ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

piątek, 17 lipca 2026

Ukrainiec Serhij Kraczuk ostrzegł

17 lipca 1943 roku w zamieszkiwanej przez kilkanaście rodzin wsi Cechów w gminie Brany w województwie wołyńskim przyjaźnie nastawiony do Polaków Ukrainiec Serhij Kraczuk ostrzegł o mającym nastąpić w nocy napadzie bandytów UPA. Dzięki niemu Polacy ukryli się w lesie i zbożu, a następnie uciekli do pobliskiego Horochowa. Bandyci spalili wszystkie polskie gospodarstwa, ale w czasie ataku nikt nie zginął.

WIDZISZ EFEKT MOJEJ PRACY!
WESPRZYJ MNIE KWOTĄ 5 ZŁ NA
https://suppi.pl/https-wwwfacebookcom-historiapolskidzienpodniu
DOCHÓD PRZEZNACZAM NA LECZENIE MOJEGO SERCA.

Wpłat można też dokonywać na numer konta 
42 1940 1076 5881 9071 0000 0000

BLIK NA NUMER 667 111 748 

ADMINISTRACJA NIE ODPOWIADA ZA TREŚĆ KOMENTARZY.

„Upadek Ikara"

 - 16 lipca 1975 roku o godz. 15:56 na rozkaz komunistycznego zbrodniarza Wojciecha Jaruzelskiego zestrzelono samolot An-2 pilotowany przez Dionizego Bielańskiego. 
Pilot aeroklubu, były żołnierz LWP, instruktor lotniczy urodzony w 1939 roku na Wołyniu, próbował przedostać się z komunistycznej Polski na teren Austrii. Zabrakło 8 km...
Czechosłowackie prawo nie pozwalało zestrzelić cywilnej maszyny, jednakże na rozkaz przełożonych, w okolicach zachodniosłowackiej miejscowości Kuty (niedaleko Brna) serią z karabinu maszynowego z samolotu L-29 Delfin czeski pilot kpt. Vlastimil Navrátil zestrzelił polski cywilny samolot. Pilot Dionizy Bielański zginął.
Decyzję zestrzelenia polskiego samolotu w 1975 roku nad Czechosłowacją wydał ówczesny szef MON zbrodniarz komunistyczny Wojciech Jaruzelski, do dzisiaj nie zdegradowany morderca. Zgodnie z ustaleniami Układu Warszawskiego Czesi nie mieli prawa zestrzelenia polskiego samolotu, nad swoim terytorium, bez wyraźnej zgody a właściwie rozkazu polskiego szefa MON. Po sprawdzeniu informacji SB, że pilot leci sam, bez rodziny na pokładzie i zmierza w kierunku Austrii zapadła decyzja o zabiciu pilota.
IPN w 2013 r. wszczął śledztwo a następnie wydał postanowienie o przedstawieniu generałowi zarzutu popełnienia zbrodni komunistycznej. Jaruzelski uniknął kary (jak większość jego kompanów) a nawet spotkał go splendor - po śmierci został pochowany na Powązkach Wojskowych, nekropolii dla zasłużonych Ojczyźnie 🇵🇱 ....
O historii mordu dokonanego na pilocie Dionizym Bielańskim opowiada film pt. „Upadek Ikara".
Cześć Jego Pamięci!

środa, 15 lipca 2026

Kruszwica, Kolegiata

Noc 14 lipca 1946 roku w Wołkowyi była ciemna.

 Wartownicy wytężali wzrok, by nie przegapić żadnego zagrożenia. Cała miejscowość była pogrążona w ciemnościach. Wieś nie przypominała jednak spokojnej turystycznej miejscowości utulonej w spokojnym śnie. Wokół czaiło się zagrożenie, którego wartownicy wypatrywali. Tym, razem się nie mylili ...
Lato 1946 roku w Bieszczadach to nie był okres spokojnego turystycznego wypoczynku. Zwiedzający dzisiaj te okolice musieliby być zdumieni, gdyby wiedzieli, że niedźwiedzie i wilki nie były wtedy jedynym zagrożeniem dla ludzi. Po bieszczadzkich lasach grasowały sotnie UPA, wielokrotnie groźniejsze od dzikich zwierząt.  Wojska Ochrony Pogranicza, dopiero co zorganizowane, stanęły przed  ciężkim, wręcz niewykonalnym, w tamtych warunkach zadaniem. Działając rozrzuconymi wzdłuż nowej linii granicy państwowej strażnicami miały spacyfikować działania UPA w strefie przygranicznej i uszczelnić granicę, by z ZSRS nie  docierały na teren Polski nowe sotnie ukraińskich nacjonalistów. Ba... łatwo powiedzieć. Strażnice liczyły około 30 żołnierzy WOP, a sotnie zwykle po około 100 - 150 strzelców UPA. Na początku 1946 roku władze utraciły kontakt z kilkoma gminami leżącymi na terenie Bieszczad. Polska administracja została tam zlikwidowana przez UPA. Banderowcom wtedy zaczęły przeszkadzać strażnice WOP, które się ostały na tych terenach. W związku z tym UPA zaczęła przeprowadzać ataki na te posterunki. Okazało się, że tak małe jednostki nie są w stanie się obronić. Taka sytuacja dotyczyła 36 Komendy WOP. Z racji tego, że poszczególne strażnice nie mogły się otrzymać w terenie, wycofano je do siedziby Komendy w Wołkowyi. Łącznie zabrało się tam 200 żołnierzy, uzbrojonych w 2 moździerze, cekaemy, erkaemy, pistolety automatyczne i broń ręczną.
Sama Wołkowyja była atakowane przez UPA kilkukrotnie. Doszło do tego, że miejscowość opuściła polska administracja i "rządziła" tutaj UPA. Dopiero pojawienie się w maju 1946 roku żołnierzy 36 Komendy WOP nieco uspokoiło sytuację. Jednak nadal była ona napięta i Wołkowyja stanowiła cierń w "upowskiej republiki". UPA szukała okazji do zniszczenie garnizonu i samej Wołkowyi.
Dlatego w noc z 14 na 15 lipca 1946 roku, mimo siły jaką reprezentował garnizon Wołkowyi, na miejscowość uderzyła  sotnia "Bira" Wasyla Szyszkanynecia. WOP ufortyfikował wieś, a sztab komendy znajdował się w środku wsi. Walki były zażarte i uporczywe. Upowcy mimo polskich umocnień nie zamierzali łatwo rezygnować. Niejako "przy okazji" po opanowaniu części wsi przez UPA, dokonano mordów na ludności cywilnej. Zginęło 15 osób, w tym dwoje dzieci.  Z żołnierzami upowcom poszło gorzej i nie zdobyli oni polskich umocnień. Mimo to ponawiali oni ataki przez kilka godzin. Ostatecznie o godzinie 4:30 15 lipca 1946 roku odstąpili od Wołkowyi. Była to jedna z najcięższych walk jakie stoczył WOP z oddziałami UPA.
Źródło fotografii NAC/Domena Publiczna

Kruszwica

https://youtu.be/uaBioc8UBJo?is=wEmT-wLC3LzBeEji

poniedziałek, 13 lipca 2026

13 VII 1943 r. zgładzeniem przez Niemców 424 Żydów zakończyła się "Afera Hotelu Polskiego" czyli kooperacja "Gestapo" i żydowskich szmalcowników

 

prof. Barbara Engelking : "Dla Żydów, którzy próbowali się ratować, zagrożeniem byli w pierwszym rzędzie Polacy-katolicy, nie Niemcy" 13 VII 1943 r. zgładzeniem przez Niemców 424 Żydów zakończyła się "Afera Hotelu Polskiego" czyli kooperacja "Gestapo" i żydowskich szmalcowników Lolka Skosowskiego i Adama Żurawina. #NiemieckieZbrodnie