ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

niedziela, 26 kwietnia 2020

Katastrofa elektrowni jądrowej w Czarnobylu


26.04.1986 r.
Doszło do katastrofy w elektrowni atomowej w Czarnobylu koło Prypeci na północy Ukrainy.

Czarnobyl był silnie dotknięty przez II wojnę światową, a w czasie istnienia Związku Radzieckiego pełnił funkcję warsztatu specjalizującego się w naprawach statków położonym na rzece Prypeć. Ze względu na niską populację i łatwy dostęp do wody tereny te zostały wybrane przez Ministerstwo Energii ZSRR na budowę elektrowni, 20 km od Czarnobyla. Budowę czarnobylskiej elektrowni jądrowej im. W.I. Lenina rozpoczęto w 1970 roku. Jednocześnie, w pobliżu wzniesione zostało nowe miasto, Prypeć tzw. miasto satelit, a po uruchomieniu pierwszego reaktora w 1977 roku miasto zostało zaludnione przez 14 000 mieszkańców. Przez swoje dobre połączenia komunikacyje - autobusy, pociągi, a nawet statki - Czarnobyl stał się regionalnym centrum o wielkich perspektywach. Plany Sowietów dotyczących elektrowni w Czarnobylu były rozległe - miała stać się największą elektrownią jądrową na świecie z 12 reaktorami, z których każdy miał mieć moc 1000 MW. 4 reaktory już pracowały, a kolejne 2 były w budowie, kiedy to diametralnie zmieniły się okoliczności.

Katastrofa elektrowni jądrowej w Czarnobylu miała miejsce 26 kwietnia 1986 r. Była to największa katastrofa w historii energetyki jądrowej. Wybuch nastąpił w reaktorze jądrowym bloku energetycznego nr 4, położonym tylko 120 km od stolicy Ukrainy – Kijowa, blisko granicy z Białorusią.

Elektrownia w Czarnobylu była w tamtych czsach jedną z największych na świecie. Poświęcona była strategicznemu programowi wojskowemu dla armii radzieckiej. Awaria spowodowana była zbieżnością kilku czynników. Poza faktem, że reaktor nie posiadał zaktualizowanego systemu bezpieczeństwa, miał niski poziom automatyzacji. W nocy z 26 na 27 kwietnia nieprawidłowo przeprowadzony test bezpieczeństwa doprowadził do przegrzania i częściowego stopienia rdzenia reaktora numer 4, rozkładu chłodzącej go wody i wybuchu powstałego wodoru. Zapaliły się grafitowe elementy, a obudowa reaktora została rozerwana, do atmosfery trafił radioaktywny pył.

O godzinie 1:24 czasu lokalnego, 40-60 sekund po rozpoczęciu eksperymentu, miały miejsce dwie duże eksplozje. Według niektórych badaczy eksplozja była nieunikniona, ponieważ wyciągnięcie głównego pręta kontrolnego ponad maksymalne dozwolone położenie spowodowało wzrost mocy reaktora o ponad 6000 razy w ciągu kilka milisekund. Zanotowano, że systemy bezpieczeństwa były wyłączone lub nawet nie działały w momencie wybuchu, a kombinacja pary wodnej i wodoru wysadziła w powietrze 1200 ton obudowy reaktora i zniszczyła dach. Po kilku sekundach nastąpił drugi wybuch. Według kilku niezależnych badań, podczas gdy pierwsza eksplozja była normalna - chemiczna, druga eksplozja miała charakter wybuchu jądrowego z siłą 0,3 kilotonów (czyli około 300 ton trotylu). Według świadków, po pierwszym wybuchu widoczny był czerwony płomień, a drugiej eksplozji towarzyszył jasnoniebieski płomień, po której utworzyła się chmura promieniotwórcza nad reaktorem.

Katastrofa atomowa była zbiegiem okoliczności, a eksperyment powinien zostać przeprowadzony przez inną zmianę, która była do tego specjalnie wyszkolona. Zostało to jednak przesunięte o dziewięć godzin z powodu nadchodzących uroczystości 1 maja i energii elektrycznej potrzebnej do realizacji planu produkcji. Opóźnienie oznaczało, że eksperyment musiał być przeprowadzony przez inną zmianę. Dzienna zmiana, zaznajomiona z procedurami, dawno już zakończyła pracę. Zmiana popołudniowa szykowała się do odejścia, a nocna, która rozpoczynała pracę o północy, miała przejąć kontrolę reaktora już w trakcie eksperymentu. Zespół ekspertów również odczuwał zmęczenie bezczynnym oczekiwaniem od rana. Zaraz po wypadku pozostałe reaktory zostały odcięte, a elektrownią zarządzano ze sztabu zarządzania kryzysowego, umieszczonego w bunkrze pod budynkiem administracyjnym elektrowni.

Radioaktywny pył zaczął się rozprzestrzeniać do atmosfery ze zniszczonego i palącego się czwartego reaktora elektrowni, które zanieczyściło zarówno środowisko bliższe jak i dalsze. Pierwszym krokiem w likwidowaniu skutków awarii jądrowej w Czarnobylu było ugaszenie pożaru w hali głównej reaktora i dachu maszynowni. Jako pierwsi po wybuchu pożaru przybyły zastępy zakładowej straży pożarnej, wraz ze strażakami z Czarnobyla i Prypeci, którzy ugasili ogień w ciągu trzech godzin od eksplozji lecz w sercu reaktora wciąż płonął grafit...

Strażacy nie zostali poinformowani o niebezpieczeństwie kontaktu z radioaktywnym dymem i odpadami. Możliwe jest też, że w ogóle nie zdawali sobie sprawy, że wypadek to coś więcej niż zwykły pożar instalacji elektrycznych zatem polewali pozostałości reaktora wodą. To pogorszyło sytuację i nastąpiło kilka mniejszych eksplozji wraz z poważnym skażeniem radioaktywnym. Aby zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się promieniowania do środowiska zrzucono ze śmigłowców kilka tysięcy ton piasku, boru, dolomitu, gliny i ołowiu. Te luźne materiały ugasiły płonący grafit i pochłonęły rozproszone w powietrzu substancje promieniotwórcze. Dwa tygodnie po awarii, organy rządowe ZSRR postanowiły zabezpieczyć cały rozwalony blok elektrowni specjalnym sarkofagiem – betonowym zabezpieczeniem z własnym systemem chłodzenia.

Eksplozja w Czarnobylu spowodowała wyrzucenie w powietrze substancji promieniotwórczych o 1,5 kilometra. Na tej wysokości wiatr od południowego wschodu przesunął radioaktywną chmurę aż do Skandynawii. Chmura przeleciała nad Skandynawią, po czym ponownie wróciła na Ukrainę. W połowie dnia kierunek wiatru zmienił się na zachodni. Druga skażona chmura przeleciała przez Polskę do Czechosłowacji i dalej do Austrii. Tam odbiła się od Alp i przyleciała z powrotem do Polski. O ile nam dzisiaj wiadomo, nie ma miejsca na świecie, w którym chmury radioaktywne nie były obecne.

Najbardziej dotkniętymi obszarami była Ukraina i Białoruś, które zdecydowały się na ewakuację niektórych części swoich krajów na stałe z powodu skażenia środowiska. W procesie skażenia dużą rolę odgrywały chmury radioaktywnego izotopu jodu. Ten element ma krótki okres połowicznego rozpadu i stosunkowo szybko po awarii naturalnie uległ rozkładowi do nieszkodliwych elementów. W dzisiejszych czasach zanieczyszczenie radioaktywne składa się głównie z substancji takich jak stront i cez – a to dlatego, że ich czas tzw. połowicznego rozpadu (czas, gdy ilość pierwiastka zmniejsza się o połowę) wynosi 30,2 lat. Związki te zanieczyszczały środowisko przez następne kilka dekad. Izotopy plutonu i ameryku będą obecne na sąsiadujących terenach elektrowni jeszcze przez kilka tysięcy lat, jednak ich promieniowanie ma znikomy wpływ na ludzkie ciało.

Śledztwo w sprawie katastrofy w Czarnobylu zostało oficjalnie zakończone, z wynikiem, że to personel elektrowni nie przestrzegał odpowiednich przepisów bezpieczeństwa. Dyrektor elektrowni Wiktor Briuchanow i naczelny inżynier Nikołaj Fomin zostali skazani na 10 lat pozbawienia wolności, zastępca naczelnego inżyniera ds. bloków III i IV Anatolij Diatłow na 5 lat, kierownik drugiego działu reaktorowego A. Kowalenko i kierownik zmiany B. Rogożkin na 3 lata i inspektor Państwowego Dozoru Jądrowego J. Łauszkin na 2 lata. Początkowo zakładano że proces odbędzie się w Moskwie ale dla dodania większej dramaturgii całego procesu jak i jego rozgłosy postanowiono że proces odbędzie się w Czarnobylu. Katastrofa elektrowni jądrowej zapoczątkowała zmiany w zasadach bezpieczeństwa energetyki jądrowej oraz zapisała nowy rozdział w historii ludzkości.

Brak komentarzy: