ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

czwartek, 31 grudnia 2020

Boże, przemów do mnie...

 Człowiek szepnął "Boże, przemów do mnie..."

i ptak zaśpiewał...
ale człowiek nie usłyszał go.
Człowiek krzyknął "Boże, przemów do mnie!..."
i grzmot przeciął niebiosa...
ale człowiek nie usłyszał.
Człowiek rozejrzał się wokół i powiedział
"Boże spraw, abym zobaczył Ciebie..."
i gwiazda zabłysła na niebie...
ale człowiek nie zauważył tego.
Wtedy człowiek wykrzyknął "Boże, pokaż mi cud..."
i narodziło się dziecko...
ale człowiek nie pojął tego.
Wtedy człowiek krzyknął w desperacji
"BOŻE, dotknij mnie i spraw abym poczuł Twoją obecność..."
i przyszedł Bóg, i dotknął człowieka...
...lecz człowiek odgonił motyla.
wiersz z opowiadania MOJE CAMINO Lucyny Szomburg
Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie stoją, niebo, na zewnątrz i przyroda

Czy jesteś młody, czy stary


- uśmiechaj się,
- zachowaj otwartość umysłu,
- miej nieustanną ciekawość świata i ludzi,
- dbaj o siebie i swoje zdrowie,
- pielęgnuj wartościowe relacje.
💁‍♀️💖 Niech zawsze towarzyszy Ci apetyt na życie pomimo wielu utrudnień i obostrzeń.
Obraz może zawierać: tekst „Jeśli zadajesz sobie pytanie, czy nie jesteś na coś za stary...pamiętaj, że już nigdy nie będziesz młodszy. Więc działaj.”

Kommodus

 #wydarzenie #historyczne

31.12.192 r. n.e.
W noc noworoczną został zamordowany cesarz Kommodus. Do spiskowców należeli jego pokojowy Eclectus i konkubina Marcja. Zabójstwo było końcem panowania dynastii Antoninów i początkiem wojny domowej w Imperium rzymskim.
Kommodus był rodzonym synem Marka Aureliusza. Stoicki cesarz miał więcej potomstwa, ale większość wyginęła z powodu nieznanej epidemii jaka przywędrowała ze wschodu wraz z cesarzem Werusem. Podobno chłopiec również cierpiał z powodu choroby, ale uleczył go sławny lekarz Galen (jego to dzieła będą czytane w średniowieczu przez adeptów sztuki Asklepiosa). Aureliuszowi więc został jedynie Kommodus. Nic dziwnego, że cesarz bardzo cenił i wielbił jedynego spadkobiercę. O latach młodzieńczych przyszłego cesarza starożytni przekazują trochę niejasny osąd. Najprawdopodobniej już wtedy Kommodus wykazywał się dużą okrutnością i bezwzględnością jak i po prostu chamstwem. Nikt jednak nie ośmielał się otworzyć oczy Aureliuszowi, ślepo zapatrzonego w swojego jedynego syna.
Marek Aureliusz nigdy nie starał się ukrywać, że to właśnie Kommodusa uczyni następcą. Obdarzył go bowiem trybunatem, a później konsulatem. Razem z synem wyjechał również na drugą kampanię przeciw Markomanom, aby utworzyć nowe prowincje: Markomancję i Sarmację. Jednak cesarz zmarł, kiedy jego plany był już tak blisko urzeczywistnienia. Kommodus jako nowy cesarz podejmuje (jak kiedyś Hadrian) decyzję, że porzuca plany ojca a podbite ziemie zwraca barbarzyńskim plemionom. Dlaczego tak uczynił? Chciał bowiem jak najszybciej wrócić do Rzymu, a aby kampanie doprowadzić do końca trzeba było co najmniej roku walk w dzikich, barbarzyńskich puszczach. Niektórzy, usprawiedliwiając Kommodusa, twierdzili, że to z powodu pieniędzy, które trzeba by poświęcić na dalszą walkę. Ale jeżeli Aureliusz wydał już zawrotną sumę na dwu letnią kampanię, to właśnie przerywanie jej jest wyrzuceniem pieniędzy w błoto ! Decyzja nowego cesarza była jednak niezachwiana. Historia dała Rzymowi już drugą szansę zromanizowania barbarzyńców (wcześniej była klęska Warusa), z której imperium nie skorzystało. Wg przysłowia niewykorzystane szanse się mszczą i tak było w przypadku wiecznego miasta.
Kommodus powróciwszy do Rzymu zajął się (jak niegdyś Neron) tylko sprawami reprezentacyjnymi państwa, faktycznie rządzili jego doradcy. Sam cesarz poświęcał się jedynie ucztom, pałacowym orgiom seksualnym, igrzyskom i wyścigom rydwanów (dokładnie jak wiek wcześniej Neron). Był tak zepsuty, że kiedyś przed publicznością całując swojego sługę, jawnie przyznał się do pederastii ! Jak widać dla cesarza płeć nie grała roli w jego erotycznych wybrykach.
W końcu zawiązał się spisek na życie cesarza. Była w niego wplątana również siostra głowy państwa, a wdowa po Werusie, Lucylla. Jednak z powodu opieszałości zamachowca, Kommodus uratował życie.
Od tego czasu lubieżny cesarz stał się strasznie podejrzliwy i rozpoczął falę zabójstw, wymuszonych samobójstw i konfiskat majątków (taka sama sytuacja miała miejsce za panowania Kaliguli). Nikt nie był bezpieczny. Mimo wszystko cesarz odsunął się od sprawowania władzy, a imperium kierował prefekt pretorianów Perenis. Jak niegdyś Sejan za rządów Tyberiusza i również jak Sejan został zgładzony przez cesarza, gdy ten odkrył niebezpieczne aspiracje swojego prefekta.
Na szczęście dla imperium na granicy nie było większych zamieszek. Ciekawe co by się stało gdyby wojnę wywołała np. Partia?
W końcu cesarz, który żyje w zupełnym zepsuciu musi popaść w obłęd. Jak kiedyś Kaligula uważał się za bogów, tak teraz Kommodus postanowił, że będzie Herkulesem.
Arystokracja nie mogła ciągle patrzeć na wyczyny szaleńca (który, jak wcześniej wykazałem miał najgorsze paralelne rządów Tyberiusza, Kaliguli, Nerona) i zawiązała spisek. Tym razem się powiódł. Najlepsza dynastia w dziejach Rzymu, dynastia Antoninów, kończy swoje istnienie na lubieżnym, krwawym szaleńcu. Czyż to nie zaskakujące ?
Obraz może zawierać: 1 osoba

ladne

https://fb.watch/2JUZImI-sr/ 

Perła w koronie

 #wydarzenie #historyczne

31.12.1600 r.
Królowa Elżbieta I Tudor powołała Kompanię Wschodnioindyjską.
Wydaje wam się, że dzisiejsze transnarodowe korporacje są zbyt potężne? To co powiecie o prywatnej firmie, która posiadała ogromną armię, prawo wypowiadania wojny i zawierania pokoju, a w szczytowym momencie kontrolowała około połowy światowego handlu? Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska była najpotężniejszą korporacją w dziejach, a do upadku przywiódł ją bunt pracowników.
W szczytowym okresie rozwoju Imperium Brytyjskiego, Indie były nazywane perłą w jego koronie. Kolonizację tego subkontynentu zaczęło nie państwo, a prywatna spółka londyńskich kupców.
Kompanii Wschodnioindyjskich pojawiło się w historii kilka, w różnych krajach. Ten sposób organizacji handlu zamorskiego był typowy dla XVI i XVII w. W tym artykule piszę o najsłynniejszej i najpotężniejszej z nich – Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej i to ją będę miał na myśli pisząc „Kompania”.
Skromne początki:
Pod koniec XVI w. trudno było oczekiwać, że Wielka Brytania zdominuje świat. Kraj pod rządami Elżbiety I dopiero wchodził do pierwszej ligi europejskiej polityki. Zamorskie wyprawy i handel były domeną głównie dwóch państw z Półwyspu Iberyjskiego – Hiszpanii i Portugalii. Hiszpanie działali głównie na Atlantyku i w Ameryce, z kolei Portugalczycy w Brazylii, Afryce i Azji. Hiszpanie zakładali na zdobytych terenach swoją administrację i podporządkowywali ją Madrytowi, natomiast Portugalia budowała system faktorii handlowych i zadowalała się ogromnymi zyskami z handlu z Indiami.
Tę równowagę naruszyli Anglicy. W 1588 r. rozbili hiszpańską Wielką Armadę (przy wydatnej pomocy słynnej brytyjskiej pogody) i położyli kres hiszpańskiej dominacji na morzach. Pod koniec stulecia zaczęli coraz śmielej wypuszczać się na dalsze wody. Próbowali znaleźć północną drogę do Indii (zatrzymała ich Arktyka), poszerzali wpływy na Bałtyku i zaczęli pływać do Indii, wokół Przylądka Dobrej Nadziei.
W tamtych czasach handel oceaniczny był ryzykownym biznesem. Piraci, sztormy i trudy kilkuletnich wypraw sprawiały, że były to głównie prywatne przedsięwzięcia. Kupcy łączyli się w doraźne spółki, kupowali statek, wynajmowali załogę, a po szczęśliwym powrocie statku dzieli się gigantycznym profitem i rozwiązywali spółkę. Często jednak statek nie wracał, a wówczas udziałowcy niejednokrotnie plajtowali z powodu zaciągniętych na wyprawę długów.
31 grudnia 1600 r., królowa przyznała monopol na cały handel między Przylądkiem Dobrej Nadziei a Cieśniną Magellana nowej spółce akcyjnej, której udziałowcami stali się londyńscy kupcy i arystokraci. Tak narodziła się Kompania Wschodnioindyjska.
Początki były trudne. Brakowało doświadczenia, a ogromną konkurencję w regionie Indii i Azji Południowo-Wschodniej stanowili Portugalczycy i Holendrzy. Na domiar złego, ustawicznie potrzebujący pieniędzy król Jakub I naruszał monopol Kompanii, nadając przywileje handlu z Indiami innym spółkom kupieckim, za co naturalnie pobierał odpowiednie opłaty. Dopiero w połowie XVII w., Kompania uzyskała faktyczny monopol na brytyjski handel w Azji.
Początkowo Kompania działała tradycyjnymi metodami, czyli wysyłała wyprawy kupieckie. Jednak po kilku latach zaczęła zakładać faktorie handlowe, które szybko przekształciły się w miasta. Wiele ogromnych miast w dzisiejszej Azji, takich jak Kalkuta, Bombaj czy Singapur zaczynały jako jej posterunki handlowe. Do ich ochrony zatrudniano miejscowych, którzy stali się zalążkiem późniejszej armii Kompanii.
Agenci Kompanii zaczęli zapuszczać się również do Chin oraz Japonii, choć w Kraju Kwitnącej Wiśni nie udało im się zbudować trwałych relacji handlowych.
Budowa potęgi:
W 1612 r. okręty Kompanii starły się z Portugalczykami w bitwie pod Suvali. „Bitwa” to dużo powiedziane. Z obu stron walczyły po cztery jednostki. Wrogowie ostrzelali się z dział, Portugalczycy podjęli nieudaną próbę abordażu i utracili jeden okręt, po czym się wycofali. Ta bitwa miała jednak ogromny wpływ na postawę lokalnej ludności. Władca państwa Wielkich Mogołów, rozciągającego się w dzisiejszych północnych Indiach i Pakistanie, uznał, że lepiej trzymać z Brytyjczykami i nadał im ogromne przywileje handlowe. To złamało portugalską siłę w Indiach.
Ocean Indyjski stał się polem intensywnej rywalizacji Kompanii i jej holenderskiej odpowiedniczki, co stało się źródłem licznych wojen brytyjsko-holenderskich w XVII i XVIII stuleciu.
Rosnąca w siłę Kompania miała naturalnie wielu wrogów. Nałożyły się na to niejasne powiązania między państwem a kapitałem prywatnym. Kompania zatrudniała profesjonalnych lobbystów, którzy pilnowali jej interesów w Parlamencie, a liczni członkowie Parlamentu posiadali jej akcje, którymi handlowano w publicznym, giełdowym obrocie. Do tego Kompania pozyskała intratne zlecenia na dostawy saletry (kluczowego składnika prochu strzelniczego) dla brytyjskiej marynarki, co wzmocniło jej wpływy w wojsku.
W pierwszej połowie XVIII w., korona próbowała przejąć kontrolę nad korporacją. Najpierw założono konkurencyjną firmę z udziałem państwa, ale bogaci właściciele Kompanii wykupili znaczącą część udziałów i doprowadzili do połączenia dwóch firm.
W 1756 r. wybuchła wojna siedmioletnia. Konflikt był pierwszą wojną o prawdziwie światowym zasięgu. Wzięła w nim udział większość ówczesnych potęg: po jednej stronie Brytyjczycy, Prusacy i Portugalczycy, po drugiej Austriacy, Rosjanie, Francuzi, Hiszpanie i Saksończycy. Walki toczyły się w Europie, Azji i Ameryce.
Wielka Brytania potrzebowała wsparcia militarnego i finansowego Kompanii, więc strony doszły do porozumienia. Kompania została poddana kontroli państwa. W ustawie o Kompanii Wschodnioindyjskiej z 1773 r. ustalono ostatecznie, że Kompanią kieruje rada pięciu osób, z których trzy nominuje Parlament, dwie zaś akcjonariusze firmy. W zamian Kompania otrzymała monopol na handel z Indiami i Chinami, potwierdzono jej prawa do nabytków terytorialnych w Indiach (choć były to nabytki „na rzecz korony”) oraz dano prawo wypowiadania wojny i zawierania pokoju.
Wojska Kompanii pokonały w Indiach Francuzów i ich hinduskich sojuszników w bitwie pod Palasi, w 1756 r. W efekcie władca Bengalu przyznał Kompanii prawo ściągania podatków w jego państwie, ustanawiając ją de facto władcą tych terenów.
Kompania, władca Indii:
Kompania nie zamierzała poprzestawać na Bengalu. Korzystając z politycznych podziałów i rywalizacji między państwami indyjskimi, podporządkowywała sobie kolejne obszary. Urzędnicy pozostawiali miejscową arystokrację, która wciąż rządziła swoimi terenami, ale teraz z nadania Kompanii, która czerpała z tego kolosalne zyski.
W połowie XIX w., pod władzą korporacji znalazły się niemal całe dzisiejsze Indie i Pakistan oraz fragmenty dzisiejszych: Bangladeszu, Mjanmy (Birmy), Indonezji i Nepalu.
Kompania rządziła Indiami przez 100 lat (1757–1858). Stworzyła potężną, sprawną administrację, a jej interesy zabezpieczały trzy armie, liczące sobie w połowie XIX w. 250 tys. żołnierzy, czyli więcej, niż armia brytyjska. Niemal wszyscy wyżsi urzędnicy i oficerowie byli Brytyjczykami, a rządy Kompanii były okrutne. Podczas Wielkiego Głodu Bengalu, w 1770 r., zmarło ok. 10 mln osób, co stanowiło blisko 1/3 ludności tych terenów. Przyczyniła się do tego również polityka korporacji, która brutalnie ściągała podatki od zubożałej gwałtownie ludności, by powetować sobie spadek zysków.
Pod wpływem Kompanii, Parlament przeforsował zwolnienie indyjskiej herbaty z ceł, co miało zmniejszyć straty. Oburzeni koloniści amerykańscy wyrzucili ją ze statków w porcie w Bostonie, co stało się zarzewiem amerykańskiej Wojny o Niepodległość.
Kompania nawiązała również stosunki handlowe z największą ówczesną gospodarką świata – Chinami. Problem polegał na tym, że niewiele mieli Chińczykom do zaoferowania za ich jedwab, herbatę i porcelanę. Wpadli więc na pomysł, delikatnie mówiąc, wątpliwy moralnie. Zaczęli eksportować do Chin produkowane w Indiach opium. Oczywiście władcy Chin usiłowali zablokować handel, ale usankcjonowany przez Kompanię przemyt przybrał kolosalne rozmiary.
Chińczycy, przerażeni postępującym w społeczeństwie nałogiem, skonfiskowali w 1839 r. opium bez odszkodowania, zabronili brytyjskim kupcom handlu i uwięzili ich w swoich kwaterach. Kompania znów ruszyła na wojnę, która przeszła do historii jako pierwsza wojna opiumowa. Chiny przegrały, musiały się otworzyć na handel narkotykiem, a Hongkong przeszedł pod władzę Brytyjczyków. W 1856 r. wybuchła druga wojna opiumowa, która podporządkowała Chiny zachodnim mocarstwom na niemal sto lat.
Zmierzch i upadek Kompanii:
Krytyka brutalnej polityki Kompanii w metropolii i problemy finansowe korporacji powodowały stopniowe ograniczanie jej roli. Kolejne ustawy Parlamentu coraz mocniej podporządkowywały Kompanię władzy państwa.
W 1813 r. zlikwidowano monopol na handel z Indiami, za wyjątkiem handlu herbatą. W 1833 r. Kompania ostatecznie straciła wszystkie brytyjskie monopole w Indiach i Chinach. Musiała się też zgodzić na zwiększenie roli Hindusów w administracji i armii. W 1835 r. Parlament przeznaczył część zysków Kompanii na rozwój edukacji i literatury w Indiach. W 1853 r. stanowiska urzędnicze w korporacji zaczęły podlegać otwartym konkursom, co zlikwidowało możliwość rozdawania pożądanych synekur przez dyrektorów Kompanii, ograniczając ich wpływy.
Ostateczny cios Kompanii Wschodnioindyjskiej zadało Powstanie Sipajów. Sipajami nazywano Hindusów służących w armii Kompanii. W 1857 r. wywołali oni potężny bunt.
Źródłem powstania były nadużycia, których urzędnicy Kompanii dopuszczali się na rodzimej ludności. Bezpośrednią iskrą, która wywołała wybuch, stała się sprawa tłuszczu zwierzęcego w nabojach, którymi posługiwali się żołnierze. W ówczesnej technologii strzelec, by naładować karabin, musiał odgryźć papierowe zamknięcie naboju. Żeby zapobiec zawilgoceniu prochu, papier nasączano tłuszczem zwierzęcym. To stanowiło problem tak dla muzułmanów (tłuszcz nieczystych świń), jak dla hinduistów (tłuszcz świętych krów). Kompania, zamiast wycofać się z niepopularnej decyzji, jeszcze zaogniła sytuację.
Powstanie Sipajów zrujnowało północne Indie, ale niemal doprowadziło do zakończenia brytyjskich rządów w Indiach. Ostatecznie nie wszyscy Hindusi i nie wszyscy sipajowie poparli wystąpienie, co dało czas Brytyjczykom na ściągnięcie posiłków z Europy i stłumienie rebelii. Jednak Kompania została ostatecznie skompromitowana. W 1858 r. Wielka Brytania oficjalnie przejęła urzędników i armie Kompanii, podporządkowując Indie bezpośrednio rządowi.
Kompania przetrwała w szczątkowej formie do 1874 r., gdy została oficjalnie rozwiązana.
Dziedzictwo Kompanii Wschodnioindyjskiej:
Kompania zapisała wiele najgorszych kart w historii europejskiego kolonializmu, jednak nie sposób nie dostrzec jej wpływu na rozwój międzynarodowego biznesu na świecie.
Kompania była jedną z pierwszych spółek akcyjnych w naszym rozumieniu tego terminu. Akcjami handlowano w sformalizowany sposób, co dało zaczątek dzisiejszym giełdom papierów wartościowych. Akcjonariusze odpowiadali tylko do wysokości udziałów, co stanowi dziś jeden z fundamentów korporacji. Jej agenci przecierali szlaki na styku biznesu i polityki i byli jednymi z pierwszych profesjonalnych lobbystów.
Z ramienia Kompanii dokonano wielu odkryć geograficznych, a największe miasta dzisiejszych Indii zostały założone przez jej agentów. Motywacją korporacji był wyłącznie zysk, jednak to właśnie jej polityka w dużej mierze ukształtowała dzisiejszą Azję Południowo-Wschodnią. Od połowy XVII do połowy XIX wieku była najważniejszym graczem politycznym w regionie. Mówiąc językiem dzisiejszej geopolityki – regionalnym mocarstwem.
Tak więc kiedy będziecie narzekać na rozpasanie jakichś korporacji, pamiętajcie, że mogło być gorzej. Google nie ma własnej armii i nie prowadzi wojen. Przynajmniej oficjalnie.
Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Mam nadzieję, że szybko wrócimy do normalności

 Czas na krótkie podsumowanie roku 2020. To był ciężki rok dla nasz wszystkich. W tym roku mieliśmy wydać album Historia Polskiej Informatyki 1948-1993, niestety nie było to możliwe, ponieważ sytuacja pandemiczna wpłynęła na szereg decyzji, które spowodowały, że firmy, które miały wziąć udział w tym projekcie po prostu się wycofały. Mieliśmy nadzieję, że zbiórki indywidualne zdołają sfinansować przedsięwzięcie. Do chwili obecnej (przez ponad rok czasu) udało nam się zebrać dokładnie 34658 PLN z 75000PLN za co jestem Wam ogromnie wdzięczny. Jesteśmy prawie w połowie drogi... a połowa to już więcej niż nic

🙂 Jestem pełen optymizmu, że w nadchodzącym roku 2021 uda nam się pozyskać brakujące finansowanie i pod koniec listopada 2021 wydrukować album, tak żeby do 23 grudnia 2021 dotarł do wszystkich wspierających. Przypomnę, że album nie będzie sprzedawany, jest to przedsięwzięcie niekomercyjne. Wspierający pomagają pokryć koszt wydruku i zakup praw do części zdjęć. Całość prac przygotowawczych, przygotowanie do druku, obrobienie i retusz zdjeć, zrobienie zdjęć eksponatów muzealnych jest finansowane z prywatnych środków właściciela kolekcji Polskie Komputery oraz założycieli Muzeum Historii Komputerów i Informatyki w Katowicach. Także czeka nas jeszcze sporo pracy i tej nad albumem i tej w poszukiwaniu finansowania. Liczę na Waszą cierpliwość i zrozumienie, a także zapewniam Was, że te pieniądze, które zostały lub zostaną wpłacone na wsparcie, wrócą do Was w postaci albumu. To tyle, jeżeli chodzi o sam album.
W kolekcji Polskie Komputery pojawiło się kilka ciekawych sprzętów, które będę Wam sukcesywnie prezentował w nadchodzącym roku. Strzałem tego roku była MERA 400, ale pojawiły się także mniejsze sprzęty jak MERA KFAP MTX-50, nowe nigdy nieużywane MERITUM, drukarka D-100M, klawiatury MERA, komputer PC produkowany w zakładach MERA ERA, sporo dokumentacji do sprzętu . Nad pozyskaniem kilku sprzętów cały czas pracuję.
Chciałbym w przyszłym roku uruchomić też kanał na YT i w miarę regularnie nagrywać dla Was filmy o historii polskiej informatyki, jak również pokazujące sprzęty z mojej kolekcji. Czas i finanse pokażą, na ile to będzie realne. Przygotowanie takich filmów, które będą profesjonalne też kosztuje i dużo lepiej ogląda się takie produkcje, niż takie kręcone amatorsko telefonem komórkowym. Dlatego też, do tej pory na kanał wrzucałem tylko historyczne fragmenty filmów. Niestety cała działalność Polskie Komputery finansowana jest ze środków prywatnych i nie jestem przez nikogo dotowany.
W nadchodzącym roku będzie też okazja do świętowania 5 rocznicy powstania kolekcji. Będzie to dokładnie 1 kwietnia 2021. Minie 5 lat, które poświęciłem na zgłębianie historii polskiej informatyki. Zapyta ktoś... komu to potrzebne? Jak widać 7500 lubiących tę stronę uważa, że jednak warto dbać o historię.
Dziękuję wszystkim za polubienia, udostępnienia, komentarze. Chciałbym życzyć wszystkim w nadchodzącym roku 2021 przede wszystkim zdrowia. Mam nadzieję, że szybko wrócimy do normalności i uda nam się zrealizować to co sobie na ten rok założyliśmy. Najlepszego!
Obraz może zawierać: 1 osoba, gra na instrumencie muzycznym

W przypadku koronacji musiałby ten urząd zwolnić

 #wydarzenie #Historyczne

31.12.1676 r.
W wawelskiej katedrze tuż przed koronacją na króla Polski Jana III Sobieskiego odbył się pogrzeb dwóch poprzednich władców - Jana Kazimierza Wazy i Michała Korybuta Wiśniowieckiego.
Jan Kazimierz po abdykacji w 1668 r. ostatnie lata spędził w paryskim opactwie Saint-Germain-des-Prés, gdzie zmarł 16 grudnia 1672 r. Wiśniowiecki zmarł 10 listopada 1673 r., w przeddzień bitwy pod Chocimiem, w której Sobieski pokonał Turków. Zgodnie z tradycją koronację nowego władcy poprzedzał pochówek poprzedników. Sobieski czekał z tym dwa lata, ponieważ podczas wojny z Turcją chciał nadal być hetmanem wielkim, a w przypadku koronacji musiałby ten urząd zwolnić.