Eduard Dreher – sędzia, który zalegalizował banalność zła
(#NiemcyNieukarani #Bundesrepublik #HannahArendt #BanalnośćZła)
Eduard Dreher.
W czasie wojny - sędzia sądu specjalnego w Innsbrucku.
W latach 1942–1944 wydawał lub wnioskował o wyroki śmierci za drobne przewinienia: kradzież chleba, roweru, kartek odzieżowych.
W jego sprawach zapadły wyroki śmierci wobec Antona Rathgebera i Leimbergera (Leimgrubera); w innych, wobec Josefa Knoflacha i Karoliny Hauser, domagał się egzekucji.
Po wojnie nie został nawet objęty postępowaniem denazyfikacyjnym.
W 1951 roku przyjęto go do Federalnego Ministerstwa Sprawiedliwości RFN.
Od 1953 roku kierował departamentem prawa karnego – w ministerstwie, w którym, jak później ujawniono, trzy czwarte wyższych urzędników stanowili dawni członkowie NSDAP lub SS.
Mechanizm „prawnego oczyszczenia”
W 1968 roku Dreher współtworzył nowelizację kodeksu karnego RFN – Einführungsgesetz zum Strafgesetzbuch (EGStGB).
Dodał do niej pozornie techniczny przepis:
„Jeśli czyn kwalifikuje się jako współudział w zabójstwie, stosuje się przedawnienie właściwe dla tego czynu.”
Ten jeden zapis przekształcił tysiące niemieckich zbrodni wojennych w czyny pospolite, objęte przedawnieniem.
Bo według przyjętej przez Drehra interpretacji tylko ten, kto zabijał z osobistej nienawiści, mógł być uznany za mordercę.
Ci, którzy wykonywali rozkazy — urzędnicy, sędziowie, lekarze, oficerowie — byli pomocnikami (Beihilfe zum Totschlag).
A pomocnictwo w prawie RFN ulegało przedawnieniu po 15 latach.
Jak to działało
Za punkt wyjścia przedawnienia przyjęto rok 1950.
Piętnaście lat później – w 1965 – upłynął termin ścigania większości zbrodni popełnionych przez Niemców w czasie wojny.
Reforma z 1968 roku tylko potwierdziła i utrwaliła ten stan prawny, zamykając możliwość prowadzenia dalszych postępowań.
W rezultacie tysiące śledztw umorzono.
Nie z powodu braku dowodów, lecz dlatego, że prawo państwowe stało się narzędziem samooczyszczania zbrodniarzy.
Nie polityczna amnestia, lecz urzędowy mechanizm wybielenia – precyzyjnie zaprojektowany przez prawników, którzy wcześniej służyli III Rzeszy.
Ciągłość kadrowa
Dreher należał do grupy prawników, którzy płynnie przeszli z ministerstw Hitlera do ministerstw Adenauera.
Zajmował to samo biuro w Bonn, które wcześniej było częścią resortu sprawiedliwości Rzeszy.
Podpisywał te same typy dokumentów, w tym samym języku paragrafów – tylko z nowym godłem.
Jego „komentarz do kodeksu karnego” (StGB-Kommentar Dreher-Tröndle) przez dziesięciolecia był obowiązkowym podręcznikiem dla niemieckich sędziów i prokuratorów.
Prawo interpretowano w duchu jego rozwiązań.
Banalność zła w wersji urzędowej
Hannah Arendt pisała o banalności zła – o człowieku, który zabija, nie rozumiejąc, że zabija.
Dreher był prawnym uistotnieniem tezy Arendt: człowiekiem, który zamienił zbrodnię w kwestię formalną.
Nie mordował osobiście – on unieważnił winę.
Nie przez zapomnienie, lecz przez ustawę.
Koniec bez rozliczenia
Dreher przeszedł na emeryturę w 1974 roku.
Zmarł we Frankfurcie w 1996 roku.
Nigdy nie został postawiony przed sądem.
Nie za wyroki z Innsbrucka.
Nie za przepis, który umożliwił zbrodniarzom uniknięcie odpowiedzialności.
Nie za system, który uczynił z prawa tarczę dla winnych.
To nie historia o „nazistach”.
To historia o niemieckich urzędnikach, którzy użyli prawa, by oczyścić samych siebie.
I o państwie, które uznało, że sprawiedliwość można unieważnić podpisem pod paragrafem.
A Niemcy współczesne mówią o sobie, że są "mocarstwem moralnym".
#NiemcyNieukarani #UnpunishedGermans #EduardDreher #Bundesrepublik #Prawo #HannahArendt #BanalnośćZła #Historia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz