ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

środa, 1 lipca 2026

Porucznik Powstania Styczniowego Józef (Moszko) Grünseid

 — przypominamy tę niezwykłą historię.
(Post był już kiedyś u nas publikowany — warto jednak przypomnieć tę fascynującą postać. Więcej informacji w komentarzu.)
Weteran Pułku Wysockiego, biorący udział w akcjach przygranicznych, między innymi w Tomaszowie. Najbardziej znany ze swojego udziału w walkach pod Radziwiłłowem (obecnie Ukraina), gdzie uratował spory oddział powstańców z opresji. Odznaczony aż czterema medalami. Fotografię wykonano przy okazji nadania mu statusu weterana w niepodległej Polsce, w 1927 roku.
Grünseid urodził się w 1838 roku w Podkamieniu. Jego ojciec, Ascher, był ortodoksyjnym Żydem prowadzącym piekarnię. Moszko był znanym talmudystą — co okaże się bardzo ważne w jego życiu — a z zawodu malarzem-lakiernikiem. Już w wieku 18 lat został mężem zaufania u hrabiego Cetnera, właściciela Podkamienia. Cetner nie podejmował żadnej decyzji finansowej bez konsultacji z Grünseidem i zabierał go na wszystkie ważniejsze spotkania, gdzie opinia Moszka była w praktyce wiążąca — nie mogli tego zmienić nawet synowie hrabiego.
Jak wielką pozycję miał młody Moszko, niech świadczy fakt, że gdy w 1860 roku brał ślub z córką rymarza Winklera, na uroczystość zjechali nie tylko okoliczni Żydzi, ale i okoliczna szlachta. Sam hrabia Cetner, po zatańczeniu ze wszystkimi „micwetancl", podszedł i wręczył młodej parze 50 złotych dukatów.
Jeszcze w okresie przygotowań do powstania, gdy w pałacu Cetnera odbywał się tajny zjazd konfederacji powstańców, stary hrabia wprowadził na salę zabrudzonego farbą Moszka. Zdziwieni postawą hrabiego goście próbowali protestować, jednak Cetner uciął wszelkie spekulacje słowami: „To jest Żydek, który będzie nam pomagał. Można się na niego zdać, on jest naszym przyjacielem i jest gotowy oddać życie za niepodległość Polski. Nie kto inny, a on radził, by zorganizować konfederację i wspierać naszych braci…"
Po tym wystąpieniu do Moszka podszedł pułkownik Langiewicz, uścisnął go, a następnie odebrał od niego przysięgę. Od tego momentu Moszko podlegał bezpośrednio Langiewiczowi.
Po wybuchu powstania w pałacu w Podkamieniu utworzono sztab generalny, a Moszka wysłano w pobliże granicy zaboru rosyjskiego, gdzie działał jako kurier — powierzano mu najbardziej odpowiedzialne zadania. Przebrany w wysmarowane farbą szaty, z wiadrem farby i drabiną, krążył po przygranicznych miejscowościach, przenosząc tajne dokumenty i pieniądze. Gdy nabrał orientacji w terenie, zabierał ze sobą wódkę, którą poił rosyjskich żołnierzy, wyciągając od nich informacje.
Pewnego razu wzbudziło to podejrzenia jednego z dowódców, który kazał aresztować Moszka właśnie za to, że nie pił z żołnierzami. Na nieszczęście dla siebie, do eskorty wybrał jednak żołnierza, którego Moszko bez trudu namówił na wspólne wyjście do szynku… Udało mu się wówczas zbiec, choć jako kurier był już „spalony".
Spektakularnych akcji i ucieczek z niewoli Moszko miał w swojej karierze kilka — wszystkie spisał ksiądz Aleksij Melnik z Podkamienia, niestety bez podania miejsc wydarzeń. Tylko z innych dokumentów wiadomo, że część z nich rozgrywała się także w Tomaszowie.
Po upadku powstania i śmierci hrabiego Cetnera o czynach Józefa Moszka Grünseida zapomniano, a on sam wrócił do zawodu malarza. Dopiero w 1918 roku, podczas zjazdu Sokoła w pałacu w Podkamieniu, podjęto się upamiętnienia miejscowych powstańców. W klasztornej bibliotece odnaleziono księgę księdza Melnika z zapiskami. Wielkim zaskoczeniem było odkrycie, że jeden z bohaterów — wówczas 80-letni Moszko — wciąż żyje. Zaproszono go na zjazd, gdzie zgotowano mu owację na stojąco. Sprawę nagłośniono, a kilka lat później przyznano staremu Grünseidowi rentę.
26 czerwca 1928 roku, po drobnym wypadku, 90-letni już Józef Moszko Grünseid zmarł we Lwowie. Kilka dni później, w czwartek, odbył się pogrzeb ostatniego żydowskiego powstańca z Małopolski. Niespotykany dotąd tłum żegnał Moszka — do trumny włożono cztery medale, a na wieku położono wojskowy hełm. W pełnym rynsztunku przemaszerował oddział wojska pod dowództwem pułkownika Gruzińskiego, za nim kolumna ortodoksów, następnie weterani powstania w mundurach i wyżsi oficerowie — wśród nich pułkownik Aron Ajzik, wnuk porucznika Józefa (Moszka) Grünseida. Orszak zamykała orkiestra wojskowa, która jednak żegnała bohatera w ciszy.
Kondukt przeszedł głównymi ulicami Lwowa, a ciało złożono na cmentarzu Janowskim, gdzie wydzielono miejsce na grób honorowy o powierzchni ośmiu parceli. Całość kosztów pogrzebu pokryło Ministerstwo Obrony.

Materiał źródłowy: Papiery Urzędu Konserwatorskiego w różnych sprawach. 1928–1932. K. 138, Fond 26 (Urząd Konserwatorski województwa lwowskiego), Lwowska Naukowa Biblioteka im. W. Stefanyka NAN Ukrainy. Oddział Rękopisów.

Brak komentarzy: