miniatury - poszukiwania
jako pochodna określonego zbioru informacji w nie określonej rzeczywistości
ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.
piątek, 30 stycznia 2026
30.01.1930 r. - we Lwowie umiera Benedykt Tadeusz Dybowski herbu Nałęcz.
Historia Fotografią Pisana
@Jan34733995
Tak - tak... TEN Benedykt Dybowski. Ten sam, któremu Rosjanie powinni pomniki stawiać na całej Syberii!
Ale po kolei... Kim był? Lekarzem i botanikiem. I wielkim polskim patriotą. Gdy wybuchło Powstanie Styczniowe - stanął w pierwszej linii walki. Organizował Powstanie jako komisarz Rządu Narodowego na Litwę i
Białoruś.
Jak wiemy - Powstanie Styczniowe było jednym z najtragiczniejszych w naszej historii, a jego skutki odczuwamy do dziś. Za swą działalność - pan Benedykt zostaje skazany na 15 lat zesłania. Łagodnie, bo wstawił się za nim sam
Bismarck!
Zaczyna się niewinnie - od kopalni w Nereczyńsku, ale potem jest wyręb lasu gór Jabłonnych. Wtedy po raz pierwszy pan Benedykt zaczyna opisywać otaczający Go świat. A że jest prawdziwym naukowcem - robi to dokładnie, sumiennie i
przejrzyście.
Przychodzi rok 1867. Dostaje rozpiskę z nakazem nowego miejsca pobytu - wieś Kułtuk na zachodnim brzegu jeziora Bajkał. Dwa lata wcześniej było tu powstanie polskich zesłańców... Warunki życia koszmarne, ale panu Benedyktowi się tu
podoba.
Zaczyna robić to, co spora rzesza Polaków zesłanych na Sybir (m. in. Bronisław Piłsudski). Rozpoczyna pracę naukową. Jako pierwsza będzie fauna Bajkału. Pomaga Mu w pracy inny naukowiec - zesłaniec Wiktor
Godlewski.
Obaj ciężko pracowali i obaj ogłoszą światu, że Bajkał jest jeziorem o niezwykłym wręcz procencie gatunków endemicznych, to znaczy takich, które poza tym miejscem nie występują nigdzie na świecie. Publikacja pracy przynosi panu Benedyktowi medal Petersburskiego Towarzystwa
Nauk.
Przynosi medal, ale nie wolność. Wszechmocny carat pozwoli mu wrócić do Polski dopiero w 1876 r. Lecz pan Benedykt już nie będzie się umiał w Polsce odnaleźć. Zakochał się w Bajkale, zakochał się w bezkresnych ziemiach
syberyjskich.
Już w roku 1868, towarzysząc ekspedycji generała Skałkowa, pan Dybowski zbadał kraj Amurski, Usuryjski i Nadmorski, docierając do wschodnich wybrzeży Azji. Teraz - po 1876 r. - wędruje na Kamczatkę. Odkrywa nowe gatunki roślin, drzew, zwierząt... Wszystko sumiennie
spisuje.
Jego wyprawa na Kamczatkę jest dla ludzi tam mieszkających - zbawienna. Założył szpital dla trędowatych i za własne pieniądze zakupił małe stado reniferów i kóz, których mięso uratowało mieszkańców najdalszej rubieży państwa carów od niechybnej śmierci
głodowej.
Założył hodowle kóz i królików na wyspach Komandorskich i na Kamczatce. Zainicjował też rezerwaty dla soboli, stanowiących często jedyne źródło dochodu mieszkańców wysp. Mówiąc krótko - uratował tym ludziom
życie.
Do Polski, a dokładnie do Lwowa powróci w 1882 r. jako profesor i wykładowca na Uniwersytecie Lwowskim. Objął katedrę zoologii. Pobierać nauki bezpośrednio od Profesora - bezcenne. Tytan pracy. Pozostawił po sobie niebotyczny dorobek
naukowy.
Jak wielki był szacunek dla Profesora niech świadczy fakt, że gdy - w czasie I wojny światowej - groziło Mu kolejne zesłanie, wstawiła się za Nim Cesarska Akademia Nauk w Sankt Petersburgu, Cesarskie Towarzystwo Geograficzne i szereg znanych naukowców rosyjskich. Był
nietykalny!
I na koniec - taka refleksja... Polaków, podobnych do pana Benedykta, na zesłaniu było sporo. Wnieśli też ogromny wkład w poznawanie najdalszych zakątków
Imperium.
Znajdźcie mi choć jednego Ukraińca, który robiłby tak samo! Bo my, Polacy, jesteśmy narodem twórczym. Ot, co!
Dorzucę dwa nazwiska: - Gustaw Zieliński, który jest uważany za twórcę nowoczesnej literatury kirgiskiej; - Edward Piekarski - twórca
jakutologii.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nowszy post
Starszy post
Strona główna
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz