podwórku
zagrody Laskowskich w Anielinie, 30.04.1940
Major Hubal nie żyje. Człowiek, który swój mundur polskiego żołnierza nałożony w 1914 r. ukochał ponad wszystko, nie zdjąwszy go ani razu, w nim został pochowany. [...] Niech cały naród zda sobie sprawę, że stracił w Nim jednego z najbardziej wartościowych ludzi. Ludzi, którzy czynami, a nie słowami dowodzili swojej wartości. 
Tymi słowami Hubalczycy zawiadamiali o śmierci swojego dowódcy. W wydanym dla ludności komunikacie  w pełnych emocji słowach oddawali majorowi hołd i przedstawiali okoliczności, w których zginął. Mowa tam między innymi o zdradzie, na skutek której oddział miał być zaskoczony przez Niemców, a Hubal zginął. Ale czy rzeczywiście tak było?  W rocznicę śmierci majora, spróbujmy odtworzyć wydarzenia sprzed 77 lat.
W końcu kwietnia 1940 r. przy majorze jest zaledwie kilkunastu ułanów. Reszta wykruszyła się podczas ciągłego wymykania niemieckiej obławie. Warunki bytowania są ogromnie ciężkie. By nie narażać ludności na represje, Hubalczycy kwaterują w lasach. Mimo że kalendarzowa wiosna już w pełni, wśród drzew wciąż jeszcze leży śnieg. Konie na skutek forsownych przemarszów, żywione byle czym, bardzo zmizerniały. Nie lepiej jest zresztą i z ludźmi. Żołnierze żywią się skromnym pożywieniem, które przywożą ze sobą patrole.
29 kwietnia oddział biwakuje w Wólce Kuligowskiej. Tam odnajduje go granatowy policjant z Poświętnego, Jan Krukowski. Przyjeżdża ostrzec majora o zaciskającym się pierścieniu niemieckiej obławy. Wiele jednak wskazuje na to, że prawdziwym celem jego wizyty było ustalenie dokładnego miejsca pobytu ułanów. (Po wojnie Krukowski został zresztą skazany za okupacyjną współpracę z Niemcami ). Po jego odjeździe bowiem posterunek wartowniczy został ostrzelany przez nieprzyjaciela. W starciu zginął ułan Józef Kośka, ostatni ochotnik przyjęty przez majora. Sam oddział przesunął się głębiej w las, a pod osłoną nocy ruszył w kierunku południowo-zachodnim.  
We Fryszerce zaprzyjaźniony młynarz Sobczyński poinformował Hubalczyków o silnym nasyceniu terenu przez wojska nieprzyjaciela. (W akcję przeciwko majorowi Wehrmacht zaangażował pododdziały 650 i 651 pułku piechoty). Dodał również, że okrążenie sięga najprawdopodobniej do Anielina i jeśli oddziałowi uda się tam przedostać - co będzie bardzo trudne - powinien wymknąć się przeciwnikowi. Lewy brzeg Pilicy miał być wolny od niemieckich oddziałów. 
Początkowo major decyduje się na przeprawę i kieruje w kierunku rzeki. Docierają na brzeg, konie powoli zanurzają się w wodę, aż po brzuchy. Nagle Hubal zmienił zamiar i zawrócił. Prawdopodobnie zdawał sobie sprawę, że w czasie przeprawy oddział będzie doskonałym celem dla przeciwnika. Hubalczycy ponownie wjeżdżają w las i zatrzymują się w zagajniku nieopodal Anielina. 
To młody, niewielki las, mogący jednak ukryć ludzi i konie. Od jakiegoś czasu nie natknęli się na żaden oddział niemiecki i być może dlatego ułanów ogarnia poczucie bezpieczeństwa.  Nawet Hubal rzuca do adiutanta, pchor. Ossowskiego "Dołęgi" - Tu nas chyba nikt nie znajdzie. Mimo to major decyduje się wystawić jeden posterunek od strony wsi Anielin, który obejmuje kpr. Lisiecki "Zemsta". Żołnierze przywiązują konie do drzewek i śmiertelnie zmęczeni układają się spać. Na swoim kożuchu zasypia i sam Dobrzański. 
Wstaje ostatni dzień kwietnia, w lesie jest cicho, tylko ptaki śpiewają. Kapral "Zemsta", który również usnął, budzi się nagle i widzi nad sobą Niemca. Zaskoczenie jest obustronne, tamten mówi Hände hoch!, Polak jednak jest szybszy. Wyrywa mu karabin i biegnie do "Dołęgi": Panie adiutancie, Niemcy! Ossowski przytomnieje, biegnie do Hubala i budzi go, powtarzając kwestię Lisieckiego: Panie majorze, Niemcy! Dobrzański zrywa się, wkłada kożuch. W tym czasie w ich kierunku czołgają się dwaj Niemcy - oficer i żołnierz. Są niedaleko, jakieś dziesięć metrów. Ossowski dostrzega ich pierwszy i klęcząc, strzałem kładzie pierwszego. Drugi również przyklęka i oddaje strzał w jego kierunku. Mógł celować chyba tylko w moją głowę, strzelił, zamiast mnie w głowę, trafił w serce majora, który stał za mną.  
Relacja "Dołęgi" zdaje się dość jednoznacznie wyznaczać moment śmierci Hubala. Według niej miałby polec od już pierwszego strzału przeciwnika. Zresztą, po tej dwustrzałowej wymianie ognia w zagajniku miała jeszcze na jakiś czas zapaść cisza. Ale "Dołęga" sam sobie przeczy kilka zdań dalej. Mówi bowiem, że Hubal zdążył jeszcze wydać mu ostatni rozkaz - ratowania teczki z dokumentami oddziału. Czy gdyby, jak chce Ossowski, otrzymał śmiertelny postrzał w serce, miałby jeszcze siłę myśleć przytomnie i wydawać polecenia?
Istnieje jeszcze jedna relacja, która moment śmierci Majora odsuwa nieco w czasie. To wspomnienia wachmistrza Józefa Alickiego, według których Hubal próbował jeszcze zorganizować obronę, choć w gęstym jak szczotka zagajniku było to raczej trudne:
Major obracał tym karabinem [niemieckim]  i jakimś cichym, przygnębionym, głosem powiedział:
— Tak, musimy umrzeć mężnie.

[...] Strzałów na razie nie ma. Naraz major się ożywił i wydaje rozkazy. Zwraca się do mnie i mówi:
— Skocz po erkaemy, biegnij w kierunku Pilicy i powstrzymaj przeciwnika, podciągniemy popręgi i siądziemy na koń, będziemy czekać na Was. Po ostrzelaniu wracajcie szybko i pomkniemy w duży las.
 
Słowa Alickiego potwierdza relacja plut. Romualda Rodziewicza "Romana", który zapamiętał, że Hubal "krzyczał coś do Alickiego". Ten ostatni pobiegł wykonać rozkaz dowódcy i stracił Majora z oczu. W zagajniku rozpętała się już zresztą bezładna strzelanina, z której każdy próbował ratować się na własną rękę. Oddajmy głos Romanowi: Biegnę do konia. Siodło. Koń staje dęba. Chwytam za chlebak i z visem w dłoni biegnę w kierunku strzałów. Wywalam część magazynka, rzucam granaty. Wokół zamieszanie, strzały, wybuchy granatów, nawoływania.  Również Major próbował wsiąść na konia i właśnie wtedy dosięgła go seria z karabinu maszynowego. Otrzymał postrzał w klatkę piersiową i lewą dłoń. Razem z nim zginął luzak, kapral Antoni Kossowski "Ryś" oraz zabite zostały ich konie.
Momentu  śmierci Hubala nikt nie widział. Wobec braku dowódcy, jego konia i luzaka, część ułanów stwierdziła, że pewnie walczy w innym miejscu lub nawet zdołał już wydostać się z lasu. Sami Hubalczycy, podzieleni na grupki, próbowali dostać się na punkt kontaktowy do chałupy sołtysa Wojakowskiego w Rzeczycy. Tam 1 maja dowiedzieli się o śmierci dowódcy.
Ciało majora Dobrzańskiego Niemcy zabrali z zagajnika i zawieźli do koszar w Tomaszowie Mazowieckim. Pochowali go w tajemnicy, w miejscu do dziś nieznanym. Być może nigdy już nie dowiemy się, gdzie znajduje się jego grób. Jedno za to wydaje się pewne. Wraz ze śmiercią Majora narodziła się jego legenda.  Zabijając Hubala, Niemcy w pewnym sensie uczynili go nieśmiertelnym.

Tropem Hubala: Opowieść o Józefie Kośce

Tropem Hubala: Opowieść o Józefie Kośce: Miejsce, gdzie 29 IV 1940 r. zginął ułan Józef Kośka. Nie ma nic prostszego niż znaleźć grób na wiejskim cmentarzu. Wystarczy znać imię...

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Humor

Złotówka

" Psalm Kochania " (2006)


https://www.facebook.com/PolskiePrzebojeWszechCzasow/videos/463466001064368/

tekst Zbigniew Książek
muz. Piotr Rubik
- Joanna Słowińska & Maciej Miecznikowski
Covery:
Marzena Korzonek, Jan Traczyk
Płyty:
Psałterz Wrześniowy (CD, 2006)

Tak to wygląda

Biografie

W związku ze śmiercią Karola Modzelewskiego ukazują się jego biografie uszczuplone o ważne elementy z jego życiorysu - uzupełniamy więc naszą wiedzę dodając, że w 1964 r. razem z Kuroniem wystosował list do KC PZPR, w którym dopominali się oni "o więcej socjalizmu w socjalizmie"

TO WIELE WYJAŚNIA ... 😠😠😠

Krwawnik pospolity – panaceum na wiele dolegliwości


Krwawnik pospolity można spotkać prawie wszędzie. Bardzo charakterystyczny, o białych lub różowych drobniutkich kwiatuszkach zebranych w baldaszki. W słoneczny dzień wydzielają przyjemny, przyjemny, korzenny balsamiczny zapach. Wtedy zawierają najwięcej olejków eterycznych i najwięcej „mocy”. Kwiaty krwawnika zbieramy tylko przy silnym słońcu.
Łacińska nazwa ziela achillea millefolium pochodzi od Achillesa, który ponoć leczył nim rany poniesione w bitwie. O leczniczych mocach krwawnika wiedzieli starożytni lekarze i zielarze okresu średniowiecza. Roślinę chętnie uprawiali Benedyktyni w swoich ogrodach klasztornych, a św. Hildegarda wspomina w swoich opracowaniach o przeciwkrwotocznych właściwościach.

Ulubione zioło kobiet

Na przestrzeni wieków z zioła dla żołnierzy krwawnik stał się ulubionym zielem kobiet. Ksiądz Kneipp pisał że kobiety uniknęłyby wielu cierpień, gdyby od czasu do czasu stosowały krwawnik. Dawne przysłowie mówi: krwawnik dobrze robi niewieście.  
Roślina ma niezwykle korzystny wpływ na układ rozrodczy i kobiece narządy płciowe. Pomaga na każdym etapie życia. Jeśli kobieta nieregularnie miesiączkuje, jest w okresie przekwitania bądź po powinna od czasu do czasu sięgnąć po herbatkę z krwawnika.
Panny apteczkowe, jak nazywano na Podlasiu kobiety parające się zielarstwem uważały roślinę za najskuteczniejsze zioło w przywracaniu małżeńskiego szczęścia i  zioło-panaceum. Stosowały je na wiele dolegliwości a z młodych listków wyrabiały syrop na wzmocnienie sił.
krwawnik pospolity właściwości

Na co pomaga krwawnik?

W starych książkach zielarskich krwawnik nazywano „lekiem na wszystkie choroby”. Można go stosować wtedy, gdy wydaje się że nic już nie może pomóc. Dzięki działaniu oczyszczającemu krew, może on wyleczyć choroby trwające latami. Ojciec Klimuszko stosował go w większości swoich mieszanek.
Ziele krwawnika 
  • oczyszcza krew i usuwa toksyny z organizmu
  • działa przeciwzapalnie, odkażająco, bakteriobójczo na układ moczowy i pokarmowy
  • rozkurczowo na mięśnie gładkie, hamuje krwawienia – stąd polska nazwa
  • wpływa bezpośrednio na szpik kostny i pobudza wytwarzanie krwinek
  • poprawia krążenie, zapobiega skurczom naczyń
  • reguluje czynność nerek
  • działa przeciwkaszlowo, odkażająco, rozkurczowo na układ oddechowy
  • wspomaga pracę wątroby i procesy trawienia
  • pomaga gdy inne leki zawodzą, nawet przy próchnicy kości
  • najnowsze badania mówią o działaniu przeciwcukrzycowym i antynowotworowym. [1][2]
Krwawnik stosuje się przy:
  • chorobach kobiecych
  • krwawieniach z przewodu pokarmowego, hemoroidach
  • wrzodach żołądka, dwunastnicy
  • zaburzeniach pracy wątroby, trawienia
  • skurczach żołądka, wzdęciach, zgadze
  • zaburzeniach krążenia, dusznicy bolesnej
  • przeziębieniach,
  • nowotworach, chorobach wyniszczających
  • zewnętrznie przy krwawieniach z nosa, dziąseł, chorobach skórnych i kosmetycznie
krwawnik przepisy lecznicze

Jak stosować krwawnik – przepisy lecznicze 

Herbatka z krwawnika
1 łyżeczkę krwawnika zalać szklanką wody, zaparzać pod przykryciem 5 minut. Można dosłodzić miodem.
Herbatka chroniąca przed wyniszczeniem S. Korżawskiej 
Wymieszać w równych ilościach kwiat krwawnika, nagietka i liść pokrzywy. 2 łyżki mieszanki zalać w rondelku 2 szklankami wody. Doprowadzić do wrzenia, zdjąć z ognia, odstawić pod przykryciem na 15 minut. Przecedzić, wywar potraktować jako koncentrat ziołowy. Ile koncentratu wlać do szklanki? – zależy od organizmu. Silniejszy wypije mocniejszą, słabszy delikatniejszą.
Nieco koncentratu dopełnić w szklance gorącą wodą. Popijać przez cały dzień zamiast herbaty.
Herbatka zapobiega wyniszczeniu organizmu. Krwawnik odbudowuje szpik kostny i odnawia strukturę krwi. Pokrzywa wzmacnia organizm, a nagietek gasi ogniska zapalne i uzupełnia ubytki energetyczne. Stosować po chemioterapii i wyniszczających kuracjach.
krwawnik miesiączkowanie
Wzmacniający sok z krwawnika
Świeże ziele lub same liście zmiksować z mlekiem, dosłodzić miodem. Pić 2 razy dziennie przez 3 dni na oczyszczenie i dodanie sił.
Zespół napięcia przedmiesiączkowego
Wymieszać po 20 g ziela krwawnika i  kwiatu rumianku z 10 g liścia melisy. 2 czubate łyżeczki od herbaty zalać 1/4 litra wrzątku, odstawić pod przykryciem. Po 10 minutach odcedzić. Tuż przed i na samym początku okresu podawać po 2-3 filiżanki bardzo gorącego i niesłodzonego naparu dziennie.
Zaburzenia jelitowe i skurcze
Wymieszać po łyżce ziela krwawnika, zmielonego siemienia lnianego, kwiatu rumianku. Z 2 łyżeczek mieszanki i szklanki wrzątku przygotować napar. Pić 3-5 razy dziennie na 30 minut przed posiłkiem
Mieszanki na otyłość i zaparcia
Wziąć 100 g rumianku i 50 g w równych częściach ziela dziurawca, korzenia prawoślazu, liści mięty, ziela krwawnika, owocu anyżku. Łyżeczkę ziół zalać szklanką wrzątku, parzyć pod przykryciem 30 minut. Pić rano i wieczorem.
Krwawnik pospolity zioło-panaceum na wiele dolegliwości
Do użytku zewnętrznego
Kąpiele na mięśniaki
100 g całego ziela krwawnika  zalać zimna woda i zostawić na noc. Następnego dnia ogrzać do wrzenia, przecedzić dodać do kąpieli. Stosując codziennie przez dłuższy wg Marii Treben można doprowadzić do zniknięcia mięśniaków.
Kompresy na rany
Łyżeczkę ziela krwawnika gotować minutę w 200 ml wody. Ciepłe i mokre liście wkładać do gazika, przykładać do rany. Hamuje krwawienie, działa antyseptycznie, przyspiesza gojenie. Świeże liście zgniecione służą na okłady. Jak podają stare książki zielarskie „rozpędzają rany, wrzody, zgniecenia”
Odmładzanie
Świeże zioła tej cudownej roślinki posiekać drobno i zalać czystą wodą na kilka godzin. Wieczorem – będzie aksamitna i długo młoda.
Wysuszony w równych porcjach mieszamy z rumiankiem lub macierzanką. Robimy napar ziołowy l łyżeczki na szklankę wody. Myjemy wieczorem twarz przez okres zimowy, a długo zachowamy młodość.
Maseczki z krwawnika
Na trądzik i cerę tłustą. Garść świeżego ziela posiekać.  Wymieszać z ubitym na sztywną pianę białkiem. Nałożyć na twarz, po 20 minutach zmyć ciepłą wodą.
Dla cery suchej użyć po łyżeczce śmietany i miodu.
Krwawnik w kuchni
Młodziutkich listków używa się zwykle do kuraecyj wiosennych, od  cierpień wątroby, śledziony i kiszek. Przypadłości kobiecy i początkowych suchot. Drobno posiekane listki można jeść co dzień na chlebie z masłem. Sok z liści pije się z mlekiem lub wodą osłodzoną miodem. Ugotowane i ostudzone stanowią zdrową herbatę. Mieszać można z rzeżuchą lub brodawnikiem. Chcąc działać na ustrój silniej, bardziej podniecająco, trzeba używać kwiecia. Podawał dr. August Czarnowski w Zielnik lekarskim z 1905 r.
Nalewka z krwawnika
Nalewka z ziela poprawia krążenie i trawienie, z kwiatu ma działanie przeciwbólowe.
Świeże baldachy kwiatów zalać wódką żytnią 2 cm powyżej rośliny, odstawić na 4 tygodnie. Odsączoną nalewkę masować chory kręgosłup. Pomaga przy bólu korzonków, kręgosłupa i zwyrodnieniach stawów.
Ziele świeżo zebrane zblenować, przecedzone zalać spirytusem 96% w proporcji 4:1. Pić 3 x dziennie po łyżeczce na krążenie i trawienie.

Ciekawe

https://www.facebook.com/642106379515015/videos/289050215336240/
Holokaust Słowian - zakazane fakty - Kamil Dudkowski
https://www.youtube.com/watch?v=kgvVamomZ5U&t=1779s
Polska jest państwem totalitarnym - Kamil Dudkowski
https://www.youtube.com/watch?v=W8qIZPoCDTo

Power of the storms


https://www.facebook.com/AlltimeConspiracies/videos/1914515675511335/

Takie bliużnierstwa antychrześcjnskie w TV Izraela!

https://www.facebook.com/zbyszek.dziegielewskidziegiel/videos/307281950184741/

W chwili kiedy żydostwo grzmi i zionie żądzą linczu na mieszkańcach miasteczka Pruchnik z racji kultywowaniu sięgającej XIII w. tradycyjnej inscenizacji zemsty na Judaszu jako symbolu zła w Izraelskiej TV puszcza się takie coś dla żydowskich dzieci. 

Polacy byli torturowani i paleni żywcem.

Agnieszka Marciniuk

W nocy z 27 na 28 kwietnia 1944 r. we wsi Horpin w powiecie Kamionka Strumiłowa upowcy spalili 350 budynków, kościół i ochronkę prowadzoną przez siostry zakonne. Banderowcy zamordowali 31 Polaków i Ukrainkę, żonę Polaka z ich czterema nieletnimi synami; kobietę powiesili na drzewie. Polacy byli torturowani i paleni żywcem. Ustalono nazwiska 23 osób.
-------------------
Relacja Zbigniewa Banacha:
"Nazywam się Zbigniew Banach, jestem drugim pokoleniem naocznych świadków tragicznych dni 1944 roku. Mieszkam w Jarosławiu, na Osiedlu Zielińskiego. Wiedzę, na temat tamtych okropnych dni, zaczerpnąłem od nieżyjących już rodziców oraz kuzyna mojej mamy, wuja Piotra Harasika, mieszkańca Radymna.
Wysiedlone, wyrzucone ze swoich domów, ze swojej ziemi, były trzy rodziny: rodzina mojego dziadka Michała i Marii Banach, z synami Franciszkiem i Michałem. Rodzina mojego drugiego dziadka Michała i Marii Łubińskich, z synem Stanisławem i córkami: Rozalią i Cecylią. Trzecią rodziną byli: Mikołaj i Paulina Harasik z dziećmi: Michałem, Piotrem, Marią oraz Michaliną. Wszyscy mieszkali w miejscowości Horpin, w powiecie Kamionka Strumiłowa, woj. lwowskie. Ojciec mojej mamy zajmował się wyrobem płócien lnianych, zaś pozostali pracowali na roli.
Rok 1939. Początek drugiej wojny światowej nie był dla mieszkańców Horpina czymś okrutnym. Agresor niemiecki był w miarę tolerancyjny wobec mieszkańców. Zapewne było to przemyślane działanie wobec tej części narodu, z którego wyrosły sławne zastępy armii Własowa (temat dla historyków) Prawdziwe oblicze wojny i nienawiści związane z agresją, nastąpiło w 1944 roku. Kilka dni po świętach Wielkiej Nocy (Wielkanocna Niedziela 44 roku, wypadała 9.kwietnia), bandy ukraińskich zbrodniarzy metodycznie oczyszczały tamte tereny z wszystkiego, co polskie. Nieuchronnie zbliżały się do Horpina. Miejscowy kierownik szkoły podstawowej, p. Susiewicz, ze łzami w oczach wspominają tego dobrego człowieka, wyprosił u okupanta niemieckiego ochronę złożoną z dwudziestu żołnierzy. Niezrozumiały dla mnie paradoks. Okupant, mający na sumieniu tysiące istnień, broni garstkę ludzi małego Horpina, chroni przed śmiercią z ręki sąsiada, może kolegi lub przyjaciela – Ukraińca. Po tygodniu „opieki” żołnierzy niemieckich, przywódcy band ukraińskich wymusili odstąpienia od ochrony. Przełożony niemieckiego wojska poradził p. Susiewiczowi, aby z chwilą opuszczenia wsi przez wojsko, mieszkańcy również opuścili swoje domostwa i uciekli do pobliskiego miasteczka. Tak też zrobiono, a kilka godzin po opuszczeniu domostw wieś płonęła.
Mówi się o przesiedlaniu. Nie, to nie było przesiedlenie w normalnym tego słowa znaczeniu. Była to ucieczka przed śmiercią. Tutaj wyobraźmy sobie, głowę rodziny, ojca, który przerażonymi oczyma ogarnia swoje dobra i kwalifikuje, co zabrać. I zabrano ze sobą: bydło, zboże oraz drobny sprzęt domowy. Z tymi „dobrami” dostali się do stacji kolejowej o nazwie Sapieszanka. Tam, p. Susiewicz, uprosił niemieckiego okupanta o przydział wagonów kolejowych, które zostały dość szybko zagospodarowane. Krowy, konie, zboże i drobny sprzęt w jednej połowie wagonu, ludzie z osobistym dobytkiem w drugiej. W tym dniu, w nieznane, wyjechało ok. 20 rodzin. Wzruszająca jest historia p. Królików. W wagonie bydlęcym urodził się im syn, Eugeniusz. Dziś jest, w zaawansowanym wieku, księdzem, (możliwy kontakt). W maju 1944r. cała grupa uciekinierów przyjechała do Przeworska i Rogóżna. Rodzina Łubińskich tymczasowo dostała tzw. przydział do miejscowości Gać, gdzie przebywali do początku 1945 roku. Ostatecznie zamieszkali w Skołoszowie, w domu po Ukraińcach, o nazwisku Czubocha, a rodzina wuja Piotra w Markowej, obok domostwa, bestialsko zamordowanej, rodziny Ulmów. Po ok. trzech miesiącach, wujek Piotr z rodziną, osiedlili się w Skołoszowie k. Radymna. Rodzina Banachów otrzymała również przydział do Skołoszowa.
W 1947 roku, Franciszek Banach, ożenił się, z dobrze sobie znaną, Cecylią Łubińską. Wiem, że było to wielkie wydarzenie dla osób tworzących jedną wielką rodzinę Horpiniaków.
W 1962 lub 63, mój ojciec, jakimś sposobem, przekroczył granicę wschodnią, aby przekonać się o sensie powrotu na tzw. swoje. Tam przekonał się o wielkiej wrogości i głupocie miejscowych. Spalono wszystko, co było polskie. Dzięki tej wiedzy rodzice postanowili budować nową przyszłość, w nowej – starej Ojczyźnie.
Dziś rodzice nie żyją, większość starszych Horpiniaków też przeszła na tę drugą stronę. Młodzi wyjechali do Irlandii. Mało kto interesuje się przeszłością. Jest to chyba normalne, a może nie do końca. Ale dzięki ludziom chcącym zostawić ślad w historii naszej Ojczyzny, uzmysławiam sobie, że sam, w tej materii, niewiele zrobiłem.
W 1995 roku Ukraina uzyskała niepodległość. Mój ojciec, z tego tytułu, był co najmniej zniesmaczony. Jego oczy często były mokre, a to dlatego, że dziadek, w godzinach ucieczki całej rodziny z zagrożonego Horpina, odmówił wyjazdu. Ożeniony był z Ukrainką, co wówczas było normalne. Zapewne myślał, że status małżeństwa mieszanego uchroni go przed złym losem. Niestety, zastrzelony został przez sąsiada, Ukraińca, który najpierw podpalił obejście, a później ratującego swoje bydło dziadka Michała. Po prostu zastrzelił. Ojciec twierdził, że zbrodnie te zostały usankcjonowane przez społeczność międzynarodową. Żyją jeszcze świadkowie tamtych dni. Pytanie tylko, czy zechcą wracać do wspomnień, czy zechcą swoją wiedzę przekazać następnym pokoleniom?"

Rowerek

Zobacz Tweeta od @Havenlust: https://twitter.com/Havenlust/status/1122591290502336517?s=09

niedziela, 28 kwietnia 2019

@Janusz1967 Trasa pielgrzymki rowerowej z #Łeba do #SantiagoDeCompostela


Oto jest, kwintesencja, piękno żeglarstwa

https://www.facebook.com/ILOVEPOLANDpfn/videos/645087839275373/

Radosnego Alleluja

Nie wiedziałam, że soda oczyszczona tyle potrafi


https://www.facebook.com/genialne/videos/2198672447035730/

...NALEWKA Z MŁODYCH PĘDÓW SOSNY ...❤️


Zioła od podszewki
LECZYMY SIĘ - Syrop i nalewka z młodych pędów sosny.
Zapachniało w moim domu sosną. Wybrałam się w poszukiwaniu ostatnich pąków brzozowych, a przytarmoliłam ... 5-litrowy słój młodych pędów sosny.  Biedronki i mrówki już się zwiedziały i korzystają z sosnowych dobrodziejstw. Nie ma co czekać. Zbieramy! 
Gwoli przypomnienia. Pędy sosny mają działanie wykrztuśne i odkażające, dlatego syrop z nich stosuje się przy chrypce, katarze, kaszlu czy bólu gardła. Zawarty w nim olejek eteryczny udrażnia drogi oddechowe, a witamina C i gorycze – wzmocnią organizm. Dodam, że olejek sosnowy wykorzystywany jest nie tylko do inhalacji, ale również do leczenia schorzeń reumatycznych i nerwobóli. Z kolei dziegieć sosnowy jest zalecany przy chorobach skórnych: grzybicach, liszajach i łojotoku.
Wracamy do pędów.
Pytacie mnie często - jak obrepecić sosnę, żeby jej zanadto nie zaszkodzić? Moi drodzy.
Po pierwsze - Nie rwiemy z maluchów.
Po drugie - Nie tykamy stożka wzrostu i górnych gałęzi.
Po trzecie - Co roku staramy się wybierać inne drzewa.
A teraz przepisy. 
Pędy zbieramy w słoneczny dzień. Nie myjemy ich broń Boże, bo zapleśnieją, ale za to dokładnie rozgniatamy. Ja ubijam je gałka od moździerza na plastikowej desce do krojenia. Zapytacie: po co je tłuc?  Dzięki temu syrop szybciej się pojawi, a cukier całkowicie się rozpuści.
Syrop
Sporządzamy go głównie dla dzieci. Nie zawiera alkoholu.
Rozgniecione pędy zasypujemy cukrem i dokładnie mieszamy. Wkładamy do dużego słoja, zamykamy, odstawiamy w ciepłe miejsce i czekamy aż pojawi się syrop. Codziennie mieszamy lub wstrząsamy słojem. Trwa to zwykle ok 3 tygodni. Potem scedzamy syrop i przechowujemy go w buteleczkach w lodówce.
Nalewka
Rozgniecione pędy skraplamy spirytusem i pozostawiamy na pół godziny dla uwolnienia zawartych w nich substancji czynnych. Potem zasypujemy je cukrem i postępujemy jak przy syropie. Po scedzeniu płynu przystępujemy do ponownej maceracji pędów. Zalewamy je 40 % alkoholem i pozostawiamy do przeniknięcia na 2 tygodnie. Potem scedzamy i łączymy z wcześniej scedzonym syropem.
Voila! Kolejna nalewka wędruje do zimowej apteczki.