Polski żaglowiec zniknął za horyzontem na niemal rok. Gdy ponownie wpłynął do Gdyni, miał za sobą pierwszy rejs polskiego statku dookoła świata.
3 września 1935 roku ⛵
„Dar Pomorza” był statkiem szkolnym Państwowej Szkoły Morskiej. Na jego pokładzie przyszli oficerowie marynarki handlowej zdobywali doświadczenie, którego nie można było uzyskać wyłącznie podczas zajęć w salach wykładowych.
W 1934 roku podjęto decyzję o wysłaniu fregaty w najdłuższą podróż w jej dotychczasowej historii. Dowództwo objął kapitan Konstanty Maciejewicz.
Szesnastego września żaglowiec opuścił Gdynię. Na pokładzie znajdowali się członkowie stałej załogi oraz uczniowie Szkoły Morskiej, dla których rejs miał być wielomiesięcznym sprawdzianem wiedzy, dyscypliny i wytrzymałości.
„Dar Pomorza” popłynął przez Atlantyk w stronę Karaibów i Kanału Panamskiego. Następnie znalazł się na Pacyfiku, odwiedzając między innymi Hawaje, Japonię, Chiny i wyspy Azji Południowo-Wschodniej.
Załoga musiała mierzyć się z długimi odcinkami na otwartym morzu, zmienną pogodą oraz codzienną obsługą rozbudowanego takielunku. Uczniowie pełnili wachty, pracowali przy żaglach i poznawali zasady nawigacji w najróżniejszych warunkach.
Po przebyciu Oceanu Indyjskiego fregata opłynęła południową Afrykę i skierowała się z powrotem ku Europie.
Podróż miała znaczenie nie tylko szkoleniowe. W portach odwiedzanych przez statek biało-czerwona bandera przypominała o państwie, które zaledwie kilkanaście lat wcześniej odzyskało niepodległość i dopiero budowało własną pozycję na morzu.
Trzeciego września „Dar Pomorza” wpłynął do Gdyni. Na nabrzeżu czekały tysiące mieszkańców, przedstawiciele władz, rodziny marynarzy i uczniowie szkoły.
Żaglowiec powrócił po 352 dniach od wypłynięcia. W czasie podróży pokonał 38 746 mil morskich i odwiedził 23 porty.
Był to pierwszy rejs polskiego statku dookoła świata. Dla rozwijającej się Gdyni i młodej polskiej floty powrót białej fregaty stał się symbolem ambicji, które sięgały daleko poza Bałtyk.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz