Niezależnie od tego, czy Francisco Franco wypowiedział te słowa dokładnie w tej formie, czy też zostały z czasem nieco ubarwione przez zwolenników, doskonale oddają istotę jego politycznej misji. Dla jednych był krwawym dyktatorem odpowiedzialnym za dziesiątki tysięcy ofiar i brutalne represje. Dla innych człowiekiem, który uratował Hiszpanię przed losem państw podporządkowanych Związkowi Sowieckiemu. Aby zrozumieć Franco, trzeba wyjść poza czarno-biały obraz historii i spojrzeć na dramatyczną epokę, w której przyszło mu żyć.
Hiszpania lat trzydziestych nie była spokojnym krajem pogrążonym w demokratycznym sporze. Była państwem stojącym na krawędzi wojny domowej. Republika przyniosła głębokie reformy, ale jednocześnie gwałtowną radykalizację życia politycznego. Po jednej stronie znajdowali się monarchiści, konserwatyści, Kościół i znaczna część armii. Po drugiej socjaliści, komuniści, anarchiści oraz republikanie. Narastała przemoc uliczna, dochodziło do zamachów, podpaleń kościołów i zabójstw politycznych. Europa również zmierzała ku katastrofie. Faszyzm, nazizm i komunizm walczyły o dominację, a Hiszpania stała się laboratorium nadchodzącej wojny światowej.
Gdy w lipcu 1936 roku wybuchł wojskowy bunt przeciw Republice, Franco nie był jego naturalnym przywódcą. W hierarchii spiskowców znajdował się dopiero na trzecim miejscu. Pierwszym kandydatem był generał José Sanjurjo, bohater wcześniejszych prób zamachu stanu. Nie zdążył jednak objąć dowództwa. Zginął w katastrofie lotniczej w Portugalii. Według najbardziej znanej anegdoty został ostrzeżony przez pilota, że samolot jest przeciążony. Sanjurjo miał odmówić pozostawienia bagażu, odpowiadając, że musi zabrać paradny mundur, w którym wkroczy jako zwycięzca do Madrytu. Samolot rozbił się tuż po starcie. Drugim przywódcą był generał Emilio Mola, główny organizator spisku. Rok później również zginął w katastrofie lotniczej podczas lotu w trudnych warunkach pogodowych. W ten sposób los sprawił, że to właśnie Franco, początkowo nie najważniejszy spośród spiskowców, stanął na czele nacjonalistów.
Franco był znakomitym organizatorem, ostrożnym strategiem i człowiekiem niezwykle cierpliwym. Potrafił podporządkować sobie rywalizujące środowiska monarchistów, falangistów i konserwatystów. Wojna domowa trwała niemal trzy lata i zakończyła się zwycięstwem jego obozu w 1939 roku. Cena była jednak przerażająca. Zginęły setki tysięcy ludzi, a represje trwały długo po zakończeniu walk. Nie ulega wątpliwości, że jego rządy miały charakter dyktatorski. Opozycja została zlikwidowana, przeciwników więziono i rozstrzeliwano, cenzura ograniczała wolność słowa, a życie polityczne podporządkowano jednemu ośrodkowi władzy. Tak zwany „biały terror” pochłonął dziesiątki tysięcy ofiar. Współczesna historiografia nie kwestionuje odpowiedzialności reżimu za systemowe represje.
Jednocześnie trzeba pamiętać, dlaczego Franco zdobył tak szerokie poparcie części społeczeństwa. Dla milionów Hiszpanów nie był przede wszystkim zdobywcą władzy, lecz obrońcą porządku społecznego. W czasie wojny domowej dochodziło bowiem również do masowych mordów po stronie republikańskiej, szczególnie wobec duchowieństwa. Zamordowano tysiące księży, zakonników i zakonnic, palono kościoły oraz klasztory. W oczach konserwatywnej Hiszpanii Franco stał się człowiekiem, który ocalił Kościół, własność prywatną i tradycyjny porządek przed rewolucją inspirowaną przez komunizm i anarchizm.
Czy rzeczywiście uratował Hiszpanię przed komunizmem? Wielu historyków uważa, że zagrożenie komunistycznym przejęciem pełni władzy było realne, zwłaszcza wraz ze wzrostem wpływów Związku Sowieckiego podczas wojny domowej. Inni wskazują, że republika była znacznie bardziej zróżnicowana, a komuniści stanowili jedynie jeden z wielu nurtów. Pewne jest natomiast, że zwycięstwo republiki oznaczałoby znacznie silniejszą pozycję Moskwy na Półwyspie Iberyjskim. Nie sposób jednak z całą pewnością odpowiedzieć na pytanie, czy Hiszpania stałaby się kolejnym państwem komunistycznym.
Interesująca jest także ewolucja systemu Franco. W pierwszych latach po wojnie domowej wykazywał wiele cech państwa totalitarnego. Istniała jedna legalna organizacja polityczna, propaganda przenikała życie publiczne, a aparat represji kontrolował społeczeństwo. Jednak po II wojnie światowej, gdy upadły faszyzm i nazizm, reżim stopniowo się zmieniał. Franco odszedł od najbardziej totalitarnych elementów systemu, ograniczył rolę Falangi i coraz mocniej opierał władzę na armii, administracji oraz Kościele. Hiszpania stała się klasycznym państwem autorytarnym – nadal pozbawionym demokracji, lecz pozostawiającym obywatelom znacznie większą przestrzeń życia prywatnego i gospodarczego niż państwa komunistyczne.
Lata pięćdziesiąte i sześćdziesiąte przyniosły kolejną zmianę. Początkowa izolacja międzynarodowa ustąpiła miejsca współpracy z Zachodem. W realiach zimnej wojny Stany Zjednoczone uznały antykomunistyczną Hiszpanię za cennego sojusznika. Rozpoczął się tak zwany „hiszpański cud gospodarczy”. Kraj dynamicznie się modernizował, rozwijała się turystyka, przemysł i infrastruktura. Pod koniec życia Franco Hiszpania była już zupełnie innym państwem niż wyniszczony wojną kraj z 1939 roku.
Paradoksalnie to właśnie Franco przygotował również grunt pod pokojową transformację. Przywrócił monarchię i wyznaczył na następcę księcia Juana Carlosa. Wielu spodziewało się kontynuacji dyktatury, tymczasem po śmierci Franco w 1975 roku nowy król rozpoczął proces demokratyzacji. Przejście do demokracji odbyło się bez wojny domowej i bez komunistycznej rewolucji, co do dziś uchodzi za jeden z najbardziej udanych przykładów pokojowej transformacji ustrojowej w Europie.
Jak współczesna Hiszpania ocenia Franco? Odpowiedź zależy od tego, kogo zapytamy. Dla lewicy pozostaje symbolem dyktatury, represji i złamania demokracji. Dla części konserwatystów jest człowiekiem, który zapobiegł rewolucji komunistycznej i stworzył fundament pod późniejszy rozwój gospodarczy. Większość historyków stara się dziś odrzucać zarówno hagiografię, jak i demonizację, analizując jego rządy w kontekście niezwykle brutalnej epoki, w której przyszło mu działać.
Czy bez Franco Hiszpania byłaby lepszym państwem? Tego nie da się rozstrzygnąć. Być może rozwinęłaby się jako demokratyczna republika. Być może pogrążyłaby się w wieloletniej niestabilności lub znalazła się w sowieckiej strefie wpływów. Historia nie zna eksperymentów alternatywnych. Wiadomo jedynie, że Hiszpania lat trzydziestych była jednym z głównych pól starcia ideologii XX wieku i że Franco stał się jednym z najważniejszych aktorów tego konfliktu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz