ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

sobota, 25 kwietnia 2020

„Cała ta sprawa nosi posmak Gallipoli i najwyraźniej ten amator nadal siedzi na ławce trenera”./ Generał Dywizji John Lucas /


25.04.1915 r.
I wojna światowa: desant brytyjski wraz z oddziałami Australian and New Zealand Army Corps (ANZAC) wylądował na tureckim półwyspie Gallipoli.

Gallipoli jest niewielkim półwyspem na Morzu Egejskim u wejścia do cieśniny Dardanele prowadzącej na Morzę Marmara. To tutaj rozegrała się jedna z najkrwawszych kampanii I Wojny Światowej, w której niewyobrażalną porażkę poniosły państwa ententy.

Pod koniec 1914 r. sytuacja na froncie zachodnim (biegnącym przez Belgię i Francję) ustabilizowała się na tyle, iż alianci, aby zapewnić sobie przewagę strategiczną, musieli utworzyć nowy front. Okazja przydarzyła się gdy Rosja, w obliczu zagrożenia turecką napaścią, poprosiła o pomoc sojuszników. Zdecydowano się na częściową realizację planu ataku na Dardanele, opracowanego przez ówczesnego Pierwszego Lorda Admiralicji, niezwykle ambitnego dowódcy – Winstona Churchilla.

Brytyjczycy mieli ograniczone możliwości. Większość floty musiała pozostać na froncie zachodnim, natomiast oddziały lądowe były zbyt wyczerpane, aby dać radę podjąć wielką ofensywę. Zdobycie cieśniny powierzono więc kompletnie nieprzeszkolonym oddziałom australijsko – nowozelandzkim (w skrócie ANZAC). Między 19 lutego a 18 marca 1915r. udało się osiągnąć jedynie połowiczne zwycięstwo polityczne (przerwanie negocjacji Bułgarii z Niemcami) okupione dużymi stratami militarnymi (6 spośród 16 okrętów brytyjskich zostało zatopionych).

Wobec niepowodzenia operacji morskich, dowództwo ententy postanowiło zdobyć Gallipoli drogą lądową. 25 kwietnia 1915 rozpoczęła się inwazja na cieśninę. Ta data w Australii i Nowej Zelandii do dziś jest obchodzona jako dzień ANZAC . Żołnierze tych dwóch nacji po raz pierwszy w życiu ujrzeli na własne oczy okrucieństwo wojny. Błędy logistyczne sprawiły, że ponad połowa Australijczyków wylądowała na niewłaściwych plażach. Kosztowało to utratę dogodnych pozycji strategicznych, co nie bez znaczenia wpłynęło na całą operację.

Pierwsze wielkie bitwy rozpoczęły się 2 dni później. Brytyjczycy bezskutecznie próbowali zdobyć wioskę Thritia. Trzy próby inwazji kosztowały życie wielu tysięcy żołnierzy, po czym i tak walki przybrały charakter wojny pozycyjnej. Następna ofensywa została zaplanowana na sierpień. Część dywizji wylądowała w zatoce Sulva, natomiast oddziały ANZAC zaatakowały wzgórza Sali Bali. Niestety żadnej części planu nie udało się zrealizować tak jak zakładano. W zatoce Sulva Turcy zepchnęli oddziały brytyjskie ponownie do wojny okopowej, natomiast wzgórza udało się opanować jedynie na kilka dni. Ostatecznie cała aliancka operacja, mająca na celu ostateczne rozstrzygnięcie, zakończyła się spektakularnym fiaskiem. 29. sierpnia kampania o cały półwysep była zakończona.

Do listopada liczba poległych wzrosła na tyle, że sytuację zauważył Londyn. Gdy poproszono o przysłanie posiłków, w listopadzie 1915 r. lord Kitchener osobiście odwiedził Galipoli i nakazał ewakuację. Paradoksalnie, to sprawna operacja wycofywania żołnierzy była jedynym sukcesem państw ententy. Ostatnie oddziały opuściły Galipoli 9. Stycznia 1916r.

Liczba ofiar śmiertelnych była ogromna: ponad 140 tys. po stronie aliantów i ponad 250 tys. po stronie Imperium Osmańskiego. Winą za porażkę obarczono m.in. Churchilla, zarzucając mu fatalne przygotowanie planu. Lorda Admiralicji wykluczono z rządu oraz wysłano na front do Francji skąd powrócił w 1917 jako minister zaopatrzenia wojskowego. Nigdy nie wyraził skruchy wobec tego co się wydarzyło. Szczególnie dotkliwie wypunktował to generał dywizji John Lucas podczas lądowania aliantów w Normadii w 1944r.: „Cała ta sprawa nosi posmak Gallipoli i najwyraźniej ten amator nadal siedzi na ławce trenera”.

W bogatej biografii Winstona Churchilla kompania o Galipoli jest uważane za mało znaczący epizod. Nie zapomnieli o nim jednak Australijczycy i Nowozelandczycy, którzy zapamiętali brytyjskiego dowódcę jako człowieka, który traktuje swoich żołnierzy wyłącznie jako mięso armatnie.

Brak komentarzy: