W mroźną, bezlitosną noc maja 2012 roku, na wysokości niemal 9 tysięcy metrów, tam gdzie powietrze staje się cieniem, a każdy krok kosztuje tyle co całe życie młody izraelski himalaista stanął przed wyborem, który uczynił go legendą.
Nadav Ben Yehuda, 24-latek, wspinał się ostatnią granią Everestu. Do szczytu brakowało mu zaledwie 300 metrów. Trzystu metrów od spełnienia marzenia, na które pracował latami. Trzystu metrów od zapisania się w historii.
Wtem jego oczom ukazał się straszny widok. Najpierw dwa ciała himalaistów zaginionych kilka dni wcześniej, nadal wiszące na tej samej linie. Chwilę później nieruchomą sylwetkę w śniegu. Człowieka bez rękawic, bez tlenu, w stanie głębokiej hipotermii. To był Aydin Irmak, turecki wspinacz, którego Nadav znał z obozu bazowego. Człowiek, którego inni mijali w drodze po własną chwałę.
W tamtej sekundzie góra przestała być celem. Stała się pytaniem. Chwała czy życie drugiego człowieka?
Nadav wybrał to drugie.
Zdjął rękawice, porzucił własny ekwipunek i wziął Aydina na plecy. Przez dziewięć godzin schodził z najbardziej śmiercionośnej góry świata z nieprzytomnym człowiekiem na barkach. Jego maska tlenowa pękła. Palce zaczęły mu zamarzać. Każdy centymetr był walką z bólem.
A mimo to, gdy w drodze natknął się na kolejnego umierającego malezyjskiego wspinacza także jemu pomógł. Udało mu się zdobyć dla niego tlen od innych członków wyprawy. I ruszył dalej.
Kiedy dotarli do obozu, Everest stracił swoją magię. Już nie był trofeum. Nie był wyścigiem. Był miejscem, w którym młody człowiek udowodnił, że człowieczeństwo jest ważniejsze niż szczyty.
Nadav uratował dwa życia. Stracił szansę na zdobycie góry, ale zyskał coś znacznie potężniejszego: szacunek ludzi na całym świecie i spokój, który ma tylko ten, kto potrafi spojrzeć w lustro bez wstydu. Podczas tamtego sezonu wspinaczkowego wiosną 2012 roku, 11 wspinaczy zginęło na Mount Everest
Za swój czyn otrzymał Prezydencki Medal Izraela i Medalem Odwagi FIU , najwyższe odznaczenie cywilne w kraju. Jego prawdziwa nagroda jest jednak zupełnie inna. To świadomość, że tam, gdzie większość gnała w górę, on postanowił się zatrzymać.
za Niewiarygodne miejsca na świecie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz