ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

wtorek, 31 lipca 2018

Niemcy realizujący w Warszawie Plan Pabsta

Niemcy realizujący w Warszawie Plan Pabsta polegający na tym, że Warszawa miała się stać powiatowym prowincjonalnym miastem zamieszkałym przez Niemców, do jego realizacji utworzyli w Stolicy obóz zagłady, czyli KL Warschau. Sędzia śp. Maria Trzcińska, przedstawicielka Komisji Badania Zbrodni Niemieckich badająca ten obóz zagłady już w 1945 r. stwierdziła w swoim Raporcie przygotowywanym dla Trybunału w Norymberdze, że w ramach tego planu zamordowano w tym Obozie 200 tysięcy mieszkańców Warszawy i okolic. Zamordowano ich tylko dlatego że byli Polakami.
Obóz w pierwszych dniach sierpnia 1944 r. został przez Niemców częściowo ewakuowany a następnie zdobyli go Powstańcy Warszawscy.
Przez długie dziesięciolecia pamięć o Powstaniu, o Wołyniu, o Katyniu i o KL Warschau i kilku innych ważnych dla Polaków miejsc i wydarzeń była zniekształcana a właściwie zamilczana. W ostatnich dziesięcioleciach Powstanie Warszawskie i Katyń doczekały się właściwego upamiętnienia, można powiedzieć, że Powstanie to nawet z pewna przesadą.
Natomiast Wołyń i KL Warschau oraz kilka innych miejsc kaźni wciąż pozostają przez władze III RP ignorowane, pomijane a przez „historyków” będących na garnuszku reżimu ośmieszane a nawet zaprzeczane. Pamięć o „Rzezi Wołyńskiej” i KL Warschau dla rządów III RP jest z jakiś powodów niewygodna. Wprawdzie na obchodach „Rzezi” ostatnio pojawiają się dygnitarze, ale prezydent Duda, śladem swoich poprzedników, czyli Lecha Kaczyńskiego i Bronisława Komorowskiego nadal odmawia udzielenia obchodom Rzezi Wołyńskiej patronatu prezydenta RP.
Co do KL Warschau to nawet miejsce masowego gazowania ludzi w tunelu przy Dworcu Zachodnim zostało zbezczeszczone a dygnitarze III RP unikają tej sprawy jak diabeł święconej wody. Ostatnio oficjalnie o KL Warschau mówiło się w 2004 r., kiedy to na wniosek naszego klubu radnych (LPR) Rada Warszawy wyznaczyła miejsce na Pomnik Ofiar Obozu KL Warschau przy Placu Pawełka na Woli i zabezpieczyła w budżecie na ten cel środki. Ale jak się okazało Lech Kaczyński ówczesny prezydent Warszawy po kilku tygodniach „skorygował ten błąd” radnych i administracyjnie uniemożliwił upamiętnienie Ofiar Obozu KL Warschau.
Reasumując, po analizie tych zachowań rządzących III RP można odnieść wrażenie, że oni wspierają upamiętnienie tylko tych wydarzeń, na które dostaną przyzwolenie od kogoś, kto nimi dysponuje, co zauważyła dziennikarka TV Trwam już w 2004 r. Wtedy publicznie, do kamery zapytała Lecha Kaczyńskiego czy pozwoli on na wybudowanie Pomnika KL Warschau. Wtedy on odpowiedział, że tak, owszem, ale jednocześnie w tym samym czasie podejmował kroki prawne i administracyjne, aby uniemożliwić to upamiętnienie.
Polacy mieszkający w Warszawie w tej sytuacji samorzutnie zbudowali na Placu Pawełka na Woli Pomnik z kamieni polnych i ustawili Krzyż (zdjęcia poniżej).
Pytam po raz kolejny, kiedy znowu w Warszawie Rada Miasta tak jak w 2004 r. i wybrany prezydent upamiętnią mieszkańców Warszawy którym Niemcy odebrali życie tylko dlatego, że byli oni Polakami?

Sándor Petőfi, poeta narodowy Węgier

31 lipca 1849 podczas bitwy z Rosjanami pod Segesvarem/obecnie Rumunia/ zginął 26 letni Sándor Petőfi, poeta narodowy Węgier, adiutant generała Bema. Jego ciała nigdy nie odnaleziono. Nie ma grobu. Pomnik w Parku Górczewska w Warszawie.
 

Przeżyłem akcję „Burza”. Jak zasłużony żołnierz AK wspomina pierwsze zetknięcie z Armią Czerwoną?

Przeżyłem akcję „Burza”. Jak zasłużony żołnierz AK wspomina pierwsze zetknięcie z Armią Czerwoną?

Witalis Skorupka był jednym z uczestników akcji "Burza" w Siedlcach. Co zapamiętał? Zdjęcie z książki "Ja, Orzeł. Z Kedywu do celi śmierci".
fot.materiały prasoweWitalis Skorupka był jednym z uczestników akcji „Burza” w Siedlcach. Co zapamiętał? Zdjęcie z książki „Ja, Orzeł. Z Kedywu do celi śmierci”.
Plan polskiego dowództwa zakładał wyzwalanie ziem polskich tuż przed wkroczeniem na nie Armii Czerwonej. Chciano, by oddziały AK występowały wobec Sowietów w roli gospodarzy. W praktyce akcja „Burza” okazała się dużo trudniejsza. A spotkanie z krasnoarmiejcami – niezapomniane…
W czasie II wojny światowej przez wschodnie ziemie II Rzeczpospolitej front przechodził wielokrotnie. Wydawało się, że rozlew krwi nie ma końca. Gdy jednak pod koniec 1943 roku walki znowu zaczęły się zbliżać do polskich granic, Polacy postanowili raz jeszcze pokazać swoją siłę w walce z Niemcami. Temu służyła akcja „Burza”, poprzez którą żołnierze AK chcieli nakreślić granice swojego przedwojennego państwa w konfrontacji z nadchodzącą Armią Czerwoną. Rozpoczęła się ona 15 stycznia 1944 roku na Wołyniu, gdzie walczyła 27. Wołyńska Dywizja Piechoty Armii Krajowej.

Pierwsze kontakty i nieporozumienia

Szeregowcy, wykonujący rozkazy dowództwa i próbujący nawiązać współpracę z radzieckimi oddziałami, nie mogli podejrzewać, co im grozi. Sowieccy komisarze, mający jasne instrukcje działania, szybko wyprowadzali ich jednak z błędu. Tak przynajmniej było w przypadku Witalisa Skorupki „Orła”, akowca, który walczył w rejonie Siedlec. „Burza” rozpoczęła się tam w lipcu 1944 roku. Jak opowiada w książce „Ja, Orzeł. Z Kedywu do celi śmierci”:
Kontakt z Sowietami nawiązaliśmy, bo taki otrzymaliśmy rozkaz. Z racji tego, że moja mama urodziła się w Mariupolu, miasteczka na terenie ówczesnej Rosji, i zawsze mi mówiła, abym uczył się języka rosyjskiego, władałem nim dobrze […].
Partyzanci szybko przekonali się, jakie są rzeczywiste intencje wkraczających do Polski Sowietów. Zdjęcie z książki "Ja, Orzeł. Z Kedywu do celi śmierci" przedstawia żołnierzy siedleckiego Kedywu z 22 pułku piechoty AK. Witalis Skorupka "Orzeł" znajduje się w rzędzie siedzących (drugi z lewej).
fot.materiały prasowePartyzanci szybko przekonali się, jakie są rzeczywiste intencje wkraczających do Polski Sowietów. Zdjęcie z książki „Ja, Orzeł. Z Kedywu do celi śmierci” przedstawia żołnierzy siedleckiego Kedywu z 22 pułku piechoty AK. Witalis Skorupka „Orzeł” znajduje się w rzędzie siedzących (drugi z lewej).
Miałem taką rozmowę z Rosjanką, zdaję się komisarz […]. Pierwsze jej pytanie to: „Za kogo wy prawitielstwem? – Za jaką władzą?”. Odpowiadam jej: „My za Londynem. Nasze prawitielstwo jest w Londynie”. Ona mi na to: „Niczewo, z Moskwy idiot toże wasze prawitielstwo”
Jak wspomina Skorupka, podejście żołnierzy Armii Czerwonej do Polaków było niejednoznaczne. Z jednej strony chętnie korzystali z pomocy partyzantów, a z drugiej – wykazywali sporą nieufność. W pewnym momencie zarzucili członkom niepodległościowego podziemia nawet współpracę z Niemcami!
Wszystko przez to, że do oddziału akowców dołączyła się grupka uciekinierów. Byli to Polacy, wcześniej siłą wcieleni do Wehrmachtu i stąd mający niemieckie mundury. Ich obecność posłużyła Sowietom za pretekst, by odmówić wspólnego uderzenia na Sokołów i Białystok.
Artykuł powstał w oparciu o książkę Witalisa Skorupki i Beaty Sławińskiej "Ja, Orzeł. Z Kedywu do celi śmierci", wydanej nakładem wydawnictwa Bellona.
Artykuł powstał w oparciu o książkę Witalisa Skorupki i Beaty Sławińskiej „Ja, Orzeł. Z Kedywu do celi śmierci”, wydanej nakładem wydawnictwa Bellona.

Do Polski na saniach

A jakie wrażenie oddziały radzieckie wywarły na mieszkańcach i obrońcach „wyzwalanego” kraju? Z opowieści „Orła” można wywnioskować, że przynajmniej zanim zaczął się terror i aresztowania, było to zaskoczenie zmieszane z niedowierzaniem. I to nie tylko z powodu złego stanu umundurowania i niepełnego często wyposażenia. Wystarczy przywołać znajdujący się w książce „Ja, Orzeł. Z Kedywu do celi śmierci” opis wjazdu Armii Czerwonej do Siedlec:
Sowiecka jednostka pancerna liczyła sobie, z tego, co pamiętam, 11 czołgów T-34. Gdy czołgi wjeżdżały do Siedlec, za nimi szła piechota – przeważnie złożona z Azjatów. Co ciekawe, za niektórymi czołgami jechały sanie, a na nich żołnierze Azjaci. Poza czołgami i saniami nie było innych pojazdów. Olbrzymie sanie Sowieci zrabowali z polskich dworów i gospodarstw, które napotykali po drodze podczas „wyzwalania” naszego kraju. Piechota siedziała na czołgach i na saniach ciągniętych przez czołgi.
„To był niezwykły widok” – kwituje sprawę Skorupka. I dodaje: „No, ale my się niczego lepszego nie spodziewaliśmy po Armii Czerwonej”.
Wkrótce praktyka frontowa rozwiała naiwną wiarę w braterstwo polsko-sowieckie. Partyzantów polskich rozbrajano i poddawano różnym szykanom. Niektórzy zostali na lata zesłani w głąb Rosji, a inni musieli przejść kaźń przesłuchań. Jeszcze inni starali się dostosować do nowych realiów, aby nie trafić w sidła NKWD.
Oddziały Armii Czerwonej często przedstawiały widok zgoła niezwykły. Do Siedlec wkraczały na saniach. Zdjęcie poglądowe.
fot.RIA Novosti archive / V. Kinelovskiy / CC-BY-SA 3.0Oddziały Armii Czerwonej często przedstawiały widok zgoła niezwykły. Do Siedlec wkraczały na saniach. Zdjęcie poglądowe.
„Orzeł” i jego oddział już wcześniej słyszeli, jak skończyła się „Burza” w Wilnie i na Wołyniu. Mimo niepokojących wieści, docierających ze wschodu, trzymali się jednak swoich rozkazów. A te nakazywały współpracę.
Możliwe, że także historia grupy akowców spod Siedlec skończyłaby się wywózkami i aresztowaniami. Na szczęście służący w radzieckiej armii porucznik ukraińskiego pochodzenia namówił Skorupkę i jego kolegów do ucieczki, zakopania broni i przebrania w cywilne ubrania. W tym czasie podobne rozkazy wydał pułkownik Zawarczyński, który dotarł właśnie do miasta. „Dał rozkaz dowódcom, którzy ocaleli, żebyśmy zaczęli się ukrywać, bo Sowieci i komuniści zaczną nas wyłapywać” – opowiada Skorupka.
„Orzeł” ukrywał się kilka dni. Później otrzymał swoje kolejne wojenne zadanie. Wyznaczono go, by dostarczył tajną przesyłkę dowódcom powstania warszawskiego. Była to już jednak zupełnie inna historia.

"Gest Kozakiewicza"

30 lipca 1980 roku na letnich Igrzyskach Olimpijskich w Moskwie reprezentant Polski w skoku o tyczce Władysław Kozakiewicz zdobył złoty medal, ustanawiając jednocześnie nowy rekord świata.
Na zakończenie zwycięskiego występu wykonał charakterystyczny gest skierowany w stronę kibiców gospodarzy, którzy go wygwizdywali.
Moment ten został uchwycony przez kamerzystów i fotoreporterów.

LIVE: Most Amazing Moments Of Wild Animal Fights | Animal Planet Documen...

MICHAŁ STROGOW KURIER CARSKI

Halina Konopacka zdobyła pierwszy złoty medal olimpijski dla Polski

90 lat temu, 31 lipca 1928 r. na Igrzyskach Olimpijskich w Amsterdamie Halina Konopacka zdobyła pierwszy złoty medal olimpijski dla Polski. Wygrała konkurs rzutu dyskiem ustanawiając rekord świata 39,62 m! . . . . .

Reinhard Heydrich

31 VII 41 SS-Obergruppenführer Reinhard Heydrich otrzymuje polecenie od Hermanna Göringa o "podjęciu przygotowań organizacyjnych do zagłady wszystkich Żydów w Europie". Widzę,że dzisiaj nikt o tym na TT nie wspomniał 🤔 Ciekawe,ciekawe...

Candy Dulfer & Dave Stewart - Lily Was Here

https://www.facebook.com/obaldais/videos/452568041857886/

Morskie wpadki i wypadk

https://www.facebook.com/sumipescagrupo/videos/295303460957810/

TEGO DNIA W RZYMIE



Tego dnia, 251 n.e. zmarł cesarz Trajan Decjusz. W roku 250 plemiona Karpów zaatakowały Dację, natomiast Goci przekroczyli Dunaj i rozpoczęli plądrowanie terenów dzisiejszej Bułgarii osłabionych po wymarszu legionów Decjusza do Italii. Cesarz najpierw wysłał na te tereny starszego syna Herenniusza. Później udał się sam by walczyć z najazdem. Po pierwszym sukcesie pod Nikopolis armia rzymska została pokonana w bitwie pod Boreą. Po tej porażce Decjusz nie miał wystarczających sił by walczyć z najazdem. Postanowił zbierać wojska i zaatakować Gotów, gdy będą wracać obciążeni łupami za Dunaj. Barbarzyńcom zastąpiono drogę pod Abrittus w czerwcu 251 roku n.e. Po początkowych sukcesach Rzymian, przewagę zyskali Goci. Najpierw zginął syn Decjusza – Herenniusz, przeszyty strzałą. Później część armii rzymskiej wraz z cesarzem została wciągnięta na bagna, gdzie zginął sam Decjusz. Był pierwszym cesarzem w historii Imperium, który z całą pewnością zginął w walce z najeźdźcami.

https://www.imperiumromanum.edu.pl/tego-dnia-w-rzymie/

#liganauki #antycznyrzym #imperiumromanum #wydarzenia #gruparatowaniapoziomu #historia #tegodnia #tegodniawrzymie #rzym #ciekawostki
Zdjęcie

Odrobina historii muzyki w wykonaniu pięknych dam

https://www.facebook.com/historiajakiejnieznacie/videos/701692559987394/

Łabędź ma robotę.

https://www.facebook.com/pokemyheart/videos/2265981520109457/

REFORMY CEZARA I MAPA WSPÓŁCZESNEJ EUROPY



Gajusz Juliusz Cezar wprowadził wiele reform, których skutki odczuwamy do dnia dzisiejszego. Wiele osób pomyśli w tym momencie o kalendarzu, ale nie mniej doniosła była decyzja o przyznaniu obywatelstwa mieszkańcom Galii Przedalpejskiej.
Niegdyś obywatelami republiki byli wyłącznie mieszkańcy Italii, do której zaliczano Lacjum, czy okolice Rzymu, Etrurie, Umbrie oraz z biegiem czasu Kampanię i Apulię. Sukcesywne podboje i wymiana handlowa doprowadziły do zromanizowania kolejnych podbijanych ludów. I tak na przykład północne regiony dzisiejszych Włoch oraz Francja i Belgia były nazywane zbiorczo Gallią. Od najdawniejszych czasów ziemie przed Alpami, czyli okolice od Mediolanu do Wenecji były nazywane Galią Przedalpejską (Gallia Cisalpina), a region południowej Francji nazywany był Galią Zaalpejską (Gallia Transalpina).
Rzymianie wywierali na region swój wpływ już w czasach II wojny punickiej. Zacieśnienie więzów nastąpiło, gdy w 121 r p.n.e. ziemie na zachód od Alp stały się rzymską prowincją znaną pod nazwą Gallia Transalpina, albo Provincia Nostra, skąd wzięła się nazwa Prowansja. Wcześniej konsul Sextius Calvus zniszczył galijskie oppidum i w 123 r.p.n.e. założył przy tamtejszych źródłach miasto Aquae Sextiae, czyli obecne Aix-en-Provence. Prokonsul Gnejusz Domicjusz Ahenobarbus po zwycięstwach odniesionych nad Arwernami i Allobrogami w 115 r p.n.e. rozpoczął budowę drogi Via Domitia, która w 118 połączyła Italię z Hiszpanią.
Pod koniec II wieku p.n.e. Gallia przeżyła najazd plemion o rodowodzie germańskim, Cymbrów i Teutonów. Rzymianie postanowili zmierzyć się z problemem. Początki były naznaczone klęskami i nieustającym pasmem porażek w latach 107, 106 i 105 p.n.e.. Kiedy pod Arausio, współczesnym Orange, Rzymianie stracili ostatecznie 80 tysięcy żołnierzy, mężem opatrzności uczyniono konsula Gajusza Mariusza. W obawie przed nadchodzącym wrogiem wybrano go na konsula po raz drugi, i to bez odczekania przepisowych 10 lat między kolejnym konsulatem. W 102 roku p.n.e. po bitwie pod Aquae Sextiae, za czwartego konsulatu, Mariusz obchodził swój triumf nad Teutonami.
Zromanizowani Gallowie nie zapomnieli przysługi i w czasie wojen galijskich sympatyzowali z Cezarem. Mieszkańcy Arelate (obecnie Arles) należeli do jego wiernych sprzymierzeńców na tyle, że w utworzył tam kolonię dla weteranów. W roku 27 p.n.e., gdy Oktawian August osiedlił w okolicy Nemausus weteranów po zwycięskiej kampanii egipskiej, miejsce także zyskało status kolonii. Stąd na pochodzących z tego okresu monetach znajdziemy napis COL NEM – Colonia Nemausus. Inne stanowisko głosi, że tak daleko od Rzymu mogli zostać osiedleni weterani, którzy walczyli przeciwko Oktawianowi, czyli po stronie Marka Antoniusza. W każdym razie wizerunek krokodyla i palmy, albo palmowego liścia upamiętniający podbój Egiptu po dziś widnieje w herbie Nîmes.
Miasto już wtedy było silnym ośrodkiem Galii Zaalpejskiej i liczyło 60 tysięcy mieszkańców. W 4 roku naszej ery Oktawian August wzniósł świątynię na cześć wnuków Lucjusza i Gajusza Cezara. Świątynia jest jedynym tego typu obiektem powstałym w czasach Imperium Rzymskiego, który zachował się w stanie niemalże nienaruszonym do naszych czasów. Za czasów Augusta wybudowano bramę na drodze do Arelate, wzniesiono także wieżę obronną, obecnie La Tour Magne, i otoczono miasto murami. To dla mieszkańców Nemausus wybudowano potężny akwedukt, który miał doprowadzać wodę z gór w okolicach Ucetii (Uzès), a którego spektakularne pozostałości podziwiamy dziś w Pont-du-Gard. Przypuszcza się, że amfiteatr został zbudowany ok roku 70 naszej ery, na fali wnoszenia takich samych w całym Imperium i jest siódmym z największych na świecie.
Region ten od czasów upadku Cesarstwa zachodniorzymskiego był związany z plemionami Franków i do dnia dzisiejszego jest częścią Francji.
Jeżeli chodzi o Gallię Przedalpiejską (Gallia Cisalpina), w czasach Cezara i wcześniej a dodatkowo region od Padu na północ do Alp, czyli od Mediolanu do Wenecji określano nazwą Gallia Transpadana. Ta część ze względów oczywistych była jeszcze silniej powiązana z Republiką, tamtędy przebiegały szlaki handlowe na północ. Kolonie rzymskie były tam tworzone na początku I r p.n.e.. W roku 89 p.n.e. region otrzymał ograniczone prawa latyńskie na mocy ustawy Lex Pompaia de Transpadanis, a kolonia w Comum została założona przez Pompejusza Strabo, ojca słynnego Gnejusza Pompejusza Wielkiego.
Jeszcze w roku 59 r p.n.e., gdy Cezar był konsulem, na mocy lex Vatinia , ustawy zaproponowanej przez trybuna Publiusza Vatiniusa utworzono kolonię Novum Comum dla 5000 żołnierzy, którzy mieli pomagać osadnikom walczyć z wrogimi plemionami. To tam zrekrutowany został Legion X (Legio X Equestris), jeden z najwierniejszych legionów Cezara. Cezar odwdzięczał się okolicznym mieszkańcom nadawaniem początkowo indywidualnych przywilejów. Gdy mianował jednego z zasłużonych sprzymierzeńców nadaniem mu obywatelstwa oraz tytułu senatora, co miało miejsce w roku 51 r p.n.e., konsul Marek Klaudiusz Marcellus dał wyraz temu, jak bardzo szanuje zdanie Cezara. Zdzielił rzemieniami jednego z nowych senatorów i wyrzucił go z senatu. Zaproponował także odebrane obywatelstwa innym komijczykom. Tu wspomnieć należy, że obywatela rzymskiego nie wolno było traktować biczem. Działanie Marcellusa potępił sam Cycero uważając to za akt bezprawia. W 49 roku p.n.e. pretor Lucjusz Roscius Fabatus nadał całej prowincji obywatelstwo w imieniu Cezara (Lex Roscia). Dość powiedzieć, że spotkało się to z oporem Senatu, i większą korzyść przyniosło Galii, niż Cezarowi. Cezar, jak wiadomo, przekroczył Rubikon, pokonał Pompejan. Region na południe od Alp od tamtej pory jest związany z Italią i po dziś dzień należy do Włoch.

https://www.imperiumromanum.edu.pl/ciekawostka/reformy-cezara-i-mapa-wspolczesnej-europy/

#rzym #antycznyrzym #imperiumromanum #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym #ciekawostki

------------------------------------------------------------------------------------
Podobają Ci się treści? Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!
https://www.imperiumromanum.edu.pl/dotacje/
Zdjęcie

Nowoczesne żagle i podwodne skrzydełka , hydropłaty.

https://www.facebook.com/garage.dubaron/videos/1488754431230872/

Natura


https://www.facebook.com/1606998906045944/videos/1679407235471777/

poniedziałek, 30 lipca 2018

Coś się dzieje na tym świecie, małpka na rowerze.

https://www.facebook.com/oryundyvardin.renatoaugustodivardin/videos/274309819998178/

Jakaś euforia ogarnęła Szwedów na widok naszych strażaków. :) Sytuacja z jednego z miast


https://www.facebook.com/IIwojnaswiatowawobiektywie/videos/1997506706935364/

Reklama z lat 30-tych.


Oto Robert Karaś.

Oto Robert Karaś. Niewielu z Was go kojarzy. I niestety raczej z TV się nie dowiecie o tym, że został mistrzem świata w triathlonie na potrójnym dystansie IM (11,4km pływanie, 540 km rower oraz 126,6 km bieg). Całość trasy pokonał łącznie w 30godz48 minut i 57 Sek.

MS #Chrobry wypłynął z ⚓ Port Gdynia w dziewiczy rejs do Ameryki Południowej

29 lipca 1939 roku Transatlantyk 🚢 MS #Chrobry wypłynął z  Port Gdynia w dziewiczy rejs do Ameryki Południowej🗺️. Wśród ponad 1000 pasażerów był Witold #Gombrowicz, który na zawsze opuszczał Polskę. 20 sierpnia 1939 około statek dopłynął do Buenos Aires🇦🇷️. Po kilku dniach statek wypłynął w drogę powrotną. Informacja o wybuchu wojny zastała Chrobrego na pełnym morzu️️. W tej sytuacji 2 września w porcie Recife w Brazylii 🇧🇷 rejs został przerwany. Chrobry obrał kurs na Southampton 🇬🇧, gdzie natychmiast został przebudowany na transportowiec. W kwietniu 1940 został wcielony do konwoju transportującego wojska brytyjskie do Norwegii 🇮🇸. 14 maja zbombardowany przez #Luftwaffe Płonący statek nie tonął przez wiele godzin, przetrzymał nawet wybuch przewożonej amunicji. W końcu został zatopiony (dobity) 15 maja przez torpedę zrzuconą z brytyjskiego samolotu

Jego bliski krewny Alberto Benegas Lynch w książce „Mój kuzyn Che” opisywał

 Jego bliski krewny Alberto Benegas Lynch w książce „Mój kuzyn Che” opisywał, jak młody Guevara czerpał perwersyjną przyjemność ze znęcania się nad zwierzętami. Gdy w połowie lat 50. znalazł się w Meksyku – gdzie przygotowywał się wraz z innymi Kubańczykami do przeprowadzenia puczu w swoim kraju – w ramach „treningu” z lubością podrzynał gardła psom. Dokonywał również makabrycznych eksperymentów na ciężarnych kotach, które łapał na ulicach Mexico City.
Trening się przydał, bo po przybyciu na Kubę, w górach Sierra Maestra, Guevara wziął udział w zamordowaniu co najmniej 22 ludzi. W większości byli to Bogu ducha winni chłopi oskarżeni o kolaborację z rządem Batisty. A więc nieszczęśnicy tacy jak Eutímio Guerra. „Piszę do ciebie te płomienne słowa z kubańskiej dżungli, gdzie walczę żądny krwi” – pisał do ówczesnej żony, z charakterystyczną dla siebie egzaltacją. Był początek 1957 r.
Che mordował nie tylko własnych ludzi, ale także jeńców wojennych. Znana jest historia schwytania w jednej z potyczek młodego żołnierza piechoty. Chłopak został właśnie powołany do wojska i był całkowicie zdezorientowany całą sytuacją. „Nie zrobiłem nikomu nic złego. Nikogo nie zabiłem. Moja mama jest wdową i jestem jej jedynym dzieckiem. Nie zabijaj mnie! ” – prosił Guevarę. „Dlaczego nie?” – odparł Che. I zaprowadził chłopca nad wykopany wcześniej grób... Sam Che pozbawiony leków na dającą mu się we znaki astmę, chory na czerwonkę został przywiązany przez swoich ludzi do muła. Był tak wyczerpany, że inaczej zwaliłby się z siodła. Przez długie godziny nie było z nimi kontaktu, wypróżniał się w spodnie. Wreszcie w nocy z 8 na 9 października 1967 r. wpadł w zasadzkę. Większość jego ludzi zginęła, on sam został ranny. „Nie strzelajcie! Jestem Che Guevara i jestem dla was więcej wart żywy niż martwy! ” – powiedział boliwijskim żołnierzom, podnosząc ręce do góry.
Pomylił się. Boliwijczycy wcale nie potrzebowali go żywego. Nie chcieli wytaczać mu procesu, który ciągnąłby się miesiącami i stałby się dla niego okazją do prowadzenia komunistycznej agitacji. Nie mieli również zamiaru wydawać go Amerykanom. Prezydent Boliwii René Barrientos kazał więc zastrzelić go na miejscu.
Młody sierżant Mario Terán wpakował w Che Guevarę dziewięć kul z amerykańskiego karabinu samopowtarzalnego M1 Garand kaliber 7,62 mm. Pięć pocisków trafiło w nogi, dwa w ramiona, jeden w klatkę piersiową i jeden w gardło. Che Guevara zginął na miejscu. Jego ręce zostały amputowane i wysłane do Buenos Aires w celu analizy odcisków palców. Resztę ciała pochowano na lotnisku w Vallegrande, skąd ekshumowano je dopiero w roku 1997.
Taki był marny koniec Ernesta Che Guevary. Człowieka, który przeszedł do historii jako „wielki marzyciel i bojownik o sprawiedliwość”, idol ogłupiałych nastolatków z Europy Zachodniej. A który w rzeczywistości był zwyrodniałym mordercą i sadystą.https://dorzeczy.pl/.../Che-Guevara-zbrodniarz-a-nie-idol...

Wykonał egzekucję na chłopie o imieniu Eutimio Guerra

Che popełnił wówczas jedną ze swoich pierwszych zbrodni. Wykonał egzekucję na chłopie o imieniu Eutimio Guerra, który informował władze o rewolucjonistach. Humanista, lekarz, strzelił wieśniakowi w głowę. Zabił z zimną krwią. „Strzeliłem mu w prawą skroń. Kula przeszyła mózg i wyszła lewą stroną czaszki” – opisał szczegółowo niczym znużony patomorfolog sądowy przygotowujący kolejny raport.
Sadyzm już wcześniej objawił się u Guevary. Szokujące zainteresowania młodego mężczyzny opisał jego krewny Alberto Benegas Lynch w książce „Mój kuzyn Che”. Wskazał, że późniejszy idol młodzieży czerpał perwersyjną wręcz przyjemność ze znęcania się nad zwierzętami. Gdy zbiegł do Meksyku, przygotowując się do rozpalania rewolucji w ramach „ćwiczeń”, podrzynał gardła psom, co sprawiało mu ogromną satysfakcję. Przeprowadzał również makabryczne „eksperymenty” na złapanych ciężarnych kotkach.

Polacy nie gęsi, swój język mają.

Polacy nie gęsi, swój język mają.

Vietnam.

Vietnam.

Lighthouses

Lighthouses 🚨
 

SENTENCJA ŁACIŃSKA NA DZIŚ



Obest plerumque iss, qui discere volunt, auctoritas eorum, qui docent
- Powaga tych, którzy uczą, staje się przeszkodą dla tych, którzy chcą się uczyć

TEGO DNIA W RZYMIE


Tego dnia, 101 p.n.e. legiony rzymskie, pod wodzą Gajusza Mariusza i Kwintusa Lutacjusza Katulusa, odniosły zwycięstwo nad germańskimi najeźdźcami (Cymbrami) w bitwie pod Vercellae w Galii Przedalpejskiej. Bitwa została stoczona około południa, wskutek burzy piaskowej walczono w nieładzie. Lepsze wyszkolenie, dyscyplina i organizacja sił rzymskich przesądziły o zwycięstwie. Można przyjąć, iż panujący wówczas ciężki skwar w pewien sposób dodatkowo pomógł Rzymianom, przywykłym – w przeciwieństwie do ludów północy – do wysokich temperatur. Ścigając resztki pobitych Cymbrów żołnierze Mariusza wkroczyli do ufortyfikowanego obozowiska barbarzyńców, podobnie jak po bitwie pod Aquae Sextiae germańskie kobiety masowo popełniały samobójstwa, mordując wcześniej swoje potomstwo. Straty armii rzymskiej były znikome (ok. 1000 zabitych). Cymbrów wedle różnych źródeł zginęło od 90 do 140 tysięcy. Około 60 tysięcy trafiło do rzymskiej niewoli. W Rzymie Mariusz odbył triumf. Jako zbawca republiki został okrzyknięty Trzecim Założycielem Rzymu.

Tomasz Stańko & Makoto Ozone - Fryderyk Chopin, Preludium e-moll Op.28 nr 4

Tomasz Stańko & Makoto Ozone - Fryderyk Chopin, Preludium e-moll Op.28 nr 4

EWA DEMARCZYK Groszki i róże (1970r)

https://www.facebook.com/tamtapolska/videos/709055765960565/

Donald Trump: walczmy wszyscy jak Polacy - o rodzinę, o wolność, o Ojczyznę i o Boga.

https://www.facebook.com/tvp.info/videos/10154812645816658/

Wzruszający, bardzo potrzebny spot.

https://www.facebook.com/PatriaeFidelis/videos/1604001259711948/Kolejny znakomity filmik, którego autorem jest znany z patriotycznej twórczości Stefan Tompson (koniecznie lajkujemy profil!). Tym razem Stefan opowiada o Powstaniu Warszawskim i o jego przyczynach. I tłumaczy jaki był cel i sens tego jednego z najtragiczniejszych wydarzeń w polskiej historii.
Wzruszający, bardzo potrzebny spot. Jest w języku angielskim z polskimi napisami więc śmiało możecie udostępniać dla swoich anglojęzycznych przyjaciół!