ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

wtorek, 7 lipca 2026

Mieczysław Wilczek

Śmierć Mieczysława Wilczka przyszła nagle, bez zapowiedzi, w okolicznościach, które do dziś budzą pytania. Człowiek, którego nazywano „ojcem polskiej przedsiębiorczości”, autor ustawy, która w 1988 roku otworzyła Polakom drzwi do wolnego rynku, zginął w sposób określony oficjalnie jako samobójstwo.  

Tak przynajmniej brzmi wersja prokuratury.

Ciało znalezione na Saskiej Kępie

Był środowy poranek, 30 kwietnia. Tuż przed majówką.  
Przed jednym z bloków na warszawskiej Saskiej Kępie znaleziono ciało 82‑letniego Wilczka. Służby pojawiły się natychmiast, lekarz stwierdził zgon na miejscu.  

Prokuratura Rejonowa Warszawa‑Praga Południe wszczęła postępowanie.  
Wstępne ustalenia: brak udziału osób trzecich, obrażenia zgodne z samobójstwem, brak podstaw do sekcji zwłok.  

Procedura standardowa — tak tłumaczono.  
Motywów nie podano.  
Wyjaśnienia miały nadejść później. Nie nadeszły.

Kim był Wilczek?

Nie był tylko ministrem w ostatnim rządzie PRL.  
Był chemikiem, wynalazcą, przedsiębiorcą, człowiekiem, który potrafił zamienić pomysł w produkt, a produkt w rynek.  

- tworzył syntetyczne zapachy, kremy, detergenty,  
- kierował zakładami kosmetycznymi i chemicznymi,  
- wprowadził na rynek legendarny proszek IXI 65,  
- prowadził własne laboratoria i fabryki,  
- budował biznesy w czasach, gdy słowo „przedsiębiorca” brzmiało jak herezja.

A potem — jako minister przemysłu w latach 1988–1989 — zrobił coś, co zmieniło Polskę na zawsze:  
napisał ustawę, która uwolniła energię milionów ludzi.  
Dzięki niej w ostatnich miesiącach PRL powstało około 2 milionów firm.  
To był moment, w którym Polacy po raz pierwszy masowo poczuli, że mogą działać na własną rękę.

Nagły koniec

I właśnie ten człowiek — konstruktor, wynalazca, minister, przedsiębiorca — kończy życie w sposób, który oficjalnie uznano za samobójstwo.  
Bez listu.  
Bez wyjaśnienia.  
Bez motywu.  

Śmierć, która miała być prosta do sklasyfikowania, okazała się trudna do zrozumienia.

Brak komentarzy: