Szanowni Państwo,
Już 8 sierpnia 2026 r. spacer historyczny Śladami Rzezi Ochoty
Relacja ta jest cytatem, autentycznymi słowami świadka.
w ręku, na terenie Ochoty, w okolicach mego mieszkania mieszczącego się od strony ulicy Uniwersyteckiej w bloku przy ul. Wawelskiej, Uniwersyteckiej, Mianowskiego i Pługa. 1 sierpnia 1944 roku w piwnicach bloku od strony ul. Pługa został zorganizowany szpital polowy AK pod kierownictwem dr Jadwigi Lange.
W szpitalu przebywali ranni powstańcy i cywile, razem około 14 osób. 11 sierpnia powstańcy wycofali się kanałami do Śródmieścia. Po odejściu powstańców dom znalazł się pod ostrzałem artylerii niemieckiej i karabinów maszynowych.
Pozostałam w piwnicy wraz z innymi mieszkańcami bloku. Zaczęliśmy organizować wyjście ludności cywilnej. Nad szpitalem została wywieszona biała chorągiew.
W dwie godziny po odejściu powstańców wpadł do bloku oddział SS stacjonujący w Szkole Nauk Politycznych na rogu ulicy Wawelskiej i Raszyńskiej oraz podległy mu oddział Ukraińców noszących na epoletach czerwone kwadraty.
Dowodził oddziałem oficer SS, którego nazwiska nie znam. Niemcy weszli do bloku oknem parterowym od strony ul. Pługa.
Ponieważ jedna brama stała w płomieniach, a druga była zabarykadowana, padł rozkaz, by mieszkańcy wychodzili po desce przez okno na ul. Pługa, przy czym zabroniono wynosić rannych oraz chorą staruszkę, matkę lokatora domu, Sosnowską.
Przy wychodzeniu ludności cywilnej przez okno z wysokiego parteru działy się potworne sceny. Ukrainiec zepchnął z deski w płomienie staruszkę mającą lekko sparaliżowane nogi, matkę Czerwińskiej. Spłonęła żywcem.
W ten sam sposób zginął staruszek Niewiadomski. Ukraińcy utworzyli kordon dookoła wyprowadzanych, grabili ich rzeczy oraz bili po wyjściu z bloku na ul. Pługa, przy czym pewne osoby wydające im się podejrzanymi – czy z powodu wyglądu, czy z powodu posiadanej rany – obalali na ziemię i rozstrzeliwali.
Tak zostali zamordowani przed blokiem, już na ulicy Pługa, starszy strzelec AK Skrzyński, komendant obrony przeciwlotniczej bloku – Kazimierz Majewski, przygodny kapelan w bloku – ksiądz Salamucha, syn aptekarza z apteki na rogu Uniwersyteckiej i Mianowskiego – Wilamowski, prof. Uniwersytetu Warszawskiego dr. chemii – Leśkiewicz, Czosnowski z synkiem, dozorca domu przy ulicy Mianowskiego 15 – Franciszek. Około 50 – 60 osób przy wychodzeniu odniosło ciężkie i lekkie obrażenia ciała od razów. Należałam do tej grupy ludności cywilnej”.
--
--
Źródło: zapisyterroru.pl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz