dowódca Obwodowego Patrolu Żandarmerii 6 Partyzanckiej Brygady Wileńskiej kpt.Łukasiuka "Młota".
Biogram "Sokolika" znajdziemy w książce Kazimierza Krajewskiego i Tomasza Łabuszewskiego: "Kazimierz Wyrozębski „Sokolik” żołnierz i dowódca Drużyny Lotnej i Obwodowego Patrolu Żandarmerii w Obwodzie Sokołów Podlaski „Jezioro” " Oto fragmenty :
(...). Kazimierz Wyrozębski urodził się 18 listopada 1919 r. w Niemirkach, gm. Jabłonna Lacka, pow. Sokołów Podlaski, jako syn Stanisława i Czesławy z domu Kryńskiej. Pochodził z rodziny wywodzącej się z drobnej szlachty zaściankowej, zamieszkałej we wsi Niemirki, utrzymującej się z pracy na roli. Rodzice jego rozeszli się, gdy był jeszcze małym dzieckiem. Ponieważ wkrótce potem zmarła jego matka, wychowywany był przez dziadków ze strony matki (dlatego też w młodości używał niekiedy nazwiska Kryński). Uczył się w szkole powszechnej w Jabłonnie Lackiej, końcową - siódmą klasę ukończył w Mołożewie.
W początkowym okresie okupacji niemieckiej został zaprzysiężony jako żołnierz AK. Należał do placówki terenowej AK w Jabłonnie Lackiej. Wiadomo, że uczestniczył w szeregu akcji bojowych, między innymi w potyczce podczas wspólnego z NSZ przerzutu powielacza za Bug w maju 1944 r., w likwidacji dwóch Grenzschutzów 29 VI 1944 r. w Śledzianowie, w patrolowaniu terenu i zwalczaniu grup rabunkowych podszywających się pod partyzantkę. Wraz ze swym plutonem konspiracyjnym został zmobilizowany w czasie akcji „Burza” i brał udział w koncentracji w lasach sterdyńskich oraz stoczonych wówczas walkach z wycofującymi się Niemcami. Od sierpnia 1944 r. do sierpnia 1945 r. służył w Obwodowym Patrolu Żandarmerii 7 (OPŻ) pod dowództwem pchor. Adama Tutaka „Znicza”, podlegającym komendzie Obwodu AK, a następnie DSZ, Sokołów Podlaski. Uczestniczył we wszystkich ważniejszych akcjach OPŻ: w nieudanym uderzeniu na więzienie w Sokołowie Podlaskim w celu odbicia komendanta Obwodu – we wrześniu 1944 r., rozbrojeniu kilku posterunków MO – m.in. w Sterdyni i Kosowie Lackim – wiosną 1945 r., likwidacji szeregu współpracowników UB, oraz wielu działaniach porządkowych, wymierzonych w elementy złodziejskie i bandyckie.
Mając rodzinę w USA mógł nielegalnie wyjechać z kraju i ułożyć sobie życie za granicą, podobnie jak jego dowódca z OPŻ. Nie zdjął jednak munduru, pozostał wierny żołnierskiej przysiędze i przełożonym zdecydowanym na kontynuowanie działalności niepodległościowej. Gdy w miejsce rozformowanej grupy pchor. „Znicza” Komenda poakowskiego Obwodu Sokołów Podlaski powołała nowy oddział dyspozycyjny – Drużynę Lotną (DL), dowodzoną przez pchor. Stanisława Białowąsa „Borutę”, znalazł się w jej szeregach jako jeden z pierwszych żołnierzy. Powierzono mu funkcję szefa DL i jednocześnie dowodzenie jedną z sekcji (w sile drużyny).
Drużyna Lotna Obwodu Sokołów Podlaski z okresu jesieni 1945 – lata 1946 roku miała charakter jednostki dyspozycyjnej przebywającej stale w polu, z bronią w ręku. „Sokolik” uczestniczył w większości wykonanych przez nią akcji – zasadzkach na grupy operacyjne UB, rozbrajaniu posterunków MO, likwidacjach agentury bezpieki i członków band rabunkowych. Gdy 17 VII 1946 r. w walce z UB pod Jabłonną padł pchor. „Boruta”, ppor. Józef Małczuk „Brzask” reprezentujący Komendę Obwodu właśnie Kazimierzowi Wyrozębskiemu powierzył objęcie dowództwa nad żołnierzami DL. „Sokolik” już w końcu lipca przystąpił do zbierania partyzantów rozproszonych po konspiracyjnych kwaterach. Szybko przywrócił grupie zdolność do wykonywania akcji bojowych. Zreorganizowanej jednostce dyspozycyjnej Komendy Obwodu – nadał dawną nazwę Obwodowego Patrolu Żandarmerii (OPŻ). Gdy jesienią 1946 r. większość aktywów Obwodu Sokołów Podlaski (krypt. „Jezioro”) podporządkowała się za pośrednictwem por. Małczuka „Brzaska” kapitanowi „Młotowi”, dowodzony przez „Sokolika” OPŻ stał się jednym z pododdziałów działającej na Podlasiu 6 Wileńskiej Brygady AK. Spośród ważniejszych akcji wykonanych w tym czasie przez „Sokolika” należy wymienić opanowanie 11 XI 1946 r. wraz z 2 szwadronem 6 Brygady Wileńskiej miasteczka Kosów Lacki, gdzie rozbrojono posterunek MO oraz dokonano zniszczeń i rekwizycji w urzędach, oraz zlikwidowanie 13 XI 1946 r. w Korczewie dwóch funkcjonariuszy UB.
Nie brał natomiast udziału w najsłynniejszej akcji oddziałów „Młota”, jaką było ujęcie i zlikwidowanie 12 XII 1946 r. tzw. robotników z Chodakowa (w istocie była to grupa oddelegowanych do dyspozycji PUBP uzbrojonych aktywistów PPR). Choć nie miał z tym zdarzeniem nic wspólnego, na jego rodzinę spadły komunistyczne represje. 24 XII 1946 r. grupa operacyjna UB dokonała „najazdu” na gospodarstwo zamieszkałe przez jego najbliższych. Aresztowano jego przyrodniego brata Mieczysława (został na miejscu skatowany przez pracowników UB) oraz jego matkę, siostra zdołała uciec – pod kulami ubeków. Mieczysław Wyrozębski, choć ze śmiercią „robotników z Chodakowa” nie miał nic wspólnego, został trzy dni później, 27 XII 1946 r. skazany przez wojskowy sąd doraźny na karę śmierci i jeszcze tego samego dnia rozstrzelany.
„Sokolik” nie ujawnił się podczas amnestii 1947 r., choć zgodnie z zaleceniami majora „Łupaszki” i kpt. „Młota” dał swoim podkomendnym możliwość wyboru. Większość z nich zdecydowała się na wyjście „z lasu” i wyjazd na inne tereny lub ujawnienie. Sam „Sokolik” świadomie zdecydował się na kontynuowanie walki w partyzantce. Wiosną 1947 r. zreorganizował OPŻ. Grupa ta w latach 1947-1948 liczyła przeciętnie kilkunastu partyzantów. Niekiedy określa się, że w strukturze 6 Brygady Wileńskiej dowodzonej przez kpt. „Młota” stanowiła 4 szwadron. „Sokolik” zasłynął z odwagi i indywidualnych wyczynów bojowych, a także bezkompromisowości wobec bezpieki i jej agentury. Często jednak, zgodnie z zasadami przyjętymi przez komendanta Obwodu „Jezioro” – por. „Brzaska” i dowódcę 6 Brygady Wileńskiej AK – kpt. „Młota” – działał elastycznie i, kierując się względami humanitarnymi, odstępował od wymierzenia najwyższego wymiaru kary. Dokumenty UBP opisują przypadek, gdy zimą 1948 r. przyszedł do wsi by zlikwidować uczestnika bandy rabującej z bronią w ręku okolicznych gospodarzy – jednak wobec lamentu i próśb żony obiecującej poprawę męża – darował mu życie. Opowiedziano nam też historię, jak odstąpił od wykonania wyroku na amnestionowanym członku podziemia obciążonym zarzutem podjęcia współpracy agenturalnej z UB, przekonany przez rodzinę delikwenta o jego nieszkodliwości. Działając na rozkaz Komendy Obwodu „Jezioro” i dowódcy 6 Brygady Wileńskiej AK zlikwidował kilkunastu współpracowników UB oraz osób obciążonych przestępstwami pospolitymi. Patrol „Sokolika” wykonał także liczne akcje zaopatrzeniowe, których celem było zdobycie żywności i środków finansowych, potrzebnych Komendzie Obwodu oraz ukrywającym się członkom organizacji. W okresie czerwiec – listopad 1947 r. rozbroił też cztery posterunki MO. 12 XII 1947 r. grupa „Sokolika” opanowała Kosów Lacki, przeprowadzając rekwizycje w urzędach i instytucjach państwowych - jednocześnie zlikwidowano dwóch funkcjonariuszy PUBP z Sokołowa Podlaskiego, Edwarda Konopkę i Czesława Łapacza, cieszących się wyjątkowo złą sławą wśród ludności powiatu.
Wiosną 1948 r. patrol „Sokolika” stoczył szereg walk i potyczek z jednostkami KBW i UB, przeprowadzającymi operację „Z”, skierowaną przeciwko działającym jeszcze oddziałom partyzanckim, a zwłaszcza 6 Brygadzie Wileńskiej AK kpt. „Młota”. W wyniku wspomnianych walk OPŻ został częściowo rozbity i stracił wielu poległych, jednak „Sokolik” utrzymał się w polu. Zginął dopiero 5 lipca 1948 r. w starciu z patrolem MO w lesie koło Chądzynia. Ciało poległego „Sokolika” wystawiono na widok publiczny przy szkole w Sterdyni. Według niepotwierdzonych informacji został potajemnie zakopany przez funkcjonariuszy UBP na cmentarzu przy ul. Siedleckiej w Sokołowie Podlaskim. Nie ma własnego grobu.(...)
(Tekst i zdjęcie udostępnione od Krystyna Zięba)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz